Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

No Jejski, odwaliłeś kawał dobrej roboty. Proponuję podyskutować trochę nad tym tekstem, obrobić go ładnie i wrzucić na stronę główną pt. "Wrażenia z pierwszego roku piwowarzenia" lub coś w tym stylu. W najbardziej hardkorowej wersji można zrobić tak, żeby nic nie zmieniać, a jedynie dodać przypisy bardziej doświadczonych piwowarów.

 

Decyzja o zakupie sprzętu i surowców zajęła mi półtorej roku, tyle mniej więcej sobie czytałem.

Ten fragment proponuję uczynić mottem tego artykułu. :) Nie każę czekać i czytać pół roku, ale kilka tygodni to absolutne minimum. Im dłużej tym lepiej.

 

k. Śrutownik

Z tą machiną jest najwięcej kłopotu, przede wszystkim chodzi mi o koszty. Kupienie ?porketa? w BA nie jest problemem lecz cena ok 160 zł. tak. Swój kupiłem w ?Inter-komisie? , a raczej dwa za 5zł sztuka. Trzeba się rozglądnąć po dziwnych miejscach a można zaoszczędzić np. 155 zł.

Ja jednak polecam Porkerta. Solidny sprzęt na lata.

 

l. Termometr (mam termometr chyba z jakiegoś Żuka czy Nysy. Jest to termometr z sondą, która cały czas jest zanurzona w brzeczce, przez cały czas mam pełny wgląd na temperaturę i jest nie do potrzaskania bo zrobiona jest z mosiądzu ).

Proponuję dodać zdanie, że wskazania termometru dobrze na początku porównać z jakimś innym.

 

n. Fermentator

Posiadam jeszcze dwa fermentatory, jeden to 30l. pojemnik po karmie dla psów ze szczelną przykrywką, a drugi to, aż strach pomyśleć beczułka 35l. po jakiejś chemii budowlanej .

To zdecydowanie nie jest godne polecenia młodym adeptom piwowarstwa. Jeśli korzystamy z jakichś niestandardowych pojemników, niech chociaż mają dopuszczenie do żywności. Nadają się pojemniki po ketchupach, majonezach i innych produktach żywnościowych w dużych opakowaniach cateringowych.

Beczka po produktach budowlanych, to jest niepotrzebne ryzyko. Może i nic nie przenika, ale dla 20 zł ryzykować, że jakieś związki rakotwórcze wypłuczą się do piwa, to IMO głupota.

 

10. Butelkowanie.

Operację butelkowania zaczynam od odważenia potrzebnej części glukozy ( stosuję do re fermentacji tylko glukozę ) i zagotowania jej w ok. 200ml. wody przez 10min.

Odradzam, też tak kiedyś robiłem i narobiłem sobie granatów i niedogazowanych butelek. Syrop glukozowy jest dość gęsty i słabo miesza się z piwem. Dlatego obecnie rozpuszczam glukozę w 0,5l wrzątku i dolewam 0,5l wody niegazowanej ze świeżo otwartej butelki. Ten roztwór wlewam na dno fermentora. Zaleta jest również taka, że nie podnosi to ekstraktu brzeczki nastawnej. Wbrew pozorom 1l, na 20l brzeczki wcale nie rozcieńczy nam piwa tak bardzo, a jest pewność, że wszystko się ładnie wymiesza.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Odradzam, też tak kiedyś robiłem i narobiłem sobie granatów i niedogazowanych butelek. Syrop glukozowy jest dość gęsty i słabo miesza się z piwem.

Myślę, ze masz rację. Ciągle mam problemy z równomiernym nagazowaniem, choć mieszam piwo przed rozlewem dość intensywnie.

Zamiast jednak rozcieńczać piwo wodą lepiej jest odebrać 1-2 litry (może więcej?) młodego piwa i zagotować w nim glukozę.

Zastanawiam się też, czy przed rozlewem nie dać piwu jeszcze postac parę godzin, żeby glukoza rozpuściła się równomiernie w całej objętości. Obawiam się tylko, czy efekt nie będzie odwrotny - sedymentacja cięższego syropu na dnie...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Sorko jest wymiana poglądów to myślę że za jakiś czas zbiorę Wasze uwagi, uzupełnię to co napisałem i będzie taki min faq "Przemyślenia z Wnioskami".

