Skocz do zawartości
aldorn

[Piwo w chwile] Tradycyjne surowe piwo - RAW ALE (z opcją BIAB)

Rekomendowane odpowiedzi

Ciekawy pomysł. Będę obserwował wątek.

Wysłane z mojego SM-G950F przy użyciu Tapatalka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, aldorn napisał:

Temat niegotowania żywności jest mi dość dobrze znany. Od dawna mam w domu sprzęt do Sous Vide

Tylko jako dygrsesja, możesz polecić jakiś cylkulator, tak żeby nie sprzedawać nerki?

 

Zacznę od tego, że trzymam kciuki i jestem ciekway eksperymentu. Jakiś czas temu czytałem o piwach bez gotowania i ciągle to odkładam. Teraz może będzie jakaś motywacja, poczekam aż opiszesz co wyszło :). A już w ogóle super jakby znalazł się ochotnik z dobrym nosem w okolicy, by mieć ocenę mniej subiektywną :).

 

 

10 godzin temu, aldorn napisał:

„w średniowieczu pito piwo, bo to był jedyny gotowany napój i przez to był bezpieczny”

Druga dygresja. Chyba nawet i wcześniej. Niektóre podania sugerują nawet, że pierwsze napoje mogły powstastać już 10k p.n.e, a były już znane w Mezopotoamii

 

Teraz trochę bardziej techniczne, bo widzę kilka pułapek w takim podejściu.

10 godzin temu, aldorn napisał:

Aby brzeczka była spasteryzowana wystarczy ją podgrzać do temperatury 63 ° C

Tak krótka pasteryzacja w takiej temperaturze jest groźna dla form wegetatywnych. Tutaj się zgadzam praktycznie wszystko zostanie wybite. Jednakże formy przetrwalnikowe będą się miały świetnie. Zatem zagrożenie dla piwa jest takie, że będzie większa podatnośc na infekcję. Pamiętaj, że na słodzie jest wiele mikroorganizmów w różnych formach. Nie mniej jednak jak nie spróbujesz to się nie dowiesz :).

 

10 godzin temu, aldorn napisał:

Pozbywanie się DMSu następuje przy gotowaniu, no ale on powstaje w około 80 ° C

Ale jak się nie pozbędziesz to zostaje Ci siarka. Sporo siarki. Może wszystko nie ulecieć podczas fermentacji. Też trzeba spróbować. Tutaj można zminimalizować ryzyko używając słodów z małą ilością DMS'u. Mogę się mylić ale Viking Malt ma słody zero. Również słody ciemniejsze będą miały mniej prekursorów: Pale Ale, Monachijski.

 

10 godzin temu, aldorn napisał:

Izomeryzacja chmielu. Tu faktycznie może wejść gotowanie, jeśli się używa chmielu a nie innych przypraw jak było to dawniej. Z pomocą przychodzi nam herbatka chmielowa, czyli dokładnie jak w dekokcie, można w małej porcji wody gotować chmiel i dodać wywar do brzeczki.

Robię wodę chmielową, tam nie ma izometryzacji a gorycz wychodzi duża. Serio jesteś w stanie wyciągnąć sporo goryczy z samych żywic w olejkach. Można spróbować wrzucić chmiel do kadzi zaciernej. Na ostatnie 20 minut. Podczas fermentacji wiele olejków uleci. Ale za to mogą powstać podczas fermentacji i w wyniku biotransformacji inne fajne aromaty. New Englandy przecież chmieli się od samego początku fermentacji. Zawsze można nachmielić na zimno.

 

10 godzin temu, aldorn napisał:

bo przy wyższej temperaturze jeden enzym robi nam te cukry dające słodycz, a w niższej drugi enzym już częściowo przerobioną skrobię docina na cukry w pełni fermentowalne.

To pytanie miałem zadane na FPD. Nie jest tak jak myślisz. Beta-amylaza owszem tworzy maltozę. Ale również alfa-amylaza. Alfa działa na ślepo. Taki berserker. Raz rozetnie wiązanie 1-6 (połączone długie łańcuchy glukozowe, powiedzmy pionowo) raz rozetnie wiązanie 1-4 (i tutaj szansa na powstanie maltozy). Dlatego zacieranie w 74 stopniach całkowicie rozłoży skrobię.

Dodatkowo wielocukry wbrew powszechnej opinii nie są wcale słodkie w odczuciu. Dają odczucie piwa bardziej pełnego, treściwego. Spróbuj kupić agar, jest to głównie galaktoza, potem zrobisz galaretkę :) Nie jest słodka, ale też nie można powiedzieć, że jest bez smaku.

