Jump to content

Recommended Posts

28 sierpnia

SMaSH Kveik (Single Malt Single Hop - jeden rodzaj słodu, jeden rodzaj chmielu)

 

Zasyp:

Słód pilzneński Viking Malt 4-4.5 kg (sypałem na oko)

 

Chmielenie:

15 gramów Magnum na 60' (tak wiem to już nie jest koszerny single hop bla bla bla)

60 gramów Simcoe 2016 na Hopstand (60' w średniej temperaturze powiedzmy 80 stopni)

 

Zacieranie:

koło 67 stopni, wiadomo plus minus 5, bo ciężko utrzymać stałą :) ponad godzinę, nie mierzyłem dokładnie. Wygrzew do 78 stopni standardowo.


Filtracja: sraczwężyk, bezproblemowo, mimo że część słodu ześrutowałem bardzo drobno, na mąkę. Otrzymałem 14 litrów brzeczki 17 Blg i 12 litrów brzeczki ok 4 Blg. 

 

Wysładzanie:

wodą 78 stopni z dodatkiem kilku kropel kwasu mlekowego.

 

Dodatki:

Do tego 150 gramów cukru.

 

Drożdże: starter omega HotHead otrzymany z Subiekta z Profesji. Drożdże z butelki przelane do małego słoiczka i potrząsane raz na jakiś czas przez 24 godziny, później do większego słoika, prawie litrowego, i potrząsanie raz na jakiś czas przez ok 20 godzin. Pierwszy słoiczek capił fermentującym jabłkiem. Drugi słoiczek pachniał już bardziej drożdżowo, wlałem cały do fermentora do ciepłej brzeczki. Nie mierzyłem temperatury, pewnie trzydzieści parę stopni. Po paru godzinach fermentuje bardzo ładnie, ale nie super burzliwie. 

 

Standardowo pajacowanie na wiele garnków i chłodzenie w brodziku pod prysznicem.

 

Wyszło jakoś 23 litry piwa powiedzmy 13 Blg.

 

31 sierpnia

Już czwarty dzień fermentacja dzieje się w sposób stabilny, nie za burzliwy. Bulknięcie co ok 10 sekund cały czas, fermentor nie nagrzał się wyczuwalnie.

4 września

po tygodniu dalej bulka raz na jakiś czas

 

13 września

Po 16 dniach bulka raz na kilka minut. Przelałem na cichą. Zeszło do 2 Blg. Piwo przypomina mi pierwsze moje piwo na kveikach, kvantę. Nic żywiczno-leśnego z simcoe tutaj nie czuć, jest to żółte, soczkowe piwo o aromacie jakimś takim pomarańczowym i przyjemną, średnią goryczką. 

 

Ogólnie piwo dobre, ale mam odczucie: kurde, ale to już było...

 

19 września

Dochmieliłem jedno wiaderko 30 gramami simcoe na zimno.

 

22 września 

Zabutelkowałem 2 kraty, jedna chmielona na zimno, druga nie. Każda dostała 45 gramów glukozy. Zeszło bardzo delikatnie poniżej 2 Blg. Sitko z ikei bardzo ładnie oddzieliło chmieliny. Kupiłem ten pierdolnik z zaworkiem do butelkowania piwa, fajna sprawa, polecam, choć napełnianie butelki trwa dłużej niż lejąc prosto z kranika oraz na początku troszkę się napowietrza (kranik-wężyk-pierdolnik zaworek grawitacyjny). 

 

29 września 

Tydzień po zabutelkowaniu. Nagazowanie jeszcze niskie. Ni to mętne, ni to klarowne. Aromat owocowy, chyba morelowy, może pomarańczowy, raczej od kveików. Goryczka super - nie za wysoka, nie za niska, krótka, niezalegająca. W zapachu cośtam z simcoe leśnego jest. Wersja chmielona na zimno zdecydowanie lepsza. Przy rozlewie miałem wrażenie, że piwo jest alkoholowe/rozpuszczalnikowe/może aldehydowe? Już nie czuję tego. Czuję za to coś dziwnego czego nie umiem zidentyfikować, jakaś taka dziwna dzikość, nie wiem czy to od kveików czy od jakiejś infekcji. Ale ogólnie jest ok. Jeśli piwo nie pójdzie w złą stronę z czasem, to będę z niego zadowolony i z pewnością powtórzę (chociaż zastanowię się czy używać znowu tych drożdży. Na pewno użyję ich w odpowiedniej ilości).

 

14 października 

Na kursie sensorycznym w dot pspd grupa razem z sędziami pspd oceniła moje piwo. Cytrusowy, mango, mandarynka, vibowit. Nuty belgijskie i fenole, gałka muszkatołowa, lekko mętne, lekko kwaśne, lekko mdłe. Aldehydu nikt nie wyczuł, także jestem zadowolony. Skojarzenia z Saisonem były. American saison, mówili. 

 

18 listopada

Degustacja po raz kolejny. Piana bardzo ładna, dość trwała, drobnopęcherzykowa. W smaku niedobre, zbyt fenolowe już i mdłe. Przynajmniej butelka niechmielona na zimno. Może zakażenie z gęstwy jakieś. 

 

12 lutego

Jakiś czas ostatnia butelka chmielona na zimno przeleżała w depozycie, z racji że piwo już ma jakieś 5 miesięcy, to zabrałem. Dziś okazało się w trakcie degustacji, że pojawił się lekki gashing, ale poza tym do piwo jest bardzo smaczne i orzeźwiające, aromaty chmielowe jakośtam się jeszcze zachowały, nie odrzuca żadne utlenienie. A w APIe z listopada już ewidentna mokra szmata. Czyżby kveiki się lepiej starzały?

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

30 sierpnia

Degustacja miodu pitnego. Aromat gryki i selera (wtf?). W smaku kwaśne, miodowe, ale nie słodkie. Przypomina trochę kompot z suszonych owoców. Kolor jak widać. Ciekawe, ale raczej nie będę powtarzał. 

 

20180830_194224.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

9 września

Chmiel Izabella:

Proszę zauważyć, na jak byle jakiej ziemi mi to wyrosło.

Po zalaniu na noc paru szyszek zimną wodą, w smaku i aromacie wyczuwam limonkę. Wyraźnie jest to limonka, nie zwykła cytryna. Poza tym nie potrafię opisać, chyba jest to po prostu smak i aromat świeżej szyszki.

Sorry za obrócone zdjęcia, nie wiem czemu forum zawsze mi je przekręca.

 

2.jpg

1.jpg

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

14 września

Warka 13

Stout

 

Zasyp:

4.4 kg słodu pilzneńskiego

0.6 kg płatków jęczmiennych (skleikowanych)

0.55 kg palonego jęczmienia 1000-1200 EBC

0.2 kg cukru (nieplanowane. Dodałem na koniec żeby podbić troszkę baling, bo przechmieliłem)

 

Drożdże:

Jednodniowa gęstwa po poprzedniej warce HotHead omega ale. Właściwie nie gęstwa, tylko drożdże zawieszone w płynie, bo po zlaniu nie zbiły się w słoiku w zwartą warstwę.Sporo drożdży zawieszonych w płynie, bardzo trudno dojrzeć gdzie zaczyna się gęstwa, a gdzie woda z pływaącymi drożdżami.

 

Chmiele:

30 gramów marynki na 60 minut.

15 gramów Magnum nie pamiętam jak długo bo straciłem rachubę. Mogło być za długo.

Będzie z 40 ibu, może trochę więcej.

 

Zacieranie:

Nie przypilnowałem i mi uciekła temperatura do ok 80 stopni, teraz maleje, zobaczymy. Najwyżej wyjdzie sweet stout a nie dry stout. :D

 

Filtracja: Wężyk z oplotu.

 

13 litrów brzeczki 18 Blg
8 litrów brzeczki 8 Blg

razem 21 litrów brzeczki


W trakcie filtracji podgrzewałem filtrat i zawracałem z powrotem do wiadra filtracyjnego.

 

Warzenie 90 minut, może troche dłużej. Wyszło trochę mniej niż 20 litrów, może 18, zatem wyjdzie FES. 

Edit: 18 litrów wyszło. Zatem z grubsza 17 Blg. 

 

Drożdże zadane ok 23 wieczorem, o 8 rano już bulka jak zwariowane ogniem ciągłym w temperaturze w pokoju około 23 stopni.

 

18 września 

Po 4 dobach od zadania drożdży już nie bulka w ogóle. Rano bulkało raz na minutę bodajże. Temperatura w pokoju ok 25 stopni (średnio). Ciekawe. Może dlatego, że polałem dość dużo bardzo świeżej gęstwy?

 

24 września

zlałem na cichą po 10 dniach, chyba za wcześnie, bo zjadło tylko do 4 Blg... czyli powiedzmy 77%,  ale nie było już oznak fermentacji, wybulkało się w 4 dni, piana opadła, więc zlałem.. potrzymam dłużej na cichej na wszelki wypadek. Aromat z wiadra przecudowny, ze szklanki gorzej, bo piję zlewki z drożdżami. Wyraźnie gorzkie i palone. W smaku za gęste i za słodkie, może to przez to że to zlewki, może przez niedofermentowanie. A może to kveiki dały taką zamulastość? Barwa bardzociemnobrązowa, może czarna, lekko błotnista. no ale mówię, może to przez drożdże z dna fermentora.

 

27 września

dodano ok 2 łyżki płatków dębowych macerowanych w whisky.

 

9 października

Zabutelkowano 15 litrów z dodatkiem 65 gramów glukozy. Zostały 3 litry, które w słoiku były na cichej, bo dziwnie pachną. Zeszło do 3 Blg. Mam nadzieję, że niżej już w butelkach nie zejdzie... Jest dobre, z pewnością treściwe, ale już nie zamulające. Gorzkie, dla mnie ok, dla mojej dziewczyny trochę za bardzo. Kawowe, gładkie. Średnio mocno palone, ale bez popielniczki.

 

20 października

W sumie dobre, trochę za słodkie i za mało nagazowane, ale ogólnie ok. Powtórzę to piwo, ale bardziej pilnując temperatury przy zacieraniu.

 

25 listopada

Nagazowanie niskie, ale już odpowiednie. Piana nikła, ale lekki lasing. Paloność wysoka, przyjemna. Goryczka wysoka, przyjemna. Kawa jest, wrażliwszy nos w moim browarze wyczuwa też płatki z whisky.

 

4 grudnia

Bardzo fajnie się zaczyna układać, sprawia wrażenie przyjemnie gładkiego, ani gorycz ani słodycz nie wybija się ponad balans. Piwo prawie 2miesięczne.

