Skocz do zawartości
coder

Gęstwa - wątpliwości

Rekomendowane odpowiedzi

Miałem taka przygodę - zadałem gęstwę do warki, a jej resztki zostały w zakręconym słoiku w temperaturze pokojowej. Na drugi dzień z ciekawości je powąchałem - i pachniały octem! Byłem pewien, ze piwo się skwasi, ale nie, wyszło ładnie. Zebrałem z niego gęstwę - wygląda i pachnie w 100% zdrowo. Waham się teraz, czy jej użyć - teoria mówi, ze przy najlżeszych wątpliwościach gęstwę należy wywalić...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciężko cokolwiek doradzić na odległość :rolleyes:

Zauważyłam kiedyś, że gęstwa pozostawiona w temperaturze pokojowej bardzo szybko ulega autolizie i niezbyt przyjemnie pachnie... ale raczej nie jest to zapach octu :/.

Jeśli są to jakieś dobre drożdże i zależy Ci na ich użyciu, to ja bym zaryzykowała..., tym bardziej, że piszesz że piwko na części tej gęstwy wyszło dobre :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Miałem taka przygodę - zadałem gęstwę do warki, a jej resztki zostały w zakręconym słoiku w temperaturze pokojowej. Na drugi dzień z ciekawości je powąchałem - i pachniały octem! Byłem pewien, ze piwo się skwasi, ale nie, wyszło ładnie. Zebrałem z niego gęstwę - wygląda i pachnie w 100% zdrowo. Waham się teraz, czy jej użyć - teoria mówi, ze przy najlżeszych wątpliwościach gęstwę należy wywalić...

Miałeś prawdopodobnie zdrową gęstwę, którą zadałeś do brzeczki. Pozostała reszta zakaziła się bakteriami kwasu octowego (może dłuższy czas była otwarta) i sprzyjające warunki doprowadziły do rozwoju kultury i pojawienia się zapachu octu. Gdyby cała gęstwa była trefna poczułbyś to już na początku. Kwas octowy pojawia się w wyniku przetworzenie alkocholu przez bakterie, dlatego w zależności od warunków, piwo na początku może skwasić się nieznacznie, ale po jakimś czasie masz tylko kwas. Proponuję poobserwować piwo. Gęstwę można zebrać, ale koniecznie sprawdzić przed kolejnym zastosowaniem.

 

Raf

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Waham się teraz, czy jej użyć - teoria mówi, ze przy najlżeszych wątpliwościach gęstwę należy wywalić...

Zaufałbym teorii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Waham się teraz' date=' czy jej użyć - teoria mówi, ze przy najlżeszych wątpliwościach gęstwę należy wywalić...[/quote']

Zaufałbym teorii.

Jak rzekłeś, tak zrobiłem, namnożyłem nowy starter z mrożonki, mnożył się 6 dni, a fermentacja ruszyła w 20 godzin od zadania, w 14 stopniach, tak, ze wszystko wygląda dobrze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kwas octowy pojawia się w wyniku przetworzenie alkocholu przez bakterie, dlatego w zależności od warunków, piwo na początku może skwasić się nieznacznie, ale po jakimś czasie masz tylko kwas.

Raf

Raczej nie jest tak jak piszesz. Bakterie kwasu octowego są bezwzględnymi tlenowcami i nie zrobią kwasu octowego z alkoHolu w zabutelkowanym piwie. Kwas w warunkach beztlenowych wytwarzają bakterie kwasu mlekowego a pożywką dla nich są cukry.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podłącze się pod wątek, bo mam podobny problem, a to moja pierwsza gęstwa. Byłem w moim browarze w poniedziałek i poniuchałem zebraną przez ojca przed 2 tygodniami gęstwę. Niestety czuć ją, nawet nie czystym octem, ale... korniszonami... Ojciec twierdzi, że słój mył kilka razy, wyparzał, dezynfekował itp. Zastanawia się czy nie natrafił na trefny dekiel, który jakoś tam wydał z siebie zapaszek.

 

Zastanawiam się, czy to faktycznie zapach z ogórków, czy skiśnięte drożdże? Jeżeli to pierwsze, to czy zapach 200mg ogórkowych drożdży przejdzie na piwo? A może poprostu wyciągnąć z lodówki suche drożdże zakupione na taką okazję? Co radzicie?