 

Inne zagrożenia które widzę. W temperaturze 63°C i gęstym zacierze enzymy mogą nie spenetrować całego słodu. Wewnątrz pozostanie skrobia. Zatem drobne ześrutowanie będzie benefitem w tej metodzie. W gęstym zacierze amylazy również słabiej pracują, ale to można wydłużyć czasem zacierania lub jak się da rozrzedzić zacier. Też miej na uwadzę, że podczas wysładzania jak została skrobia to może jej się trochę przedostać. I tutaj własnie wkraczają formy przetrwalnikowe bakterii. One są w stanie metabolizować skorbię. Owszem drożdże obniżą szybko pH i wile z nich nie wytrzyma warunków ale w dłuższym terminie i jeszcze w letnie ciepłe dni ryzyko infekcji wzrasta. Oczywiście trzeba to sprawdzić. Może reżim sanitarny podczas warzenia da radę.

 

10 godzin temu, aldorn napisał:

i to na Irlandzkich Ciemnościach, ale wbrew temu mocnemu odfermentowaniu miało sporo ciała

Lubię te drożdże, nawet bardzo, uzywam ich tylko w ciemnych i mocnych piwach FES i RiS taki do 22°P. Mają dużego laga i zwalniają fermentację, przynajmniej u mnie, jak im ABV się podnosi do 8%. Za to robią smaczne piwa. Mają też przyjemne estry jak się je puści nieco wyżej. A jak za wysoko to są nie do zniesienia :).

 

Muszę kończyć odpowiadania, bo mi telefon już nie wyrabia tak długiego tekstu. Przepraszam za literówki.

 

Tak czy siak, czekam na wynik eksperymentu i życze powodzenia.

 

Edytowane przez Daniel()

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Daniel() napisał:

Tylko jako dygrsesja, możesz polecić jakiś cylkulator, tak żeby nie sprzedawać nerki?

Ostatnio w Lidlu bywają za 200-250 zł. Jak będę miał chwilę to jeszcze odniosę się do tego co napisałeś, coś mi wytłumaczysz, coś jeszcze rozwinę.

 

Co do efektów, to już pierwsze są, bo pierwsze piwo tym sposobem zrobiłem już jakiś czas temu. Prawdę mówiąc, miałem nadzieje, że będzie dało się to wypić, bo skala błędów no i ogólnie ... no poszedłem po bandzie. Za pierwszym razem użyłem klasycznego zacierania i wysładzania.

large.IMG_1012.JPG.3d5ed604b6a53b78bdc0f

Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że nic z tych rzeczy nie było dezynfekowane, tylko przemyte przed użyciem wodą z kranu. Zacierałem godzinę klasycznie, na słodko w garze (ale w sumie to bez sensu - będę zacierał w kadzi filtracyjnej i tylko wrzątek dolewał w celu ewentualnego podbicia temperatury). Po zacieraniu filtracja, też klasycznie na wężu i wężyk do pojemnika z chłodnicą. Szybkie chłodzenie i zadanie drożdży... No... a napowietrzanie? Zapomniałem :) jak już tak, to chociaż wąż z kranika powinienem ściągnąć... Do tego drożdże, gęstwa dwumiesięczna. Sklep miał tygodniowy poślizg z moim zamówieniem i drożdże nie doszły na czas, trzeba było się starą gęstwą ratować. Fermentacja ciągnęła się miesiąc :( A w opisach surowego piwa spotkałem się, że najlepsze efekty daje mocne napowietrzenie i szybka fermentacja... Ogólnie piwo mocno odfermentowało, ale jest bardzo pełne w smaku, czuć ciało :) Polecam każdemu spróbować, szczególnie, że da rady zrobić to w max 2h, a jak dziś podało FM na facebooku, będą mieli dwa szczepy drożdży "farmhouse" z Litwy i Łotwy, czyli dedykowane do takiego piwa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dnia 18.06.2018 o 10:45, Daniel() napisał:

A już w ogóle super jakby znalazł się ochotnik z dobrym nosem w okolicy, by mieć ocenę mniej subiektywną :)

Ochotnika z dobrym nosem w okolicy już szukam i myślę, że znajdzie się takowy :)

Dnia 18.06.2018 o 10:45, Daniel() napisał:

Niektóre podania sugerują nawet, że pierwsze napoje mogły powstastać już 10k p.n.e, a były już znane w Mezopotoamii

Pewnie że i wcześniej niż w średniowieczu, i później niż w średniowieczu nie gotowano piwa. Kampania przeciw surowemu piwu to koniec XVIII w.. Tyle że chciałem wskazać na pewien mit a nie całkiem bez sensu bawić się w historię piwowarstwa od mezopotamii :P

Dnia 18.06.2018 o 10:45, Daniel() napisał:

Jednakże formy przetrwalnikowe będą się miały świetnie.

