Jump to content
Sign in to follow this  
rosomak

Piwo lekko kwaśne

Recommended Posts

Witam wszystkich po dłuższej przerwie.

Dalej ciągnę moje zmagania z piwem i niby wszystko dobrze i fajnie tyle że w każdym piwie robionym z zacieraniem (zrobiłem 3 warki) jest lekki kwaskowaty posmak. To piwo nie jest kwaśne - zepsute. Smakuje całkiem fajnie, poza tym ta kwaśność się nie zmienia. Po miesiącu po 3 miesiącach dalej jest to samo. Kiedyś pracowałem jako barman i znam smak skwaszonego zepsutego piwa i to nie jest to. Tylko jeśli nie to to co ? :ble: Może to przez cukier dodawany do butelek, rodzaj drożdży lub coś ? Mieliście może u siebie kiedyś coś takiego ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mieliście może u siebie kiedyś coś takiego ?

Pewnie, jestem wielkim fanem posmaków kwaskowych i staram się je wprowadzać do moich piw, a wcale nie jest to łatwe, udaje się w zasadzie tylko w piwach pszenicznych. Napisz cos więcej o swoim piwie, ale ja też sądzę, że raczej jest to wytrawność, a nie kwaśność.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z tego co pamietam kilka razy mialem delikatnie kwaskowate piwo. Raz jak dodalem spore ilosci chmielu aromatycznego, a drugi raz jaz piwo zacieralem z 15% zasypem zyta.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jedna warka była cała ze słodu plizerskiego, druga to "Red Irish Ale" tyle że wtedy była promocja więc może było z nim coś nie tak;) Ale jak mówicie że wytrawne to nawet ładnie brzmi;D kupie sobie jakieś wytrawne winko i porównam czy to ten posmak :ble:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rosomak, wydaje mi sie ze do twojej warki dostaje sie jakies zakazenie, dzikie drozde lub cos podobnego. Zastanow sie nad swoim procesem warzenia od momentu zakonczenia gotowania do butelkowania - czy wszystko, co dotyka warki w tym czasie jest sterylizowane?

 

IMO dobrym sposobem na ciagla sterylizacje narzedzi przy warzeniu piwa jest wiadro ze srodkiem sterylizujacym (np. woda z chlorem), gdzie trzymasz wszystkie rurki, lyzki, termometr itp. Jezeli np. potrzebujesz termometru, wyciagasz go z chloru i pluczesz w goracej wodzie.

Po uzyciu termometru wrzucasz go spowrotem do chloru, do czasu, gdy go ponownie bedziesz potrzebowal.

 

Moze uzywasz np. drewnianej lyzki do gotowania? Drewno moze przenosic infekcje i jest trudne do sterylizowania - uzywaj lyzki ze stali lub plastiku.

 

Czy uzywasz fermentacji otwartej czy zamknietej? Jezeli jest to fermentacja otwarta to czy masz pewnosc, ze cos sie do warki nie dostalo podczas fermentacji?

 

 

Przenoszac warke z fermentacji burzliwej do spokojnej, czy robisz to BEZ utleniania warki, uzywajac rurki gumowej? Utlenianie warki jest pomocne TYLKO gdy wlewasz ja do fermentora burzliwej, ale utlenianie w spokojnej NIE jest wskazane.

Uzywajac gumowej rurki do przenoszenia warki z jednego pojemnika do drugiego, jezeli zassywasz warke ustami, to oczywiscie takze moze byc powodem infekcji...

 

 

IMO Prawie zawsze powodem "off-smakow" w piwie jest brak wystarczajacej sterylizacji i wynikajace z tego zakazenie piwa, wiec zastanow sie nad swoim procesem warzenia, pewnie w ktoryms momencie piwo jest narazone na elementy zewnetrzne?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Rosomak, wydaje mi sie ze do twojej warki dostaje sie jakies zakazenie, dzikie drozde lub cos podobnego. Zastanow sie nad swoim procesem warzenia od momentu zakonczenia gotowania do butelkowania - czy wszystko, co dotyka warki w tym czasie jest sterylizowane?

Tu się zgadzam, może być to jakieś zakażenie.

 

IMO dobrym sposobem na ciagla sterylizacje narzedzi przy warzeniu piwa jest wiadro ze srodkiem sterylizujacym (np. woda z chlorem), gdzie trzymasz wszystkie rurki, lyzki, termometr itp. Jezeli np. potrzebujesz termometru, wyciagasz go z chloru i pluczesz w goracej wodzie.

Po uzyciu termometru wrzucasz go spowrotem do chloru, do czasu, gdy go ponownie bedziesz potrzebowal.

 

Moze uzywasz np. drewnianej lyzki do gotowania? Drewno moze przenosic infekcje i jest trudne do sterylizowania - uzywaj lyzki ze stali lub plastiku.

