Jump to content
Eselchen

Posmak gotowanych warzyw

Recommended Posts

Cześć, 

w moim już drugim piwie pojawia się smak tak jakby gotowanych warzyw po kilku minutach od zrobienia łyka i zostaje na języku dosyć długo. Od razu nie jest wyczuwalny.

Pierwsze piwo, gdzie to wsypuje to lager 100% pilzneński gotowany 90 minut, fermentowany w 9 stopniach na w34/70, chmielenie: tettnanger

Drugie piwo to Ale na FM53 Kveik. Zasyp to Pale Ale i trochę pszenicznego, chmielenie saaz. Nie wiem z czym to moze być związane, może jakiś bardziej doświadczony piwowar wie z czego może wynikać defekt.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Właśnie DMS nie powinien wystąpić przy zasypie niemal 100% Pale Ale. Poza tym DMS to chyba zapach gotowanych warzyw, nie smak.
Brzeczkę chłodzę chłodnicą zanurzeniową.

 

EDIT. Może piana ze starsanu ma taki wpływ?

Edited by Eselchen

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Robert87 napisał:

A jak gotujesz brzeczke to pod przykryciem czy pozwalasz odparować?

Wysłane z mojego Ektra przy użyciu Tapatalka
 

Gotuje na maksymalnej mocy przy całkowicie otwartym kotle. Jest dużo "bąbleków" podczas gotowania. Odparowuje mi ok. 15-20% brzeczki i po schłodzeniu dolewam wody z butelki do docelowego BLG.

Edited by Eselchen

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja też obstawiam DMS (albo któraś pochodna DMSu), przy wyższych stężeniach też spokojnie jest wyczuwalny w smaku.

Może jakaś wyjątkowo słaba partia słodu albo infekcyjny.

 

Starsan nie pachnie warzywnie, raczej by zakwasił piwo jakby co (jakaś cytrynka by wyszła itp.).

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 godzin temu, Eselchen napisał:

lager 100% pilzneński

 

15 godzin temu, Eselchen napisał:

zasypie niemal 100% Pale Ale

 

to pale ale czy pilzneński? 

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Suchejroo napisał:

to pale ale czy pilzneński? 

W jednym 100% pils, w drugim prawie sam pale ale.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 minut temu, zasada napisał:

W jednym 100% pils, w drugim prawie sam pale ale.

 

A ok, nie doczytałem, że dwa piwa, mój błąd

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak jak napisał kantor wyżej.

1. słaba partia słodu - napisz jaki producent? Np. Weyermana, Ireksa, Fawcett, Simpsons - przerobiłem już setki kg i nigdy nie było problemów z dms. Jeśli któryś z nich to raczej drugi wariant.

2. infekcja.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiedyś@Undeath pisał, że kupił worek właśnie chyba z Vikinga, na którym piwa miały zapach "groszkowy". Możesz sprawdzić jego zapiski piwowarskie i dopytać. Kup inny słód i sprawdź jak wyjdzie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 16.12.2020 o 16:19, Eselchen napisał:

Poza tym DMS to chyba zapach gotowanych warzyw, nie smak.

DMS jest jak najbardziej wyczuwalny w smaku. No i na marginesie tak naprawdę to smak=zapach. Człowiek czuje kilka podstawowych smaków (słodki, słony, kwaśny, gorzki, umami, i kilka dyskusyjnych, gdzie jeszcze nie ma konsensusu w świecie nauki), reszta to aromaty retronosowe. 

 

Oprócz wspomnianego DMSu i infekcji mogą to być jakieś inne związki siarki powstałe przy fermentacji. Np. metylotiooctan pachnie kalafiorowo. Także warto zwrócić uwagę też na jakość drożdży i ich ilość, podnoszenie temperatury jak fermentacja zwalnia. Ale widzę, że problem wystąpił zarówno na W34/70 jak i na kveikach, więc wydaje się to mało prawdopodobne, żeby dwa skrajnie różne szczepy miały kaprys dać ten sam aromat.

 

Na Twoim miejscu zmieniłbym słód i zrobił kolejną warkę testową. Jak wyjdzie to samo to już raczej niemal pewna infekcja. No i polecam też lekturę tych wpisów:

http://www.beerfreak.pl/dms-czyli-puszkowana-kukurydza/

http://www.beerfreak.pl/zwiazki-siarki-w-piwie/

Edited by Oskaliber

Share this post


Link to post
Share on other sites

Infekcji nie wyczuwam, a miałem już z nimi do czynienia, poza tym wszystko dezynfekuje jak głupi NaOH, starsan, Desprey.  Może rzeczywiście to kwestia słodu. Obie warki były robione na wodzie 5l z biedronki. Czy jest szansa, że woda też przyczyniła się do tego aromatu?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Infekcje są bardzo różne. Bywają też takie, że nic nie czuć oprócz dominujących aromatów siarkowych, a gotowane warzywa to jeden z nich.

 

Nie sądzę, żeby woda miała tu coś do rzeczy. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kupiłbym na próbę nowe wiadro  i zrobił podobną warkę, oczywiście na nowych drożdżach, jeśli pomoże - wywalił stare, jeśli nie - na pewno się przyda.

