Jump to content
Sign in to follow this  
Belzebub

napełnianie butelek

Recommended Posts

No własnie, skąd taka praktyka i jakie jest uzasadnienie do pozostawiania w szyjce kiklu centymetrów powietrza ? Czy nie korzystniej było by lać do oporu ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

he no nic się nie dzieje. Nic szczególnego w nagazowaniu nie zauważyłem (zostawiałem jedynie ok. 0,5 cm miejsca).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cześc :)

Ja też zawsze staram się lać pod sam kapsel :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
he no nic się nie dzieje. Nic szczególnego w nagazowaniu nie zauważyłem (zostawiałem jedynie ok. 0,5 cm miejsca).

I to jest w zasadzie poprawnie, tylko ciężko tak nalać równo z szyjką.

 

Ogólne zalecenie jest: "cap on foam" - kapslować na pianie, żeby zminimalizować ilość tlenu w butelce.

Share this post


Link to post
Share on other sites
No własnie, skąd taka praktyka i jakie jest uzasadnienie do pozostawiania w szyjce kiklu centymetrów powietrza ? Czy nie korzystniej było by lać do oporu ?

Myślę, że ze względów praktycznych, żeby nie oblać się przy otwieraniu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

no właśnie, ja ściskam wężyk i drobnym strumieniem jestem w stanie nalać bardzo blisko konca szyjki. Nie robiłem tego nałogowo, bo zastanawiałem się, skąd taka praktyka zostawiania miejsca, ale w sumie korzystniej jest chyba pozbyć się nadmiaru powietrza przed butelkowaniem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powietrza można pozbyć się w prosty sposób. Napełnić butelkę zostawiając 2 - 3cm luzu jak zawsze, ale zakryć butelkę kapslem i odczekać przed kapslowaniem z godzinkę. Wtedy drożdże powinny już działać i powietrze zostaje wypchnięte z butelki.

Share this post


Link to post
Share on other sites
No własnie' date=' skąd taka praktyka i jakie jest uzasadnienie do pozostawiania w szyjce kiklu centymetrów powietrza ? Czy nie korzystniej było by lać do oporu ?[/quote']

Myślę, że ze względów praktycznych, żeby nie oblać się przy otwieraniu.

a wiesz, że to jest trafny argument. Szczególnie po kilku już piwkach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeżeli przesadzisz (trochę) z ilością surowca do refermentacji, to jest szansa, że nie dorobisz się granatu - gaz znajdujący się nad cieczą trochę bardziej się spręży i nadmiar CO2 się zmieści, za to cieczy praktycznie nie da się sprężyć. Jak ktoś lubi piwo mało nagazowane, to jest to bez znaczenia, ale ja zawsze "zaokrąglam w górę" jeżeli chodzi o cukier do refermentacji bo lubię duuuużo gazu. :monster:

 

Fizykę ostatnio miałem 25 lat temu, ale to akurat zapamiętałem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

moim zdaniem są 2 powody dla których zostawia się te 5 cm wolnej przestrzeni :

1. gazy w przeciwieństwie do cieczy można sprężać, jeśli sie przesadzi z surowcem do refermentacji CO2 zawsze ma miejsce

2. czasami zdarzało mi się na początku mojej przygody z piwem że po zlaniu do butelek nie mogłem wytrzymać i otwierałem żeby sprawdzić czy już się nadaje do degustacji ( mniej więcej tydzień dwa po zabutelkowaniu) efekt był taki że CO2 nie miał czasu zie związać z piwem i miałem fontannę jak bym wrzucił mentosy do coli.

 

Tak czy inaczej ja zawsze zostawiam około 5 cm wolnego miejsca

Share this post


Link to post
Share on other sites

w moich niektórych piwach, po otwarciu na powierzchni robi się pianka. Gdyby było wlane do pełna to pianka by się zrobiła nie w szyjce tylko na zewnątrz co by było mało estetyczne. Takie parę centymetrów pozwala "donieść" bardziej gazowane piwa do kufla.

 

No a po za tym jak się nalewa mniej to można 20 litrów rozmnożyć do 45 butelek po 0,5 litra :monster:

 

Po za tym przy otwarciu gdy gaz się rozpręża, wolna przestrzeń wypełnia się w szyjce mgiełką, co wygląda efektownie i przy pełnej butelce też tego nie będzie. Ja nalewając staram się zostawić trochę miejsca.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Teoria mówi o usunięciu jakiegokolwiek tlenu z butelki, w celu zapobieżenia utlenianiu się piwa. W przemyśle nastrzykuje się mikro kroplę gorącej wody do nalanej butelki, w tym momencie następuje wypienienie i zakapslowanie. Najprostszy sposób na usunięcie powietrza z szyjki.