 

16 grudnia:

Grzaniec na tym piwie z malinami i miodem był dobry, ale gdyby był mniej gorzki to byłby lepszy.

 

12 stycznia

Na bitwie częstowałem mądrzejsze nosy - wyszło przyjemne, ale parę osób zaznaczyło,że wadą jest estrowość.

 

20 stycznia

Do tych kilku litrów w słoiku co się prawdopodobnie zakaziło dodałem odrobinę mieszanki roesalare ale :) zostawię na kolejne pare miesięcy, zobaczymy co się wydarzy,

 

2 lutego

Wypiłem ostatnią butelkę. Jestem z tego piwa zadowolony, zdecydowanie z czasem to piwo zyskiwało. Na początku było po prostu mocno słodkie, ulepkowate trochę, i bardzo gorzkie, z czasem się to ułożyło. Na pewno powtórzę to piwo z podobnym prostym zasypem. 

 

12 kwietnia 

Wild Stout

 

wildstout.jpg.07b7290f9b010a83a525dc789490dd3e.jpg

 

3 września

Po 7 miesiącach z paroma kroplami mieszanki flandersowej zabudelkowałem 2.4 litra piwa z dodatkiem 10 gramów glukozy. W smaku jest wytrawne i bardzo palone. Do tego lekko kwaśne, bardzo lekko octowe, na granicy autosugestii, oraz lekko dzikie.Smakuje lepiej, niż 7 miesięcy temu, jeśli mnie pamięć nie myli :)

 

13 września

Nagazowania praktycznie brak. W smaku bardzo wytrawne, bardzo palone, jakaś kawa, czekolada, ale bez słodyczy. Czuć, że jest jakaś dzika nutka, ale nie da się jednoznacznie stwierdzić, że jest np. kwaśne albo brettowe. Taki dziki posmak. Co ciekawe, zero octu w tym piwie. Dodać tu odrobinę płatków dębowych i/lub jakiejś maliny/wiśni i byłby sztosik :)

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

21 września

Kwaśne piwo robię

 

2,5kg pilzneński + 2 kg pszeniczny + 15g kolendra(10 min) + 50 g lubelski(60 min), gęstwa hothead ale i szybki starter z tego, dodany do może zbyt ciepłej brzeczki.

 

Kwas mlekowy dodam do rozlewu.

IMG_20180922_073927.jpg

 

9 października rozlew

Zabutelkowałem ok 17-18 litrów piwa z dodatkiem ok 30 ml kwasu mlekowego i 65 gramów glukozy.

Do połowy dodałem herbatki z trawy cytrynowej(około 30 gramów, to bedzie z 3 gramy na litr piwa). W sumie lepsza wersja bez trawy. Soli nic nie czuć, kwaśność leciutko. Gęstwa zebrana do dwóch dużych słoików.

 

15 października degustacja

Piwo pomarańczowe, pełnia smaku(dość treściwe), lekka pianka, kwaśne, słone, dobre. Jakieś cytrusy się pojawiają z kveików, a także fenole. Kwaśność: dziewczyna wyczuwa że to kwas mlekowy, dla mnie jest to po prostu kwaśne. Całkiem spoko piwko. Szkoda, że zjebaliśmy pół warki przez tę trawę cytrynową.

 

8 grudnia degustacja

W wersji z trawą cytrynową niestety ta trawa dominuje. W drugiej wersji jest ta kwaśność przyjemna, bardzo pijalne piwerko i orzeźwiające. Piana się zrobiła w końcu ładniejsza, drobnopęcherzykowa, choć wciąż mało trwała, ale jakiśtam lasing zostawia. Często narzekam na tę pianę w kveikach, a chyba muszę po prostu poczekać parę miesięcy żeby coś z tego było. Nagazowanie średnie, przyjemne, odpowiednie.

 

28 grudnia 

Piwo jest niesamowicie klarowne, jeśli wlać tylko 300-400 ml z butelki. W smaku leciutkie, lekko kwaśne, pijalne, nagazowane, lekko estrowe w hotheadowy sposób, niestety gdzieś daeko w tle chyba wyczuwam też coś jajkopodobnego. 

 

klarownykwas.thumb.jpg.51a498ecd92f3ac3d1ced6321f0e4bdd.jpg

 

3 marca

Piwo bardzo klarowne, orzeźwiające, kwaśne, piana szybko znika. Pierwszy niuch zapowiada siarkowodór. Po kilku lykach smak potwierdza, odbija mi się lekko jajem. Gotowanym jajem.

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

29 września

Saison

 

Warzę Saisona. Dzisiaj bez termometru, bo nie mogę go znaleźć, ale za to mam nowy hopspider. 

 

Zasyp:

3.5 kg pilzneńskiego (z grubsza)

1 kg pszenicznego

0.4 kg biscuit 50 ebc

 

Chmiel: magnum 20 gramów(może troszkę mniej) na 60 minut 

 

Z pierwszego gara wyszło 11 litrów 21 Blg. Do drugiego gara poszło 15 litrów 5.5 Blg. Długo będę to teraz gotował, żeby odparować. o 18 zacząłem gotować, do 21 zeszło do 12 litrów. Zatem na koniec będą 23 litry piwa o BLG początkowym 13-14 Blg. 

 

Drożdże:

Suche M29 French Saison, uwodnione w 15 min. Prawdopodobnie gęstwa po tym piwie pójdzie na coś mocniejszego.Warzyłem na dwa garnki, drożdże najpierw zadałem do mocniejszej brzeczki porządnie schłodzone(powiedzmy 20 stopni)j, po kilku godzinach dodałem kolejną porcję brzeczki, niestety jeszcze trochę ciepłej(powiedzmy 30 stopni).  

 

Fermentacja: 

Po ok 10 godzinach od zadania drożdży do pierwszej partii brzeczki bulka.

5 października: W pierwszym tygodniu temperatura otoczenia ok 17-20 stopni, tak na oko, ładnie bulka.

7 października, bulka już raz na jakiś czas, do rurki fermentacyjnej wpadły dwie muszki owocówki - mam nadzieję, że w środku fermentora czysto. Powolutku podkręcam temperaturę (zamknąłem okno, zostawiłem tylko "szparkę")

12 października rano fermentacja stanęła, więc zamknąłem całkiem okno. Temperatura teraz, pewnie ok 23-25 stopni.  Ruszyło i bulka raz na jakiś czas. To już pełne 2 tygodnie fermentacji. Chyba podkręcę jeszcze temperaturę, dam fermentor np koło kaloryfera, ale to za parę dni.

 

Uwagi:

- W sumie na spokojnie jestem w stanie warzyć już bez termometru.

- Hopspider od chińczyka większość chmielin pozostawił w sobie, ale trochę przecisnęło się przez niego i dużo zielonego gówna mam teraz w brzeczce.

- Na schłodzenie 15 litrów brzeczki potrzebuję ok 3-4 godziny w brodziku od prysznica wypełnionego zimną wodą.

- Rozkminiłem w końcu jak wyczyścić ten diabelski kranik - płynem do mycia naczyń i patyczkiem kosmetycznym, a potem desprejem i patyczkiem kosmetycznym. Potem dla pewności zagotowałem, potem razem z fermentorem dezynfekcja nadwęglanem sodu i powinno być dobrze.

 

26 października

 

Nie miałem czasu na zlanie na cichą, więc trzymałem to piwo w fermentorze jakieś 4 tygodnie. Zeszło do 0.5 Blg. Jest klarowne, ciemnobursztynowe. W aromacie belgia: rodzynki, miód, chlebek, ciasteczkowość. Około 6.5% alk.  Nie zgadłbym, że to saison, ale belgia jak najbardziej wyczuwalna. Dodałem na nieco ponad 2 kraty(jakieś 21 litrów) łącznie 130 gramów glukozy. Drożdże średnio flokuujące. Przy butelkowaniu po raz pierwszy greta przecięła szyjkę butelki. 

 

Ogólnie super piwo dla leniwych ale cierpliwych. Saisony suchary spokojnie dały radę nawet w temperaturze poniżej 20 stopni otoczenia. 

 

30 października

Jakośtam nagazowane to piwko już jest. Za mała goryczka jak dla mnie i za mało wyraziste.

 

18 listopada

degustacja

Nagazowanie wysokie. Piany brak. Barwa bursztynowa, piwo klarowne niczym lager, ale jakieś farfocle pływają w butelce. Lekka belgia jest, czuć że nie jest to lager ani jakiś blond. Równocześnie wytrawność i słodka słodowość, może biszkoptowa, pozostająca w posmaku w ustach. Goryczka pojawia się jakiś czas po przełknięciu, mogłaby być wyższa.

 

5 stycznia 2019

degustacja

Nagazowanie wysokie.Piana drobnopęcherzykowa, ładnie się prezentuje. Barwa bursztynowa, piwo klarowne. Piwo bardzo wytrawne a równocześnie dość słodowe, udane, nie tylko według mnie.

 

12 stycznia 2019

Przy okazji bitwy częstowałem i smakowało.

 

18 stycznia

super piwko, zdecydowanie do powtórzenia

 

8 marca

Piję przedostatnią butelkę, mam wrażenie że niektóre butelki się bardziej zestarzały w negatywnym sensie / utleniły niż inne. Na plus jest klarowność, fenolowość i kontra słodowa-biszkoptowa. Na minus dość uboga piana, co zresztą jest częstym problemem w moich piwach. Na kolejny minus, w niektórych butelkach czarne drobinki, prawdopodobnie zdechłe drożdże, cośtam się zassało przy przelewaniu.

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

APA na bitwy

 

25 października

2 butelki tego piwa pójdą na eliminacje do piwnych bitew we Wrocławiu za dokładnie 4 tygodnie. Chyba, że wyjdzie niedobra :)

 

Zasyp:

2,2 kg słodu pilzneńskiego

 

Zacieranie:

67 stopni, potem po 30 minutach spadło do 60, znów podgrzanie do 67, 30 minut i wygrzew do 78.

 

Filtracja:

Wężyk z oplotem, 15litrowe wiaderko.

 

Warzenie: ze 2 godziny? Może trochę więcej, bo wyszła mi brzeczka tylko 9 Blg. 

Chmielenie:

25 gramów Lubelski na 60 min. 

Na hopstand, chłodzenie przez noc:

25 gramów Lubelski, 50 gramów cascade, 30 gramów Amarillo.