Edytowane przez Jejski

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Odradzam' date=' też tak kiedyś robiłem i narobiłem sobie granatów i niedogazowanych butelek. Syrop glukozowy jest dość gęsty i słabo miesza się z piwem.[/quote']

Myślę, ze masz rację. Ciągle mam problemy z równomiernym nagazowaniem, choć mieszam piwo przed rozlewem dość intensywnie.

Zamiast jednak rozcieńczać piwo wodą lepiej jest odebrać 1-2 litry (może więcej?) młodego piwa i zagotować w nim glukozę.

Zastanawiam się też, czy przed rozlewem nie dać piwu jeszcze postac parę godzin, żeby glukoza rozpuściła się równomiernie w całej objętości. Obawiam się tylko, czy efekt nie będzie odwrotny - sedymentacja cięższego syropu na dnie...

Może to i nie rozcieńczy, ale gotować piwo :) Fuj!!!.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja rozpuszczam glukozę w około 0,5 litra gorącej przegotowanej wody i po ochłodzeniu wlewam na dno fermentatora z kranikiem do którego odciągam piwo. Strumień piwa, który wężykiem po dnie przepływa do baniaka miesza piwo z glukozą. Nie zdarzyło mi się, żeby piwo było nierówno nagazowane. JK

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Ja jednak polecam Porkerta. Solidny sprzęt na lata.

Jak dla mnie to mój przedwojenny śrutownik przeżyje każdego porketa, a z wydajnością jest bardzo dobrze. Jak już wspominałem to tylko kwestia szczęścia żeby znaleźć i zaoszczędzić kasę. Nie twierdzę że porket jest zły, zła jest tylko cena :) .

Proponuję dodać zdanie, że wskazania termometru dobrze na początku porównać z jakimś innym.

Porównywałem i tolerancja to max 2°C. Zresztą używam go do wędzarni i parzenia wędlin i nigdy nie narzekałem.

 

To zdecydowanie nie jest godne polecenia młodym adeptom piwowarstwa. Jeśli korzystamy z jakichś niestandardowych pojemników, niech chociaż mają dopuszczenie do żywności. Nadają się pojemniki po ketchupach, majonezach i innych produktach żywnościowych w dużych opakowaniach cateringowych.

Beczka po produktach budowlanych, to jest niepotrzebne ryzyko. Może i nic nie przenika, ale dla 20 zł ryzykować, że jakieś związki rakotwórcze wypłuczą się do piwa, to IMO głupota.

Zdecydowanie masz rację. Była to potrzeba chwili i tak zostało. Obiecuje że się poprawie.

 

 

Odradzam, też tak kiedyś robiłem i narobiłem sobie granatów i niedogazowanych butelek. Syrop glukozowy jest dość gęsty i słabo miesza się z piwem. Dlatego obecnie rozpuszczam glukozę w 0,5l wrzątku i dolewam 0,5l wody niegazowanej ze świeżo otwartej butelki. Ten roztwór wlewam na dno fermentora. Zaleta jest również taka, że nie podnosi to ekstraktu brzeczki nastawnej. Wbrew pozorom 1l, na 20l brzeczki wcale nie rozcieńczy nam piwa tak bardzo, a jest pewność, że wszystko się ładnie wymiesza.

Tego problemu nigdy nie miałem. Tak jak pisze wena można zwiększyć ilość wody do 0,5l i ewentualnie jeszcze przemieszać sterylną łyżką.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

1.Nie ma co się bać filtratora z BA. Należy tylko śrutować słód na maksymalnie duże kawałki, zacierać z dekoktem - wówczas wysładzanie w miare szybkie i wydajność przyzwoita.

2.W ramach upraszczania co sie da, od dawna nie stosuje próby jodowej, zacier smakuje językiem, opuszkami palców sprawdzam lepkość, można bez problemu wyłapać "ten moment".

