Jump to content
Sign in to follow this  
pedro22

Chmielenie w woreczkach

Recommended Posts

Witam, właśnie uwarzyłem Marcowe, ale mam mały problem. Do tej pory zawsze (od przeszło roku)chmieliłem granulatem bez woreczków. Dzisiaj pierwszy raz wrzuciłem granulat do woreczków. Dałem tyle chmielu ile poprzednio bez woreczków i na pierwszy rzut nosa odnoszę wrażenie że jest niedochmielone.

 

1. Czy robił ktoś może jakieś eksperymenty - ile procent więcej chmielu trzeba dać jeśli chmielimy w woreczkach ?

 

2. Jeśli rzeczywiście dałem za mało (okaże się z pkt 1) to dosypać granulatu do burzliwej, czy może jakiś pastylek do cichej ?

 

3. Do tej pory niezbyt mocno gotowałem - nie chciałem całkiem zaparować mieszkania. Teraz pierwszy raz warzyłem w nowej kadzi zacierno - warzelnej (na razie działa tylko warzenie) więc gotowałem o wiele mocniej - dzięki kadzi mogłem opuścić mieszkanie. Może to intensywne gotowanie zrównoważyło efekt zastosowania woreczków ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po pierwsze to o jakich woreczkach mowa? Bo jeśli o siateczkach do chmielu to ich przeznaczeniem jest gotowanie w nich chmielu w szyszkach, nie granulacie.

Ja chmielę w "woreczkach" zrobionych z wybielonych rajstop, zauważyłem że piwo wychodziło niedochmielone w przypadku gdy wrzucałem woreczek ot, tak sobie do kadzi. Granulat zbijał się ze sobą po nasiąknięciu brzeczką i nie pozwalał na pełne wygotowanie. Zamiast ładnie rozpuszczonego granulatu miałem zbitą kulkę chmielin. Problem minął gdy zamiast wrzucać woreczek zacząłem go moczyć na początku dodania, tj. kilkukrotnie zanurzać i wyjmować z gotującej się brzeczki. Granulat ładnie wtedy przesiąka, nie zbija się w grudki i pozwala na ładne przejście brzeczki chmielem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Witam, właśnie uwarzyłem Marcowe, ale mam mały problem. Do tej pory zawsze (od przeszło roku)chmieliłem granulatem bez woreczków. Dzisiaj pierwszy raz wrzuciłem granulat do woreczków. Dałem tyle chmielu ile poprzednio bez woreczków i na pierwszy rzut nosa odnoszę wrażenie że jest niedochmielone.

 

1. Czy robił ktoś może jakieś eksperymenty - ile procent więcej chmielu trzeba dać jeśli chmielimy w woreczkach ?

 

2. Jeśli rzeczywiście dałem za mało (okaże się z pkt 1) to dosypać granulatu do burzliwej, czy może jakiś pastylek do cichej ?

 

3. Do tej pory niezbyt mocno gotowałem - nie chciałem całkiem zaparować mieszkania. Teraz pierwszy raz warzyłem w nowej kadzi zacierno - warzelnej (na razie działa tylko warzenie) więc gotowałem o wiele mocniej - dzięki kadzi mogłem opuścić mieszkanie. Może to intensywne gotowanie zrównoważyło efekt zastosowania woreczków ?

Bez wątpienia, stopień utylizacji chmielu wprowadzonego do brzeczki w woreczku jest mniejszy niż wprowadzonego bezpośrednio. Ale niewiele, może 5 % (to zależy np od rodzaju materiału woreczka).

Ale Ty masz na myśli nie goryczkę, tylko aromat, skoro oceniasz "na pierwszy rzut nosa"? I tutaj intensywniejsze gotowanie działało na niekorzyść zachowania w brzeczce aromatu chmielowego.

Braki w goryczce można uzupełnić jedynie na gorąco: możesz oddzielnie ugotować "chmielową herbatkę" (gotowanie w ciągu 20-30') i ewentualnie dodać ją do piwa np przed zabutelkowaniem.

