Jump to content
grzesiuu

Płatki dębowe

Recommended Posts

Myślę, że efekt końcowy może być ciekawy. Sam już nie wiem na co się zdecydować ale chyba będę się kierował tym co podpowiedział Wsaczuk: płatki do kilku butelek.

 

Tak na marginesie: wczoraj dałem te płatki do spirytusu. Już pojawił się piękny kolor, nawet zapach jakiś taki złożony.

Share this post


Link to post
Share on other sites

jeśli ktoś twierdzi że beczki były smołowane by trunek był odizolowany od drewna (a więc smołowane wewnątrz) to znak że nigdy w życiu nie widział ani nie wąchał smoły drzewnej, lub przynajmniej nie wie że zapach który zna ze starych kuźni to właśnie to. Nie przypadkiem jest przysłowie o łyżce dziegciu która psuje beczkę miodu!!! Dziegieć to też smoła tyle że powstała z suchej destylacji kory brzozowej a nie karpiny sosnowej.

Beczka mogła być co najwyżej woskowana wewnątrz, a ewentualnie smołowana na zewnątrz. Dzięki stałemu kontaktowi drewna z trunkiem drewno utrzymywało stan napęcznienia, a przez to szczelność. Dodatkowe uszczelnienie mogło mieć na celu tylko minimalizację strat przez pory w strukturze drewna i parowanie, jednak smołowanie wciąż wydaje mi się wątpliwe, bo przenikanie węglowodorów aromatycznych do trunku zachodziłoby napewno.

Beczki były opalane wewnątrz, co miało podwójną rolę- po pierwsze czysto technologiczną, pomagało giąć na gorąco klepki by założyć i nabić obręcze, oraz neutralizowało znaczną część garbników.

 

Wracając do tematu właściwego to przeprowadziłem parę razy eksperymenty z dodatkiem miału dębu palonego, dzięki czemu czas przenikania był krótszy niż w przypadku płatków, że o kostkach nie wspomnę. Stosowałem od początku, do przedłużonej fermentacji burzliwej.

Niestety raz zastosowałem także obok miału palonego drobne wiórki niepalone do ekstramocnego świątecznego z podwójnej ilości ekstraktów ciemnych Wes'a. Ewidentnie garbnikowe, aż kwaśne, nieprzyjemnie ściągające... Polecam stosowanie tylko i wyłącznie palonych, ewentualnie średnio opiekanych.

 

 

PS. Smołowanie beczek może mieć związek z uszczelnianiem ich gdy przechowywane są tam towary suche, np broń, narzędzia czy dokumenty np na statkach.

Edited by Mimazy

Share this post


Link to post
Share on other sites

to nie była smoła, której się używa do smołowania dachów. Z taką smołą miało to wspólne tylko nazwę, dokładnie nie wiem z czego, ale mam wydaje mi się że to było coś na bazie kalafonii z dodatkami, tworzyło to ochronną powłokę dodatkowo uszczelniając beczkę. Co innego beczki do piw typu wood age, one powinny być tylko opalone, aby miały kontakt z piwem.

 

Moim zdanie leżakowanie na dębie oprócz tego, że daje posmaki garbnikowe, to sprawia że związki organiczne (estry, alkohole, kwasy) reagują ze sobą, powodując powstanie bogatszego bukietu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli mówimy o czasach przed Łukasiewiczem (czyli smoła z ropy naftowej) i XIX wiecznym rozwojem syntezy chemicznej to w takim razie nie smoła a żywica. Sama kalafonia jest niezwykle krucha, a z żywicy z czasem odparowują terpentyna i inne związki lotne i pozostaje frakcja bardziej twarda i krucha. Pomijam kwestię wpływu na smak.

Nie pamiętam jak się nazywa żywica stosowana do win greckich, acz sprowadzana jest chyba z dalszych krajów arabskich- może to o to chodzi??