Temperatura 63 ° C to minimum, które znalazłem w tekstach, ale wiadomo, że w procesie zacierania mamy do czynienia ze znacznie wyższymi temperaturami, które z całą pewnością poradzą sobie z formami przetrwalnikowymi. Chodzi o to, że sam proces zacierania wystarcza do ubicia tego co jest niechciane. Sprawdzone od wieków.

Dnia 18.06.2018 o 10:45, Daniel() napisał:

Ale jak się nie pozbędziesz to zostaje Ci siarka. Sporo siarki.

Co do siarki to nie wiem, ale jej nie wyczułem, może właśnie dlatego że robiłem ciemne piwo na słodzie zero i monachijskim, palone. Teraz poszło jasne na zero i pszenicy, się zobaczy co wyjdzie, w każdym razie będę wyszukiwał tych aromatów. Prawdę mówiąc o tej siarce to nie wyczytałem nic, przynajmniej nie pamiętam żeby było cokolwiek wspomniane.

Dnia 18.06.2018 o 10:45, Daniel() napisał:

Serio jesteś w stanie wyciągnąć sporo goryczy z samych żywic w olejkach.

Z herbatką chmielową chodzi o to, że można dzięki temu zrobić mocno chmielone piwo. Zastanawiałem się nad dodaniem chmielu do zacierania, ale stwierdziłem, że jednak następnym razem. Wszystko zależy od tego jakie piwo, ile chmielu, itp. itd. Wszak piwo surowe to nie jakiś utarty i ściśle określony schemat postępowania, chodzi jedynie o to, by brzeczki nie zagotować. Piwo surowe to normalne piwo, można stosować te same procesy co klasycznie, oczywiście za wyjątkiem gotowania głównej brzeczki (chociaż są i takie przypadki, że krótko gotowane piwo też nazywane może być surowym o ile ma cechy surowego piwa, tylko najpierw trzeba się dowiedzieć najlepiej organoleptycznie jakie to są te cechy surowego piwa). 

Dnia 18.06.2018 o 10:45, Daniel() napisał:

Inne zagrożenia które widzę. W temperaturze 63°C i gęstym zacierze enzymy mogą nie spenetrować całego słodu. Wewnątrz pozostanie skrobia. Zatem drobne ześrutowanie będzie benefitem w tej metodzie.

Tu chyba pomyłka. Zacieranie zacząłem od 72 ° C, więc nie ma problemu ze zbyt gęstym zacierem czy śrutowaniem. Ale ogólnie to też nie ma znaczenia, można zacierać klasycznie, czemu by nie. Chciałem sprawdzić ten sposób zacierania opisany przy okazji piw surowych, bo...

Dnia 18.06.2018 o 10:45, Daniel() napisał:

Nie jest tak jak myślisz. Beta-amylaza owszem tworzy maltozę. Ale również alfa-amylaza. Alfa działa na ślepo. Taki berserker. Raz rozetnie wiązanie 1-6 (połączone długie łańcuchy glukozowe, powiedzmy pionowo) raz rozetnie wiązanie 1-4 (i tutaj szansa na powstanie maltozy). Dlatego zacieranie w 74 stopniach całkowicie rozłoży skrobię.

Pierwszą warkę surowego piwa zacierałem klasycznie, 60 min. 69 ° C, potem do 78 ° C i filtracja. W fermentorze w czasie filtracji (poprzedni post) temperatura utrzymywała się w okolicy 65 ° C, a piwo mocno odfermentowało. Więc założyłem, że po tym jak skrobię rozłożyła alfa-amylaza, pracę zaczęła beta-amylaza i zaczęła ciąć, tyle że już w fermentorze, to co alfa zostawiła dłuższego. Tyle że to moje przypuszczenie, a więc i pytanie do Ciebie, czy tak mogło być? Czy beta może jeszcze ciąć to co już raz potnie alfa? Klasycznie jak zacieramy, to temperatura tylko rośnie, więc na taki proces docinania już nie ma za dużo miejsca (szczególnie jak się filtruje do podgrzewanego gara albo na bieżąco porcjami do tego gara dolewa przefiltrowaną brzeczkę).

