Jump to content

problem: awaria kranika przed filtracją


Recommended Posts

Powiedzcie, koleżanki i koledzy, co począć w takiej oto sytuacji:

Walnął mi kranik w fermentorze w którym miałem zaraz filtrować zacier filtratorem z oplotu. Kranika zapasowego brak, nie mam do czego podłączyć ani filtratora ani wężyka, sklepy pozamykane, coś da się zmontować ze sprzętu dostępnego w Castoramie ale Castorama czynna od rana. W rezultacie mam gar gorącego zacieru którego nie mam czym przefiltrować.

Czy zacier może poczekać do dziś rana na odgrzanie i filtrację, czy rano będzie już do wylania w kanał ?

 

Z góry dzięki za radę !

Link to post
Share on other sites
Czy zacier może poczekać do dziś rana na odgrzanie i filtrację, czy rano będzie już do wylania w kanał ?

Kiedyś "chodził za mną" taki eksperyment - tj. zasyp rano i do piekarnika (zeby temperatura była w miarę stała), a po pracy filtracja. Ale zaniechałem tego pomysłu, bo raz, że enzymy przez te 8-9 godzin to by przetworzyły chyba wszystko na cukry, a po drugie gdzieś wyczytałem że zbyt długie zacieranie wypłukuje niepotrzebnie taniny (czy coś tam).

Może więc dobrym pomysłem byłoby szybkie schłodzenie zacieru (co przy dzisiejszej pogodzie nie powino być problemem - wystarczy wystawić na dwór) a rano go podgrzać i do filtracji?

 

Daj znać co z tego wyszło.

Link to post
Share on other sites
Czy zacier może poczekać do dziś rana na odgrzanie i filtrację, czy rano będzie już do wylania w kanał ?

Po pierwsze, do rana enzymy przerobią wszystko co się rusza, piwo będzie maksymalnie wytrawne, po drugie zapewne do rana zdąży się nieźle zakwasić. Może zrobiłeś coś w stylu Berliner Weisse.

Link to post
Share on other sites

Będę dawał znać co się dzieje z tym CUSIEM Pilsopodobnym co mi wyszedł, będzie jakaś nauka, a doświadczeni koleżanki i koledzy pewnie w lot rozkminią od strony chemii i biologii warzenia co się właściwie stało.

 

Oto co działo się po tem, jak kranik trzasł:

- rano się nie zrywałem o 7, więc już pod wieczór zameldowałem się w Castoramie, gdzie projektując na sali jak z klocków, wymodziłem sobie niezwykle estetyczny zestaw przedłużek redukcji i złączek ze stali chromowanej zakończony kranikiem niklowanym z zaworem kulowym, który idealnie pasuje do fermentora plastikowego BA i jest absolutnie szczelny. Wygląda harleyowo ;)

- już późnym wieczorem podniosłem odważnie wieko gara z czekającym zacierem i odkryłem całkiem dziarsko żyjące coś, co, jak podejrzewam, było fermentacją dzikimi drożdżami. Kocioł czekał na mnie i kranik i filtarcję w kuchni, nie odważyłem się wystawić tego na balkon, bo tam mają swoją niszę ekologiczną gołębie (do czasu, sku...yny, do czasu...) i w tę niszę srają jak najęte, więc zacier miał dość ciepło na kuchennym blacie.

- odgrzałem zacier, ta niby fermentacja przyspieszyła, ale już około 60 stopni wszystko żywe zdechło, a zacier znów zaczął przypominać spokojny zacier i tylko nie pachniał tak zniewalająco jak zdrowo i świeżo zatarty słód.

- filtracja poszła wzorowo, oplot podpięty do mojego błyszczącego zawadiacko zestawu kranikowego ssał jak porządny ssak. Ja przy pomocy prostej autosugestii przekonywałem się krok po kroku, że pachnie wszystko normalnie.

[edit:]

- po gotowaniu i chmieleniu [koniec edita] Brzeczka wykazywała w 20 stopniach przepisowe 12 blg.

- schłodziłem, wciepałem drożdże, zadeklowałem szczelnie fermentor i zakończyłem warzenie wyniósłszy cały nieszczęsny urobek do piwnicy, w której mam wyjątkowo sympatyczne 8 stopni.

- po nieco ponad dobie do zrzutu do piwnicy ruszyła fermentacja !

 

Czyli coś z tego wszystkiego wyniknie, o czym będę donosił za niecałe 2 tygodnie.

Edited by kris1973
Link to post
Share on other sites
- filtracja poszła wzorowo, oplot podpięty do mojego błyszczącego zawadiacko zestawu kranikowego ssał jak porządny ssak. Ja przy pomocy prostej autosugestii przekonywałem się krok po kroku, że pachnie wszystko normalnie. Brzeczka wykazywała w 20 stopniach przepisowe 12 blg.

- schłodziłem, wciepałem drożdże, zadeklowałem szczelnie fermentor i zakończyłem warzenie wyniósłszy cały nieszczęsny urobek do piwnicy, w której mam wyjątkowo sympatyczne 8 stopni.

Od razu po filtracji zadałeś drożdże? A nie gotowałeś z chmielem? ;)

Link to post
Share on other sites
  • 2 weeks later...

W niedzielę poszło na cichą odfermentowawszy na burzliwej do 4,5 Blg.

Pachnie jakoś tak ni tak ni siak, będę musiał w najbliższym czasie zrobić dla porównania Pilsa normalsa bez takich przygód.

Link to post
Share on other sites
  • 2 months later...

Niestety syf powstał i pójdzie w kanał.

Smakuje nawet znośnie, wyraźnie słodowe jest to coś, bąbelki jak trzeba, alk występuje, ale zapach fatalny, nie do przejścia. Jakimś czymś w klimacie brudnych nóg i skarpet wali, taka zgniłkowatość zgrzybiałość taka w zapachu, fatalna sprawa, fatalna sprawa.

 

Memento dla początkujących: przeglądnij sprzęt cały przed warką (weekendem), bo w razie co, to zacier nie poczeka.

 

Ale dla pocieszenia mnie, w zbliżonym okresie warzony Witbier wyszedł pyszny (przepis Dori, thx! ) a Pale Ale z pomniejszonym chmielem jest bardzo ciekawy i pouczający.

Link to post
Share on other sites

Ja tam bym nie wylewał może. Wypiłbym te 40 butelek, to wtedy zapamiętałbym, żeby nie zostawiać brzeczki bez drożdży na tak długo! :P

Też mi się zdarzyło zostawić na dłużej, ale max 24 godziny, kiedy sobie spokojnie stygło.

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.