Jump to content

Zbyt nagazowane piwo z brewkita


Recommended Posts

Witam szanownych forumowiczów.

To mój pierwszy post i niestety od razu  problemem ( dla mnie ) i mam nadzieję dzięki Wam go rozwiązać.

 

Przygodę rozpocząłem w grudniu nastawiając  Oberschlesische Brauerei "Vienna Lager" zgodnie z instrukcją krok po kroku.

 

W fermentatorze trzymałem 6 dni ( po tym czasie, wydzielanie Co2 ucichło).

Następnie butelkowałem i w skrzynkach umieściłem "pod schodami" w temperaturze pokojowej.

 

Minęło 25 dni. Zachciało się spróbować.

I się zaczęło. Lekkie uchylenie kapsla spowodowało uwolnienie prysznica z piany zalewając podłogę.

Pierwszą butelkę obracałem, więc pomyślałem, że to mogło być przyczyną.

 

Drugą delikatnie przeniosłem do kuchni i podjąłem drugie podejście. Niestety z tym samym skutkiem.

Połowa butelki bursztynowego płynu - nie moja.

 

Z całego rozlewu wyszło mi 50 butelek, ale jak tak dalej wyjdzie to w sumie będzie tego zaledwie 25 ;(

Co robię źle, czy można to jeszcze cofnąć ( mam na myśli zbyt wysoką zawartość gazu )

Nie poddaję się i chcę nastawić kolejne,  może się dowiem jak tego uniknąć.

 

PS. Wykorzystałem lupkę z funkcją szukaj, ale nie znalazłem odpowiedzi na moje pytanie ( jest post o gazie, ale tam go brakowało)

 

 

 

Link to post
Share on other sites
17 minut temu, Robert_R napisał:

W fermentatorze trzymałem 6 dni ( po tym czasie, wydzielanie Co2 ucichło).

6 dni to zdecydowanie za krótko. Piwo może być nie dofermentowane do końca. Drożdże zjadają pozostały cukier (plus ten który dałeś do refermentacji a znając brewkit to mogło być 4-6g na butelkę) i taki jest efekt. Następne egzemplarze otwieraj w okularach ochronnych, ostrożności w tym przypadku nie za wiele w skrajnym przypadku butelka może wybuchnąć. Spróbuj też mocno schłodzić piwo, to może trochę pomóc. Możesz spróbować metody odgazowywania za pomocą monety i otwieracza. 

Link to post
Share on other sites
31 minut temu, darinho napisał:

6 dni to zdecydowanie za krótko. Piwo może być nie dofermentowane do końca. Drożdże zjadają pozostały cukier (plus ten który dałeś do refermentacji a znając brewkit to mogło być 4-6g na butelkę) i taki jest efekt. Następne egzemplarze otwieraj w okularach ochronnych, ostrożności w tym przypadku nie za wiele w skrajnym przypadku butelka może wybuchnąć. Spróbuj też mocno schłodzić piwo, to może trochę pomóc. Możesz spróbować metody odgazowywania za pomocą monety i otwieracza. 

Dzięki za podpowiedź. Trochę mnie wystraszyłeś tym wybuchaniem.

Co to za metoda monety i otwieracza ?

Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, primordial napisał:

Ile dodałeś cukru do refermentacji?

4 gramy. Ale chyba wyszło więcej niż powinno, gdyż lałem mniej niż pół litra.

34 minuty temu, darinho napisał:

6 dni to zdecydowanie za krótko. Piwo może być nie dofermentowane do końca. Drożdże zjadają pozostały cukier (plus ten który dałeś do refermentacji a znając brewkit to mogło być 4-6g na butelkę) i taki jest efekt. Następne egzemplarze otwieraj w okularach ochronnych, ostrożności w tym przypadku nie za wiele w skrajnym przypadku butelka może wybuchnąć. Spróbuj też mocno schłodzić piwo, to może trochę pomóc. Możesz spróbować metody odgazowywania za pomocą monety i otwieracza. 

W instrukcji napisano 5 - 7 dni. Dlatego uważałem, że jest ok.

 

 

Link to post
Share on other sites

Już znalazłem.

Cały post na ten temat był. Naprowadziła mnie metoda z monetą.

 

Znaczę od schłodzenia.  ( szkoda, że mrozu już nie ma, było by łatwiej :)  )

i będę podważał po kolei

Mam natomiast pytanie o klarowność.

 

Resztka, która się uratowała została ze zdegustowania. Przyjrzałem się tej "próbce" i zauważyłem, że niej jest klarowne a po kilku minutach stania, na dnie szklanki został osad.

 

Czym to może być spowodowane ??

 

 

Edited by Robert_R
Link to post
Share on other sites

4g do brewkitowego lagera (który i tak pewnie jest alem) to dość sporo, ale większość instrukcji jest marna i faktycznie tak poleca. Brewkity popelniłem 6 razy i wydaje mi się, że z wyjątkiem weizena najlepiej dać tam 100-120g cukru na 20l (przy założeniu, ze faktycznie fermentacja na pewno się zakończyła - polecam kupić cukromierz, bo to kończy wszelkie dyskusje 😉 ) .