Nie mam pojęcia ile z tego goryczki wyjdzie. Zadałem 10-15 minut od zaczęcia chłodzenia w brodziku z wodą i lodem.

 

Ostatecznie 12 litrów 12 Blg.

 

Drożdże:

Uwodnione US-05 w pół szklance wody w temp. pokojowej przez 30 minut, zamieszane po 10 minutach, cała paczka na małą warkę. 

 

Problemy: Tym razem chmieliłem luzem, bez hopspidera i siateczek muślinowych. Nad ranem miałem problem z odfiltrowaniem tego. Przelewałem przez wężyk silikonowy z garnka do fermentora, dodatkowo trzymając hopspidera. Co chwile się ten wężyk zatykał, zasysałem kilka razy(zwiększone ryzyko infekcji), ostatnie litry lałem prosto z gara bez wężyka do hopspidera. Straty: 3 litry, mnóstwo błota zostało w garnku. 

 

Fermentacja:

Drożdże zadane 26 października o 7 rano do małego fermentora który jest w dużym fermentorze wypełnionym wodą 14 stopniową. Chodzi o to, żeby temperatura była bardziej stabilna, bo kontroluję temperaturę w pokoju tylko poprzez uchylanie większe lub mniejsze okna. Przynajmniej na początku fermentacji chcę trzymać temp. nisko.

 

O 18 woda 17 stopni i nie ma śladów fermentacji.

 

Po 24 godzinach od zadania drożdży jest już piana i intensywny drożdżowy zapach znad fermentora. Temperatura w wiadrze 17-18 stopni.

 

5 listopada

Zlanie na cichą. Barwa piwa pomarańczowa, dość mętna. Piwo mało gorzkie. Aromat przyjemny, w smaku intensywna pomarańcza i nic więcej. Gęstwa zebrana do słoika, głównie piana pływająca na powierzchni piwa (podobno US-05 zostawiają po fermentacji taką pianę). Blg nie zmierzyłem, bo mam stłuczoną "probówkę" do balingomierza. Wg mojej dziewczyny jest za gorzkie i czuć trawiastość. Na ten moment jedno z gorszych moich piw xD

 

12 listopada

Chinook pięknie nadał zapach piwku. Jakieś takie pomarańczowe, grejpfrutowe, może leśne. Zabutelkowałem 9 litrów z dodatkiem 50 gramów glukozy. W smaku dobre, ale goryczka jest granulatowa, bo pyłek chmielowy mi przeleciał przez sitko z ikei, także słabo. Mam zbity balingometr, mam nadzieję że odfermentowało do końca.

 

19 listopada

 

Piwo powoli wychodzi z butelki, jest średnio wysoko nagazowane. Wygląda jak apa, nieklarowne, barwa złota. Pachnie obłędnie cytrusowo. Goryczka średno-wysoka, krótka. W smaku owoce tropikalne jakieś też. Nie podtrzymuję opinii z wcześniejszych wpisów, że piwo niedobre. Jest też guma balonowa - wyczułem ją po raz pierwszy w życiu i kojarzy mi się dobrze, chociaż jestem świadomy że jest to wada.

 

15 grudnia 

Piwko fajne, lekko nagazowanie, goryczka krótka, średniointensywna, jest chmielowy cytrusowy/żywiczny smaczek. Z tym wychodzeniem z butelki to pojedynczy incydent.

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

Piwo kwaśne.

 

Zasyp:

1.9 kg płatków pszennych (pszeniczny mi się niestety skończył)

2.3 kg (na oko) pilzneński

 

Zacieranie ze 2 godziny jak zwykle, raczej około 67 stopni, czekam aż spadnie i troche podgrzewam, potem wygrzew. Bardzo gęsty zacier. 

 

Filtracja bardzo powolna, na wężyku z oplotem w małym fermentorze, chwila gotowania a potem:

 

Zakwaszanie: 

Sanprobi IBS (20 tabletek) w garnku koło kaloryfera (powyżej 25 stopni). 15 litrów, około 16 Blg. Ph zbite do 4.5 mniej więcej niecałą łyżką kwasu mlekowego 3 listopada rano.

 

5 listopada wieczorem

Nic wizualnie nie widać w garnku, może białe delikatne płatki na powierzchni brzeczki. Paski Ph wskazują coś pomiędzy 2.5 a 3.0 Ph, paski z aliexpresu. W smaku przyjemnie kwaśne, ale nie za bardzo. W aromacie, dziewczyna mówi, skwaśniały kompot. Ja nie potrafię określić żadnym deskryptorem. Na pewno nie odrzuca ani nie przypomina nam piw zakażonych dzikimi drożdżami z naszego mieszkania. 

 

Warzenie i chmielenie:

60 minut gotowania, 

20 gramów Chinooka na 60+ minut, tzn. wrzucone już w trakcie podgrzewania brzeczki.

Przełom to bardzo dużo białej, lactobacillusowej piany. Dużo tego białego zostało też w brzeczce i poszło do fermentora.

 

Drożdże: Gęstwa kilkunastogodzinna US-05 po Apie, zadana z rana 6 listopada. Po powrocie z roboty wesoło sobie bulka.

 

15 listopada

Po 9 dniach sporadycznie bulka. Myślę żeby w weekend za 2 dni zlać na cichą i nachmielić Mosaikiem. Zastanawiam się, czy używać dalej gęstwy... Drożdże na pewno będą osłabione od kwaśnego środowiska, ale z drugiej strony, w kwaśnym mniejsza szansa na jakieś inne mikroby... Zobaczymy.

 

Przy okazji, zrobiłem spory zapas płatków pszennych/żytnich/owsianych w 5kilogramowych workach po taniości w internetach w sklepie z bakaliami/orzechami. Polecam

 

PS

Zrobiłem też przy okazji mini wareczkę.

5 litrów wysłodzin poszło do wiaderka z gęstwą po saisonie. Po paru tygodniach lekkie piwko, smakująca jak jakiś kompot. Może troszeczkę brzeczkowe, ale jest taki lekki bardzo saisonik, orzeźwiający. Nie chce mi się tego butelkować, wypiję prosto z wiadra na dniach trochę, a resztę wyleję. 

Dziewczyna czuje lekki jabłkowy ocet, także może jakieś zakażenie, mnie to przypomina może trochę jabłko, skojarzenia z cydrem mam.

 

17 listopada, czyli po 11 dniach burzliwej (może za szybko trochę, ale chciałem gęstwę :)) zlałem na cichą do dwóch małych fermentorów, 2x8 litrów jakoś. Zapomniałem skosztować, więc wypiłem tylko resztkę znad gęstwy. W smaku bardzo dobre, kwaśność poszła w stronę cytrusową, pomarańczową. Gęstwa pójdzie zaraz do DRye stouta.

 

26 listopada

Sypnąłem do jednego wiadra z 15-20 gramów Mosaica.

 

2 grudnia butelkowanie

Wyszło 15 piw półlitrowych w wersji podstawowej i 16 piw półlitrowych w wersji chmielonej Mosaicem. Dodałem łącznie ok 70 gramów cukru białego. Greta upierdoliła mi trzecią szyjkę w historii mojego browaru. Przy kolejnym butelkowaniu będę używał tylko butelek z wysokim kołnierzykiem lub używanych kapsli, zauważyłem że wówczas nie ma żadnego problemu. Ogólnie z piw jesteśmy bardzo zadowoleni. Kwaśność od lactobacillusów jest bardziej w aromacie niż w smaku. Nie ma kapusty, rzygów czy innych typowych wad. Aromat i smak jak dobre krafty w stylu Sour, aczkolwiek kwaśność w sensie odczucie PH mogłaby być wyższa. PHmetr muszę sobie lepszy kupić, bo paski od chińczyka kłamią najwidoczniej. Mosaic na zimno dał fajny aromat, kojarzący się raczej z lasem, może troszkę cytrusowo. Gęstość końcowa powiedzmy 4 Blg, aczkolwiek pomiar był trudny, bo mam gówniany balingometr.

 

6 grudnia 

degustacja

podobnie jak wcześniej tylko już troche nagazowane. Dziewczyna wyczuwa naftę z mosaica. Ogólnie smakuje.

 

27 grudnia

Piliśmy to piwo wiele razy i byliśmy zachwyceni aromatem mosaica i kwaśnym, dzikim, cytrynowym aromatem. Dziś oprócz zmniejszonej zawartości aromatu chmielowego wyczuliśmy niestety lekki aromat kiszonej kapusty.

 

31 grudnia

Piwo wychodzi z butelki, ale znajomym na sylwestrze bardzo smakowało.

 

9 stycznia

W wersji bez mosaica wyczuwamy... siarkę? ale taką zapałczaną, nie jajkową. Poza tym spoko.

 

12 stycznia

Częstowałem kwasem na bitwach piwowarskich zaawansowane nosy - smakowało.

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

17.11.2018

 

Drye stout 

 

Zasyp:

3.2 kg pilzneńskiego, ześrutowanego dość grubo

1 kg płatków żytnich, skleikowanych (ale charakterystyczny zapach, jak mąka żytnia, albo zakwas na tejże mące) 

0.225 kg jęczmienia palonego (dodany jakoś w połowie zacierania)

 

Fitracja:

Utknęła po chwili. Filtrowałem w małym fermentorze 15 litrowym z oplotem. Zawróciłem do gara, podgrzałem, potem filtrowałem w dużym fermentorze z sitkiem z ikei i wężykiem z oplotu. Temperatury nie upilnowałem, zacier podgrzałem na ponad 80 stopni na pewno, wysładzałem też gorętszą wodą. Poszło bez problemu, mam 28 litrów brzeczki i będę na 2 razy to gotował teraz.

 

Chmielenie

30 gramów marynki

 

Drożdże z gęstwy US-05, mały słoik, powiedzmy 200 ml, ale dużo było związanej wody w tej gęstwie, bo drugi słoik pełen gęstwy drugiego dnia był pełen gęstwy tylko do połowy. Zadane do pierwszej połowy brzeczki pod wieczór, druga połowa brzeczki dodana o 2 w nocy już 18 listopada. Nad ranem o 8 sporadyczne bulknięcie przy temperaturze 14 stopni w pokoju (jedno okno uchylone, najzimniej 6 stopni mrozu na dworze).

Wyjdzie ok 21 litrów lekkiego, oby nie wodnistego, piwa. Swoją drogą, bardzo ładna ta gęstwa jest ,cała biała, bez żadnych trupów na pierwszy rzut oka. US-05 chyba lubią kwaśne środowisko.