 

Też jestem ciekawy, jak zostanie ocenione moje pierwsze surowe piwo, jak wyjdą kolejne, no i jak wyjdą one innym :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, aldorn napisał:

w procesie zacierania mamy do czynienia ze znacznie wyższymi temperaturami, które z całą pewnością poradzą sobie z formami przetrwalnikowymi. Chodzi o to, że sam proces zacierania wystarcza do ubicia tego co jest niechciane. Sprawdzone od wieków.

Nie jest to prawda. Endospory śmiało wytrzymają gotowanie. Jest to powód dla którego kiedyś tydalizowano żywność, zwłaszcza mięso. Jeżeli gotowanie by wystarczało to nie byłoby takich urządzeń jak autoklawy. Ani takiego działu medycyny jak sterylizacja. Proszę zajrzyj do działu infekcje. Kilka podstron tam jest. Chcę zwrócić uwagę na to, że piwa bez gotowania będą na infekcje bardziej podatne.

 

1 godzinę temu, aldorn napisał:

Tu chyba pomyłka. Zacieranie zacząłem od 72 ° C, więc nie ma problemu ze zbyt gęstym zacierem czy śrutowaniem.

Zwracałem uwagę, że może to być problem a nie musi. Jako dygresja. Beta-amylaza w takiej temperaturze nie działa, jest wrażliwa na temperaturę. Denaturacja nieodwracalna to ~70 stopni. Oczywiście piwo się zatrze, alfa-amylaza da radę. Jednakże będzie więcej dekstryn. W połączeniu z dużą ilością białek obstawiam pełne+ ciało piwa.

 

1 godzinę temu, aldorn napisał:

W fermentorze w czasie filtracji (poprzedni post) temperatura utrzymywała się w okolicy 65 ° C, a piwo mocno odfermentowało

Może to wynikać ze szczepu, FM13 schodzi głęboko, może wynikać też z infekcji albo pracy dzikich drożdży. Na ściankach fermentora/garnka mogła zostać mąka która nie była traktowana wyższą temperaturą. Drożdże Dekkera mogły śmiało tam przeżyć i z czasem trochę pochrupać. Tutaj bym pokusił się w celu eksperymentu o zostawienie jednej butelki w ciepłym ciemnym miejscu na kilka tygodni. Potem otwarcie, dla bezpieczeństwa w zlewie. Proszę zerknij tutaj do odpowiedzi na pytanie numer 3. Jeżeli interesuje cię jak działają amylazy.

 

1 godzinę temu, aldorn napisał:

Kampania przeciw surowemu piwu to koniec XVIII w.

Czy możesz podać jakieś źródło? To by się zbiegało z okresem wprowadzenia termometru w piwowarstwie. Ale to jest raczej uznawane za przełom i rewolucję aniżeli kampanię przeciwko.

 

1 godzinę temu, aldorn napisał:

tylko najpierw trzeba się dowiedzieć najlepiej organoleptycznie jakie to są te cechy surowego piwa

Na YT jest przynajmniej kilka filmów o tym jak zrobić takie piwo z cylkulatorami w roli główniej. Przykładowo ten:

Na koniec masz degustację i opis smaku.

 

Miałem okazję pić piwo bez gotowania, był to berliner weisse inspirowany tym blogiem. Również oprócz kwaśności charakterystycznej dla stylu były wyraźne nuty zbożowe. W tym stylu jest o tyle łatwiej, że pH jest bardzo niskie tworząc dość ciężko środowisko do życia mikrobom i przeciwdziała psuciu się piwa.

 

Jeszcze co do siarki. Pisałem, że może być ale nie musi. Jeżeli jesteś zainteresowany to zerknij tutaj lub tutaj

 

Edytowane przez Daniel()

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie temat zaciekawił. Właśnie zebrałem gęstwę po PAY7, fermentator się uwolnił. 2,5kg słodu pale ale na 12-13l warkę to nie majątek, 30g Sybilli też mogę zaryzykować. Normalnie zacieram w lodówce, ale ze względu na higienę zatrę w garnku. 2h mogę poświęcić. Fotki mogę wrzucić. Kilka butelek będę mógł w Warszawie rozdać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dnia 18.06.2018 o 00:12, aldorn napisał:

Pozbywanie się DMSu następuje przy gotowaniu, no ale on powstaje w około 80 ° C, więc jeśli nie powstanie to nie potrzebujemy się go pozbywać.