Edited by primordial
Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, primordial napisał:

4g do brewkitowego lagera (który i tak pewnie jest alem) to dość sporo, ale większość instrukcji jest marna i faktycznie tak poleca. Brewkity popelniłem 6 razy i wydaje mi się, że z wyjątkiem weizena najlepiej dać tam 100-120g cukru na 20l (przy założeniu, ze faktycznie fermentacja na pewno się zakończyła - polecam kupić cukromierz, bo to kończy wszelkie dyskusje 😉 ) .

Tak zrobię. Wielkie dzięki.

 

Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Robert_R napisał:

Trochę mnie wystraszyłeś tym wybuchaniem.

Nie chciałem straszyć, granaty w piwowarstwie domowym to w sumie rzadkość, ale przy pierwszym piwie, rozlanym już po 6 dniach lepiej założyć ten wariant najgorszy czyli możliwość granatów. 

 

2 godziny temu, Robert_R napisał:

Pierwszą butelkę obracałem, więc pomyślałem, że to mogło być przyczyną.

 

Ja miałem tylko jeden wybuch. W pierwszej warce, która też była z brew kitu. Miałem butelki z kapslem zakręcanym. I pomyślałem, że jedną butelkę będę sobie otwierał co jakiś czas i próbował :-) I potem stała taka butelka do połowy pełna po kilku otwarciach. Myślałem, że skoro w butelce jest tak mało piwa to nic się nie stanie i tak zostawiłem nie wiadomo po co zamiast wylać po prostu, bo już nie miałem zamiaru jej spożywać. Efekt był taki, że po wybuchu z poziomu podłogi szkło wbiło się w drewniany sufit :-) . Więc nazwa granaty jest odpowiednia,

Dlatego wiem po sobie, że na początku popełnia się głupie błędy i lepiej nawet przesadzić z ostrożnością. 

Link to post
Share on other sites

Ja bym proponował bardziej radykalne rozwiązanie, czyli zlać wszystko do fermentora, odgazować i ponownie zabutelkować. Oczywiście spowoduje to utlenianie piwa, ale jest to imo mniejsze zło, pod warunkiem dość szybkiego spożycia. Ewentualnie wystaw na balkon, ale zużyj szybko.

Piwo na 100% jest niedofermentowane, nie wiadomo do jakiego poziomu co2 się jeszcze nasyci, więc granaty są mocno prawdopodobne.

Osad o którym piszesz to drożdże, i niemal zawsze jest on obecny w piwie domowym, ale po odpowiednim sklarowaniu jest go mniej i zostaje na dnie butelki. W twoim przypadku jest wzburzony przez gaz i dostaje się do szklanki.

Na przyszłość - po tych 7 dniach daj piwu jeszcze drugie, albo i trzecie 7. A podstawowe informacje znajdziesz też na wiki.

Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, Robert_R napisał:

Mam natomiast pytanie o klarowność.

 

Resztka, która się uratowała została ze zdegustowania. Przyjrzałem się tej "próbce" i zauważyłem, że niej jest klarowne a po kilku minutach stania, na dnie szklanki został osad.

 

Czym to może być spowodowane ??

 

 

Osad drożdżowy który się wzbił przez szybką ucieczkę gazu.

Link to post
Share on other sites

Wielkie dzięki za podpowiedzi.

Po nocnej lekturze, założyłem kalesony i wystawiłem wszystko w śnieg ( jeszcze trochę zostało).

Po schłodzeniu ( wieczorem) rozpocznę odgazowywanie za pomocą monety i otwieracza. 

 

I rozpocznę degustację z sąsiadami :)

 

Link to post
Share on other sites

Zwróć uwagę, ze to nie jest tak, że odgazujesz raz i już będzie dobrze... najprawdopodobniej będzie tak, że będziesz to musiał zrobić wielokrotnie... ja mam właśnie podobną sytuację w jednej z ostatnich warek.

Jak dotychczas odgazowałem te piwa 5 razy i końca nie widać...

Jak najbardziej zalecam daleko posuniętą ostrożność....

Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Robert_R napisał:

Wygląda na to że musze zorganizować sąsiedzkie spotkanie w ogrodzie i po kolei otwierać .

 

10 chłopa i cała warka zejdzie na jednym posiedzeniu :D

 

No bo w sumie to masz 3 wyjścia:

1) Schłodzić i jak najszybciej to wypić;

2) Bawić się w upuszczanie gazu (chyba największy wrzód na "de" :P );

3) Czekać na granaty (nie polecamy).

Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Robert_R napisał:

Wygląda na to że musze zorganizować sąsiedzkie spotkanie w ogrodzie i po kolei otwierać . 

 

Wskazana konsumpcja na miejscu .

 

Weź jakiś duży dzban (ze 2 litry) i do tego lej, a potem do szklanek, inaczej picie i rozlew tego to będzie katorga.

 

Link to post
Share on other sites

Butelki stały w śniegu ponad 12 godzin.

Wykonałem 1sze podejście i sukces.  Nie było gejzera.

 

Przy otwarciu cichy ssyk, ( znany z tych najlepszych) i cisza.

Natomiast nalanie do szklanki, wymaga wprawy ( delikatnie po ściance) aby uzyskać chociaż połowę pojemności piwa.

 

Jest dobrze. 

 

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.