 

 

Gdybyś miał jakieś informacje czy źródła na temat tego preparatu jestem bardzo zainteresowany.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ta "smoła" o której piszecie nazywa się żywica piwowarska i bodajże w Czechach i Niemczech nadal można ją kupić. Służy do zaizolowania powierzchni drewnianej beczki wewnątrz. Ten sposób był używany dawniej jak nie było beczek stalowych tylko drewniane.

Drugi przypadek to niektóre piwa angielskie tradycyjnie dojrzewające w beczkach oraz belgijskie red flanders, oud brune i lambiki. W przypadku belgijskich są to stare beczki często po winie kupowane we Francji. Taka beczka napełniana jest gorącą wodą, wrzuca się specjalne łańcuchy o ostrych krawędziach i obraca się nią we wszystkich kierunkach, w ten sposób następuje mycie. Wewnątrz niczym się nie pokrywa, do piwa przenikają taniny z drewna a także przez pory w drewnie następuje delikatna wymiana powietrza. To wszystko nadaje piwu specyficznego bukietu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja użyłem płatki dębowe do Barley Wine (taka wersja Strong Blonde z 2-row i US-05). Były to płatki po beczkach po whiskey. Wrzuciłem je do fermentacji spokojnej na 1 miesiąc, 8 oz. (ok. 200g), przed wrzuceniem do fermentora przegotowałem je w taniej whiskey przez 15 min. Przez pierwsze 6 miesięcy leżakowania w butelkach piwo było niedobre, ale po tym czasie wszystkie smaki się "ułożyły" i wyszło świetne, złożone piwo. Ostatnie 4 butelki dałem kuzynowi na urodziny, bo on się uparł że on nie chce nic innego tylko TO piwo :D .

 

Kiedyś nawet kupiłem całą beczkę po whiskey z zamiarem używania jej do piwa, ale nigdy jej nie użyłem i w końcu ją sprzedałem. Płatki dębowe są łatwiejsze.

 

PS. Wiem napewno że beczki do whiskey są palone od środka i wydaje mi się że beczki do wina też, chociasz tego nie jestem na 100% pewny.

Edited by scooby_brew

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo się cieszę że ruszyła taka naukowa dyskusja. Ciekawość mnie coraz bardziej zżera więc napewno płatki znajdą się w moim piwie. A co na temat stoswania płatków dębowych do Stouta mysli Kopyr? Hmm?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Myślę, że efekt końcowy może być ciekawy. Sam już nie wiem na co się zdecydować ale chyba będę się kierował tym co podpowiedział Wsaczuk: płatki do kilku butelek.

 

Tak na marginesie: wczoraj dałem te płatki do spirytusu. Już pojawił się piękny kolor, nawet zapach jakiś taki złożony.

Bezpośrednio do butelek polecam kostkę zamiast płatków, można wrzucić 1 na butelkę zaletą jest to że nie wchodzi miedzy zęby /jeżeli ktoś ma duże przerwy :D /

Ostatnio używałem płatków z drzew wiśni i kasztanowca do mocnych belgijskich. Efekt jest obiecujący i bardziej wyrazisty niż przy dębowych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mój dziadek wkłada czasami do destylatów obrane z kory gałązki dębowe. Destylat dzięki temu ma kolor koniaku, a dodatkowo posmak jakby migdałowy. Ten posmak jest dosyć charakterystyczny, wydaje mi się że jestem w stanie odróżnić wino leżakowane w beczkach dębowych od tych ze stali nierdzewnej. Z piwem nie próbowałem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
.....wydaje mi się że jestem w stanie odróżnić wino leżakowane w beczkach dębowych od tych ze stali nierdzewnej.....

to jeszcze bardziej potwierdza mnie w przekonaniu że jak ktoś jest w stanie rozróżnić to jest dobry, nikt natomiast nienapisał że jest lepszy smak, smak złożony wcale nie znaczy dobry...

Share this post


Link to post
Share on other sites
nikt natomiast nienapisał że jest lepszy smak, smak złożony wcale nie znaczy dobry...

A to czytałeś?

Przez pierwsze 6 miesięcy leżakowania w butelkach piwo było niedobre, ale po tym czasie wszystkie smaki się "ułożyły" i wyszło świetne, złożone piwo.

