Jump to content
Sign in to follow this  
rubezahl

Gafy małe i duże

Recommended Posts

Po swoim wyczynie przy warzeniu #65, śmiałem się i pukałem w czoło. Czas trochę 'przyspieszył' i trzeba było wykonać nerwowe :) ruchy.

Było tak:

Blady świt, niemal po ciemku, na pamięć, podpalam iskrownikiem kuchenki palniki pod napełnionymi wieczorem garami. Płomienie buchają, w półmroku dobrze to widać. Sonda termometru do zaciernego, drugi gar z wodą do wysładzania na średnim ustawieniu palnika osiągnie ~75° pod koniec zacierania - rutyna :/ .

Wszystko idzie wg przerobionego już parę razy schematu...

Pod koniec przerwy 71° sonda termometru do wody wysładzającej, celem korekty temperatury - i zdziwienie, zimna!

Przy podpalaniu zbyt krótko przytrzymane pokrętło kuchenki, termopara nie załapała odcinając gaz, ot technika :| . Skończyło się na dwukrotnym przestawianiu garów (bardziej wydajny palnik) i przedłużeniu zacierania. Zaraz sobie pomyślałem, do którego punktu wątku 'Jesteś starym wyjadaczem kiedy...' mogę się podpiąć ;) .

Piwo z tej warki jeszcze fermentuje, zobaczymy co nieplanowane zacieranie mu da.

 

Pewnie macie jakieś gafy małe i duże w swoich browarach, może warto opisać (z adnotacją - nie próbujcie tego w domu :) ).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najgłupszą rzecz zrobiłem przy pierwszym zacieraniu: piwo pszeniczne, w.g. instrukcji mam podgrzać go 52°C. Machnąłem się i podgrzałem do 55°C. Panika - galopem do łazienki, nalałem wannę zimnej wody, wsadziłem gar i ekspresowo schłodziłem do 52°C. ;)

 

Jakoś mi do głowy nie przyszło, że moge po prostu dolać zimnej wody. I że tak naprawdę ta temperatura przerwy białkowej jest tak mało istotna...

 

Druga wpadka: wyślizgnęła mi się sonda temomentru z kieszeni fermentora, i tak naprawdę mierzyła temperaturę w garażu, więc pas grzewczy grzał dzielnie bez przerwy całą noc, nagrzał piwo aż do 40°C. Piwo przeżyło, może dlatego, że było fermetowane "robaczkami" Roeselare i smakuje całkiem dobrze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

może nie do końca moja wina ,ale w poniedziałek tynk z sufitu mi wpadł do garnka,na szczęście nie głównego-dużego (gotuje na 2),5 litrów brzeczki w kanał.miałem też przypadek ze ścierką (zamoczyła się) i tekturą falistą;przylepiła mi sie do pokrywki i przetransponowałam ja do brzeczki.

Share this post


Link to post
Share on other sites
...przypadek ze ścierką (zamoczyła się) i tekturą falistą;przylepiła mi sie do pokrywki i przetransponowałam ja do brzeczki.

To pewnie kolejne, niespodziewane przyczynki wad piwa - posmak ściery i tektury :) .

 

Ja swoją 13-tą warkę przyprawiłem nieopatrznie Maggi - trafiła do brzeczki, zamiast do gotującej się obok zupy :) . Warka ta miała jeszcze zbyt obfite (pomyłka przy liczeniu wody) wysładzanie. W efekcie wyszedł tripelasek cieniasek, ale całkiem pijalny ;) .

Share this post


Link to post
Share on other sites

ja kiedyś zacząłem przelewać schłodzoną brzeczkę po warzeniu do fermentora, ale zapomniałem wylać płyn do dezynfekcji który był w środku i 5 litrów piwa poszło do zlewu. A to był moment jak mi się OXI skończyło i lałem perhydrol na oko więc wolałem nie ryzykować.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przy ostatnim butelkowaniu , pełen dumy , ani jedna butelka nie poszła na straty ( dla mojej grety 2, 3 butelki na warkę 20l to norma ) przenoszę pojemnik do rozlewu z zaworem grawitacyjnym i potrąciłem rozlane butelki wężem...