 

21 listopada

Bulka sobie powoli i spokojnie w temperaturze otoczenia przez pierwsze dni 14 stopni, teraz 15 stopni.

 

24 listopada,

wybulkało się.

 

1 grudnia

zlałem na "cichą". Właściwie potrzebowałem wiadra na nową warkę, więc zlewam stouta na 2 dni i butelkuję. Przynajmniej taki był plan - bo wg balingometru na 5 Blg, czyli dość dużo... nie znam początkowego Blg, ale to raczej lekkie piwko. Poza tym piwo jest dość kwaśne w zapachu z fermentora. W smaku ze szklanki delikatnie kwaśne. Nie wiem, czy nie zakażone, ale nie odrzuca. Nie wiem czy po prostu gęstwa była kwaśna (była), czy nowe żywe laktobacilusy postanowiły mi zjebać piwo.

 

Dzień później po zlaniu zaczęło znowu fermentować . Temperatura w pokoju jest troszkę wyższa, ok 19-20 stopni, dolne widełki dla belgian pale ale.

 

Edycja: nic nie zaczęło fermentować, po prostu dwutlenek węgla się wydzielał, jestem niemal pewien.

 

7 grudnia, zlałem trochę z kranika do degustacji

Bardzo dobre młode piwo. Kwasu już nie czuć - prawdopodobnie gęstwa drożdżowa śmierdziała. Paloność jest lekka, piwo jest z jednej strony lekkie w sensie balingu, a z drugiej strony takie żytnio gładkie, ale bardzo delikatnie. Aż wypiłem 2 z rzędu prosto z wiadra. Piwo jest czarne z klarownymi na szczęście przebłyskami. Wracając do tematu paloności, jest niska, ale jest. 5% na połowę czasu zacierania to moim zdaniem minimum. Goryczka jest, ale dochmieliłbym jeszcze troszkę, zwłaszcza że marynka tegoroczna ma mniej alfakwasów.

 

8 grudnia 

zabutelkowałem ok 18 litrów z dodatkiem 75 gramów cukru. Wrażenia jak wczoraj. Blg 4 mi pokazuje mój nowy balingomierz, ale mu nie wierzę do końca. Piwko takie fajne, kremowe, ale nie w milk stoutowy sposób. Chciałbym też dodać, że z powodu wkurzającej grety użyłem zapasowych kapsli, tzn. używanych i butelkowanie odbyło się bardzo sprawnie.

 

15 grudnia 

Zrobiłem na tym piwie genialną szarpaną wieprzowinę z sosem bbq, również na tym piwie.

 

26 grudnia

To piwo jest kurde rodzynkowe. Przypomina mi primatora darka. Dupy nie urywa ale dobre.

 

10 lutego 

Piwo trochę się przegazowało i jest kwaśne - zakażone lekko lactobacillusem. Wpływ gęstwy? Otworzyłem drugie piwo - w porządku. Może niedomyta butelka? Albo kapsel - przy butelkowaniu używałem "używanych" :)

 

8 marca 

Inna butelka: nagazowanie średnio-niskie. W smaku przyjemnie żytnie, trochę palone, całkiem ok. Ewidentnie nie przyłożyłem się do dezynfekcji niektórych butelek - wydaje mi się, że za mało odkaziłem i ostatnie kilka tylko umyłem, a potem je pomieszałem w kracie.

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

1 grudnia

 

Plan był ambitny. Zdobyłem petainera po piwie zawierającym brettanomyces bruxelensis trois. Odkaziłem, zdjąłem fitting, przelałem osad drożdżowy do słoiczka, potem zrobiłem starter w nowiutkiej kolbie erlenmeyera na ekstrakcie słodowym, mieszałem co jakiś czas. Po 24 godzinach ZERO oznak jakiejkolwiek aktywności drożdży. Edycja: po 36 godzinach również. Przystąpiłem zatem do planu B:

 

Belgian Pale Ale

W planie jest zrobić za 2 tygodnie jakiegoś quadrupla/belgian dark strong ale. Swoją drogą to sobie zaplanowałem... na zimę belgijskie mocne piwa warzyć, gdzie potrzebują wyższej temperatury :)

 

 

2 kg pilzneńskiego

2 kg monachijskiego (pewnie za dużo jak na styl, ale tak mi się sypnęło, będzie bardziej słodowe)

0.25 kg płatków owsianych

 

Zacieranie ok 60 min w temp 62-65 stopni, potem powoli do 78 stopni i filtracja. Bez problemów, wężyk z oplotem. 

 

Drożdże:

FM25 Klasztorna medytacja, starter kilkugodzinny w średnim słoiku, zadany najpierw do 5 litrów brzeczki a po paru godzinach dolałem jeszcze 15 litrów i solidnie napowietrzyłem. .

Chmielenie: 

50 gramów Lubelskiego, szyszki. Nic innego nie miałem za bardzo.

 

Wyjdzie ok 18 litrów ok 11-12 Blg. Ogólnie kupiłem nowy balingometr za dychę i jest chujowy, trudno odczytać czy to 11 czy 12.

6 grudnia 

21 stopni, bulka raz na kilkanaście sekund

 

po 12 godzinach brak oznak fermentacji, temperatura jakieś 19-20 stopni, brak ruchu w rurce fermentacyjnej, początki piany jeśli są to bardzo symboliczne. Napowietrzyłem jeszcze raz lekko brzeczkę, trzęsąc solidnie fermentorem. Po 24 godzinach bez zmian. Zaczynam się irytować. Przeniosłem do cieplejszego pomieszczenia, bulnie raz na 10 minut. 

 

po 2 dobach bulka elegancko co sekundę-dwie, w całym pokoju zapach fermentacji. Temperatura ok 20 topni.

 

10 grudnia

Wczoraj jeszcze raz na parę minut bulknęło, teraz już się raczej wybulkało. Jest w temperaturze podwyższonej. tzn. przenioesione do pokoju w którym zwykle nie fermentuję i jest tu temperatura 23-24 stopni.

 

15 grudnia

W sumie jest jednak 17 litrów, może 17.5. Zlałem do małego fermentora z kranikiem na cichą 15 litrów, resztę zabutelkowałem w 4 butelkach bez dodatku cukru (wypiję na dniach nienagazowane), bo szkoda mi było brudzić dwóch wiader. Piwo na cichej wraca do chłodniejszego pomieszczenia. Gęstwa zebrana. Zeszło do ok 4 Blg, balingometr pokazuje coś pomiędzy 4 a 5, więc pewnie jest pomiędzy 3 a 4. W smaku podobne do saisona.

 

20 grudnia

parodniowe piwko zlane do butelki zamiast na cichą fermentację capi aldehydem :) Jestem zadowolony bo dawno nie czułem aldehydu i mogłem sobie przypomnieć ten smak i zapach, a z czasem zniknie także będzie dobrze xD

 

27 grudnia

Degustacja po butelkowaniu przy cichej. Barwa ciemnobursztynowa. Aromat lekko belgijski i słodowy. Goryczka niska. Cośtam się w butelce nagazowało. Dziewczyna narzeka na metal.

 

10 stycznia

Prawie 4 tygodnie na cichej. Zakażenie. Lekki biały biofilm na powierzchni. W smaku trochę chemicznie, aptecznie, choć laik może nie wyczuje. Lekko uchylona pokrywa była na cichej no i co jakiś czas przesuwałem. przenosiłem to piwsko. W sumie mam to gdzieś bo nie mam ochoty na picie belgian pale ale, chciałem tylko drożdże rozruszać. Zostawie jeszcze zakażone w fermentorze, dodam jakichś brettów za parę tygodni i niech się coś zadzieje. 

 

???

W końcu wylałem to piwo, zakapslowując kilka butelek z napisem  "chronofenol", żeby mieć na przyszłość w celach edukacyjnych. 

 

26 marca

Otwieram jedną butelkę. Przegazowana, gashing, przelewam do szklanki. W smaku suszone owoce, ułożona belgia, lekka słodycz, lekki przyjemny alkohol. Była to butelka obok tych podpisanych jako "chloronefol". Czyli albo się pomyliłem i jest to jedna z butelek które zabutelkowałem w trakcie zlewania na cichą, albo paskudztwo z zakażeniem zniknęło i wówczas fujara ze mnie, bo wylałem 15 litrów potencjalnie dobrego piwa. Okaże się, jak otworzę kolejne butelki za jakiś czas...

 

Druga butelka - tak samo, dobre. Choć dziewczyna narzeka na metaliczność.

 

Trzecia butelka - jest apteka/bandaże w posmaku. Mniej niż na początku, ale jest. Czyli jednak dobrze że wylałem. Aczkolwiek da się wypić... no ale czuć tę wadę w posmaku. W aromacie na pierwszym planie belgia, przykrywa.

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

8 grudnia

Warka 20!

 

Pszeniczne 

 

Coraz trudniej mi przy tej ilości piwska zorganizować te warzenie :) 

 

Zasyp:

4.5 kg pszenicznego słodu

450 gramów łuski gryczanej przepłukanej w wodzie byle jak.

 

Zacieranie 

10 min ok 55 stopni

1.5h w temp 60-68 stopni

powolny wygrzew do 78

 

Filtracja:

Sitko z ikei + sraczwężyk. Z łuską gryczaną, część poszła do zacieru, część na sitko z ikei.

 

Wyszło 15 litrów brzeczki + 13 litrów brzeczki. Blg nie mierzone.

 

Gotowanie 15 litrów brzeczki z dodatkiem 10 gramów mosaica i 45 gramów marynki przez jakieś 45 minut.

Gotowanie kolejnych 13 litrów brzeczki z tego co wyciągnąłem z pierwszego garnka przez 15 minut. Tzn gotowanie ok godziny, chmielenie 15 min.

 

Do chłodzenia drugiej partii brzeczki dodałem 50 gramów nelsona sauvignona. Kolejne 50 gramów pójdzie na zimno.

 

Drożdże S-04 sucharki. Standardowo, najpierw dodam do kilkunastu litrów schłodzonej brzeczki a po 12 godzinach dodam z 10 litrów brzeczki z drugiej partii.

12 godzin po zadaniu już powoli cośtam bulka.

 

Uwagi:

- Pszenica zajmuje bardzo mało miejsca w garnku. W sumie mógłbym się pokusić na mocniejsze zasypy w tym 15 litrowym garnku. 

- Łuska gryczana w ilości 100 gramów na 1 kg pszenicy pomaga w filtracji bardzo. Filtrowało się lepiej niż 100% pilzneńskiego. Niestety czesc luski plywala po powierzchni. Wydaje mi sie, ze trzeba calosc wrzucic do zacierania. 

