Jump to content
Sign in to follow this  
slobodan

Reżim sanitarny (butelki)

Recommended Posts

Ponieważ kolejny raz koniec warki (http://piweczko.org/pl/BA/306/2901/gawron/) przychodzi mi odcierpieć solidnym bólem kręgosłupa zmusza mnie to do rozmyślań i kombinacji nad reżimem sanitarnym. W kwestii mycia, czyszczenia oraz dezynfekcji butelek konkretnie.

 

Zacznijmy od tego: może ja po prostu przesadzam?

 

Wszystkie 50 butli trafiło wczoraj późnym wieczorem do wanny, zostały wymyte z pomocą środka "ludwikopodobnego", w ruch poszła szczota rotacyjna (w przypadku butelek, które pochodziły z innego źródła niż moja poprzednia warka: tam butelki były bardzo dokłądnie myte i płukane zaraz po wypiciu i lądowały na półce w szafie), wszystko 3-4x przepłukałem po czym odstawiłem do ocieknięcia i oschnięcia.

Dzisiaj w fermentorze wylądowała odpowiednia ilość wody i Iodophoru (przy okazji odkażanie zaliczył fermentor) a potem po kolei lądowały butelki. Płukanie roztworem Iodophoru oraz kolejne 3-4 bardzo dokładne płukania letnią wodą = kolejne 2 godziny z głowy oraz solidny ból pleców. Jeszcze z 10 warek i chyba mi kręgosłup pęknie...

 

Koncepcja: wiadomo, że "tabor" trzeba będzie uzupełniać ---> część butelek się po prostu rozda, część potłucze etc., ale powiedzmy opisywane wyżej męki są znośne w przypadku butelek pięciu a nie piećdziesięciu. A co gdyby tak moje butelki (po piwach domowych) solidnie wymyć i wypłukać natychmiast po spożyciu takiego piwa, następnie osuszyć i "zatkać" : z pomocą folii/woreczka oraz gumki recepturki. Przy okazji kolejnej warki możnaby je po prostu zdjąć z półki przepłukać Iodophorem dla odkażenia pro forma i po dokładnym wypłukaniu tegoż od razu wykorzystać do butelkowania piwa.

 

Da się tak? ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ostatnie dwie warki przestałem szaleć. Własne butelki delikatnie przemywam (szczotką), płuczę, ale bez szaleństw. Gdy ociekną wstrzykuję do środka OXI, odwracam dnem do góry i już. Butelki po koncernowych, które dostałem myję dokładnie. I tyle. Generalnie patrzę, czy nie ma jakiś skupisk pleśni itp.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Da się tak? :/

No jasne. Taką procedurę jak opisałeś, to ja zastosowałbym jedynie dla maxymalnie zapleśniałych butelek. A zamiast wanny lepiej wykorzystać zlew w kuchni nie ma potrzeby się tak schylać. ;)

A tak serio, nawet największe syfy odpadną w kąpieli chlorowej, więc można dać sobie spokój ze szczotkami i spółką. Potem tylko ze 2-3 razy przepłukać, żeby nie waliło chlorem i dezynfekcja przed samym rozlewem. Generalnie mycie można rozłożyć na raty, jedynie dezynfekcję trzeba przeprowadzić na raz. Tutaj podobno bardzo usprawnia proces sterylizator mechaniczny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Generalnie moje butelki są czyste już przed tym myciem ;)

Ale jakoś tak na wszelki wypadek trzymałem się solidnego reżimu sanitarnego. Dopiero kręgosłup kazał mi szukać jakichś uproszczeń i sprawdzić czy aby nie przesadzam...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Różne są sposoby na mycie i dezynfekcje butelek.Ja wszystkie butelki najpierw myje w piro siarczynie sodu a potem dezynfektuje w OXI i to wszystko.Rezultat dobry.Niby drogo ale jaka wygoda.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z tego co wiem Piro śmierdzi jak wysadzone w powietrze zakłady chemiczne. A moje dziecko jest alergikiem. Dlatego używam Iodophoru: ten nie wali na całe mieszkanie, nie trzeba chodzić z szalikiem na pół twarzy etc.

