Jump to content

W drugim tygodniu po zabutelkowaniu piwo się psuje


Recommended Posts

Cześć, jestem początkujący, po dwóch warkach z ekstraktów. Pierwsza proste piwo jasne, druga IPA. Obydwie przy butelkowaniu smakowały dobrze. Po tygodniu od zabutelkowania też. Za to w drugim tygodniu z dnia na dzień jest gorzej. Pojawia się smak kwaskowaty, jakiś taki fatalny posmak, zapach - może nie smród, ale też nie piwo. Da się pić bez wymiotowania, ale nie jest to przyjemność. Gdyby nie było moje, to bym nie tknął. :) W porównaniu na żywo z Żywcem z puszki - Żywiec wydaje się szlachetnym, chmielowym piwem. :(

 

W IPA, bardzo nachmielonym (przy próbowaniu przy butelkowaniu miałem wrażenie wręcz, że za bardzo), po dwóch tygodniach od zabutelkowania chmielu prawie nie czuć. Trudno go odróżnić od ponaddwukrotnie mniej nachmielonego piwa z pierwszej warki. Są tak samo syfne. Syf pochłania cały smak, aromat, dominuje. Myślałem, że a nuż pomoże czas, niestety pierwsza warka jest już miesiąc od zabutelkowania i nie szlachetnieje. :)

 

Opiszę mój proces warzenia:

1. Pojemniki i pokrywki myję dokładnie płynem do mycia naczyń, potem zalewam nadwęglanem, zamykam pokrywkę, wstrząsam i zostawiam do czasu użycia.

2. Co się da wygotować (w tym wężyki silikonowe) to gotuję, a potem wrzucam do fermentora z nadwęglanem i czekają na użycie.

3. Ekstrakty chmielę i gotuję na indukcji w emaliowanym 35l garze, staram się bez przykrywki, ale 20l warki nie jestem w stanie podgrzać bardziej niż do ~93C, więc co jakiś czas na chwilę przykrywam, żeby chociaż na chwilę się zagotowało porządnie.

4. Drożdże rozrabiam w przegotowanej wodzie. Brzęczkę chłodzę w kastrze ze stałym dopływem zimnej wody, po ~45 minutach temperatura spada poniżej 20C. Przelewam z rozbryzgiem, intensywnie kołyszę parę minut. Dodaję drożdże. Fermentuje poprawnie, po dwóch tygodniach butelkuję. Nie otwieram fermentora oprócz dwukrotnego pomiaru BLG pod koniec. Całość w temperaturze 18-20C.

5. Butelki zalewam nadwęglanem, myję szczotką, potem powtarzam proces. Butelki gdzie były stare resztki pleśni myłem wielokrotnie. Wszystko bezpośrednio przed butelkowaniem. Ale butelki bym wykluczył, bo miałem także butelki świeże, nowe. Piwo jest identycznie zepsute w każdej z 80 butelek.

6. Na 20l piwa 140g glukozy + wrzątek, wlewam do pojemnika z kranikiem i dekantuję do niego piwo z fermentora, potem rozlew.

7. Nie ma żadnego śladu infekcji w fermentorze. Przy butelkowaniu piwo było za każdym razem bardzo dobre. W butelkach po czasie też nic wizualnie nie ma, żadnego "pierścienia osadu" na szyjce itd itp.

 

Co robię źle? Naprawdę dbam o higienę. Co prawda nie używam koktajlu trzech wybielaczy i kreta, ale zawsze myję ręce przed każdym kontaktem z piwem itd. Każda głupia łyżka, słoik, klips do przytrzymania wężyka itd. są wygotowane. Widzę filmiki na youtube, gdzie ludzie nie stosują połowy tej higieny, co ja i są zadowoleni z piwa. 

 

Warki miały różne drożdże, zepsuły się podobnie. więc to też nie to. Nawet ekstrakty były różnych firm.

 

Co jest nie tak? Co jeszcze mogę zrobić? No przecież nie pójdę ważyć piwa do laboratorium mikrobiologicznego klasy III :)

 

A może to nie infekcja, a coś nie tak w procesie chmielenia? Może z uwagi na niedostateczną wydajność cieplną nie wygotowuję do końca czegoś z tej brzęczki i stąd taki efekt?