Nie do końca chyba doczytałeś o DMS. To nie jest tak, że to jego chcemy się pozbyć. W słodzie są prekursory DMS - nas interesują głównie SMM i DMSO. Ten pierwszy może powstawać nawet podczas zacierania.

Cytuj

SMM ulega rozpadowi tworząc DMS w temperaturach powyżej 60-70°C, a więc podczas zacierania i podgrzewania brzeczki przed gotowaniem.

Więcej tutaj o nim:

http://www.beerfreak.pl/dms-czyli-puszkowana-kukurydza/

Więc tak jak Daniel sugeruje dobierałbym słody o obniżonej zawartości prekursorów DMS.

 

Dnia 18.06.2018 o 10:45, Daniel() napisał:

 

 

Dnia 18.06.2018 o 00:12, aldorn napisał:

Izomeryzacja chmielu. Tu faktycznie może wejść gotowanie, jeśli się używa chmielu a nie innych przypraw jak było to dawniej. Z pomocą przychodzi nam herbatka chmielowa, czyli dokładnie jak w dekokcie, można w małej porcji wody gotować chmiel i dodać wywar do brzeczki.

Robię wodę chmielową, tam nie ma izometryzacji a gorycz wychodzi duża. Serio jesteś w stanie wyciągnąć sporo goryczy z samych żywic w olejkach. Można spróbować wrzucić chmiel do kadzi zaciernej. Na ostatnie 20 minut. Podczas fermentacji wiele olejków uleci. Ale za to mogą powstać podczas fermentacji i w wyniku biotransformacji inne fajne aromaty. New Englandy przecież chmieli się od samego początku fermentacji. Zawsze można nachmielić na zimno.

Bo chmiel to nie tylko alfakwasy ale też polifenole, które mają wpływ na goryczkę. Chmielić możesz w zacierze - ten sposób zdobył już wielu fanów (wpisz w googla Mash hopping). Więc można spokojnie goryczkę uzyskać w taki sposób.

 

11 godzin temu, aldorn napisał:

 

Dnia 18.06.2018 o 10:45, Daniel() napisał:

Niektóre podania sugerują nawet, że pierwsze napoje mogły powstastać już 10k p.n.e, a były już znane w Mezopotoamii

Pewnie że i wcześniej niż w średniowieczu, i później niż w średniowieczu nie gotowano piwa. Kampania przeciw surowemu piwu to koniec XVIII w.. Tyle że chciałem wskazać na pewien mit a nie całkiem bez sensu bawić się w historię piwowarstwa od mezopotamii :P

Ostatnio na spotkaniu piwowarów domowych Amap przyniósł afrykańskie piwo z sorgo... Swoją drogą za razem ciekawe i paskudne :D Smakowało to jak biszkoptowy jogurt mleczny, z mocną kwasowością. Dodatkowo piwo to miało konsystencje owsianki i pływało w nim sporo drobinek. Więc nie mam za dużego przekonania do tych historycznych wyrobów bo z piwem, które jest obecnie raczej nie miało nic wspólnego.

 

 

Generalnie w Polsce rzadko spotykany sposób warzenia ale za granicą robią warzenie nawet w 30 minut ;) Więc czemu by nie. Piwo jakieś wyjdzie ale nie będą to moim zdaniem cuda i super genialne trunki. Jestem sędzią PSPD jak nie znajdziesz nikogo w okolicy to mogę z chęcią spróbować takiego piwa żeby zobaczyć czy coś ciekawego w aromacie nie powstało. Powodzenia w dalszych testach.

 

Edytowane przez Undeath

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, manowar napisał:

Mnie temat zaciekawił. Właśnie zebrałem gęstwę po PAY7, fermentator się uwolnił. 2,5kg słodu pale ale na 12-13l warkę to nie majątek, 30g Sybilli też mogę zaryzykować. Normalnie zacieram w lodówce, ale ze względu na higienę zatrę w garnku. 2h mogę poświęcić. Fotki mogę wrzucić. Kilka butelek będę mógł w Warszawie rozdać.

@manowar jak wchodzi w grę wysyłka to może skontaktuj się z @Undeath i w ramach eksperymentu podeślij mu tak zrobione piwo. Jestem ciekawy opinii.