 

20 grudnia 

zlałem na cichą, nie mierze blg bo po co, i tak jeszcze ponad tydzień fermentować.

Piwo jet barwy słomkowej, nieprzejrzyste. W smaku lekko kwaśne. Aromat charakterystyczny, nie umiem go inaczej określić. Czy to ten nelson sauvignon, czy to pszenica 100% czy zakażenie. Goryczka niska. Może wyczuwam tu agrest? Edycja. Dobra, jest agrest. Dziwaczne to piwo wyszło :) 

 

26 grudnia

Wciąż jest ruch w rurce fermentacyjnej, bardzo bardzo sporadyczne bulknięcia, ale cośtam się dzieje. Nie cieszy mnie to, ale niebawem i tak nachmielę na zimno, bo potrzebuję fermentorów na następne warki.

 

30 grudnia 

Zabutelkowaliśmy 2 kraty tegoż piwa z dodatkiem 110 gramów cukru, około litra wypiliśmy, około litra wylaliśmy. Barwa złota. Smak lekko kwaśny, goryczka średniointensywna, ale lekko gryząca, część chmielin przedostała się przez sitko z ikei. W aromacie białe winogrona, agrest, bardzo charakterystyczny zapach dla tego chmielu. Odczucie w ustach, gładkie niczym new england. 

 

13 stycznia

W pojedynczych butelkach średni gashing. Odgazowałem wszystkie piwa. Przegazowanie w 4 butelkach. Obstawiam słabe wymieszanie cukru. 

 

15 lutego

Ludziom raczej to piwo smakuje. Chwalą za pijalność, przyjemną goryczkę i gładkość w odczuciu w ustach. Aromat się podoba. Jedna negatywna uwaga o utlenienie od sprawnego nosa. 

 

19 marca

Pojedyncze ostatnie butelki troszkę przegazowane. 

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

15 grudnia 

 

Warka 21

 

Belgian Dark Strong Ale 

 

Plan jest następujący:

Zasyp:

3 kg pilzneńskiego 

1 kg monachijskiego

0.4 kg biscuit

0,2 kg caraaroma 

 

Z tego jeden garnek pójdzie do gotowania, wysłodziny pójdą do zacierania jutrzejszego dnia z:

3 kg pilzneńskiego

1 kg monachijskiego

 

Plan nie wypalił. Temperatura mi uciekła, bo nie mam termometru. Po 1,5 h ponad słód częściowo się zatarł, brzeczka lekko słodka, ale próba jodowa cały czas ciemno niebieska, wskazująca obecność dużej ilości skrobii. Przystąpiłem zatem do filtracji tego co mam, otrzymując 11 litrów 17 balingowej brzeczki. Wróciło to do gara zaciernego i wrzuciłem drugą porcję słodu, którą miałem zacierać dzień później. Zostawiłem to na noc w gorącej temperaturze. Do rana się nie zatarło, brzeczka była wyraźnie słodka, ale próba jodowa wciąż ciemno niebieska. No cóż, dłużej nie chciałem zacierać więc przystąpiłem do filtracji otrzymując 13 litrów ok 17 Blg oraz 10 litrów ok 12 Blg.  Dodałem do tego 0,7 kg cukru kandyzowanego.

Chmielenie: 

25 gramów magnum 12 % alfakwasów 45 min w pierwszym garnku i później ten sam chmiel 30 min w drugim.

 

Drożdże:

Gęstwa, po Belgian Pale Ale, zadana wieczorem 16 grudnia.

 

Uwagi:

- nie ma co pajacować bez termometru

- trzeba kupić w końcu nowy porządny balingometr, zapasowy termometr i przede wszystkim garnek 30 litrowy lub większy, a nie pajacować z 15 litrowym.

 

17 i 18 grudnia pobulkało sobie w temperaturze ok 16 stopni, 19 grudnia podkręciłem do ok 18-19 stopni, bulka sobie elegancko co sekundę.

 

16 stycznia

jakiś czas temu przeniosłem do ciepłego pokoju. Piwo ma już miesiąc, bulknie sobie kilka razy dziennie.

 

19 stycznia 

Przelałem do fermentora z kranikiem, powiedzmy na cichą. 17 litrów wyszło plus 4 litry strat przy przelewaniu na cichą - ogólnie dramat, przelewałem z petainera, drożdże przy dnie się bardzo wymiezsały z piwem i po prostu wylałem końcówkę. Jeszcze przechylałem tego petainera, bo ciągle mi wężyk uciekał, ogólnie dramat. Ale zeszło do 2 Blg wg zawyżającego termometru, więc można założyć że do 1 Blg zeszło.

 

26 stycznia

Zabutelkowałem ok 16 litrów z dodatkiem 80 gramów cukru. Piwo śmierdzi grochem pomieszanym z komesem poczwórnym. Dms? 

 

13 kwietnia

 

bdsa.jpg.58e32eac23330621e754d5b9737859df.jpg

 

Piwo lekko nagazowane, w smaku dupy nie urywa, ciemny mocny belg, melanoidynowy. Alkohol bardziej ukryty.

 

12 maja

Częstowałem tym piwem mnóstwo osób. Większość była zachwycona, pojawiły się pojedyncze krytyczne głosy ze strony osób obeznanych z piwem. Ktoś wyczuł banana, ktoś inny też co nieprzyjemnego, ale nie umiał zidentyfikować. Pojedyncze osoby narzekały na alkohol. Ja tam cały czas czuję ten posmak grochu, została mi krata tego piwa i mam nadzieję, że wkrótce uda mi się logistycznie przetransportować ją do jakiejś piwnicy na dłuższy czas. 

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podsumowanie roku 2018

Domowy browar założyłem w styczniu 2018. Uwarzyłem 21 warek, zabutelkowałem 19(2 jeszcze fermentują), tzn. około 3 hektolitry piwa.

 

Plusy:

+ ogarnąłem podstawy warzenia z użyciem brewkitów, ekstraktów i zacierania

+ większość piw wyszła dobrze lub bardzo dobrze(nie wysyłałem piw na konkursy, żeby się nie przekonać jeśli jest inaczej :D). 

+ ogarnąłem odzyskiwanie drożdży z butelek i namnażanie ich

+ zrobiłem pierwsze cukry kandyzowane w domu

+ dołączyłem do pspd 

+ posadziłem chmiel w ogródku i miałem pierwsze zbiory

+ przekonałem dziewczynę do warzenia w domu 

+ wzięliśmy udział w kursie sensorycznym

+ pękło 100 recenzji na ratebeerze 

+ 100% pszenicy to nie problem

+ trochę żyta to też nie problem

+ dużo chmielu to nieduży problem

+ kwaśne piwa też spoko

 

Minusy:

- 3 warki z rzędu zakażone, jedna bardzo, dwie trochę

- 1 warka niemal niepijalna przez rozpuszczalnik (mocne piwo na kveikach fermentowane latem) w sumie nieaktualne, bo po pół roku zniknął

- wciąż nie mam pełnej dowolności w sterowaniu temperaturą fermentacji

 

Plany na przyszły rok:

Zwiększanie jakości piw w "normalnych" stylach i trochę eksperymentowania. Na pewno latem będę warzył z kveikami, będę też kontynuował warzenie kwaśnych piw, rozważam też zapoznanie się z brettami. 

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

4 stycznia

Milk Stout

 

zasyp:
2 kg wiedeński
2.5 kg pale ale
0.15 carafa I 1300-1500 EBC
0.15 caraaroma 
0.22 jęczmień palony

 

 

chmiel: magnum 20 gramów 12% alfakwasów na 60 min(15' + 45')

 

dwutygodniowa gęstwa, słoik cały taki malutki, chyba 150 gramów S-04

 

Drugi garnek z brzeczką dodałem dopiero o 9 rano następnego dnia, po kilkunastu godzinach była już malutka czapa drożdżowa. 
Napowietrzyłem dodatkowo mikserem, nie wiem czy nie był to błąd.

 

Po jakiejś godzinie już bulka elegancko, dość burzliwie, temperatura 14 stopni w pomieszczeniu.

 

19 stycznia

Zlane na cichą. Zeszło do ok 3 Blg wg mojego zawyżającego balingometru - zakładam, że zeszło do 2. Wybulkało się dość szybko, na dnie pozostało bardzo dużo drożdży. W smaku jest bardzo dobre, dość wytrawne, czarne z brązowymi przebłyskami. Jakaśtam kawa/czekolada jest, paloność niska. Przyjemne piwo - szkoda mi go psuć laktozą, jak dosypałem do szklanki trochę laktozy to te smaki i aromaty są mniej intensywne.

 

26 stycznia 

Zabutelkowałem

 

15 litrów milk stouta na bitwy z dodatkiem 0.4kg laktozy i 70 gramów cukru.

5 itrów stouta z dodatkiem 20 gramów cukru.

 

8 lutego degustacja

Niskie nagazowanie, czarne piwo z lekko ciemno-czerwonymi przebłyskami.Pianka szybko znika, ale ładna, jasno-beżowa. W smaku mało słodkie, można powiedzieć za mało, nie jest to typowe piwo deserowe, bardziej sesyjne. Bardzo fajnie czuć mleczną czekoladę. 

 

 

sweet stouts.jpg

 

9 lutego

Zabrakło mi kilku głosów do przejścia dalej w bitach, 4 miejsce z 6, uważam to za sukces, jako że piwo miało najniższy baling ze wszystkich startujących a z moich znajomych nie przyszedł prawie nikt xD Ogólnie sporo osób wyczuło estry jako wadę (ale nieprzeszkadzającą), jedna osoba wytknęła aldehyd (w sumie bardzo młode piwo), poza tym opinie pozytywne, smakowała lekkość i czekoladowość, ludzie byli też zachwyceni etykietami i kapslami.

 

12 kwietnia

Degustacja jednej z ostatnich butelek. Wersja bez laktozy lepsza. Wyszła większa kawowość. Myślę, że to piwo byłoby lepsze gdyby było mocniejsze, coś w stronę FESa. Do powtórzenia być może w postaci zasypu pale ale + jęczmień palony + carafa.

 

W sumie muszę zaplanować warzenie tak żeby zawsze mieć w domu stouta lub dwa. Zawsze to jakieś urozmaicenie, do gotowania się przydaje a i starzeje się nie najgorzej.

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

5 stycznia

  

Sweet Pieprzony Stout

Ogólnie miał to być sweet stout w przypadku gdyby pierwsze wersja 2 posty wyżej nie wyszła, ale wyszła. Zatem będzie zwykły stout, zwany pieprzonym stoutem.