3.Warto zainwestować w chłodnice, swoją zrobiłem z rurki miedzianej kupionej na Allegro (trafiła się okazja cenowa),26 litrów schłodzone w 20 minut. Dziś nie mogę zrozumieć jak mogłem się tak męczyć taszcząc gar do wanny.

4.Sporo czytałem o zmechanizowaniu śrutowania, ale rezygnowałem z zamontowania silnika do Porketa, w słodzie często trafiają się kamyki. Kręcąc korbę ręką można śrutowanie przerwać natychmiast w chwili powstania oporu - po zamontowaniu silnika można zniszczyć śrutownik.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
2.W ramach upraszczania co sie da, od dawna nie stosuje próby jodowej, zacier smakuje językiem, opuszkami palców sprawdzam lepkość, można bez problemu wyłapać "ten moment".

Możesz napisać coś więcej na ten temat?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jesli zacierasz tylko slod to po 90 minutach zacierania nie ma szans na to by jakas skrobia zostala, chyba ,ze ktos uzywa samorobnego slodu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Jesli zacierasz tylko slod to po 90 minutach zacierania nie ma szans na to by jakas skrobia zostala, chyba ,ze ktos uzywa samorobnego slodu.

Ja bym powiedział, że raczej po 45'. Ja też przestałem robić próbę jodową. Przez pierwsze kilak warek, to w ogóle myślałem, ze mi przeterminowany wskaźnik jodowy skrobi w BA sprzedali, bo kiedy bym nie sprawdzał, to nigdy się nie barwił. Aż wpadłem na pomysł, żeby zrobić próbę po 5 czy 10 minutach zacierania. Barwił się idealnie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
No Jejski, odwaliłeś kawał dobrej roboty. Proponuję podyskutować trochę nad tym tekstem, obrobić go ładnie i wrzucić na stronę główną pt. "Wrażenia z pierwszego roku piwowarzenia" lub coś w tym stylu.

Tekst jest rzeczywiście bardzo dobry, dzięki Jejski ! Jak dobrze rzekł kopyr - upublicznimy Cię :)

 

Co do usprawnienia Twojej pracy - suszarka rzecz nie droga, ale przydatna. Mam dwie :) Pomyśl też nad sterylizatorem butelkowym. (mam na myśli mechaniczną pompkę wtłaczającą roztwór sterylizujący do środka)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
2.W ramach upraszczania co sie da' date=' od dawna nie stosuje próby jodowej, zacier smakuje językiem, opuszkami palców sprawdzam lepkość, można bez problemu wyłapać "ten moment".[/quote']

Możesz napisać coś więcej na ten temat?

Wystarczy prawie od początku warzenia przenosić wiele razy na spodek po kilka kropli zacieru, odczekać do wystygnięcia. Ostudzony zacier rozcierać między palcami sprawdzając lepkość, sprawdzać jego smak oraz robić próbe jodową. Zmieniający się smak i lepkość konfrontować z wynikami próby jodowej. Zmieniający się smak i lepkość są tak specyficzne, ze już po pierwszej próbie j/w można zrezygnować z prób jodowych.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
2.W ramach upraszczania co sie da' date=' od dawna nie stosuje próby jodowej, zacier smakuje językiem, opuszkami palców sprawdzam lepkość, można bez problemu wyłapać "ten moment".[/quote']

Możesz napisać coś więcej na ten temat?

kiedyś jakiś zwiedzający zapytał mnie przy okazji rozmów o piwie (pracuje w muzeum) czy wiem jak drzewiej sprawdzano, czy brzeczka jest już gotowa. Ponoć (ile w tym prawdy nie wiem) rozlewało się trochę brzeczki na stole i piwowar siadał na niej odziany w skórzane spodnie. Gdy były trudy, by się odkleić znaczyło, że czas zabierać się za filtrację.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Zmieniający się smak i lepkość konfrontować z wynikami próby jodowej. Zmieniający się smak i lepkość są tak specyficzne, ze już po pierwszej próbie j/w można zrezygnować z prób jodowych.