 

Pozdrawiam,

Hrapek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli coś na deklu przetrwało to mozesz mieć bakterie mlekowe w tej gęstwie :) możesz zrobić na nich piwo z tym że -

jeśli drożdże będą czyste będziesz mieć ale , a jeśli nie lambica :) . Czyli ogólnie nic nie stracisz :)

Edytowane przez josefik

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Podłącze się pod wątek, bo mam podobny problem, a to moja pierwsza gęstwa. Byłem w moim browarze w poniedziałek i poniuchałem zebraną przez ojca przed 2 tygodniami gęstwę. Niestety czuć ją, nawet nie czystym octem, ale... korniszonami... Ojciec twierdzi, że słój mył kilka razy, wyparzał, dezynfekował itp. Zastanawia się czy nie natrafił na trefny dekiel, który jakoś tam wydał z siebie zapaszek.

 

Zastanawiam się, czy to faktycznie zapach z ogórków, czy skiśnięte drożdże? Jeżeli to pierwsze, to czy zapach 200mg ogórkowych drożdży przejdzie na piwo? A może poprostu wyciągnąć z lodówki suche drożdże zakupione na taką okazję? Co radzicie?

 

Pozdrawiam,

Hrapek

Ja stawiam, że to zapaszek który wkomponował się w tworzywo pokrywające od wewnętrznej strony dekielek. On potrafi bardzo uparcie w nim tkwić. Gęstwa w 2 tygodnie nie powinna się zepsuć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od jakiegoś czasu używam do zbierania/płukania/rozmnażania gęstwy spory ponad-4-litrowy słój, w którym RAZ jedyny wcześniej stały kiszone ogórasy i nie wiem jakbym się starał i pocił - intensywny zapach nadal jest w nim wyczuwalny ;)

Używałem płynu do naczyń, wrzątku, "kreta", chemipro oxi i nadal w wyschniętym słoiku czuć to bardzo wyraźnie... inna sprawa, że gdy wewnątrz znajduje się gęstwa/starter, to zapach ginie - może to rzeczywiście nakrętka trzyma te aromaty..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Obwącham jeszcze sprawę w weekend, ale coś mnie korci, żeby zaryzykować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powietrze nad gęstwą śmierdziało ogókiem, woda,śmierdziała ogórkiem. Skosztowałem same drożdże. Nie było ich czuć. Smak raczej chmielowy. Zadałem. Zobaczymy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

WITAM

 

Pozwólcie że się przyłąnczę do tematu,wczoraj zacierałem BROWN ALE z BA

 

 

Skład zestawu Brown Ale:

- słód pilzneński Weyermann 3,4 kg

- słód karmelowy jasny 0,4 kg

- słód Carafa® Special Typ II 0,2 kg,

- chmiel goryczkowy Marynka 25g (granulat)

- chmiel aromatyczny Lubelski 25g (granulat)

- drożdże Safale S-04 11,5g

 

Czcialbym wykorzystać gęstwę z tych drożdży,bo następne 2 piwa co będę zacierał to będą IRA i STOUT OWSIANY z BA,Oczywiście z gęstwą mam 1wszy raz do czynienia,i myśle zebrać to do dwóch słoiczków i wykorzystać od razu na te 2wie warki.A szkoda tego wyrzucic jak mam zamiar od razu warzyć,na tych samych drożdżach.Wiem że koledzy mi mogą napisać że SKODA to Czeskie auto,albo że chytry 2wa razy traci.Ale trochu czytałem że tutaj koledzy zbierają gestwe z suchych,a ja to tylko chce na 2warki,i tu mam kolejne pytanie czy nie będzie za dużo tej gestwy lub nie za mało.

 

DZIEKUJE I POZDRAWIAM.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dużo zależy też od tego kiedy będziesz zacierał, komórek drożdżowych w gęstwie z czasem ubywa. Potrzebujesz co najmniej 100 ml świeżej gęstwy do zaszczepienia jednej warki, ale jeżeli wiesz że będziesz zacierał ostatnią warkę dopiero po przelaniu na cichą tej drugiej, to moim zdaniem lepiej zebrać świeże drożdże. Można też zaszczepić warkę pianą.

Edycja. Doczytałem w Twoich danych piwowarskich z jaką częstotliwością robisz warki (jedna na miesiąc) - lepiej zebrać świeże drożdże.