W dodatku wygrzebałem na BA ciekawą dyskusję. Zaczyna się od stwierdzenia "Dezynfekowany Jodoforem sprzęt nie wymaga płukania , bo resztki jodu łatwo sublimują z ich powierzchni."

Później jest dyskusja, że "producent Iodophoru sprzedawanego przez BA zaleca jednak jednokrotne przepłukanie zimną wodą".

Chyba więc od kolejnej warki będę

i) stosował ostry reżim tylko dla butelek nie pochodzących z bezpośredniego mycia po spozyciu mojego piwa

ii) płukał po Iodophorze max 2x, niekoniecznie 5-6 ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

To prawda pirosiarczyn sodu wali strasznie, ja używam pirosiarczynu potasu. Ten mniej śmierdzi i też sie szybko rozkłada. Nie płuczę butelek po dezynfekcji, tylko wylewam resztki roztworu.

Dobrym środkiem jest podobno ClO oraz ChemiproOXI.

Share this post


Link to post
Share on other sites
To prawda pirosiarczyn sodu wali strasznie, ja używam pirosiarczynu potasu. Ten mniej śmierdzi i też sie szybko rozkłada. Nie płuczę butelek po dezynfekcji, tylko wylewam resztki roztworu.

Dobrym środkiem jest podobno ClO oraz ChemiproOXI.

fakt. Prosiarczyn sodu to porażka

Iodophor jest dużo lepszy, ale knyf w tym że trzeba płukać, a dodatkowo (jeśli za długo potrzymasz go w fermentatorze zacznie przebarwiać tworzywo). Z tego powodu wypróbowałem

chemipro oxi i powiem szczerze, że jestem z niego bardzo zadowolony. Nie śmierdzi, nie zabarwia i nie trzeba płukać ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
...Iodophor jest dużo lepszy, ale knyf w tym że trzeba płukać, a dodatkowo (jeśli za długo potrzymasz go w fermentatorze zacznie przebarwiać tworzywo).

Dlatego nie trzymam. Jedynym wyjątkiem jest płukanie butelek kiedy siłą rzeczy "trochę to trwa", ale generalnie dobre mycie fermentora i nie zauważyłem jeszcze żeby cokolwiek się nawet minimalnie przebarwiło.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Obecnie używam do wszelkich czynności dezynfekcyjnych dość zaawansowanego i drogiego środka medycznego.

Polecam jednak Jodofor, jako tani i bardzo skuteczny.

A do samego butelkowania wystarcza solidne umycie butelki po jej opróżnieniu i ewentualnie tuż przed napełnieniem.

A jesli już dezynfekować, to warto przyjrzeć się zasadzie działania "piro" oraz "chemipro OXI" (dezynfekują opary). Jodofor jest lepszym rozwiązaniem (no i w sumie tańszym). Poza tym - można go używać do tzw. "próby jodowej". ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

jeszcze jedna rzecz o prosiarczynie sodu. Bywa, że niektórzy polecają zostawienie ustrojstwa w fermentatorze i trzymanie tam plastikowego osprzętu. Zdecydowanie odradzam. Węże się przebarwiają a plastik osłabia. Moja pierwsza rurka do butelkowania straciła wszystkie wypustki, a w kraniku pękł gwint... Lepiej jednak dezynfekować przed użyciem ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
jeszcze jedna rzecz o prosiarczynie sodu. Bywa, że niektórzy polecają zostawienie ustrojstwa w fermentatorze i trzymanie tam plastikowego osprzętu. Zdecydowanie odradzam. Węże się przebarwiają a plastik osłabia. Moja pierwsza rurka do butelkowania straciła wszystkie wypustki, a w kraniku pękł gwint... Lepiej jednak dezynfekować przed użyciem ;)

takie żrące ? :/ ja butelki płuczę po spożyciu ,a przed rozlewem piro i na suszarkę . Kadzie dezynfekuje wybielaczem z Biedronki- Biel 1,5l jakieś 2,50 zł