tak ale inna jest lepkość piwa 12blg a inna 17blg czy też 22 blg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Zmieniający się smak i lepkość konfrontować z wynikami próby jodowej. Zmieniający się smak i lepkość są tak specyficzne' date=' ze już po pierwszej próbie j/w można zrezygnować z prób jodowych.[/quote']

tak ale inna jest lepkość piwa 12blg a inna 17blg czy też 22 blg

Oczywiście ze tak, przy niskim BLG zacier staje się lepki, a przy wysokim wręcz klejący - ale to wiadomo wcześniej i tego się oczekuje.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W p. 10 zmieniłem troszkę technikę. Przy ostatnim butelkowaniu okazało się, że została mi resztka Chemipro OXI. Nie mogłem wsypać do zlewu bo było tego za mało żeby roztwór był skuteczny. Posłużyłem się więc spryskiwaczem. Do każdej czystej butelki zadałem 4 psiknięcia, potem chwila przerwy i płukanie. Spryskałem również fermentator, kranik i wężyk. Jeśli okaże się że dezynfekcja jest OK to zmieniam tą technikę na stałe. Po co wsypywać "tonę" środka dezynfekującego storo można tylko troszkę?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
W p. 10 zmieniłem troszkę technikę. Przy ostatnim butelkowaniu okazało się, że została mi resztka Chemipro OXI. Nie mogłem wsypać do zlewu bo było tego za mało żeby roztwór był skuteczny. Posłużyłem się więc spryskiwaczem. Do każdej czystej butelki zadałem 4 psiknięcia, potem chwila przerwy i płukanie. Spryskałem również fermentator, kranik i wężyk. Jeśli okaże się że dezynfekcja jest OK to zmieniam tą technikę na stałe. Po co wsypywać "tonę" środka dezynfekującego storo można tylko troszkę?

Napisz mi proszę ile zaoszczędzisz na 1 warce? A potem policz ile wydajesz na surowce na jedna warkę, plus robocizna.

Po drugie Chemipro OXI nie trzeba płukać. Jeżeli chcesz płukać, jak tak robię w przypadku fermentorów, to kup ACE, tanie i bardzo skuteczne.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisz mi proszę ile zaoszczędzisz na 1 warce? A potem policz ile wydajesz na surowce na jedna warkę, plus robocizna.

Po drugie Chemipro OXI nie trzeba płukać. Jeżeli chcesz płukać, jak tak robię w przypadku fermentorów, to kup ACE, tanie i bardzo skuteczne.

Oszczędzanie na środkach dezynfekcyjnych ze względów ekonomicznych w zestawieniu z kosztami surowców nie ma sensu, ale oszczędność czasu polegająca na spryskaniu butelki zamiast płukaniu w zlewie jest znacząca. Płuczę w wodzie po Chemipro OXI bo zostawia na zewnątrz butelki biały osad, a jeśli na zewnątrz to i w środku. Nie chcę mieć w piwie czegoś dziwnego. Co do fermentatorów i butelek w strasznym stanie to polecam podchloryn sodu. Do butelek z syfem w środku jest idealny. We większym stężeniu rozpuszcza wszystkie organiczne substancje do zera. Nie trzeba używać żadnych szczotek itp. W mniejszym można dezynfekować butelki i fermentatory w miarę czyste. Ma tą przewagę nad ACE, że o wiele mniej śmierdzi i szybciej odparowuje. Podchloryn do zdobycia za jakieś piwko u pana Edzia, konserwatora na basenie. Robienie piwka to tylko zabawa i nie ma co co się stawiać pod włos. Metod jest setki, ale efekt spodziewany jest tylko jeden - pyszne i nie standardowe piwko :lol:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

"Moje przemyślenia po roku piwowarzenia" v.2

 

Uzupełniłem i nieco zmieniłem poprzednią wersję w oparciu o rady z wątku i zmiany jakie nastąpiły w moim browarze w ciągu 1,5 miesiąca. Wszystkie zmiany i uzupełnienia tekstu są w kolorze zielonym.

Proponuję podyskutować trochę nad tym tekstem, obrobić go ładnie i wrzucić na stronę główną pt. "Wrażenia z pierwszego roku piwowarzenia" lub coś w tym stylu.