 

@Undeath ja również nie spodziewam się cudów, ale w tym hobby warto próbować nowych rzeczy. Zwłaszcza, że nawet po YT widać, że robi się to modne. Teraz nie ma takiego strachu, aby tak 'warzyc', bo jakość ziarna i słodu jest świetna i nie trzeba się przejmować niektórymi grzybami (np sporysz), które egzystują na ziarnach i całkiem nieźle wytrzymują słodowanie.

Edytowane przez Daniel()

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Daniel() napisał:

@manowar jak wchodzi w grę wysyłka to może skontaktuj się z @Undeath i w ramach eksperymentu podeślij mu tak zrobione piwo. Jestem ciekawy opinii.

 

@Undeath ja również nie spodziewam się cudów, ale w tym hobby warto próbować nowych rzeczy. Zwłaszcza, że nawet po YT widać, że robi się to modne. Teraz nie ma takiego strachu, aby tak 'warzyc', bo jakość ziarna i słodu jest świetna i nie trzeba się przejmować niektórymi grzybami (np sporysz), które egzystują na ziarnach i całkiem nieźle wytrzymują słodowanie.

No ja bym się najbardziej bał jednak przy takim sposobie warzenia infekcji. Jednak taka surowa brzeczka zawiera pewnie sporo skrobii i białek czyli stanowi idealną pożywkę dla drobnoustrojów. Brak gotowania też tutaj jest z jednym czynników - formy przetwalnikowe niektórych grzybów i bakterii może jednak przejść do piwa. Wystrzegałbym się na pewno słodów klepiskowych i wszelkiego rodzaju nie jęczmiennych produktów (pszenic, płatki itp.), a używał właśnie jak kolega z Nysy Pale zero.

 

Tak a propo czystości obecnych słodów. Miałem kiedyś worek słodu z pewnej Polskiej słodowni. Wyłowiłem z niego z 10 "ziaren" sporyszu więc z tą czystością bym uważał. Duże słodownie mają większe restrykcje co ziarna ale też im się zdarza. Dodatkowo wystrzegajcie się przy takim piwie słodu z Bruntala - kupiłem kiedyś prawie 50 kg pilsa, który był porażony grzybem Fusarium.

 

Jedno to grzyby, które przetrwają słodowanie drugie to co osiada na słodzie podczas magazynowania ;) Polecam Ci Daniel zrobić sobie posiew zaczerpnięty z worka po słodach,  bezpośrednio wypłukane ze słodu albo w pomieszczeniu po śrutowaniu od razu. Lacto i pedio to norma, a dochodzi jeszcze cały szereg innych bakterii (między innymi acetobacter, megasphaera ) i pleśni. To załatwiamy też miedzy innymi gotowaniem bo sporo szczepów bakterii jest nieodporna na chmiel i związki w nim zawarte, a po wyprodukowaniu przez drożdży alkohol na niego też - dlatego tak ważne jest natlenienie i szybkie rozpoczęcie fermentacji drożdżami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To może słód spryskać StarSanem? I tak go przed śrutowaniem lekko moczę, żeby łuska została w lepszej kondycji.

No jak się @Undeath nie boi to nie ma sprawy... choć to ja się pewnie powinienem bać ilości odkrytych wad w moim piwie ... :drinks:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
45 minut temu, manowar napisał:

To może słód spryskać StarSanem? I tak go przed śrutowaniem lekko moczę, żeby łuska została w lepszej kondycji.

No jak się @Undeath nie boi to nie ma sprawy... choć to ja się pewnie powinienem bać ilości odkrytych wad w moim piwie ... :drinks:

Nie pryskaj niczym, nie ma to sensu. Przecież to co mówimy to potencjalne zagrozenia w tego typu piwie i jak je minimalizować. 

Też nie ma się czego bać. Taka wymiana i konstruktywna krytyka to przecież doskonała informacja zwrotna. Wyciągnięcie wniosków i iteracyjna poprawa warsztatu. W efekcie poprawa jakości.

Jako, że wyszedłem z pomysłem koszt wysyłki biorę na siebie. Jak 'uwarzysz' daj mi znać. Spotkamy się a ja wyśle gdzie trzeba, w zamian dam Ci belga albo i dwa :), przy okazji będę indoktrynował na rzecz drożdży płynnych ;)

 

Jeżeli potrzebujesz bardzo drobnego śrutowania to też daj znać. Jak nie masz możliwości kontroli temperatury to też daj znać, znajdę Ci jakieś drożdże :) Też tak sobie myślę, że warto by było również butelkę wysłać do autora wątku, ale to już Twoja bajka by się wymienić adresami z @aldorn.