Edytowane przez olo333

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jedna na miesiąc mi tak wychodzi że wypije warke 20l.A robie taki myk ze jak mam jeszcze tak ze 40-60l w butelkach,to już zaczynam zacierac co 1tydz..lub 2tyg..żeby miec tak ze 120l wszystkiego i zaś przestój w warzeniu,wiem że niedobrze,bo najlepiej jak się zaćiera cały czas.Wiec tak to jest u mnie z zacieraniem.Teraz jak mi dofermentuje to tak jak pisałem zbiore gestwe po równo do 2 słoi,i do tygodnia obie te warki bede zacieral na tych gestwach.Z zacieraniem się mi udało,to i muszę z gestwą dać se rady.Obawa też jest taka moja czy nie pójdą drożdżaki na spacer,co nieraz tu czytałem na forum u kolegów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jedna na miesiąc mi tak wychodzi że wypije warke 20l.A robie taki myk ze jak mam jeszcze tak ze 40-60l w butelkach,to już zaczynam zacierac co 1tydz..lub 2tyg..żeby miec tak ze 120l wszystkiego i zaś przestój w warzeniu,wiem że niedobrze,bo najlepiej jak się zaćiera cały czas.Wiec tak to jest u mnie z zacieraniem.Teraz jak mi dofermentuje to tak jak pisałem zbiore gestwe po równo do 2 słoi,i do tygodnia obie te warki bede zacieral na tych gestwach.Z zacieraniem się mi udało,to i muszę z gestwą dać se rady.Obawa też jest taka moja czy nie pójdą drożdżaki na spacer,co nieraz tu czytałem na forum u kolegów.

Warka 20 litrowa w 30 litrowym fermentatorze, ze 100 ml gęstwy S-04 - szanse, żeby to chciało gdzieś iść prawie zerowe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Warka 20 litrowa w 30 litrowym fermentatorze, ze 100 ml gęstwy S-04 - szanse, żeby to chciało gdzieś iść prawie zerowe.

 

Dzieki bardzo

Edytowane przez cjhouse

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aż dziw, że tak ciekawy temat nie był ruszany przez 3 lata, pora to zmienić :cool: 

Miałem gęstwę s-04 po stoucie, trzymałem ją w słoiku w lodówce prawie dwa miech, po czym postanowiłem użyć (miałem lekko przeterminowany ekstrakt nie chciałem wywalać, więc zaryzykowałem z nimi budżetowe piwo "na resztkach").

"Wypłuczyny" znad gęstwy pachniały ładnie, więc po zlaniu ich, nie zastanawiając się wrzuciłem do brzeczki parę łyżek.

Wtedy powąchałem gęstwę w słoiku jeszcze raz i wyczułem fetor, taką zgniliznę, wręcz kupę, wziąłem tą gęstwę na język, lekko szczypała.
 

Miałem już wylać brzeczkę, ale postanowiłem pozwolić jej fermentować. I tak po 8 dniach zlałem młode piwo, w smaku całkiem nie najgorsze, tylko w zapachu takie jeszcze lekko "drożdżowe", może gnilne (a może się sugeruję) i świeże drożdże już tyko lekko szczypały w język. Te nowe drożdże już wywaliłem, a piwko jest w butelkach plastikowych, więc mam nad nim kontrolę, bo nadal nie wiem, czy się nie zepsuje...
 

Czy te w/w zapachy to efekt autolizy? Z czym wiązać to "szczypanie w język"? Co robić jeśli będę miał taką sytuację w przyszłości (wiem, że odradza się gęstwy po sucharach, albo szybko korzystać z gęstwy, ale gdyby była gęstwa po jakichś drogich drożdżach)?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

trzymałem ją w słoiku w lodówce prawie dwa miech

Nie używamy tak starej gęstwy... Czy to po sucharach czy po płynnych drożdżach.

 

P.S. Już widzę te wpisy - ja zdałem gęstwe która leżała w lodówie trzy miesiące i było OK!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

P.S. Już widzę te wpisy - ja zdałem gęstwe która leżała w lodówie trzy miesiące i było OK!

Nie ma sensu, w temacie http://www.piwo.org/topic/7183-rewitalizacja-starej-gestwy/ piszą o 6-miesięcznej (nie wiem czy ta akurat była oczyszczana :) )
ja zaczynam z gęstwą, zobaczę co będzie z piwem,
następne będą już świeższe ew, będę je "rewitalizował".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości co do gęstwy, to jedyną drogą jest jej wylanie. Szkoda ryzykować piwo z tego powodu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×