Właśnie w po to piszę wersję 2. Jeśli ktoś ma coś do dodania lub jakieś uwagi proszę o krytykę :D .

 

 

Są to moje przemyślenia po zrobieniu zaledwie kilkunastu warek i nie chcę aby ktoś to traktował wiążąco i śmiertelnie poważnie. Może komuś mój post ułatwi życie , albo skomplikuje?! Proszę również bardziej doświadczonych piwowarów o skorygowanie moich ?wypocin?.

 

1 Start.

Cała przygoda z warzeniem zaczęła się oczywiście od netu. Przypadkowo trafiłem na stronę http://browamator.pl i zacząłem szukać i czytać. Odwiedzając takie strony i fora (przede wszystkim) jak http://browar.biz i oczywiście http://piwo.org , dotarło do mnie że muszę spróbować własnego piwa. Dlaczego piszę te słowa akurat na tym forum? Bo twierdzę że jest najbardziej przejrzyste i konkretne, oraz dobrze administrowane (ale ze mnie wazelina ). Decyzja o zakupie sprzętu i surowców zajęła mi półtorej roku, tyle mniej więcej sobie czytałem. Zawsze twierdziłem że czytanie wypowiedzi na forum przynosi więcej korzyści niż bezsensowne powielanie pytań na które są już odpowiedzi.

2 Sprzęt.

Niestety kupiłem zestaw startowy ?Eko? (teraz już takich nie sprzedają) bez kapslownicy ?Greta?, tylko osobno kapslownicę młotkową. Okazało się że była to moja pierwsza bardzo poważna pomyłka. Przy butelkowaniu mojej pierwszej warki z 38 butelek po rozlewie, potrzaskałem 9 butelek przy zachowaniu środków ostrożności typu: gumowa podkładka w gumowej miseczce, a cała operacja zajęła mi chyba 3 godziny, nie wspominając o totalnie obsmarowanej kuchni.

 

Moim zdaniem do zrobienia pierwszej warki z Brew-kitu potrzebne są:

 

a. Fermentor 30l z kranikiem.

b. Wężyk ? 1,5cm najlepiej 1.5 do 2m (sklep motoryzacyjny)

c. Garnek 30l. (miałem w domu)

d. Aerometr ze skalą Ballinga plus jakaś menzurka.

e. Kapslownica GRETA

f. Kapsle (najlepiej miękkie).

g. Pirosiarczyn sodu (sterylizacja to podstawa, cena też)

h. butelki (wszystkie oprócz gwintowanych)

i. Łyżka piwowarska (duża drewniana bądź plastikowa)

j. Waga (z dokładnością do 1 g.)

 

Co do warek z procesem zacierania dodałbym jeszcze kilka niezbędnych sprzętów:

 

k. Śrutownik

Z tą machiną jest najwięcej kłopotu, przede wszystkim chodzi mi o koszty. Kupienie ?porketa? w BA nie jest problemem lecz cena ok 160 zł. tak. Swój kupiłem w ?Inter-komisie? , a raczej dwa za 5zł sztuka. Trzeba się rozglądnąć po dziwnych miejscach a można zaoszczędzić np. 155 zł.

l. Termometr (mam termometr chyba z jakiegoś Żuka czy Nysy. Jest to termometr z sondą, która cały czas jest zanurzona w brzeczce, przez cały czas mam pełny wgląd na temperaturę i jest nie do potrzaskania bo zrobiona jest z mosiądzu ). Po zakupie termometru proponuję weryfikację wskazań na innych termometrach.

m. Filtrator

Zaklinam Was nie kupujcie filtratora z BA!!! Urządzenie z BA nawet po dowierceniu 300 otworów za 34zł ma się jak żółw do Ferrari w porównaniu z filtratorem z oplotu za ok 15zł, który po zastosowaniu w fermentatorze z kranikiem dokręcając na końcówkę gwintu spełnia swoją rolę 10 razy lepiej i szybciej.

n. Fermentator

Posiadam jeszcze dwa fermentatory, jeden to 30l. pojemnik po karmie dla psów ze szczelną przykrywką, a drugi to, aż strach pomyśleć beczułka 35l. po jakiejś chemii budowlanej. Bezwzględnie należy stosować pojemniki przeznaczone do kontaktu z żywnością !!!

o. Jodowy wskaźnik skrobi (kupiłem w aptece płyn ?Lugola? za chyba 4,5 zł)

 

Pozostałe sprzęty bardzo przydatne acz nie konieczne:

 

p. Chłodnica.