Edytowane przez Daniel()

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 godzin temu, Daniel() napisał:

Denaturacja nieodwracalna to ~70 stopni.

I to jest dla mnie bardzo ważna informacja :)

16 godzin temu, Daniel() napisał:

Czy możesz podać jakieś źródło?

No przecież... źródło... , zachęcam do zapoznania się. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę: raw ale.

Podstawowe źródło wiedzy:

http://www.garshol.priv.no/blog/331.html

Pod artykułem są propozycje podobnych, tam o kampanii przeciwko surowemu ale i o termometrze zdanie. Do tego w komentarzach taka wstawka:

"the writer Thomas Tryon was telling all brewers not to boil their worts in the 1690s"

Do tego tu trochę, nawet z przepisami:

https://byo.com/article/raw-ale/

http://mutedog.beer/blog/brewing-raw-ale/

 

PS. W moim piwie brak kwasowości, może poza tą ze słodów palonych, bo sporo dałem :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzis w sklepie w ktorym robie zakupy dostalem wlasnie takie RåØl i bardzo krotka chwile pogadalem ze sprzedawca na jego temat.

Jest to lekka wariacja norweskich farmhouse'owych piw. Nie gotowane, wode do wysladzania gotowal wczesniej z jalowcem, odrobina chmielu i jakims ziolem ktorego nie znam. 

Jesli piwo bedzie smaczne to przy nastepnej wizycie pogadam z autorem wiecej i moze sam cos takiego sprobuje zrobic. 

 

Nie wiem czy przypadkiem Sahti tez nie bylo gotowane jesli norweskie farmowe nie byly. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Uwarzone:

- pale ale - 2,5kg

- karmelowy czerwony - 0,15kg

- Sybilla - 30g

- Lubelski - 15g

 

drożdże WLP590 - French Saison - dzięki uprzejmości @Daniel()

 

Zacieranie słód + chmiel:

60 minut 65 -> 63 - 9l wody + łyżeczka kwasu cytrynowego

15 minut 75 - 7,5l wody + łyżeczka kwasku cytrynowego

 

Zacieranie tak wytrawne ponieważ z opisów w internecie wynika, że piwa mają dużo ciała.

Efekt - 13l, blg 10,2 - cóż pewnie poskąpiłem i było jeszcze trochę słodu sypnąć.

Brzeczka jasna, w smaku mocno zbożowa, trochę smaku chmielu. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, manowar napisał:

Uwarzone:

- pale ale - 2,5kg

- karmelowy czerwony - 0,15kg

- Sybilla - 30g

- Lubelski - 15g

 

drożdże WLP590 - French Saison - dzięki uprzejmości @Daniel()

 

Zacieranie słód + chmiel:

60 minut 65 -> 63 - 9l wody + łyżeczka kwasu cytrynowego

15 minut 75 - 7,5l wody + łyżeczka kwasku cytrynowego

 

Zacieranie tak wytrawne ponieważ z opisów w internecie wynika, że piwa mają dużo ciała.

Efekt - 13l, blg 10,2 - cóż pewnie poskąpiłem i było jeszcze trochę słodu sypnąć.

Brzeczka jasna, w smaku mocno zbożowa, trochę smaku chmielu. 

Zatem pozostało tylko czekać a potem wysłać do @Undeath.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dnia 19.06.2018 o 22:57, Daniel() napisał:

W połączeniu z dużą ilością białek obstawiam pełne+ ciało piwa.

Zgadzam się ze wszystkim co piszesz, ale weźże mi to wytłumacz :P Piwo z zeszłego tygodnia, zacierane od 72 stopni w dół, drożdże US - 05.

large.IMG_1038.JPG.0e85ff48025e0e015c618

 

A dziś Grodziskie całkowicie surowe, chmiel do zacierania, zacieranie klasyczne, do niego będzie gęstwa z poprzedniego - zobaczymy jak gęstwa sprawdzi się w drugim z kolei surowym piwie.

large.IMG_1034.JPG.322fee1621a4b6b421ef3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, aldorn napisał:

Zgadzam się ze wszystkim co piszesz, ale weźże mi to wytłumacz :P Piwo z zeszłego tygodnia, zacierane od 72 stopni w dół, drożdże US - 05.

