Skocz do zawartości
ANalfabeta

Dezynfekcja pomieszczenia do warzenia i fermantacji

Rekomendowane odpowiedzi

Hej,

Wracam do Was po sporej przerwie, której przyczyną było notoryczne zakażenie moich warek.

 

Próbowałem mycia wszystkich przyborów w NaOH, oxi itp. Wężyki moczone i gotowane. Bez efektu.

 

Na potrzeby warzenia specjalnie zrobiłem sobie pomieszczenie w piwnicy, aby nie smrodzić domownikom i mieć gdzie trzymać zabawki.

Jednak ładne i czyste miejsce upodobała sobie teściowa i jej przetwory.
 

I zaczęły się infekcje. Sądząc po wyglądzie sprawcą są bakterie kwasu mlekowego z kiszonek - ogórki/kapusta.

 

Zapasy słodu i chmielu nie mogą się zmarnować więc chcę wrócić do warzenia, bo mnie skręca.

Zakupione nowe fermentory i osprzęt, ale pozostaje kwestia dezynfekcji lokum.

 

Jak to ogarnąć ?
Ozon czy lampa UV ?

Stawiam wstępnie na ozon ze względu na jego wszędobylski charakter.
Miał ktoś doświadczenia z odkażaniem pomieszczeń w ten sposób ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardziej zastanów się jak nie eksponować na świat brzeczki i piwa fermentującego (przelewanie,  napowietrzanie),

warzę w ogólnym syfie; robię chleb, kiszonki, kot,mało sprzątam, śrutuję w tym samym pomieszczeniu a infekcje mam b.rzadko, właściwie w tamtym sezonie miałem po flandryjskim spadek dzikich w chyba 3 warkach od wiadra z kranikiem (butelkowanie).

Z środków,ług plus kwas fosforowy i starsan.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z zaglądania do wiader wyleczyłem się już po jakiejś 5 warce.
Na cichą nie zlewam.
 

Ja używam NaOH, Oxi i mieszanki etanol, izopropanol i woda (taka podróbka Desprej)

Po wszelkich operacjach podłoga myta wodą z dodatkiem ace lub innych chlorowych środków.
Jak później znajdę zdjęcie kożuszka to określicie co to za dzikus, choć jak dla mnie mlekowiec.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mlekowce są bardzo delikatne więc to raczej nie to,dużo działam na lakto-bakteriach i jakiś kożucha nigdy nie widziałem.

 

Nie chodzi o zaglądanie, ale o sposób przelewania czy natleniania (samo natlenianie jest ryzykowne chyba najbardziej), po prostu musisz wymyślić sposób tak, żeby otwierać wiadro na  jak najkrótszy czas, czyli odtykasz, zasysasz, wsadzasz wąż do wiadra docelowego i przytrzaskujesz wieko,

 

U mnie w całym cyklu to max ze 20-30s wiadro jest otwarte na oścież.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, ANalfabeta napisał:

Jak później znajdę zdjęcie kożuszka to określicie co to za dzikus, choć jak dla mnie mlekowiec.

ale po co ? Ważniejsze jest zastanowić się dlaczego masz te infekcje  Ja warzę w garażu i do tej pory nie miałem infekcji przynajmniej widocznej. Tak się zapytam jak chłodzisz ?

Edytowane przez Szakal75

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chłodzę cieczą :)

 

A dokładniej kastra budowlana z zimną wodą.

Rozumiem, że to jedno ze źródeł, ale 20+ warek było ok. I to w różnych porach roku.

Ciekawostka, że gdy jedną warkę zrobiłem na górze w głównej kuchni to było ok. Pomijając warunki temperaturowe fermentacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zainwestuj w chłodnicę bo Ci z wiadra jedzie :) Szybkie zbicie temp jest bardzo istotne

Edytowane przez Szakal75

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wstawiam garnek i przykrywam pokrywką.
Jedynie mieszanie to te zimnej wody wokół garnka.
Rano macam gar czy chłodny, zlewam i dodaje drożdży.

 

Oczywiście wszystkie przybory są użyte po desynfekcji.
Termometr - gazik + alkohol, mieszadło po nocnej kąpieli wraz z wężykami i szklanką do drożdży w oxi.

Edytowane przez ANalfabeta

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie musisz jak najszybciej schłodzić brzeczkę (30min do 1 godz ) i dodać drożdże żeby zdominowały środowisko Całonocne chłodzenie powoduje to że co innego już zaczęło żreć brzeczkę ot i cała historyja Kup chłodnicę

Edytowane przez Szakal75

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Szakal75 napisał:

i tu masz problem

Serio? Mam kilkadziesiat warek bez infekcji, gestwa sprawdzana pod mikroskopem i czysta. 

Tysiace ludzi na antypodach warza bez chlodzenia i wszystko gra, skad niby ma pochodzic infekcja? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, Lasek napisał:

Serio?