Bezpośrednio wpływa na czas, oszczędność wody i smak piwa poprzez szybsze przerwanie procesu uwalniania alfa-kwasów i olejków aromatycznych z chmielu, jeśli chmielimy bez siateczek które można wyciągnąć z kotła tuż po gotowaniu.

r. Suszarka do butelek.

Skraca czas mycia i poprawia logistykę w kuchni.

s. Sterylizator mechaniczny do butelek.

Można go stosować, lecz ja polecam zwykły spryskiwacz. Można spryskiwać wnętrze butelki, wężyków, kranika i fermentatora.

t. Szczotka do mycia butelek.

Jeśli butelka ma jakiś osad organiczny, ale ja i tak myję takie zabrudzenia chemicznie czyli za pomocą podchlorynu sodu.

 

4. Śrutowanie.

Cała zabawa polega na odpowiednim rozdrobnieniu słodu. Należy utrzymać proporcje między rozdrobnieniem ziaren a nie zniszczeniem łuski. Przy drobniejszym śrutowaniu wydajność zacierania będzie lepsza ale filtrowanie trudniejsze. Słody też mają różną twardość, np. pszeniczny jest o wiele twardszy od jęczmiennego, a specjalne (barwiące,karmelowe, itp.) o wiele łatwiej się kruszą. Zalecam stosować z wyczuciem regulację w śrutowniku. [foto1]

 

5. Zacieranie.

Ze względów ekonomicznych i przede wszystkim pełnej kontroli nad efektem końcowym, jest to najlepsza metoda na napicie się piwa które nam najbardziej odpowiada.

Istotą tego procesu jest pilnowanie temperatur według określonej receptury czyli czasów (przerw) w jakim powinien przebywać zacier w określonej temperaturze. Gdy temperatura spada odpalam gaz i ciągle mieszając obserwuję termometr aż do uzyskania odpowiedniej temperatury. Bardzo ważne jest mieszanie zacieru, by nie przypalić i pozwolić na równomierny rozkład temperatur w kotle zaciernym. [foto3 i 4] Nie miej istotną rzeczą jest przeprowadzenie próby jodowej która pozwala stwierdzić że ?cud zacierania się dokonał? . Próba pozytywna [foto 5 ] , negatywna czyli taka o jaką nam chodzi [foto 6]

 

6. Filtracja i Wysładzanie

W ostatniej pół godzinie zacierania gotuję 8 do 10 czajników wody i przelewam kolejno do garnka 20l .Filtruję zacier przelewając z kadzi warzelnej (garnka) do fermentatora z kranikiem i zakręconą na końcówkę gwintu kranika redukcją gwintu wraz z 3 uszczelkami ( we fermentatorze jest bardzo mało gwintu) dla szczelnego przykręcenia redukcji, a do niej wężyk z oplotu. Filtrator ustawiam 1,5 m. wyżej od wiaderka. Po przelaniu czekam ok. 20 min. W tym czasie myję kocioł. Pierwsze 2 do 4l. brzeczki zwracam do filtratora , do uzyskania czystego płynu w wężyku, a sam wężyk daję na dno wiaderka aby nie dostawało się powietrze. Istotne jest aby wężyk był pełny wtedy słup cieczy powoduje podciśnienie we filtratorze i filtracja przebiega znacznie szybciej. Woda w 20l. garnku osiąga około 80°C w momencie gdy trzeba dolać do filtratora, czyli nie można pozwolić aby złoże filtracyjne wyszło ponad powierzchnię brzeczki. We filtratorze mieszam wierzchnią część złoża na około 10cm., co pozwala lepiej wysłodzić i skrócić czas. Po przefiltrowaniu 15l. brzeczki przelewam ją do kotła i od razu ustawiam na gazie i wysładzam dalej następne 13 do 16l. Ma to na celu skrócenie czasu potrzebnego do doprowadzenia do wrzenia całości brzeczki. Po przelaniu następnych np. 15l. do kotła przechodzę do gotowania. Całość filtracji od momentu przelania zacieru do filtratora zajmuje mi około godziny. [foto 7]