Nie do końca wiem co tłumaczyć, względnie nie rozumiem pytania. Widzę że, zeszło Ci lekko powyżej 2°P,  trudno powiedzieć coś więcej nie wiedząc co było na początku. Mogłeś też złapać od słodów drożdże Dekkera i niedługo może Ci zejść niżej. Jeżeli to było w stylu 'pochwalę się', to daj mi znać wyślę Ci coś (i to nie drożdże Dekkera) a dożre Ci to prawie do 0.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To nie było w stylu "pochwalę się", a raczej "jestem zdziwiony". Z 13 zeszło do 2, śladu infekcji brak, a przy takim zacieraniu na słodko, to się bardzo wynikiem zdziwiłem. Zostaje czekać, sprawdzać co z tego wyjdzie za jakiś czas. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dnia 20.06.2018 o 09:27, Undeath napisał:

Polecam Ci Daniel zrobić sobie posiew zaczerpnięty z worka po słodach,  bezpośrednio wypłukane ze słodu albo w pomieszczeniu po śrutowaniu od razu

@Undeath oczywiście skorzystałem z polecenia. I oto efekt:1.thumb.jpg.1784e3b8ce86fd91d21974b49a307723.jpg

 

Po IFPD pozostała mi jedna czysta szalka, czemu by jej nie użyć. W piątek warzyłem i śrutowałem. Szalkę otworzyłem na kilka sekund nad gniotownikiem. Tam również trochę się pyli. Po czym zamknąłem i przeniosłem w ciepłe miejsce. Dzisiaj mam taki widok (około 3 dni inkubacji).  Powyżej widać plamki. Są to moje dziesiątki jak nie setki powodów dlaczego śrutuję w innym pomieszczeniu. 

 

Z innej perspektywy wygląda to tak:

2.thumb.jpg.9393d09730423040743e542a055ac048.jpg

Mój aparat tego nie oddaje, ale są tam rożne kolory, kształty zachowania. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na jakims amerykanskim forum/blogu czytalem ze to wlasnie najbardziej zwariowana metoda robienia dzikich piw, poprostu sypnac troche slodu do brzeczki. 

Metoda zupelnie nieprzewidywalna, ale za oceanem ludzie tak robia. 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Daniel() napisał:

Mój aparat tego nie oddaje, ale są tam rożne kolory, kształty zachowania. 

 Może byś dał to na 15 min na 78 stopni, bardzo mnie ciekawi, ile z tego przetrwa a ile zostanie przy życiu, albo tak klasycznie 65 stopni godzina i 78 stopni 10-15 min.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj moje RAW ALE zostało zabutelkowane. Kilka słów tytułem opisu tego co się zdarzyło.

Po zatarciu brzeczkę schłodziłem na ile pozwalały mi warunki do 24C, zadałem drożdżami i zostawiłem w piwnicy gdzie mam 17-18C. Zajrzałem po 24h - drożdże ładnie pracowały - gęsta piana pod sam rant. W piwnicy stały tydzień - przeniósłbym może w cieplejsze miejsce, ale drożdże dobrze dawały - głównie zapach owocowy. Po tygodniu - czapa nadal się utrzymywała - przeniosłem na stryszek - tam jest zdecydowanie cieplej a zbiegło się to z tygodniem jak pogoda się poprawiła - coby dofermentowało i dojadło. Dziś po 16 dniach zabutelkowałem. 

 

Wg mojego refraktometru piwo zeszło do jakiś 2blg, ale w smaku nie czuć żeby było wytrawne. Nie ma żadnych oznak żeby z piwem było coś nie tak - nie było żadnej błony, nieprzyjemnego zapachu czy kwaśnego smaku. Normalne młode piwo - dość drożdżowe i w sumie dla mnie w pierwszym wrażeniu przypominające waizena.

 

Zgodnie z obietnicą piwo jako eksperyment w dużej części do rozdania.

@aldorn - poproszę na PW namiar na paczkomat - podeślę ci do porównania z twoimi

@Undeath - podobnie poproszę na PW namiar - podeślę RAW do publicznej oceny + dorzucę jakieś inne swoje żeby posłuchać opinii 

 

Koledzy z Warszawy - jeśli ktoś chce spróbować to proszę o kontakt.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Otworzona pierwsza butelka - na próbę. Lekko nagazowane - myślałem że 3g/butelka da więcej gazu. Mętne - piana z drobnych pęcherzyków, ale dość szybko się redukuje. Słodkie i pełne w smaku. Zdecydowanie brakuje mi goryczki - lepszym rozwiązaniem będzie chyba dodawanie herbatki chmielowej niż zacieranie z chmielem. Piwo dość mocno zbliżone do pszenicznych piw - takie jest moje odczucie.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×