Skoro na różnych słodach masz to samo, to raczej nie słód. Chyba że kwestia przechowywania.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Akurat wiadra użyte do obu warek były nowe(do lagera mniejsze, do Ale większe), więc kwestie skażonego wiadra można odrzucić. Jak spije aktualne dwie warki to zrobie coś podobnego na słodach weyermann.

 

Jeżeli są to związki siarki to jak w przyszłości zapobiegać powstawaniu ich?

Edited by Eselchen

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Eselchen napisał:

Jeżeli są to związki siarki to jak w przyszłości zapobiegać powstawaniu ich?

Dałem Ci wyżej 2 linki, w których masz praktycznie wszystko na ten temat. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, dziedzicpruski napisał:

A jak długo to stoi ? różne smrodki  zazwyczaj znikają z czasem, no chyba,że to faktycznie infekcja .

Lager ma 2 miesiące - 4 tygodnie fermentacji, 4 tygodnie w butelkach na refermentacji.

Ale na drożdżach Kveik siedzi 7 dni w fermentorze.

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, Eselchen napisał:

Lager ma 2 miesiące - 4 tygodnie fermentacji, 4 tygodnie w butelkach na refermentacji.

Ale na drożdżach Kveik siedzi 7 dni w fermentorze.

No to młode to,moze przejdzie, może nie, zobaczysz.

Z tego co opisujesz w pierwszym poście to  to na pewno są warzywa a nie psia gira, skarpety czy formalina ?

 

Starsan ma tez swoje dziwne zapaszki, u mnie po wymieszaniu z wodą śmierdzi jak szambo, ale to pewnie woda ma znaczenie (skład), wypłucz go wrzątkiem przed przelewaniem.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po wielu testach smakowych nie jestem w stanie stwierdzić czy to na pewno gotowane warzywa - mam małe doświadczenie, raptem 8-10 warek na karku. Czy może znalazłby się doświadczony piwowar z Warszawy, ew. Wrocławia, który pomógłby zidentyfikować niechciany aromat? Mogę też wysłać butelkę paczkomatem.

 

EDIT:

Po przelaniu piwa, z wiadra wydobywa się zapach chyba apteki (ten sam co czuć w obu piwach). Infekcję wykluczam, ale wyczytałem, że niewypłukana chemia na bazie chloru może dać aptekę. To by się zgadzało, ponieważ od dwóch warek posiadam kociołek klarstein i myje go środkiem coobra VWP, który jest na bazie chloru. 

Wiadro pójdzie na śmietnik, bo tego zapachu nie da się za nic pozbyć, próbowałem NaOH, Starsan, kwas cytryowy.

Edited by Eselchen

Share this post


Link to post
Share on other sites

W Warszawie doświadczonych piwowarów i sędziów pod dostatkiem, także pewnie kogoś znajdziesz. Jak Ci się chce bawić w paczkomat to możesz uderzyć do mnie w prywatnej wiadomości i też mogę sprawdzić co to. 

 

Trop z chlorem jak najbardziej poprawny. Pytanie czy to jest aromat, który występuje oprócz warzyw, czy to jest ten sam i wcześniej go źle interpretowałeś? Jak to drugie to zagadka rozwiązana, jak pierwsze to tym bardziej wskazuje na infekcję. A infekcji nigdy nie możesz wykluczyć. Zwłaszcza jak sam przyznajesz, że masz małe doświadczenie. Infekcje zdarzają się weteranom mającym na koncie po kilkadziesiąt/kilkaset warek i dezynfekcję w małym palcu. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 20.12.2020 o 16:26, Eselchen napisał:

Wiadro pójdzie na śmietnik, bo tego zapachu nie da się za nic pozbyć, próbowałem NaOH, Starsan, kwas cytryowy.

Nie wyrzucaj, zrób sobie z niego wiadro do wysładzania,

a tak przy okazji, to mam wiadra od 10 lat chyba, korzystam z nich naprzemiennie, kwasy, bakteryjne, normalne, rozlewam to wszystko też z jednego i  da się wszystko zabić ługiem, zrób 5%roztwór, wlej ze 3 l i terep co jakiś czas ze 2 dni, nie ma prawa nic przeżyć .

 

No i daj znać na koniec co tam wywąchali, bo to ciekawe jest.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Autor wysłał mi piwo do sprawdzenia, więc zostawiam info jakby ktoś był zainteresowany:

 

W piwie na pewno nie ma żadnego chlorofenolu. A jeśli chodzi o aromaty warzywne, to faktycznie jest taka nutka na końcu ale jest ona bardzo subtelna. Większość osób by tego nawet nie wyczuła, więc nie jestem pewien, czy o to chodzi. Ja bym powiedział, że to jest bardzo lekki DMS lub po prostu jakaś cecha słodu, ale tak jak mówię jest to naprawdę bardzo lekkie. Jeśli chodzi natomiast o to, co dominuje w posmaku, to jest to po prostu chmiel. Charakterystyczna taka ala ziołowa nuta szlachetnych europejskich odmian w stylu Saaza. To jest wyczuwalne całkiem wyraźnie i faktycznie zostaje całkiem długo w posmaku. Oba piwa były chmielone właśnie takimi odmianami: Saaz i Tettnanger, więc mam podejrzenie, że po prostu chmielowość od szlachetnych odmian w jakiś sposób kojarzy się autorowi warzywnie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.