 

7. Gotowanie i Chmielenie.

Gotuję na dwóch palnikach, największym i średnim na zwykłej kuchence gazowej. Marzy mi się taboret gazowy, ale wszystko w swoim czasie (finanse ) . Pokrywka na kotle jest założona, ale maksymalnie uchylona ( oszczędność gazu) . Granulat chmielu wrzucam bezpośrednio do kotła, bez żadnych siateczek itp. i tak zostanie na dnie z innymi osadami podczas przelewania do fermentatora, a znacznie lepiej się wygotowuje. Szyszki powinno się gotować w możliwie jak najbardziej obszernych woreczkach, aby umożliwić swobodne nachmielenie. Podczas gotowania odparowuje się 2 do 3 l. brzeczki w zależności od długości gotowania. [foto 8]

 

8. Chłodzenie.

Chłodzę wężownicą zanurzeniową z rurki fi 6, taką rurkę dostałem za piwko. Niestety średnica rurki jest troszkę za mała i wspomogłem się dodatkowymi radiatorami dolutowanymi na wężownicę. Czas schłodzenia to około 30min.

Można chłodzić we wannie, ale ta metoda ma tą wadę, że trwa to dość długo. [foto 9] Jeśli temperatura spadnie do ok. 20°C przenoszę garnek na stół i podkładam pod jedną stronę zwinięty w kulkę ręcznik powodując przechylenie kotła w kierunku krawędzi stołu. Ułatwia to przelewanie wężykiem do fermentatora.

 

9. Fermentacja.

Do pustego fermentatora wlewam starter i dopiero w tym momencie przelewam z kotła brzeczkę, energicznie poruszając końcówką rurki, aby napowietrzyć i wymieszać z drożdżami. Odstawiam do pomieszczenia o określonej temperaturze. Zazwyczaj tydzień fermentacji burzliwej i dwa cichej, chyba że jest to pszeniczne wtedy tydzień burzliwej i tydzień cichej zazwyczaj wystarcza. Mierzę blg zawsze przed fermentacją, po burzliwej i przed rozlewem. Jeśli jest w granicach 3°blg przystępuję do butelkowania. [foto 10]

 

10. Butelkowanie.

Operację butelkowania zaczynam od odważenia potrzebnej części glukozy ( stosuję do refermentacji glukozę i bardzo rzadko cukier ) i zagotowania jej w ok. 200ml. wody przez 10min. Odstawiam do wychłodzenia, a w tym czasie myję butelki w zlewie. Spryskiwaczem psikam roztwór pirosiarczynu lub chemipro oxi z ciepłą wodą do wnętrza butelek. Zanurzam po 6 szt. tak aby butelki się wypełniły, czekam minutę po czym ruchem kołowym wylewam wodę i przekładam na bok zlewu. Po umyciu wszystkich butelek wylewam jeszcze resztki wody i przekładam do skrzynek. Niestety nie posiadam suszarki do butelek, znacznie ułatwiła by życie. Delikatnie gotuję przez 3 min. kapsle i odcedzam. Gdy butelki są umyte a roztwór glukozy się wystudził, przelewam go do fermentatora z kranikiem, a do niego również zielone piwo tak aby wężyk był pod powierzchnią. Chodzi o to by nie napowietrzać piwka. Przenoszę fermentator na stół, mocuję na kranik rurkę i odkręcam kran wlewając do pierwszej butelki. Gdy butelka jest prawie pełna nie zakręcam kranika, tylko podnoszę ją ponad poziom piwa we fermentatorze i zmieniam butelkę i opuszczam nalewając do następnej. Ta metoda nalewania ma tą przewagę nad kręceniem kranikiem że piwo w butelce się mniej pieni i można bardziej precyzyjnie regulować ilość płynu w butelce. Po rozlaniu do wszystkich butelek, stawiam je na stole, nakładam kapsle i kapsluje gretą. [foto 2]

 

11. Leżakowanie.

Najpierw 1 do 3 dni temperatura pokojowa ( w zależności od stylu piwa) , a potem w piwnicy około 16°C . I tu jak dla mnie rodzi się największy problem. Człowiek nie wielbłąd napić się musi a w piwnicze stoją skrzyneczki z piwkiem i jak tu można się nie napić przed terminem . Stara prawda brzmi ? ile blg ma piwo tyle tygodni powinno leżakować? .

