Jump to content
Veniek

Odgazowanie... korków (?!)

Recommended Posts

Cześć!

 

Proszę Państwa, mam dosyć duży problem.  Półtoraroczny lambik został przelany do kolejnego balona, do którego zostały dodane wiśnie na 3 miesiące. Miesiąc temu został zabutelkowany z dodaniem glukozy oraz F2. Nagazowałem w proporcjach normalnego piwa na ok. 2,3vol - teraz wiem żeby gazować słabiej przy fermentacji spontanicznej. Wracając do tematu - przy 33L (z wiśniami czyli ok. 27L+) 40 butli poszło w zwykłe 0,5L, natomiast 11 butelek chciałem zrobić na oldchoolową serię. Idąc wzorem Cantillon przed zakapslowaniem zdecydowałem się je... zakorkować. Piwo wyszło przegazowane i o ile problem ze zwykłymi butelkami już rozwiązałem bez większego problemu o tyle korki to dramat... Półtora tygodnia temu już zacząłem coś podejrzewać i mocno przy otwieraniu się wygazowało - w sumie to w butelce została 1/4 piwa. Od kilku dni obmyślam jak to zrobić żeby ciśnienie zeszło. Próbowałem wbijać igły do szycia w korek - niestety po wyciągnięciu korek wracał do pierwotnego kształtu - doszło tylko do krótkiego syknięcia. Później kupiłem igły do strzykawek i wenflony. Niestety, środek igły/wenflonu się zatyka przy przebijaniu przez materiał. Dzisiaj trzykrotnie się przez korek przebijałem, widać że piana się podnosiła. Niestety po schłodzeniu, odstaniu i otwarciu piwo po prostu eksplodowało. Na ten moment krieka mam na suficie (nie powiem, całkiem spoko wygląda jako nowofalowa abstrakcja w wystroju nowoczesnego domu) ale pomału zaczynam się bać o życie swoje i domowników. Szampanówki potrafią dużo wytrzymać ale jak w końcu dojdzie do eksplozji to jeżeli ktoś będzie stał w pobliżu to mam wrażenie, że zostanie po nim plama krwi na suficie i para butów na ziemi. Wstawiłem wszystkie do lodówki w temp 1'C i szukam rozwiązania.

 

Pytanie do doświadczonych piwowarów. Zna ktoś jakikolwiek sposób (pomijając wyrzucenie piw na śmietnik w przeciwatomowym sarkofagu) żeby doprowadzić piwo do takiego stanu żeby można je było bezpiecznie otworzyć? 

 

W załączniku zdjęcie jak to wygląda. 

3.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, x1d napisał:

Może wiertarka?

Cienkie wiertło może być za krótkie żeby przewiercić korek. Grubego bym nie stosował, bo efekt będzie taki sam jak przy otwieraniu, nagle uwolniony gaz spieni piwo i wszystko poleci otworem.

Igła do strzykawki to dobry pomysł. Tyle ze zmodyfikowałbym nieco podejscie. Na czas wbijania w korek włozyłbym do środka drut (najlepiej stalowy) o w miarę dopasowanej średnicy zewnętrznej do średnicy wewnętrznej igły. Zapobiegnie to zapchaniu się igły.

Żeby ciśnienie powoli zeszło zastosowałbym drut 0,4mm i igłę o takiej samej lub minimlnie większej średnicy wewnętrznej (0,5mm).

Długość drutu powinna byc taka aby wychodził częścią ostro zakończoną igły do połowy długości ostrza.

Jak cały zestaw będzie zbyt opornie wchodził w korek to nawierciłbym go do takiej głębokości aby zostawić 5-10mm nienaruszonego korka. Przez te zostawione 5-10mm zestaw igła-drut powinien już przejść bez większych problemów.

 

PS. Do tej zabawy założyłbym rękawice i okulary żeby sobie nie uczynić krzywdy - to taka mała uwaga na marginesie.

Edited by quadi

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, Veniek napisał:

Niestety, środek igły/wenflonu się zatyka przy przebijaniu przez materiał.

Spróbuj wbijać igłę między korkiem a butelką może nie uda się zapchać  igły :eusathink:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki za podpowiedzi.

 

Przewiercenie na wylot odpada.

Przekłucie przy szyjce też. W większości butelek ten korek "rozszerza" się w dół więc i tak tam nie dojdę przy szyjce.

Quadi, pomysł wydaje się sensowny i chyba z niego skorzystam. Faktycznie trzeba się przy tym ubrać jak na wojnę.

 

Zanim jednak to zrobię kupię igły do nastrzykiwarek, które mają otwory po bokach więc może się uda dostać bez większych problemów - tak jak w załączniku

nastrzyk.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 4.06.2019 o 21:52, Veniek napisał:

Nagazowałem w proporcjach normalnego piwa na ok. 2,3vol - teraz wiem żeby gazować słabiej przy fermentacji spontanicznej.

Trochę offtop ale zupełnie się z tym nie zgadzam ;)

Przy dzikich piwach postępujemy tak samo jak przy normalnych, dodajemy tyle cukru, w zależności od tego jakie chcemy mieć wysycenie, natomiast, tak jak i normalne piwa, butelkujemy piwo które jest dofermentowane.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na czas operacji owiń butelki ciasno czyms w stylu ręcznika, po wierzchu drutem. Rozerwać taką kamizelkę granatoodporną nie jest łatwo. 

Spokojnie mozesz doprowadzac butelki do 0°C w kąpieli, nie zamarzną a kazdy stopien jest cenny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trochę czasu minęło - 3 tygodnie temu problem został rozwiązany. Stosując wiele metod stwierdzam, że najlepszym rozwiązaniem są igły do znieczuleń podpajęczynówkowych. Igły i pomysł podsunął jeden z forumowiczów na WorkPlace. Jan uratował 11 butli 0,75L - wielkie podziękowania dla niego!

 

Wrzucam poglądowy film dla potomnych. To się sprawdza idealnie.

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...

×
×
  • Create New...