Serio. Infekcja w piwowarstwie domowym występuje zawsze. Chodzi o to żeby drożdże pierwsze zdominowały środowisko. A jeżeli kolega ma problem z infekcjami to zakup chłodnicy na pewno pomoże. A na antypodach to se mogą robić jak se chcą bo tam jest wszystko do góry nogami :)

Edytowane przez Szakal75

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, Szakal75 napisał:

nie musisz jak najszybciej schłodzić brzeczkę (30min do 1 godz ) i dodać drożdże żeby zdominowały środowisko Całonocne chłodzenie powoduje to że co innego już zaczęło żreć brzeczkę ot i cała historyja Kup chłodnicę

No bez przesady, sam kiedys chlodzilem warki kilka godzin w kastrze i nie mialem ani jednej  infekcji, chłodzilem tez na tarasie przez noc i rowniez nic.

Jedyną wyraźną infekcje i zepsute dzikusami piwo odnotowalem w pierwszej warce chlodzonej chlodnicą :)

Edytowane przez fotohobby

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Można Warkę robić dwa dni, można 5 godzin. Co kto lubi.

Można mieć 50% szans na infekcję, można 5.

Temat stary jak świat. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, Szakal75 napisał:

Serio. Infekcja w piwowarstwie domowym występuje zawsze. Chodzi o to żeby drożdże pierwsze zdominowały środowisko. A jeżeli kolega ma problem z infekcjami to zakup chłodnicy na pewno pomoże. A na antypodach to se mogą robić jak se chcą bo tam jest wszystko do góry nogami :)

To wrzucę coś ze swojego doświadczenia, wszystkie swoje warki zrobiłem bez chłodnicy, większość chłodząc w wannie, pierwsze 20-25 chłodząc w brodziku od prysznica :D

W międzyczasie na jakiś tam konkursach nawet dobre miejsca te piwa zajmowały ;)

Nie powiem, że nigdy nie miałem infekcji, bo oczywiście miałem, i pewnie wiele razy jeszcze będę miał, ale patrząc na ich częstotliwość, nie mam ich częściej niż to z czym spotykam się u innych piwowarów, czy to na konkursach, czy jakiś spotkaniach.

 

Zresztą ja nie widzę powodu żeby ta technika zwiększała szansę infekcji, po gotowaniu wkładam gar do wanny z wodą, zakładam pokrywkę (wcześniej dolną stronę często Starsanem zwilżę) i wokół rantu owijam gar folią aluminiową, tak mam oddzielone środowisko brzeczki od otoczenia, i to środowisko jest raczej sterylne, bo 1h się gotowało, a to co wpadło z powietrza do brzeczki o temp. 95-97°C, podczas jej przenoszenia, nie powinno się zbyt szybko rozwinąć. To już, wg mnie, pod względem sterylności chłodzenie chłodnicą jest gorsze, bo gar zazwyczaj jest częściowo lub całkowicie odkryty i dzikusy mają już jakieś 0,5h-1h przewagi.

 

PS Oczywiście wolne chłodzenie ma też wady np w postaci potencjalnie podniesionego DMSu czy obniżeniu aromatów chmielowych.

PS2 Ja zauważyłem, że spora część piwowarów ma jednak trudności z wykryciem lekkiej apteki, więc infekcji w piwowarstwie jest raczej sporo więcej niż się powszechnie uważa ;)

PS3 A do autora wątku, to warzyć (czy fermentować) możesz gdzie chcesz, istotą, wg mnie, jest abyś przelewał i zadawał drożdże (a później butelkował) w miejscu gdzie jest najmniej potencjalnych źródeł infekcji (jakieś kiszonki, czy tam gdzie śrutowałeś słód itp.).

Edytowane przez kantor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, kantor napisał:

To już, wg mnie, pod względem sterylności chłodzenie chłodnicą jest gorsze, bo gar zazwyczaj jest częściowo lub całkowicie odkryty i dzikusy mają już jakieś 0,5h-1h przewagi.

 

Faktycznie,jak ktoś tak chłodzi to sam się prosi o kłopoty, można przykryć ile się da  pokrywką, a  dodatkowo całość wraz z  szczeliną rozdartym workiem na śmiecie .

 

Jak garnek jest zakryty cały czas przy chłodzeniu to raczej na pewno nic tam się nie zalęgnie,przecież to lepiej jest przegotowane niż pasteryzacja słoików z przetworami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, dziedzicpruski napisał:

Jak garnek jest zakryty cały czas przy chłodzeniu to raczej na pewno nic tam się nie zalęgnie,przecież to lepiej jest przegotowane niż pasteryzacja słoików z przetworami.

I właśnie dlatego uważam, że coś mam w powietrzu.
Mógłbym przelewać w swojej kuchni, ale latać z garem 2 piętra to trochę słabo.
W tym pomieszczeniu nie śrutuje, bo kupuje gotowca.

 

Więc pytanie czy i jak spróbować dezynfekcji ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×