 

Równowaga w naturze musi być...

Share this post


Link to post
Share on other sites
ja kiedyś zacząłem przelewać ...

Kolejna sztuka ;) , którą po tym sobie przypomniałem.

Przelewanie przed rozlewem do fermentora z kranikiem. Wszystko było fajnie do chwili, kiedy zaczęło mi chlupać pod nogami. Kranik po dezynfekcji pozostał otwarty, kilka litrów poszło... Mycia podłogi było na dobrą chwilkę :) .

Edited by rubezahl

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mi się kiedyś zdarzyło przełożyć zacier do filtracji do fermentora z kranikiem, z tym że... zapomniałem wczesniej wkręcić filtratora z oplotu. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mi się kiedyś zdarzyło przełożyć zacier do filtracji do fermentora z kranikiem, z tym że... zapomniałem wczesniej wkręcić filtratora z oplotu. :)

Miałem to samo :) I jeszcze kiedyś też schodzę do kotłowni w celu filtracji zacieru, czekam pół godziny na ułożenie młóta, spuszczam pierwsze litry, zawracam, odkrywam pokrywkę garnka w którym miała być gotowa woda do wysładzania...a tam pusto ;) Zapomniałem nalać.

Edited by korko_czong

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mi się kiedyś zdarzyło przełożyć zacier do filtracji do fermentora z kranikiem, z tym że... zapomniałem wczesniej wkręcić filtratora z oplotu. ;)

U mnie podobnie. To chyba częsta gafa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mi się kiedyś tuż przed filtracją odłączył filtrator rurkowy od zaworu (lutowanie puściło)... 76°C ... owinąłem rękę grubym ręcznikiem do łokcia, na to dwa worki foliowe... najszybsza naprawa w życiu... ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja tam wpadek miałem ogrom.

Raz, kiedy to była moda na mieszanie podczas fermentacjo burzliwej wypadła mi łycha i została tylko rączka-piwo było ok.

Raz, sypałem suche drożdże do tanka to razem z opakowaniem- piwo było ok.

Nie raz piwa były przegrzane podczas zacierania i wydłużone innym razem i piwo też było ok.

Raz podczas warzenia jednego z najmocniejszych piw brzeczka przednia poszła w kanał- piwo było takie sobie ale i ok jeśli patrząc na ilość dodanego cukru.

Najlepsza okazała się jednak moja druga warka. Wtedy to po uwarzeniu już piwa przelałem do tanka przez pieluchę tetrową. Ojciec przez moją chwilową nieuwagę wycisnął ładnie wszystko brudnymi łapami. Zniechęcony do tego piwa, bo od razu skazałem na na paskudztwo. Pp zabutelkowaniu dałem go głęboko w kont. Po paru miesiącach niechętnie otwierając było to jedne z moich najlepszych piw. Od pół roku wiem że była jedna wada - diacetyl, ale było rewelacyjne.

Najgorsza warka jaka była to 200-tna. Padł mi laptop, grzałka wspomagająca nurkowa też padła, wywaliło mi bezpieczniki na głównym i strasznie się dłużyła fermentacja i była nie dobra. Dziś okazało się, że może być to jedna z najlepszych warek jakie uwarzyłem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja zawsze lubię sobie co jakiś czas zerknąć w fermentor podczas fermentacji. Nachylam się, a tu stado drobnych monet z kieszeni koszuli wprost do fermentora :smilies: Tak z 15 zł ;) Piwo wyszło b. dobre.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Najgorsza warka jaka była to 200-tna. Padł mi laptop, grzałka wspomagająca nurkowa też padła, wywaliło mi bezpieczniki na głównym i strasznie się dłużyła fermentacja i była nie dobra. Dziś okazało się, że może być to jedna z najlepszych warek jakie uwarzyłem.