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ciekawe rzeczy piszecie.Stosuje pirosiarczyn sodu oraz OXI i nic sie nie przebarwia ani nie rozpuszcza. Może u mnie inna woda.Wszystko jest wyjałowione.A może proporcja?.;)

a bo ja piszę o notorycznym trzymaniu w roztworze (od warki do warki)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja używam pirosiarczyn sodu w odpowiedniej proporcji wg instrukcji na opakowaniu wlewam po troszkę do butelki zamieszam obracam d.. do góry i do stojaczka własnej konstrukcji. Czasami 1 czasami 2 dni i rozlewam do butelek. Teraz osady (bo takie są na ściankach ) w butelce wcześniej myję roztworem ACE zresztą tak jak polecał RAF na innych postach. Sprawdza się fantastycznie. Wydaje mi się, że moja metoda sie u mnie sprawdziła bo przy tej ilości napełnionych butelek jeszcze nie miałem wpadki. Odpukuję w niemalowane. JK

Share this post


Link to post
Share on other sites
A do samego butelkowania wystarcza solidne umycie butelki po jej opróżnieniu i ewentualnie tuż przed napełnieniem.

No i właśnie ja tak robie. Po opróznieniu wypłukanie drożdży a przed butelkowaniem dokładne płukanie wodą z kranu o temp. ok 60stC do czasu aż butelki nie idzie utrzymac z gorąca. I to wszystko.

 

Żadnej chemi nie używam, chyba że do butelek z wykwitami pleśni. Wtedy jakiś chlorowy środek ze sklepu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja też płucze po spożyciu piwa, jak wyschnie to do piwnicy. Przed rozlewem to myje od korzu, płucze i pirosiarczynem, wylewam i są gotowe butelki to rozlewu. Całą rodzinę i znajomych pouczam, by po wypiciu opłukali butelki bo to bardzo duzo daje, dwukrotne przepłukanie zwykła wodą pozwala unkinąć wyrośnięcia burzanów pleśni w środku :)

A jak się trafi jakaś fajna butelka np z korkiem ceramicznym i w środku jest niespodzianka w postaci pleśni to polecam najpierw wlac wrzątku potem wylac i jak nie zejdzie to wsypać do środka tak z 2 łyzeczki soli tyle samo wody i rączką od łyzki drewnianej porządnie umyć dno butelki, metoda skuteczna w 100 % :D do tej pory wszystko ładnie znikało, po tym zabiegu oczywiście wylewam sól, płucze i dla zabezpieczenia przepłukuje etanolem 70% ; jak do tej pory, po 10 warkach nie miałem ani jednego kwaśniego piwa :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam w domu jeszcze ok. 1kg piro-sodu i śmierdzi to strasznie. Od następnej warki zamierzam płukać tym cały sprzęt na dworze (jeśli nie będzie morzu). Jeśli zaś chodzi o butelki, to jak są spleśniałe od wypłukuje je w wannie w gorącej wodzie i czyszczę szczotką aż wszystkie syfy wylecą. Potem jak już nie śmierdzi wkładam butelki do piekarnika i wypiekam kilka minut. Tak robię z nowymi butelkami, natomiast te co już mam zawsze po spożyciu piwa myję, żeby później było mniej problemów. Wtedy wystarczy tylko trochę szczotką przejechać nad zlewem i od razu do piekarnika. :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przy myciu butelek świetnie sprawdza się szczotka do butelek zamocowana we wrzecionie wkrętarki akumulatorowej.

W połączeniu ze środkiem dezynfekującym i trzykrotnym płukaniem pozwala mi na umycie 40 butelek w stanie "zasyfienia" do stanu "na gotowo" w max 40 minut.

UWAGA!

Nie należy stosować wiertarki z zasilaniem sieciowym 220V ! Istnieje bardzo duże ryzyko porażenia prądem, a co za tym idzie ryzyko kalectwa lub śmierci.

Share this post


Link to post
Share on other sites
UWAGA!

Nie należy stosować wiertarki z zasilaniem sieciowym 220V ! Istnieje bardzo duże ryzyko porażenia prądem, a co za tym idzie ryzyko kalectwa lub śmierci.

:D Jak to po hamerykańsku zabrzmiało :D Te hamerykany to na szczotkach do WC piszą nawet by "nie używać do higieny intymnej" :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.