Share this post


Link to post
Share on other sites

I właśnie otworzyłem kilka butelek z moim Stoutem z płatkami dębowymi. Muszę powiedzieć że efekt jest niezły. Cicha z płatkami trwała długo (miesiąc) bo nie miałem czasu na rozlanie do butelek. Dzięki temu piwo jest sklaorwane i ma malutko osadów. Na początku miałem problem z nagazowaniem ale teaz po około miesiącu od zabutelkowania mam gaz i całkiem obfitą ale drobną pianę która króko się utrzymuje. Smak jest fajny. Chyba trochę przesadziłem ze słodami palonymi bo jest gorzkie jak fiks ale jak mawia Kopyr- Stout ma być gorzki, wytrawny. Ewidentnie czuć dębową beczkę.. Uważam, że warto jednak stosować płatki. No może lepszym rozwiązaniem byłyby kostki bo płatki mi wpadały do kranika.

 

Aha. Spróbujcie poeksperymnetować z płatkami i spirytusem. Ciekawy efekt. Jak ktoś lubi whisky to chyba będzie zadowolony.

 

Pozdrawiam!

Edited by gesio0

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciemne piwa plus platki to jest to :-) Goryczka to raczej z chmielu, "paloność" ciemnych słodów może wręcz ją maskować - tak jak w Guinessie, który ma ~45IBU i przy swoim 4,2ABV powinien byc mega gorzki - a nie jest.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zrobiłem "Piwo Grunwaldzkie" na drożdżach S04 zasyp pilzneński 4kg Caramunich I 0,5kg chmiel Marynka 40g granulat i Lubelski 50g. Zrobiłem z tego dwunastkę . 40g płatków dębowych tych mocniejszych dodałem na 10 dni cichej ( woreczek z gazy + kamień). Piwo zrobiło się ciemniejsze i ma ciekawy lekko złamany smak w kierunku słodkim. Polecam. Zrobię to piwo jeszcze raz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

zrobiłem pare miesięcy temu czarne ,mocne piwo z płatkami(średniopiekanymi),dzisiaj była próba,no i jest jakiś inny smak(no może bardziej zapach);czy jeżeli ma coś z dobrego wina merlot(ten miły aromat) to to jest efekt dębu,czy mi się po prostu tak porobiło samo z siebie,zawsze myślałem,że ten szczep po prostu tak ma,ale dzisiaj pomyslałem ,że to od przetrzymywania konkretnego wina w beczce dębowej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

witam

 

Wątek dawno nie poruszany, ale poczytałem i może ma ktoś jakieś świeże wyniki i doświadczenia organoleptyczne dotyczące smaku i bukietu piwa z dodatkiem płatków dębowych i zechciał by je przedstawić.

Właśnie przymierzam się do użycia takiego dodatku w ciemnym piwie.

Dokładnie chodzi mi o różnice i wrażenia smakowo-zapachowe podczas zastosowania płatków tylko podczas fermantacji cichej, a więc okres nie długi, a dodaniu ich do butelek podczas rozlewu no i co za tym idzie dłuższemu leżakowaniu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja przed użyciem moczę płatki dębowe przez kilka tygodni w spirytusie. Ma to zapobiec przedostaniu się do piwa niepożądanych smaków, które tylko alkohol może wyrugować. Potem można już ich używać do kolejnych warek bez problemów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Platki debowe dodaja aromat wanilii, który spotykamy także w dojrzewających w dębię destylatach. Chemicznie to ta sama substancja, która występuje w laskach wanilii,

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam 50g płatków dębowych whisky, chcę je wrzucić na cichą fermentację do portera bałtyckiego - mam 19 litrów 22 blg. Piwo dość mocne, zastanawiam się ile tych płatków wrzucić i na jak długo żeby było cokolwiek czuć, ale z drugiej strony żeby nie zdominowały piwa. Ktoś stosował płatki do portera bałtyckiego?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...

×
×
  • Create New...