Link to post
Share on other sites
  • Replies 74
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Czytając ten wątek zastanawiamy się: czy przez te 13 sezonów warzenia mamy aż tyle szczęścia, że nie spapraliśmy żadnej warki, czy też niektórzy uczestnicy tej dyskusji coś cudują. Każde piwo prz

Ja kiedys gotowałem, od 20 ponad warek zalewam wrzątkiem i nie ma problemów żadnych. Szukałbym problemu gdzie indziej Tak jak wspomniałem, ja nie gotuje (jak  wielu innych) i zero zakażen. Obs

OK. Kolejna warka przefermentowana, proste piwo jasne. Mam 22l (przeceniłem parowanie w trakcie gotowania) poprawnego piwa 2,5BLG na drożdżach z gęstwy z poprzedniej warki. Żadnych śladów zakażenia, s

Posted Images

Czytałem opinie, że przy rozlewie to już ciężko zakazić bakterią (a chyba tylko to wchodzi w grę) z uwagi na małą ilość cukrów, obecność alkoholu itd... 

 

Przy rozlewie przelewam do nowego fermentora (czystego, z czystym kranikiem), potem wężyk i rurka z zaworkiem. Tę ostatnią na pewno trudno zdezynfekować skutecznie, ale przelewam przez nią ile się da nadwęglanu, gotuję...

Link to post
Share on other sites

W pomieszczeniu w którym butelkujesz stoją jakieś owoce, kiszonki, sery? Jakaś pleśń na ścianie albo coś? Przeciąg? Od komina coś mogło pójść do pomieszczenia w którym butelkujesz?

Wysłane z mojego Ektra przy użyciu Tapatalka

Link to post
Share on other sites

Może łapiesz coś z otoczenia, co rozwija się dopiero później? Spróbuj zmienić miejsce warzenia eksperymentalnie na 1 warkę. Zostaw piwo przed butelkowaniem jeszcze trochę dłużej i obserwuj co się dzieje.

Link to post
Share on other sites

Może zaciągasz po prostu za dużo drożdży podczas butelkowania a do tego nalewasz je z butelki do szklanki? Może intensywny smak i zapach drożdży Ci nie odpowiada?

Opis dokładnie procedurę butelkowania. Fermentujesz w fermentorze z kranikiem?

Link to post
Share on other sites
16 minut temu, abuwiktor napisał:

Czytałem opinie, że przy rozlewie to już ciężko zakazić bakterią (a chyba tylko to wchodzi w grę) z uwagi na małą ilość cukrów, obecność alkoholu itd... 

 

Przy rozlewie przelewam do nowego fermentora (czystego, z czystym kranikiem), potem wężyk i rurka z zaworkiem. Tę ostatnią na pewno trudno zdezynfekować skutecznie, ale przelewam przez nią ile się da nadwęglanu, gotuję...

Bakteriami generalnie faktycznie trudniej,  zwłaszcza chmielone, ale dla dzikich drożdży jest tam jeszcze dużo so przeżarcia. Jeśli zacznie się z czasem przegazowywać, a nawet jeśli nie, to na to bym stawiał. 

Umycie rąk itp. to może być czasem za mało. Zwróć uwagę też na kranik.

Czy problem dotyczy wszystkich butelek, czy niektórych?

 

Jeszcze jedno, chociaż kwaśność nie pasuje - może dochodzi utlenienie, stąd zanika aromat?

Link to post
Share on other sites

Rozlewam w piwnicy, ale takiej w nowym domu, w standardzie mieszkalnym. :) Problem dotyczy wszystkich butelek, solidarnie. Fermentuję w fermentorze bez kranika. Zły smak to nie smak drożdży, bo tak samo źle smakuje pierwsze pół szklanki piwa z "odstanej" butelki, gdzie wszystkie drożdże są na dnie.

 

Jak zdiagnozować "utlenienie"?

 

Przy kolejnej warce (właśnie fermentuje) mogę odlać kawałek do słoika i zobaczyć co dalej, ale skoro przez dwa tygodnie żaden film na powierzchni nie wyszedł...

Link to post
Share on other sites

Moje porady :)

1. Sam nadwęglan to wg za mało (a zwłaszcza wygotowywanie), coś konkretniejszego (ACE, NaOH itp) warto by dorzucić i zrobić dwustopniową dezynfekcję, zwłaszcza fermentora.

2. Nie otwierać fermentora w trakcie fermentacji, możesz zrobić FFT i porównać bezpośrednio przy rozlewie, zresztą na stabilnych drożdżach (np. US-05), w normalnej kondycji i właściwym temperaturowym profilu fermentacji (bez spadków temp.) to po dwóch tygodniach, raczej na pewno już jest po fermentacji.