Jeżeli zaś chodzi o smak i zapach chmielu, to nic straconego, bo najpewniejszym sposobem ich wprowadzenia do piwa będzie "chmielenie na zimno" podczas fermentacji cichej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

OK, dzięki. Robiłem marcowe i chmieliłem tylko aromatycznie w dwóch dawkach, zrobię więc chmielenie na zimno. Ale tu kolejne pytanie. Chmielić tabletką, czy zamiast tego może być granulat w woreczku. Słyszałem gdzieś że chyba można dociążonym granulatem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Robiłem marcowe i chmieliłem tylko aromatycznie w dwóch dawkach, zrobię więc chmielenie na zimno.

Jak ma być marcowe, to nie rób tego. Marcowego nie chmieli się na aromat.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Marcowe robiłem wiele razy i metodą prób i błędów doszedłem do takiego chmielenia. Daję mniej więcej 40g + 40g aromatycznego na początku i na końcu gotowania. Efekt był bardzo podobny do tego opisanego w BJCP i co również ważne było bardzo OK. Uzyskiwałem przez to lekką goryczke i słaby aromat chmielu. Teraz zastosowałem woreczki i trochę mi to rozbiło algorytm. Myślę że goryczka będzie dobra przez intensywne gotowanie. Po burzliwej sprawdzę aromat - jeśli będzie żaden to coś tam wrzucę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Chmielić tabletką, czy zamiast tego może być granulat w woreczku. Słyszałem gdzieś że chyba można dociążonym granulatem.

Ja na zimno sypię po prostu granulat do cichej fementacji, ze trzy-cztery dni przed rozlewem do butelek. Jedyna niedogodność jest taka, że trzeba później oddzielić chmiel od piwa bo sporo go pływa po górze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja też sypałem chmiel bezpośrednio do fermentora na cichej. Efekt lepiej niż dobry, tylko lekkie problemy przy przelewaniu. Ktoś na forum radził założyć wysterylizowaną pończochę na koniec węża. Wypróbuję przy najbliższej okazji.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja też sypałem chmiel bezpośrednio do fermentora na cichej. Efekt lepiej niż dobry, tylko lekkie problemy przy przelewaniu. Ktoś na forum radził założyć wysterylizowaną pończochę na koniec węża. Wypróbuję przy najbliższej okazji.

U mnie taki patent się nie sprawdził, ciasno opinająca końcówkę węża szybko się zapychała i piwko sączyło się coraz wolniej. Lepiej mi idzie jak leję piwo przez gęste sitko podczas przelewania z fermentora do zbiornika z którego rozlewam. Używam do tego "skarpety" czyli siateczki na drucianej obręczy używanej do parzenia herbaty.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A czy przy takim przelewaniu piwo nie napowietrza się?

Share this post


Link to post
Share on other sites
A czy przy takim przelewaniu piwo nie napowietrza się?

No właśnie też mi się zdaje że się niepotrzebnie napowietrza.

U mnie taki patent się nie sprawdził, ciasno opinająca końcówkę węża szybko się zapychała i piwko sączyło się coraz wolniej.

Bo nie trzeba było ciasno opinać pończochy na wężu. Przerabiałem to parę dni temu przy AIPA. Trzeba zostawić kilka cm wolnego, tak żeby w pończosze spokojnie zbierał się chmiel.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moim zdaniem chmielenie na zimno nadaje się do tylko aleów, daje taki specyficzny aromat, który nie pasuje do europejskich lagerów. Nigdzie też nie spotkałem się z recepturą na pilsa czy oktoberfesta gdzie byłoby chmielenie na zimno.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Moim zdaniem chmielenie na zimno nadaje się do tylko aleów, daje taki specyficzny aromat, który nie pasuje do europejskich lagerów. Nigdzie też nie spotkałem się z recepturą na pilsa czy oktoberfesta gdzie byłoby chmielenie na zimno.

Znaczy do pilsnera nie pasuje? Bez przesady. Pilsner lubi chmiel. Nie trzeba go oczywiscie od razu chmieliś jak IIPA, ale trochę chmielu na zimnej może dać ciekawy efekt.