 

Zasyp:

1 kg wiedeński
1 kg monachijski II
0.6 kg Pale ale 
0.25 carafa I 1300-1500 Ebc 

 

T-58 drożdże uwodnione przez 30 min, po 15 min zamieszane. Dodane do brzeczki o temp 23 stopni, fermentor jest w dużym fermentorze w którym jest woda 9 stopniowa, także w ciągu nocy się ochłodzi.
11 litrów jakoś

 Wyszło za jasne i za mało palone. Ogólnie mało wyraziste, ale przyjemne do picia.

 

 19 stycznia zlane na cichą, skosztowałem tylko końcówki, ale było zawieszonych dużo drożdży i nie dało się wypić, gówno z przyprawami.

  

26 stycznia

Zabutelkowane 10 litrów z dodatkiem 45 gramów cukru. Nazwałem to piwo Pieprzonym Stoutem, bo smakuje przyprawami, pieprzem, gałką muszkatołową i mi nie smakuje, mimo że nie wyczuwam typowych wad.

 

7 lutego 

Piwko prawie dwutygodniowe. Lekkie nagazowanie i minimalna piana już jest, barwa w porządku, smak/zapach przyprawowy w pewien sposób zaczyna być tutaj przyjemny :) Obecność nagazowania albo czas zupełnie to piwko zmieniło na plus.

 

15 lutego

Pieprz, gałka muszkatołowa, może goździki, a przede wszystkim taki suszony imbir. Taki zimny grzaniec :) Dobre to piwo. Zimne i nagazowane jest dobre. Może nawet powtórzę, ale zacierając jak najbardziej na wytrawnie. Szkoda, że nie wiem do ilu zeszło.

 

19 marca 

Niektóre butelki przegazowane, ale ogólnie piwko ok. Ludzie chwalą za treściwość/gęstość.

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

12/13 stycznia 2019

 

Flanders Red Ale

Straciłem notatki, więc piszę z pamięci. Zasyp to głównie pale ale, trochę carared, caraaroma i płatków pszennych. Chmielenie gramem magnuma na 1-2 IBU. Tydzień na s-33, po tygodniu przelane i dodana mieszanka Roselare Ale, po kolejnym tygodniu powoooli białe coś zaczyna się tworzyć na powierzchni. Po miesiącu przeniosłem do cieplejszego pokoju w mieszkaniu, gdzie na razie będzie temperatura ok 22 stopni, bulka raz na jakiś czas, naciągnąłem też koszulkę na petainer, żeby się piwo w międzyczasie nie naświetliło za bardzo.

 

Z innych dzikich tematów: na początku lutego zlałem osad z butelki z Cantillona do słoiczka z brzeczką w celu namnożenia, po 2 tygodniach jakieś pierwsze syknięcia w słoiczku wskazują że cośtam żyje, zobaczymy co z tego będzie.

 

12 kwietnia 

Piwo ma już 3 miesiące, ale jeszcze bulka, także zostawię jeszcze na co najmniej miesiąc, zanim coś z tym zrobię. Rozważam zlanie części piwa do małych, szklanych balonów 5 litrowych, części do butelek, a na gęstwę w petainerze od razu wlanie nowej warki.

 

Kupiłem 50 litrowy szklany balon. Jest już w piwnicy i czeka na swoją kolej. Temperatura w piwnicy waha się pomiędzy 12-13 stopni w mroźną zimę a 17-18 stopni w trakcie upałów. Planuję nową warkę w maju/czerwcu.

 

13 czerwca 

Po 5 miesiącach butelkowanie 18 litrów z dodatkiem 40 gramów glukozy. W smaku bardzo kwaśno, Ph 3.4 albo i niżej, lekko winnie, słodowo-ciasteczkowo, jest też prażony słonecznik, bo chyba przegiąłem z carafą. Jest też lekki ocet winny, trochę gryzący. Jutro warzę na gęstwie nową warkę. W petainerze biofilm bardzo symboliczny. Smaku brettów jaki znam (stajnia, wioska, zgniłe owoce) nie znaleziono.

 

flanders.thumb.jpg.c83aadac744a8ca15f25cce9e8d1e260.jpg

 

21 sierpnia

Degustacja porównawcza z księżniczką. Moje piwo jest bardzo młode, dopiero nieco ponad 2 miesiące w butelkach po 5 miesiącach fermentacji. Barwa podobna, mój flanders delikatnie ciemniejszy, nagazowanie podobne. Klarowność dobra. Już w aromacie czuć, że moje piwo będzie kwaśniejsze, czuć głównie ocet winny i prażony słonecznik. Brett trochę wyczuwalny, w jakiś sposób kojarzy mi się z fortunatusem. W smaku bardzo kwaśne, cierpkie, bardzo wytrawne. Może jakaś śliwka gdzieś się przewija. Przypomina wytrawne, czerwone wino (z octem :)). Brakuje trochę słodowości i owocowości, wysoka kwaśność mi odpowiada, ale trochę za dużo tego octu jak dla mnie (choć miłośnikom octu pasuje ;)). Próbując księżniczkę wydaje się ona przy tym piwie słodka jak miód, z octowością pojawiającą się dopiero w posmaku, zdecydowanie mniej intensywną niż u mnie. W księżniczce bogatszy aromat winno-owocowy(rodzynki, daktyle, może jakieś wiśnie), mniejsza kwaśność, znacznie mniejsza cierpkość. 

 

Zobaczymy jak się rozwinie z czasem to piwko, tymczasem druga warka flandersa już w balonie elegancko fermentuje :)

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skąd wiesz, że 14 stopni w pomieszczeniu? Czyżbyś kupił termometr? :)

 

Jesteś w grupie eliminacyjnej C na PiwoWarZone?

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Czeslaw Termometr mam, po prostu sporadycznie jest on niedostępny :P - np. zapomnę gdzie go położyłem albo utopię w brzeczce i czekam do zlania na cichą żeby go odzyskać.

 

Zgadza się, za 2 tygodnie będzie można spróbować mojego milk stouta na bitwie.

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

16 lutego

Kurde, ponad miesiąc przerwy od warzenia.. trzeba to nadrobić

 

Jedna warka podzielona na dwie:

Strong Bitter/Saison(albo belgian pale ale, nie znam sie)

 

Zasyp:

4 kg pale ale

1 kg pszeniczny

0.2 kg caraaroma

0.15 kg red crystal

 

Do tego duży kubek łuski gryczanej. 

 

Zacieranie w końcu w 30 litrowym garnku, ok półtorej godziny, na lenia, jak zwykle od 67 w dół a potem podgrzewanie jak spadnie za nisko i wygrzew. Do zacierania 12 litrów wody źródlanej primavera i ok 2 litry kranówy.  W trakcie wysładzania się przytkało, pewnie dlatego że dolewałem nieostrożnie gorącą wodę prosto z dużego garnka, co prawda na talerzyk, ale jednak cośtam się mogło zbić to młóto. Po zamieszaniu już ok.

 

Chmiel:

50 gramów marynki na 60' 6.5% aa, co da ok 32 IBU przy założeniu 23 litrów 12 Blg - szacunki brewness.

 

Warka podzielona będzie na 2 wiadra. Jutro nad ranem jedno wiadro dostanie FM11 wichrowe wzgórza, litrowy starter ok 14-16 godzinny. Drugie wiadro dostanie FM26 belgijskie pagórki, również 14-16 godzinny starter, ale mniejszy, ok 0.5 litrowy. Późno zdecydowałem się na warzenie, stąd krótki czas na startery. FM11 ważne do kwietnia 2019, FM26 ważne do czerwca.

 

17 lutego 

nad ranem startery mają się dobrze, belgijskie pagórki wychodzą ze słoika, a wichrowe wzgórza zaczynają pracę w kolbie. Zadałem je do ok 22 stopniowej brzeczki. Za ciepło, wiem, muszę w końcu ogarnąć chłodzenie w browarze lepiej. Zostawiłem gorącą brzeczkę w wiadrach z castoramy w brodziku pod prysznicem, trochę zmieniły przez to kształt i chyba ich objętość się zmniejszyła :) Napowietrzyłem brzeczkę nowiutkim blenderem i zostawiam w wannie na cały dzień - dodam tam jeszcze lodu. 

 

Dla pamięci: wiadro z przezroczystą pokrywką to wichrowe wzgórza, drugie to belgijskie pagórki.

 

20 lutego

Oba wiadra elegancko fermentują, widać piękne czapy gęstej piany. Średnia temperatura otoczenia 17-18 stopni, dość stabilnie, choć w pierwszych 2 dniach fermentacji bywały spore skoki temperatury w pokoju, między 15 a 22 stopniami, także jaka była temperatura brzeczki to jedna wielka niewiadoma.

23 lutego

Zostawiłem na weekend bez kontroli temperatury.. więc znów myślę, że może skakać. Następną warką chyba będą kveiki.

 

2 marca

Po dwóch tygodniach zlałem na cichą. Drożdże bardzo ładnie flokuują, zarówno wichrowe wzgórza jak i belgijskie pagórki. Z braku słoików olałem gęstwę po wichrowych wzgórzach, a po belgijskich pagórkach wykorzystałem w następnym piwie, witbierze na życie. Blg nie mierzyłem, także dla pewności może potrzymam dłużej

 

12 marca

Uwaga: 

Belgijskie pagórki po fermentacji burzliwej chętnie przestają pracować w temperaturze poniżej 20 stopni i równie chętnie rozpoczynają pracę ponownie w temperaturze powyżej 20 stopni.

 

16 marca

Po miesiącu fermentacji butelkuję. Nie mierzę blg, bo i tak nie wiem ile było na początku.

 

- Belgian pale ale z dodatkiem 53 gramów cukru. Wyszło 20 piw 0.5 litra i 3 piwa 0.33, czyli 11 litrów. W smaku bardzo przyjemnie owocowo.

- Strong bitter z dodatkiem również ok 53 gramów cukru. Wyszło 10.5 litra, 20 półlitrowych butelek i dwie malutkie. Pachnie obłędnie, w życiu tak pachnącego bittera nie piłem. Również owocowe aromaty, ale zupełnie inne niż w belgian pale ale.. nie jestem w stanie znaleźć słów do opisania aromatu. Może morela pomieszana z truskawką? W każdym razie jak na razie jestem bitterem zachwycony, a z belgian pale ale bardzo zadowolony.