3. Po dwóch infekcjach wg mnie cały plastik mający kontakt z fazą zimną do wymiany (fermentory, węże itp.)

4. Do dogrzania dokup grzałkę nurkową, rozwiąże sprawę.

5. No i, bo to niejednoznacznienie z opisu, wodę z cukrem trzeba pogotować, a nie tylko zalać wrzątkiem.

 

Co do miejsca początku infekcji, to oczywiście może być przy rozlewie, ale równie dobrze to wychodzi coś złapanego przy starcie fermentacji.

Edited by kantor
Link to post
Share on other sites

Utlenienie poznasz po ciemnieniu piwa, utracie aromatu i takim specyficznym smaku, który w IPA dla mnie smakuje kurzem i nieprzyjemną goryczką, czasem też trochę jak landrynki.

Przy rozlewie zwracaj uwagę,  żeby się nie pieniło, niektórzy dodają odrobinę kwasu askorbinowego do rozlewu.

Link to post
Share on other sites

Przy warce 4 spróbuję mocniej dezynfekować i zagotować cukier do refermentacji. :)

 

Łachim, moje piwa są bardzo ciemne. Niby ekstrakt WES jasny, a piwo w kolorze niemal bursztynowym. Ale w sumie od chmielenia aż do picia ma tej sam kolor.

 

Żywiec z puszki jest wyraźnie jaśniejszy.

Link to post
Share on other sites

No bez gotowania to loteria (sam tak przez jakieś 60 warek robiłem, bo ciśnienie osmotyczne itp. :D) może być wszystko ok ale może wejść infekcja i to tak zazwyczaj gdzieś po 2-4 tygodniach ;)

 

No i wymień plastiki na nowe, szkoda czasu i pieniędzy na kolejną zainfekowaną warkę :)

 

Na ekstraktach zawsze będzie ciemniej niż ze słodu, to wynika z procesu ich produkcji (zatężanie brzeczki).

Edited by kantor
Link to post
Share on other sites
Teraz, anteks napisał:

sprawdź czy w kraniku coś się nie zalęgło

Przy warce 1 kranik był fabrycznie nowy i zdezynfekowany. Nie był to klimat używanego kranika, gdzie w zagłębieniach na pożywce ze starych warek rosną różne rzeczy :) a i tak piwo wyszło tak samo źle, jak kolejna warka.

Link to post
Share on other sites
39 minut temu, abuwiktor napisał:

Przy warce 4 spróbuję mocniej dezynfekować i zagotować cukier do refermentacji. :)

 

Łachim, moje piwa są bardzo ciemne. Niby ekstrakt WES jasny, a piwo w kolorze niemal bursztynowym. Ale w sumie od chmielenia aż do picia ma tej sam kolor.

 

Żywiec z puszki jest wyraźnie jaśniejszy.

 

Jak wlewasz ekstrakt do ciepłej wody to wyłączasz płomień? Bo ja z początku tego nie robiłem i również wychodziły mi burszynowe Witbiery np :D

Druga sprawa to jakość ekstraktu - ekspertem co prawda nie jestem ale wydaje mi się że na Bruntalu dużo lepsze piwa wychodzą niż WES.

 

Edited by Szagi
Link to post
Share on other sites

Apropo butelek - nadwęglan jest silnym utleniaczem.

Lepiej na końcowym etapie stosować StarSan lub SaniPro.

 

Dodatkowo przed rozlewem Witamina C do piwa.

Link to post
Share on other sites

Hmmm, po myciu nadwęglanem nie płuczę butelek. Tyle, co wyleję. Może tam zostaje tyle nadwęglanu, że faktycznie to problem utleniania?

 

Najbliższy rozlew przeprowadzę do butelek wypłukanych z nadwęglanu i wyprażonych w piekarniku.

Link to post
Share on other sites

Ja myję butelki płynem, płukam, potem opcjonalnie nadwęglan z wrzątkiem, potem płukanie zimną wodą i na koniec Sanipro wstrzykuję myjką, zostawiam na noc do ocieknięcia i na następny dzień prosto ze stojaka do rozlewu. 

Link to post
Share on other sites




6. Na 20l piwa 140g glukozy + wrzątek,


Wg mnie tutaj jest możliwość by doszło do infekcji. Wrzątek nie zrobi roboty, trzeba to zagotować.

Link to post
Share on other sites

Chyba zabrakło jednego, co to za smród? Miód, karton, zapachy kojarzące się z apteką/dentystą, zielone jabłko, farba emulsyjna, masło, popcorn, zapach kanalizacji/zapałek/zgnitych jaj. Może ocet, albo inna kwaśność? :)

PS. Jeśli nie wylewasz nadwęglanu z butelek dokładnie, to całkiem prawdopodobne jest to, że resztki oxi utleniają ci piwo na samym początku.

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.