Odnośnie laptopa to kilka warek temu /żytnie/ utopiłem podczas warzenia Lapka :smilies: co prawda nie w brzeczce ale w fermentatorze z clo2 gdzie moczyły się węże. Szczęście w nieszczęściu było takie że na powierzchni była cienka powłoka lodu i laptop tonął powoli jak Titanic.

Wykręciłem, wysuszyłem okazało się ze padł tylko twardziel.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja mam sporo wpadek na koncie, ale taka co to nie była wymieniana, to chłodzenie chłodnicą z włączonym palnikiem pod garem. :smilies:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja mam sporo wpadek na koncie, ale taka co to nie była wymieniana, to chłodzenie chłodnicą z włączonym palnikiem pod garem. :smilies:

I kto wygrał woda czy ogień

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja mam sporo wpadek na koncie' date=' ale taka co to nie była wymieniana, to chłodzenie chłodnicą z włączonym palnikiem pod garem. :smilies:[/quote']

I kto wygrał woda czy ogień

Wodzie szło nieźle, ale poniżej 40-50°C już nie dawała rady. To mnie zastanowiło i EUREKA.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdzieś tu na forum jest moja opowieść o wylaniu chłodzonego portera, 20 l wprost z blatu na podłogę. Gar umarł, gres przerzył, ja domuwałem podłogę 4 godziny i się uwaliłem, rano żona przykleiła sie do gresu. Plamy ( zastygnięte krople) na SPODACH szafek na nóżkach znajdujemy wciąż.

 

pzdr

Share this post


Link to post
Share on other sites
To ze mnie cienki bolek. Notorycznie zapominam o próbie jodowej.

A ja od 50 warek wogóle nie robię ;)

 

Kopyr nie wyłączył gazu a ja zamiast odkręcić zimną wodę odkręciłem ciepłą i też sobie czekałem :smilies:

Edited by jacer

Share this post


Link to post
Share on other sites

kiedyś po zakończeniu gotowania miałem 40 litrów piwa. Po chłodzeniu było 49 :smilies: jeden wąż zaczął puszczać. Na dniach będę rozlewał, ale przy przelewaniu na cichą piwo było ok.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Gdzieś tu na forum jest moja opowieść o wylaniu chłodzonego portera, 20 l wprost z blatu na podłogę. Gar umarł, gres przerzył, ja domuwałem podłogę 4 godziny i się uwaliłem, rano żona przykleiła sie do gresu. Plamy ( zastygnięte krople) na SPODACH szafek na nóżkach znajdujemy wciąż.

 

pzdr

To u nas nie trzeba było wylewać, bo sam się wylał. Brat chciał zamieszać w garze z gotującą się brzeczką, włożył drewnianą łychę do garnka i potem już tylko mieliśmy robotę z czyszczeniem szafek od góry do dołu.Po roku przy ustawianiu szafek jeszcze się lepiło :smilies:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja zawsze lubię sobie co jakiś czas zerknąć w fermentor podczas fermentacji. Nachylam się, a tu stado drobnych monet z kieszeni koszuli wprost do fermentora :smilies: Tak z 15 zł ;) Piwo wyszło b. dobre.

Można powiedzieć, że piwo wyszło bogate :)

Edited by vettis

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja puki co jeszcze się chłodnicy nie dorobiłem więc chłodzę piwo w wannie z zimą wodą. Do rozrobienia OXI używam wody z kranu podgrzanej przez Junkers ustawiony na max. (ma wtedy coś ponad 70°C ) i... przy warce nr 5 zamiast nalać zimnej wody do wanny nalałem gorącej. Połapałem się przed włożeniem tam gara bo łazienka (w bloku więc mała) wyglądała jak sauna :smilies:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mój ciekawy incydent to wysładzanie stouta wodą ze studni.:D

(zapomniałem przełączyć zawór na wodę z sieci miejskiej)

Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie to że woda z mojej studni

trzydziestokrotnie przekracza dopuszczalną do spożycia normę zawartości żelaza.

Piwo było super, a nikt nie zardzewiał;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.