Tutaj miałbym uwagę, ani drewniana łyżka, ani termometr nie powinny być źródłem zakażenia. Pod pewnymi jednakowoż warunkami. Łychę używamy, tylko do momentu zakończenia gotowania. Jak wyłączamy palnik, łycha na bok i już jej nie używamy. Absolutnie nie trzeba zmieniać na plastikową czy metalową. Oczywiście tą drewnianą nie przeprowadzamy już żadnych operacji na piwie od schłodzenia.

Termometr analogicznie, przy zacieraniu nie ma w ogóle tematu. Brzeczka i tak będzie gotowana, więc się wysterylizuje. Jeżeli mierzymy temp. np. schłodzonej brzeczki, to dobrze byłoby termometr przetrzeć spirytusem. Może też być ewentualnie to wiadro z roztworem chloru.

 

Przenoszac warke z fermentacji burzliwej do spokojnej, czy robisz to BEZ utleniania warki, uzywajac rurki gumowej? Utlenianie warki jest pomocne TYLKO gdy wlewasz ja do fermentora burzliwej, ale utlenianie w spokojnej NIE jest wskazane.

Wiem, o co Ci chodzi, ale wyraziłeś się trochę nieprecyzyjnie. Brzeczkę natleniamy przed zadaniem drożdży. Praktycznie każde inne natlenianie jest szkodliwe.

 

IMO Prawie zawsze powodem "off-smakow" w piwie jest brak wystarczajacej sterylizacji i wynikajace z tego zakazenie piwa, wiec zastanow sie nad swoim procesem warzenia, pewnie w ktoryms momencie piwo jest narazone na elementy zewnetrzne?

Zgadzam się, do potencjalnych punktów krytycznych zaliczyłbym wszelkie operacje z drożdżami (starter, zbieranie gęstwy), czy tam wszystko jest sterylne.

 

Czasami źródłem zakażenia może być kranik spustowy. Ma wiele zakamarków.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam.

Dzięki za rady trochę namieszały mi w głowie ale trudno trzeba walczyć dalej. Ostatnie piwo faktycznie mogło się zakazić od kranika bo syn mi go odkręcił w trakcie fermentacji i trochę się ulało. Niby przelałem wrzątkiem przed spuszczaniem ale może to nic nie dało.

Dziś zabieram się za nowe piwo i zrobię je ekstra sterylnie;) Taki przynajmniej jest plan.

W sumie mogłem też zakazić piwo przy mierzeniu temperatury bo odkładałem termometr po prostu na czysty talerz, samo robienie startera z drożdży też mogło być problemem - przelewałem tylko szklankę wrzątkiem. Teraz ją przegotuje kilka minut. Na burzliwą zleje wszystko do szklanego gąsiora a na cichą już do plastikowego z kranikiem.

No nic będę walczył jeszcze raz dziękuje za rady.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiem iloma fermentorami dysponujesz. Jeśli tylko dwoma to chyba lepiej burzliwą przeprowadzić w plastikowym fermentorze z kranikiem, a cichą w szklanym balonie. Po cichej przelejesz do fermentora z kranikiem i z niego rozlew do butelek.

Co do sterylności to uważaj na wężyki - one często są źródłem zakażenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ok to tak zrobie;)

Ale łatwo mówić uważaj na wężyki;) Normalnie to sterylizuje je roztworem chloru razem z baniakiem potem przez niego zlewam jeszcze ten roztwór. Chyba żeby dziada wygotować ?? Tylko czy się nie skurczy ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

spokojnie - chlor powinien wystarczyć ;) sama też zwykle dezynfekuję wężyki chlorem

Share this post


Link to post
Share on other sites

No i zrobiłem. Jak przestałem gotować warkę, miała ona styczność tylko z garnkiem i fermentatorem. Drożdże rozrobiłem w szklance którą gotowałem 5 min, fermentator zdezynfekowany pirosiarczanem sodu- ohyda ;) Swoją drogą jedna rzecz mnie zastanowiła bo w instrukcji było napisane by moczyć przez godzinę w roztworze a potem przelać czystą wodą - a jak w wodzie będą bakterie?? Bo nigdzie nie pisało że ma być to przegotowana. No nic zobaczymy. W sumie cały ten proces różnił się od poprzednich tym że nie włożyłem już nic do warki po zagotowaniu w sensie: łyżka, termometr.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Swoją drogą jedna rzecz mnie zastanowiła bo w instrukcji było napisane by moczyć przez godzinę w roztworze a potem przelać czystą wodą - a jak w wodzie będą bakterie?? Bo nigdzie nie pisało że ma być to przegotowana.

Faktycznie, tak się robi. Ja jednak dla pewności płuczę wrzątkiem - zagotowanie 1l to nie kłopot.

A jak już płuczesz kranówką - to zimną, nie gorącą, w zimnej jest mniejsza szansa na bakterie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trochę z tym dowaliłem bo też mogłem zagotować wodę do przemywania, przy następnej warce tak zrobię. W sumie jestem podpięty do studni na wsi więc może jakieś cholerstwo w tej wodzie być - kiedyś była sprawdzana. No nic jak to mi też skiśnie będę przy najmniej wiedział dlaczego.