 

 

Podsumowując:

Pominąłem tutaj wiele rzeczy , ale proszę o wyrozumiałość. Sam nie wiem ile kwestii można jeszcze poruszyć, ale chyba już mi nie starczyło sił i pomysłów. Jeszcze raz zaznaczam że nie jestem doświadczonym piwowarem, a te słowa to niespełna rok praktyki przestukanej na klawiaturze.

Każde piwo prawidłowo zrobione w domu z naturalnych surowców, według sprawdzonych bądź wymyślonych ( w granicach rozsądku) receptur będzie i tak zawsze 100 razy lepsze jak wielkobrowarniane ?piwo? .

 

Niestety jest jeden poważny minus tej całej zabawy- CZAS . Warzenie piwa zajmuje go dużo i muszę poważnie kombinować jak wygospodarować popołudnie na zrobienie wareczki, acz bywało i tak że zrobiłem dwie w ciągu jednego dnia.

 

Na koniec jedno pytanie. Czy warto ?

Jak dla mnie odpowiedz brzmi TAK!!!

Edytowane przez Jejski

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Do Tomek-Pasieka

 

Dawno temu w NIemczech sprawdzano "gotowość" brzeczki tak jak piszesz za pomocą "próby spodni" czyli po niemiecku Hosenprobe (pisowania powinna być ok).Próba ta polegała na ubraniu delikwenta-piwowara w skórzane spodnie,następnie na drewnianą ławę wylewało się odrobinę brzeczki i sadzało gościa na owej ławie.Jeżeli po jakimś okresie czasu wstając z ławy,mebel przykleił się do spodni i delikatnie uniósł oznaczało to,że brzeczka jest gotowa.

jeżeli natomiast gość się nie przykleił,warzenie prowadzono dalej.:D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Kto mi ukradł posta !!! :) (wiadomo Kto) Szukam we "wsparciu Piwowarskim - niema. Używam wyszukiwarki jest, aż tu dzisiaj dopiero widzę że się ktoś przykleił. I widzę się przykleiła rodzynkowa Kobieta. Pozdrowienia dla Dori.

Edytowane przez Jejski

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za pozdrowienia :) ale to nie ja się przykleiłam :) Tomek wyróżnił wątek bo na to zasługuje :)

 

PS

Mam nadzieję, że o tym przyklejeniu myślałeś :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jak to jest taki FAQ, to proponuje dodac to, co gdzies tu na forum wyczytalem i z powodzeniem stosuje - mianowicie mycie butelek szczotka wkrecona do wiertarki akumulatorowej. Koncowke szczotki, okragle "uszko", splaszczam w imadle (mozna uciac) i cala szczotka (za 4,50 w pobliskim sklepie winiarskim) myje wszystko, co w butelkach moze sie znalezc, rowniez tych ze sklepu. O sile mycie swiadczy fakt, ze taka szczotka wytrzymuje jakies 100-150 butelek, pozniej nie nadaje sie do uzytku z powodu postrzepienia i powyginania wloskow, przede wszystkim na koncu ale i w srodkowej czesci tez. Oczywiscie potem dezynfekcja.

Edytowane przez przemak

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Do tego żeby to był FAQ bardzo daleka droga. Są to tylko moje przemyślenia i wnioski do jakich doszedłem przy warzeniu. Już i tak wiele się zmieniło od nawet wersji 2 . Sposobów robienia piwa jest co najmniej tyle ile piwowarów. Jeśli komuś się przyda Twój sposób na mycie butelek to bardzo fajnie, ja tak nie myję. Masz u mnie plusik za zaangażowanie :D .

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×