 

Propsuję kapslownicę stołową. Zakapslowanie kraty piwa zajmuje mi poniżej 5 minut, wliczając w to wyciągnięcie piwa z kraty, zakapslowanie, odłożenie piwa do kraty.

 

13 kwietnia 

Ale ten czas leci... ledwo kilka piwek wypiliśmy, a piwo ma już miesiąc. Ogólnie piwka podobne, tylko estry inne, te angielskie super moim zdaniem, belgijskie stonowane dość. Kolor wyszedł trochę za ciemny, taki ciemno-czerwono-brązowy.

 

6 maja 

Degustacja bittera. Piany brak, nagazowanie ok, barwa ciemna, smak karmelowy, melanoidynowy, trochę suszone owoce, skórka od chleba, przyjemne estry. Goryczka średnia, może średnio-niska. Spoko, ale następnym razem mniej karmelowych i brakuje tu jednak jakichś angielskich chmieli na smak/aromat.

 

22 maja 

Ogólnie niektóre butelki przegazowane, a niektóre niedogazowane, mimo że jak pamiętam przykładałem się do mieszania... no trudno, trzeba używać glukozy a nie cukru. W belgian pale ale jakieś tam suszone owoce, melanoidyny, karmel. Ogólnie w miarę ok, w przegazowanych butelkach lekki aldehyd.

 

8 sierpnia

Piję bittera i powiem, że ciekawie się zestarzał. Czuję drewno lub papier - nie jestem pewien. Do tego suszone owoce i skórka od chleba takiego ciemnego, może herbatniki. Mimo utlenienia, które być może jest lekko papierowe, to smakuje mi to piwo. Przypomina dobrego koźlaka. Gdzieśtam w tle baardzo leciutki rozpuszczalnik.

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

2 marca 2019

 

Nieortodoksyjny Witbier 

Pszenżytbier nachmielony(jeszcze nie jest, ale będzie)

Marynkarz belgijski

 

Zasyp: 

2.5 kg słodu pale ale 

2 kg słodu pszeniczngo

1.5 kg płatków żytnich

0.150 kg łuski gryczanej

 

Chmiel: 

Marynka na goryczkę na 19 ibu

marynka na zimno 69 gramów

 

Dodatki:

- skórka z cytryny, sparzona przed dodaniem do kotła na ostatnie 10 minut

- 15 gramów kolendry w ziarenkach, całej, na ostatnie 10 minut

 

Zacieranie zostawiłem na 1.5 h w 67 stopniach i wyszedłem na zakupy. Spadło do ok 58-60 stopni, powoli podgrzewanie. Zacier dość rzadki jak na mój browar, ponad 3 litry wody na kg zasypu. 

 

Woda kranówa wrocławska + 5 litrów wody źródlanej.

 

Filtracja to dramat.. ledwo to ciurka, już raz zamieszałem całość, bo czasem pomaga, ale znowu ledwo kapie z tego kranika... Chyba przy zasypach płatkowo pszenicznych zawsze będę korzystał z sitka z ikei, dzisiaj na samym oplocie jadę.

 

Wyszło 25 litrów brzeczki o Blg 14 wg nowego balingomierza. Na kranówie pokazywał 0, więc zakładam że już pomiary będą poprawne. Udało się też uzyskać 10 litrów wysłodzin o blg 5, wygotowałem to do 5 litrów i przelałem do kolby/słoików, będzie na startery.

 

Chmielenie marynka 6.5% aa na 60' co da ok 19 IBU wg brewness. Edycja: tak właściwie wrzuciłem chmiel przed zagotowaniem, także trudno powiedzieć ile dokładnie trzymałem ten chmiel.

 

Po gotowaniu wyszły jakieś 21 litry brzeczki o ekstrakcie - niech przeliczę - około 16.5 Blg

 

Drożdże:

Gęstwa po belgian pale ale, FM Belgijskie pagórki

 

Postąpiłem następująco: zlałem na cichą poprzednie piwo belgian pale ale po 2 tygodniowej burzliwej na cichą. Do wiadra wlałem ok 1.2 litra przegotowanej i wystudzonej brzeczki o blg ok 8. Zlałem to do kolby. Lada moment ruszyło, po kilku godzinach piana drożdży zaczęła uciekać z kolby, więc wlałem je do fermentora, oprócz osadu na dnie. 

 

starter.jpg.22f266fd5f362057e1ee0d8dc0870266.jpg

 

Brzeczka została schłodzona po raz pierwszy za pomocą chłodnicy. Żadnych przyłączy nie mam, wężyk miałem podłączony kranika fermentora, w którym była woda z lodem. W pół godziny zeszło do 35 stopni, w godzinę do ok 22 stopni. Popełniłem parę błędów, np. trochę wody mi się wlało przez nieuwagę do garnka z chłodną już brzeczką, pokrywka garnka - niezdezynfekowana - również przez chwilę była w brzeczce, ogólnie dramat, mam nadzieję że nie będzie zakażenia. 

 

 

3 marca nad ranem powolutku bulka. Temperatura w pokoju nad ranem 14 stopni. Popołudniu 18 stopni. Nie wiem kiedy, ale piana fermentacyjna wlazła do rurki - zdjąłem więc ją, uciąłem końcówkę, tę którą się wkłada do dziury na górze fermentora, założyłem na tę plastikową końcówkę wężyk i stworzyłem takie oto coś. 

Dzień/dwa później pół wiadra w drożdżach :) aż szkoda bylo wylewać, tyle gęstwy pięknej białej na dnie tego wiaderka...

 

26 marca 

po 23 dniach burzliwej zlałem na cichą ok 21 litrów piwa. Zmierzyłem Blg dopiero pod koniec, próbka wykazała 4 Blg, ale wlałem końcówkę z drożdżami, więc może zawyżać. Potrzymam jeszcze przynajmniej tydzień. 

 

1 kwietnia

Dodałem 69 gramów marynki na cichą

 

3 kwietnia

butelkowanie 21 litrów z dodatkiem 100 gramów cukru. Zabutelkowaliśmy ok 19 litrów, bo były straty i problemy. Postanowiłem zrobić hopstopper z wężyka z oplotu owiniętego woreczkiem nylonowym - nie byłem w stanie nalać nawet pół butelki, tak się zatkało, więc musiałem przelewać z powrotem do poprzedniego fermentora, straszne zamieszanie i niepotrzebne napowietrzanie, nie udało się przez to oddzielić wszystkich chmielin i dodatkowo piwo bardziej się napowietrzyło. Zeszło do 2.5-3 Blg, zatem piwo będzie miało 7% alk. W smaku lekka belgia, pomarańcza, ziołowość marynkowa. Goryczka delikatna, jest też lekka słodycz. 

 

7 kwietnia

Degustacja. W aromacie marynka bardzo, w smaku lekka belgia-owocowo, dość treściwe, nie jest złe, ale takie z dupy, do niczego nie podobne.

 

20 kwietnia

Degustacja niemal prosto z lodówki. Piana dość trwała, oblepia lekko szkło. W smaku i aromacie trochę cytrusowe , marynkowo-chmielone, jakby troszkę leśne. Fajne odczucie w ustach, piwo jest takie treściwe, mętne. Nie ma typowej żytniej kisielowatości ani drożdżowości (bywają skojarzenia z drożdżowym smakiem przy życie, zauważyłem), ale jest taka gęstość, trochę soczkowość. Alkohol ładnie ukryty. Chyba powtórzę zasyp, tylko dodam dwie skórki z cytryny i zrobię coś podobnego na kveikach.

 

12 maja 

Piwko jest ok, fajnie soczyste, aromat słodki, owocowy, trochę landrynkowy, ale bardzo przyjemny - po raz pierwszy w życiu to wyczuwam. Być może estry, ale czy rozwinęłyby się dopiero miesiąc po zabutelkowaniu? Piwa trochę się przegazowały. Czyżby miesiąc fermentacji to za mało? Zbyt zmienna temperatura zatrzymała drożdże? Lub zbyt wysoka w trakcie dojrzewania pobudziła je znów...

 

24 maja

każde piwo wychodzi z butelki - myślę, że to zasługa 26 stopni w pokoju w ciągu dnia...

 

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

8 marca 2019

Dostałem na maila powiadomienie, że drożdże White Labs WLP648 Brettanomyces bruxellensis Trois Vrais (ważne jeszcze 3 miesiące) pojawiły się w sklepie w moim mieście, pojechałem zatem czym prędzej w celu kupna i nie zwlekając zrobiłem w kolbie 2 litrowy starter. Mieszam nim ręcznie raz na jakiś czas. W planie jest 100% brett apa za tydzień lub dwa. Zastanawiam się, czy nie lepiej byłoby zrobić najpierw mniejszy starter ok 0,5 litrowy a później większy 2litrowy. Ale teraz to mogę sobie gdybać :)

 

10 marca

Minęły prawie 2 doby od zadania drożdży do startera. Widać pierwsze oznaki aktywności.

starter-trois.jpg.b01e19bd3180cd64efcd75bc6b414437.jpg

 

 

15 marca

Nie planowałem tego warzenia, ale okazało się, że mam wolny czas w ten weekend, no to hop:

 

Zasyp:

2 kg słodu pale ale 

2 kg słodu pszenicznego

2 kg płatków pszennych (skleikowanych)

0.1 kg caraaroma

+ 0.25 kg łuski gryczanej, przegotowanej

 

Zacieranie:

ze 2h na lenia tak jak zawsze. W 17 litrach wody, tym razem 100% źródlana ze sklepu.

 

Filtracja:

Sraczwężyk + sitko z ikei, wysładzanie mieszanką kranówy i wody źródlanej z niecałą łyżeczką kwasu mlekowego. Filtracja niesamowicie sprawna i bezproblemowa.

 

Wyszło

25 litrów brzeczki 12 Blg

oraz

15 litrów brzeczki 5 Blg.

 

Chciałem zrobić z tego Brett Ale oraz Sour Brett Ale, ale zmieniam zdanie - zrobię brett apę/ale, a wysłodziny wygotuję do 8-10 Blg i zrobię z tego mini warkę - starter na lambika z cantillona.

 

 

Brett Ale

Gotowanie:

ok 90 minut, mało intensywne - na jednym palniku ciężko mi bez pokrywki osiągnąć intensywne wrzenie brzeczki. Widzę jedynie ruch cieczy.

