Skocz do zawartości
Kaniutek

Przemieszczanie fermentorów, czyli piwowar z dyskopatią.

Rekomendowane odpowiedzi

Moi drodzy!

Wciaz zabieram sie za swoja pierwszą warkę. Czytam wszystkie możliwe tematy techniczne, dotyczące zacierania, gotowania i fermentowania. I ciągle mam w perspektywie cos, co spedza mi sen z powiek, i wstrzymuje przed rozpaleniem pod kotłem. 

Nie mam elektrycznej kadzi, bo kolega sprawek zniknął - od 2 tygodni nie pojawil sie na forum - a nie znalazlem dotad nikogo innego, kto dysponowałby grzalkami do kupionego przez ze mnie na kadź zacierno-warzelną kega. Zeby wiec nawarzyc piwa, muszę póki co uzyc kucheni gazowej na 1 pietrze mojego domu. ( W innym wypadku, zrobilbym to na parterze i nie byloby problemu. ) Fermentor zas bedzie stal w garazu, pietro nizej, czyli 14 schodków, w którym mam aktualnie idealną temperature do tego, bo 16 stopni. Przeniesienie ręczne 20-25 litrow brzeczki w fermentorze nie wchodzi wogole w rachubę. Mam dyskopatię i walczę z nią od prawie 3 lat. Kazdy ciezar wiecej niz 10 kg, to dla mnie potencjalnie widmo kilkutygodniowego bólu tej cześci ciała, gdzie plecy tracą swoja szlachetna nazwę. Noszenie czegokolwiek na wyciagnietych rekach przed sobą,to pewne samobójstwo.

Zaznaczam, ze pomysl z amerykanskich forow, z wezykiem do spuszczania brzeczki między piętrami jest na razie zbyt abstrakcyjny.

W przyszłości, moze wybuduję szyb i windę towarową :)

Na razie jednak, wymyslilem, bo i tak byloby mi to potrzebne, zakup wozka schodowego, czyli tzw. "młynarki". Trzy duże kółka rotacyjne na osi, powinny zapewnić w miare łatwe wożenie ciężarów po schodach. I nasuwa sie teraz pewna wątpliwość. Czy tradycyjny fermentor 33 litry, wypełniony brzeczką 25 litrow, zadeklowany i przywiazany do wózka, moze mi sie przy operacji zjeżdżania po 18-centymetrowych schodach rozszczelnic i narobic balaganu? Bo cos mi mowi, że może.

Czy ktos z was ma juz takie doswiadczenia i moze ma opracowane metody transportu fermentorów, bez angażowania układu mięśniowo-szkieletowego, ew. może mnie utwierdzic w trafnosci pomysłu, lub jego ew. bezsensie?

Edytowane przez Kaniutek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam, mam ten sam problem co Ty... Współczuję i łącze się w bólu :(
Ja zaproponuje żeby ktoś po prostu pomógł przenieść fermentory...

Wysłane z mojego Redmi 4X przy użyciu Tapatalka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zrób 20 litrów to wózek i zwożony po schodach fermentor powinien dać radę. A jak i gdzie planujesz chłodzić brzeczkę? Bo zależnie od konfiguracji, możliwości lokalowych i wynikających z tego organizacji procesu warzenia konieczne może być noszenie przed zlaniem już do fermentacji.

Edytowane przez Mibor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wózek o którym piszesz też obciąży Twój kręgosłup... Ale fermentory wytrzymają spokojnie, nic się nie rozszczelni


Wysłane z mojego Redmi 4X przy użyciu Tapatalka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj. Znam ból przenoszenia bo kuchnie mam na parterze a fermentuje w piwnicy. Niby niewiele bo ok 15 schodów ale warki robie po 50L+ i kiedy mam sąsiada to jakoś dajemy rade we dwójkę, ale ostatnio wyjechał na kilka dni kiedy akurat warzyłem piwo. Nie miałem wyboru- musiałem przelać piwo do mniejszego fermentora i nosić po 20L..
Póki nie znajdziesz innej opcji przelewaj sobie do mniejszego naczynia powiedzmy po 10L i tyle. Po czasie albo zaczniesz warzyć w piwnicy/ garażu albo wykombinujesz coś lepszego bo klasyczny fermentor 33L ma strasznie cienkie ścianki i raz, dwa się uda a za trzecim razem pęknie i cale 6h psu w dupe..


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do chłodzenia mam chłodnicę z rurki kwasoodpornej. Troche pokraczną, bo ktoś ją robił w innym celu, ale powinna dac radę.

Jak już będę mógł grzać prądem, problem przestanie istnieć - chociaz w znakomitej częsci - bo bede mógł sobie cały proces zorganizować na parterze. Mam przyłacze 32A.  I pewnie docelowo zrobię sobie jakąs modyfikację systemu RIMS lub HERMS. Ale to dopiero, jak zdobędę grzałki...

Niestety, nie mam nikogo, kogo chciałbym lub mógł angażowac do pomocy w noszeniu :( Żona za delikatna, pierworodny, za młody. Sąsiad kłopotliwy w angażowaniu.

Wózek o tyle mi pomoże, że będe mógł swobodniej przyjmowac bezpieczne pozycje, aby nie robić dużej dzwigni na odcinek lędźwiowy.

Był pomysł na mniejsze warki lub ich dzielenie, ale z drugiej strony, nie widzę za bardzo sensu robienia warek mniejszych niz 25 l. Szkoda mi czasu i roboty.