W piwowarstwie domowym raczej :monster: nie za bardzo się ta metoda sprawdzi,więc chyba najlepiej zrobić jak pisał wena, tylko nie za bardzo jestem sobie w stanie wyobrazić tak długiego czekania na zakapslowanie,zawsze to potencjalne źródło infekcji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

w dużych browarach to ma większe znaczenie bo piwo jest pasteryzowane, u nas mamy żywe drożdże, które sobie ten tlen zużyją więc nie mamy się o co za bardzo martwić. Nawet może trochę tego tlenu je odżywi i będą sprawnie refermentować.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teoria mówi o usunięciu jakiegokolwiek tlenu z butelki, w celu zapobieżenia utlenianiu się piwa. W przemyśle nastrzykuje się mikro kroplę gorącej wody do nalanej butelki, w tym momencie następuje wypienienie i zakapslowanie. Najprostszy sposób na usunięcie powietrza z szyjki.

W piwowarstwie domowym raczej :cool: nie za bardzo się ta metoda sprawdzi,więc chyba najlepiej zrobić jak pisał wena, tylko nie za bardzo jestem sobie w stanie wyobrazić tak długiego czekania na zakapslowanie,zawsze to potencjalne źródło infekcji.

Masz rację ja też tak długo nie czekam jakoś mam obawy jak i Ty.

Ale polecano to jako metodę pozbycia się tlenu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Masz rację ja też tak długo nie czekam jakoś mam obawy jak i Ty.

Ale polecano to jako metodę pozbycia się tlenu.

Dlatego tak jak wyżej napisałem ( może w domyśle :cool: ) nie dyskutuję ze słusznością metody,ale drobnoustroje nie śpią :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Te kilka centymetrów piwa raczej nie wpłynie aż tak negatywnie na piwo, ba możliwe że tak jak wspomniał wsaczuk powietrze ożywi drożdże i pobudzi do lepszej pracy w czasie fermentacji. Przecież oddychanie tlenowe jest przez drożdże bardziej preferowane niż fermentacja (korzystniejszy bilans energetyczny). Poza tym chyba podczas produkcji piwo ma taki kontakt z powietrzem, że te trochę powietrza nie pogorszy sytuacji :cool:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Temat należycie dopieszczony. Niemniej jednak dodam swoje trzy grosze.

Dawno temu, na pewnym szkoleniu usłyszałem, że należy butelkować "pod kapsel". Miałem akurat dobrze odfermetowane, wyklarowane na długiej cichej piwko (pils, jeśli dobrze pamiętam). Zabutelkowałem "pod kapsel", no może 0,5 cm luzu. Kilka butelek miało go nieco więcej - 1..1,5cm. Piwko bez powietrza nagazowywało się ze 3 m-ce. W międzyczasie otwierałem też to z większą ilością powietrza - było nagazowane "dużo szybciej" - po 1..1,5 m-cu. Faktem jest, że piwko było "zbyt klarowne" (mało drożdży) przy butelkowaniu. Niemniej jednak różnica w czasie nagazowania przy różnym napełnieniu była b. znaczna.

Z drugiej strony, pewnie zdarzało się Wam nalanie i zakapslowanie niepełnej butelki. Czasami zostawało mi takie 3/4 piwa - końcówka, które traktowałem jako pierwszy test po nagazowaniu. Kilkakrotnie szybciej coś takiego się nagazowuje, jest jednak silny zapach kartonowej stęchlizny (jak nieco dłużej - tak powiedzmy powyżej miesiąca się je przetrzyma w butelce). Tak więc pomimo tego, że mamy w butelkach drożdże, nadmiar powietrza negatywnie wpływa na piwo. Nie myślę tu oczywiście o trzech, czterech cm w szyjce ale jeśli będzie ich 6-7... - jeśli nie my, to lepszy sensoryk "je" wyczuje.

Edited by Infam

Share this post


Link to post
Share on other sites
Masz rację ja też tak długo nie czekam jakoś mam obawy jak i Ty.

Ale polecano to jako metodę pozbycia się tlenu.

Dlatego tak jak wyżej napisałem ( może w domyśle :cool: ) nie dyskutuję ze słusznością metody' date='ale drobnoustroje nie śpią :)[/quote']

Myślę, że ta metoda nie powoduje zwiększenia ryzyka infekcji, przecież butelki stoją przykryte kapslami, a mikroby nie mają nóg, żeby się pod nie wczołgać.

 

Ja jej nie stosuję raczej ze względu na to, że boję się, że za dużo CO2 ucieknie z piwa, szczególnie w przypadku lagerów, które się dość mocno ogrzeją w tym czasie. Jest tez problem logistyczny, już nie byłbym w stanie tego wszystkiego ogarnąć...

Share this post


Link to post
Share on other sites

W niedzielę butelkowałem swoje pierwsze piwo.

Dzisiaj otworzyłem komódkę z piwami i zobaczyłem, że z kilku butelek wyciekło :)

Czy po leżakowaniu będzie się nadawać do konsumpcji? Czy mogę jeszcze raz dosypać glukozy i zakapslować ponownie?

Share this post


Link to post
Share on other sites
W niedzielę butelkowałem swoje pierwsze piwo.

Dzisiaj otworzyłem komódkę z piwami i zobaczyłem, że z kilku butelek wyciekło :)

Czy po leżakowaniu będzie się nadawać do konsumpcji? Czy mogę jeszcze raz dosypać glukozy i zakapslować ponownie?

W jaki sposób , leżały ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.