Share this post


Link to post
Share on other sites
A czy przy takim przelewaniu piwo nie napowietrza się?

Przy każdym przelewaniu piwo się napowietrza, a przy takim przelewaniu jak opisywałem chyba mniej niż normalnie. Zwykle w czasie przelewania strumieniem z węża mieszam piwo z rezerwą albo roztworem glukozy, tu muszę mieszać dodatkowo bo strumień wypływający z siatki jest dużo słabszy i spokojniejszy niż zwykle. Czy te operacje piwu szkodzą trudno mi oceniać, piwka mi smakują. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Natlenianie gotowego piwa jest bez wątpienia szkodliwe. Najmocniej wpływa bodaj na szybsze starzenie się piwa, więc jak szybko wypijasz to nie będzie takim wielkim problemem.

 

Może dać posmaki kartonowe i chyba czarnej porzeczki (?).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiem, że natlenienie piwa jest szkodliwe ale nie wiem czy bardziej szkodliwe jest przelewanie przez siatkę. Na moje oko może mniej szkodliwe od normalnego przelewania bo strumień jest łagodniejszy. Cała operacja odbywa się spokojnie, bez chlupania i bicia piany.

A posmaków kartonowych w swoich piwach nie stwierdziłem, ale obiektywny nie jestem. :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wiem, że natlenienie piwa jest szkodliwe ale nie wiem czy bardziej szkodliwe jest przelewanie przez siatkę. Na moje oko może mniej szkodliwe od normalnego przelewania bo strumień jest łagodniejszy. Cała operacja odbywa się spokojnie, bez chlupania i bicia piany.

Nie wiem jak technicznie to robisz, ale normalnie dekantację robi się wężykiem zanużonym w piwie do dna, bez kontaktu strumienia brzeczki z powietrzem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
... normalnie dekantację robi się wężykiem zanurzonym w piwie do dna, bez kontaktu strumienia brzeczki z powietrzem.

Do dna mam w zbiorniku z "czystym" piwem (chyba, że cedzę przez sitko), w tym z którego zlewam trzymam się z dala od dna :D

Napowietrzenia w 100% uniknąć się nie da, trzeba jeszcze wymieszać piwo z surowcami do refermentacji (syrop glukozowy, rezerwa), inna sprawa czy taki stopień napowietrzenia jest szkodliwy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja podczas przelewania piwa wlewam małymi porcjami roztwór glukozy.

 

Delikatne zamieszanie bez wzburzania piwa, tak aby tylko lekki ruch wirowy się pojawił może też mogłoby być?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wymiesza się przecież samo - najpierw wlewasz syrop, potem lejesz do tego piwo.

i tak poległem na ostatniej warce. Niestety się nie wymieszało. Było co prawda jakieś 250 ml syropu z glukozy (może za gęsty) ale część piw się nie nagazowała prawidłowo :D Teraz będę zawsze delikatnie miaszał

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wymiesza się przecież samo - najpierw wlewasz syrop' date=' potem lejesz do tego piwo.[/quote']

i tak poległem na ostatniej warce. Niestety się nie wymieszało. Było co prawda jakieś 250 ml syropu z glukozy (może za gęsty) ale część piw się nie nagazowała prawidłowo :D Teraz będę zawsze delikatnie mieszał

Żeby się dobrze wymieszało musi być w miarę silny strumień i nie za gęsty syrop z glukozy. Ja używałem syropu robionego z 500ml wody i ok 150g glukozy i rożnie z nagazowaniem bywało - jedne butelki ok ale zdarzały się też i solidnie przegazowane czyli wymieszanie chyba nierówne bywało. Problem minął jak zacząłem używać rezerwy odzyskanej z osadów po chmieleniu - roztworu mam około litra dzięki temu jest rzadszy i łatwej go wymieszać. Jedynie po przelewaniu przez sitko mieszam dodatkowo bo tu strumień jest słaby.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.