Mam 20-litrowe wiadra po jakichś melasach, czy dzemach, które są dużo porzadniejsze od tego co sprzedaje się na fermentory.
Mówicie, że podzielenie warki do transportu, nie będzie problemem? Naczytałem się o infekcjach i mam pietra. :)

Edytowane przez Kaniutek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na youtube masz od groma filmów gdzie piwa są warzone, chłodzone, napowietrzane i przelewane wręcz na podwórku przed domem i zdaje się jakoś im się udaje skoro tyle tego. Spokojnie podziel sobie na porcje po 5l i powoli przetransportuj tam gdzie potrzebujesz. Niekoniecznie używaj odkrytego wiadra czy zostawionego bez przykrywki fermentora w trakcie donoszenia kolejnych porcji, ale jak zrobisz to z głową nie powinno być problemu.

Pozdrawiam

Rafał

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nosze wiadra po 20L i potem przelewam do wiekszych fermentorow. Nie wyobrażam sobie noszenia fermentorow 53 i 65L. A 20 L wiadra lepiej sie napowietrza bo 2 razy przelewam :)IMG_0342.jpgIMG_0346.jpg


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, dziedzicpruski napisał:
No i o rehabilitacji dobrej pomyśl,
masz tą dyskopatie dobrze zdiagnozowaną ?, większość bóli pleców jest  mięśniowa.

W moim przypadku, to na pewno nie sa bole miesniowe. Zaden bol miesniowy nie jest podobny do bólu przy ostrym ataku rwy kulszowej :) Mam zrobione 3 badania tomograficzne. Konsultowałem sie z 3 ortopedami. Swoja drogą szkoda, ze badania tomograficznego nie mozna robić w kilka osób jednocześnie. To jest taki odjazd, ze kilku fajnych przyjaciół i impreza mogłaby sie spokojnie obyć bez chemicznych neurostymulantów. :)
Na temat zlej i dobrej rehabilitacji mógłbym juz 1/4 ksiazki napisac. Jestem na etapie "póki dajesz rade z tym żyć, odkładaj operacje jak najdłużej".
Na razie wiec daje radę, min. unikając noszenia ciężarów.
Dzięki panowie, uspokajacie mnie. Fajna młynareczka i małe wiaderka, to będzie iście pyszne połączenie :)


Wysłane z mojego TA-1021 przy użyciu Tapatalka
 

Edytowane przez Kaniutek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie jest mniejszy problem. Amatorów degustacji razem ze mną jest troje. Więc ma mi kto pomóc w przenoszeniu (nie pomożesz, nie degustujesz 😜 )

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
45 minut temu, Kaniutek napisał:

Zaden bol miesniowy nie jest podobny do bólu przy ostrym ataku rwy kulszowej :) Mam zrobione 3 badania tomograficzne.

Można mieć ostre bóle  i napady rwy kulszowej np. przez mięsień gruszkowaty, sam miałem, jechało aż do kostki, zastrzyki i tak dalej, no ale jak miałeś  badania obrazowe i to tak dokładne, to  masz pewnie dobrą diagnozę.

Co do rehabilitacji, to trzeba trafić na naprawdę dobrego, zaczyna się od mięśni brzucha i pośladków, a potem korekcja postawy i zmiany wzorców ruchowych, jakieś naświetlania,masaże, nastawienie i inne rękoczyny o kant dupy potłuc,to tylko doraźny efekt daje, to długotrwały proces,ale daje efekty,jak to nie pomoże to można się operować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, Kaniutek napisał:

Zaznaczam, ze pomysl z amerykanskich forow, z wezykiem do spuszczania brzeczki między piętrami jest na razie zbyt abstrakcyjny.

O, a ja bym poszedł w tą stronę, bo to zdecydowanie najciekawsze rozwiązanie ;) No i od razu rozwiązana kwestia napowietrzania brzeczki :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po drodze można schłodzić brzeczkę w takim 10m wężyku :D

Wysłane z mojego Redmi 4X przy użyciu Tapatalka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Napisz gdzie mieszkasz to pewnie jakiś piwowar amator Ci pomoże.

Wysłane z mojego Lenovo K53a48 przy użyciu Tapatalka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mieszkam w Raszynie k/Warszawy. Listonosz wręczając mi ostatnio paczke z browamatora stwierdził, ze pierwszy raz dostarcza komuś sprzet do warzenia piwa.
Jest tu tez watek kogoś z Raszyna, który ostatni raz byl na forum w 2011 roku.
Mam pesymistyczne myśli :)
Ta rurka miedzy pietrami nie bylaby glupia, zwłaszcza miedziana lub nierdzewna z duzym radiatorem. Ale, wytłumaczenie żonie po co ta instalacja i wiercenie dziur przez strop, moze sie nie powieźć. I bedzie sie pukała w głowę... znowu ;)

Wysłane z mojego TA-1021 przy użyciu Tapatalka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach



I bedzie sie pukała w głowę... znowu default_wink.png




Nie pierwszy i nie ostatni raz;)

Wysłane z mojego Redmi 4X przy użyciu Tapatalka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakbym miał piętrowy dom to nie wahałbym się i montował przez strop przeciwbieżny system chłodzenia brzeczki :D

Wysłane z mojego Redmi 4X przy użyciu Tapatalka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×