Jeszcze jedno co ze światłem - teraz mam w fermentatorze z ba i siedzi sobie grzecznie w pokoje gdzie jest okno itd. zastanawiam się czy światło też nie ma na piwo zły wpływ. Po rozlaniu do butelek piwo ląduje w ciemnej piwnicy ale fermentuje w jasnym pomieszczeniu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Światło faktycznie ma zły wpływ na piwo, może powodować powstanie zapachu określanego jako skunksi. Ale chyba nie ma co przesadzać plastikowe fermentory, chyba aż tak dużo światła nie przepuszczają, co innego szklane gąsiory...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Światło faktycznie ma zły wpływ na piwo, może powodować powstanie zapachu określanego jako skunksi. Ale chyba nie ma co przesadzać plastikowe fermentory, chyba aż tak dużo światła nie przepuszczają, co innego szklane gąsiory...

To chyba bardziej wielotygodniowe leżakowanie w butelkach ma wpływ, niż 2-3 tygodniowa fermentacja.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Światło faktycznie ma zły wpływ na piwo' date=' może powodować powstanie zapachu określanego jako skunksi. Ale chyba nie ma co przesadzać plastikowe fermentory, chyba aż tak dużo światła nie przepuszczają, co innego szklane gąsiory...[/quote']

To chyba bardziej wielotygodniowe leżakowanie w butelkach ma wpływ, niż 2-3 tygodniowa fermentacja.

Jasne - wszystko zależy też od natężenia światła

Share this post


Link to post
Share on other sites
Chyba nikt nie trzyma fermentora w pelnym swietle , tylko w zacienionym zakamarku.

Już widziałam zdjęcia szklanych gąsiorów z piwem stojących w pełnym świetle, więc dla niektórych nie jest to takie oczywiste :rolleyes:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Już widziałam zdjęcia szklanych gąsiorów z piwem stojących w pełnym świetle, więc dla niektórych nie jest to takie oczywiste :rolleyes:

Zresztą może i masz rację. Kiedyś słyszałem, że już 1 dzień piwa na parapecie na słońcu może sprawić, że dostanie strasznego skunksa.

 

A tak przy okazji wyszła ciekawa sprawa z tymi fermentorami. BA jakiś czas temu wprowadziła te mleczno-przezroczyste, które mają swoje zalety, bo np. wyraźnie widać ile jest piwa, czy się klaruje itd. Z kolei Piwodziej, który miał standardowe białe wiadra, zaczął się reklamować w opisie fermentorów w następujący sposób: "Biały plastik ograniczający dostęp promieni słonecznych do fermentującego piwa." ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na wszelki wypadek zakryłem piwo ręcznikiem i spuściłem w pokoju żaluzje i mam taki lekki półmrok.

Wczoraj skończyła mi się burzliwa i dzisiaj będę zlewał. I teraz tak mam w fermentatorze z kranikiem: plan jest taki że kranik przeleje jeszcze wrzątkiem, wygotuje węża przez kilka minut i spuszczę do zdezynfekowanego baniaka szklanego. Co zrobić by nie natlenić zbytnio warki przy spuszczaniu? "Utopić" wężyk od razu w piwie które zejdzie na początku do baniaka?? Przyznam że zawsze lałem sobie z góry- to samo przy wlewaniu do butelek- by zewnętrzna część węża nie miała styczności z warką.

Share this post


Link to post
Share on other sites
"Utopić" wężyk od razu w piwie które zejdzie na początku do baniaka?? Przyznam że zawsze lałem sobie z góry- to samo przy wlewaniu do butelek- by zewnętrzna część węża nie miała styczności z warką.

Utopić węża :smilies:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wczoraj skończyła mi się burzliwa i dzisiaj będę zlewał. I teraz tak mam w fermentatorze z kranikiem: plan jest taki że kranik przeleje jeszcze wrzątkiem, wygotuje węża przez kilka minut i spuszczę do zdezynfekowanego baniaka szklanego.

Z tym gotowaniem węża to bym nie przesadzał. Nie wiem z czego jest wykonany, ale gotowanie 5 minut, może mu zaszkodzić. Ja bym mu zafundował kąpiel chlorową oraz przelanie wrzątkiem.

 

Co zrobić by nie natlenić zbytnio warki przy spuszczaniu? "Utopić" wężyk od razu w piwie które zejdzie na początku do baniaka?? Przyznam że zawsze lałem sobie z góry- to samo przy wlewaniu do butelek- by zewnętrzna część węża nie miała styczności z warką.

Tak, najlepiej zatopić wężyk w piwie. Oczywiście należy unikać zabrudzenia tej końcówki wężyka, np. poprzez zasysanie ustami. Ja zasysam gruszką gumową.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.