 

Chmielenie:

- 50 gramów marynki 6.5 alfa kwasów na 60 minut

- 50 gramów wai-ti  niecałe 2% aa na godzinny whirpool 

 

Chłodzenie za pomocą chłodnicy. Czas chłodzenia 60 minut. Trochę zaczęła przeciekać, parę(naście? dziesiąt?) kropel do brzeczki się znowu dostało. Następnie przelałem do petainera 30 litrowego i delikatnie napowietrzyłem mieszając. Powtórzę zabieg mieszania jeszcze kilka razy dziś i jutro. Dodałem ok 1.8 litra tygodniowego startera. W kolbie pozostawiłem 0.2 litra startera, w celu uzupełnienia go brzeczką i zostawienia sobie lub komuś innemu brettów na później.

 

 

Po 12 godzinach bulka co 2-3 sekundy. Piana jak na razie bardzo skromna.

 

po 24 godzinach piana wyszła z fermentora. Pokój wygląda jak zarzygany. Założyłem blow off tube ale jest nieszczelność i dalej piana napierdala po petainerze na podłogę. 

 

4 kwietnia, zamieniłem blow off tube na rurkę fermentacyjną, bulka elegancko

 

23 kwietnia

sporadycznie bulknie

 

7 maja 

Zlaliśmy na cichą do 2 wiader po 12 litrów około. W smaku.. no jak brett ale, capi wsią, jest koń, ale nie jak w stajni, tylko taki przebiegający obok. :) Chmielu nie wyczuwam. Goryczka jakaśtam jest. Owoce jakieśtam są. Przejrzałe jabłka i gruszki z pomarańczami na wsi. Jest też siano. To piwo to wieś w płynie. 

 

14 maja

Znów degustacja z kranika. Mam wrażenie że piwo jest baaaaardzo delikatnie kwaśne, podobnie jak ten cantillon co go wylałem. Ostatnio to piwo zrobiło na mnie większe wrażenie. Przejrzałe owoce i wieś. 

Nachmieliłem jedno wiaderko na zimno (10 litrów? może 12) chmielem Azacca 25 gramów i chmielem Ahtanum, również 25 gramów. Ładny ten chmiel ahtanum i fajnie pachnie, jest taki żółty i przypomina citre. 

 

16 maja 

Butelkowanie. Zeszło do 2.5 Blg. Blg początkowe ok 13.5

 

10 litrów Brett Ale z dodatkiem 30 gramów glukozy.

11 litrów Hoppy Brett Ale z dodatkiem 43 gramów glukozy. Oddzielanie chmielin bez problemu - do fermentora z chmielem włożyłem hop spider owinięty woreczkiem nylonowym. Zawsze będę tak teraz oddzielał chmiel. Niestety około litra strat. 

 

9 czerwca 

Rozlałem z pół warki na warsztatach piwowarskich. Też mówili, że wioska, siano i koń. Fani brettów chwalili, a jak ktoś brettów nie znał to różnie, nie każdemu smakowało. Chmielu mało czuć, jednak bretty przykryły. 

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

16 marca

Zombie lambik

 

Około 800 ml startera z osadu z Cantillona (namnażane przez 1.5 miesiąca) dodałem do 8 litrów brzeczki ok 9 Blg z wysłodzin po wczorajszym warzeniu piwa Brett APA. Jeszcze nie wiem co z tym później zrobię.

 

1 maja zaoctowane. 

Do wylania. Dzień po degustacji miałem potężne zatrucie pokarmowe - czy związane z degustacją tego piwa? Nie można tego wykluczyć.Na pewno nie powtórzę tego eksperymentu. 

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kwasy

- Lekkie belgian sour ale 7 Blg, typowe kettle sour. Powiedzmy Belgliner weisse

- Mocniejsze Sour Brett 15.5 Blg, zakwaszanie razem z fermentacją

 

31 marca

- zrobiony starter brettowy dokarmiony odrobiną brzeczki - z 0.7 litra, co leżało sobie w kolbie w szafie, zrobiony ponad litrowy starter

- zrobiony starter z lactobacillusami z kredą w dużym słoiku, starter ma ok 600 ml. Kredy odrobina, ja wiem, 2-3 gramy, odrobina też soku jabłkowego i odrobina cukru. 3 tabletki sanprobi IBS  

- śrutowanie surowców 

Zasyp:

- 2 kg pale ale

- 4 kg pszenicznego 

 

-przemycie gęstwy po belgijskich pagórkach przegotowaną wodą o ph ok 4.4 

 

2 kwietnia wtorek:

 

Zacieranie:

w ok 16 litrach wody. Ph zacieru po dodaniu ok połowy łyżeczki kwasu fosforowego 5.8. Woda ok 7.5 ph. Woda przed dodaniem kwasu ponad 8 ph.'

wysładzanie wodą ok 6 ph o temp ok 80-85 stopni. 0.4 kg łuski gryczanej, sitko z ikei i sraczwężyk. A i tak się cholerstwo przytkało. Chyba za małe podbicie zrobiłem, bo całego sitka nie przykryłem. Ale jakoś poszło. 

 

Wyszły

- 24 litry o ok 15.5 Blg. Dodałem ok 1.5 łyżeczki kwasu fosforowego żeby dodatkowo zakwasić, ale nie zmierzyłem ostatecznie pH, bo zapomniałem. Nie gotowałem, chłodzi się w pokoju, liczę że teraz ma ok 70 stopni, a nad ranem będzie miało pomiędzy 30 a 40 stopni.

- 12 litrów o ok 5 Blg. Ph 5.9, zagotowane na chwilę i pozostawione do ostygnięcia na noc

 

do tego 1.5 litra brzeczki zamroziłem na późniejsze startery 

 

3 kwietnia, środa rano

Zakwaszanie

Rozpoczęcie zakwaszania metodą kettle sour. Duży garnek dostał słoik ze starterem z lacto, mały garnek dostał 5 tabletek sanprobi IBS i łyżeczkę kwasu chyba mlekowego.

 

4 kwietnia, czwartek wieczorem:

Warzenie

Brzeczka w obu garnkach zakwasiła się, pachnie podobnie jak mój pierwszy kwas na bakteriach. Ph 3.6 w małym garnku, ph 3.65 w dużym garnku. Z dużego garnka poszło od razu do fermentora 22 litry + litrowy starter brettowy. Mały garnek zagotowany z dodatkiem 2 litrów gęstszej brzeczki z dużego garnka - żeby wyszło te 7-8 Blg + kilka łyżeczek ekstraktu, że niby lepsza piana wyjdzie. Brzeczka z małego garnka dostanie nad ranem litrowy, 12 godzinny starter z 3 łyżeczek średnio-ładnej gęstwy belgijskich pagórków. Chmielone na smaczek 25 gramami marynki na ostatnie 5 minut gotowania, na jakieś 7 ibu.

 

7 kwietnia, niedziela wieczorem:

obie wersje fermentują elegancko. Wersja brettowa wyszła z wiadra przez blow off tube, zatem po raz kolejny dementuję pogłoski, że bretty nie dają dużej piany.

 

15 kwietnia 

Zlałem troszkę z kranika belgliner weisse do degustacji. Jest to lekkie piwo. Lekko kwaśne, lekkie w aromacie, lekkie w smaku, troche jak woda z cytryną. Belgia nieobecna. Nie wiem, czy z płatkami nie byłoby pełniejsze to piwko. Marynki nic nie czuję.

 

17 kwietnia

Zlałem 12 litrów Belgliner weisse do małego fermentora na cichą po 13 dniach. Blg zapomniałem zmierzyć. Gęstwę wykorzystam do kolejnego kwasa.

 

23 kwietnia

w wersji brettowej piana opadła, rurka bulka

wersja belgliner weisse dostała 25 gramów chmielu Azacca rocznik 2017 na zimno. W smaku nie jest wodniste, jest zbożowe, wydae mi się że jakieś reakcje maliarda pozachodziły w trakcie długiego gotowania tej brzeczki 5 Blg. Kwaśność umiarkowana, aromat niezbyt intensywny. 

 

25 kwietnia

Belgliner weisse zeszło do 2 Blg. Ph wynosi 3.65. Butelkowanie z dodatkiem 55 gramów glukozy. Wyszło 11.5 litra. Piwo jest bardzo przyjemne, lekko kwaśne, nie czuć kapusty, chmiel niestety nie powala aromatem, mosaic był dużo lepszy. Marynka w ilości 3 gramy na litr w poprzednim piwie zrobiła większą robotę niż Azacca w ilości 2 gramy na litr. Co prawda Azacca z 2017 roku... może dlatego, ale pakowana próżniowo i trzymana w lodówce cały czas. W poprzednim kwasie Mosaic też był z 2017 roku a zrobił robotę. No nic, w każdym razie piwko na ten moment przyjemne, mam nadzieję że się nie przegazuje, bo odfermentowanie wskazuje raczej na dolne widełki dla tego szczepu. Oddzielałem chmiel za pomocą hop spidera. Trochę drobinek się przedostało i gryzie w gardło, przynajmniej końcówka, którą zlałem do szklanki prosto z wiadra.

 

28 kwietnia

Po 3 dniach degustacja, minimalnie nagazowane już jest, aromat chmielowy tym razem przyjemny, jakiś taki brzoskwiniowy, przyjemnie kwaśne, dobre piwko, choć dziewczyna mówi, że trochę brzeczkowe.

 

1 maja 

degustacja Sour Brett z kranika. Wczoraj akurat piłem Brett IPĘ z Pinty, to to ma podobny brettowy aromat, może bez ziemistości i dymu, plus kwasowość taka neutralno-cytrynowa. Fajnie wyszło, akurat mojej dziewczynie nie podoba się ta brettowość, ale jak dla mnie ok. 

 

9 maja

Belgliner weisse. Nagazowanie już solidne, barwa jasna, piwo nawet jako tako klarowne, powiedzmy opalizujące/zamglone. Piana jakośtam się trzyma, kwaśność dość wysoka, raczej cytrynowa, aromat chmielowy nikły, drożdżowy również. Po porządnym schłodzeniu piana w szyjce podnosi się, ale nie wychodzi jeszcze z butelki.

berlinerweisse.jpg.ee845a5a136d7d2b00549c77faa21ebd.jpg

 

Piwo w rzeczywistości jest jaśniejsze niż na zdjęciu.

 

11 maja 

Polewałem to piwo na bitwie piwowarów w profesji i mówili, że smakowało. Wyczuwali cytrusy, owoce. Dla niektórych za kwaśne, dla innych za mało kwaśne, dla większości odpowiednio kwaśne.

 

12 maja

Do szklanki dolałem soku z wiśni 100%, ok 25% objętościowo - wyszło spoko, ale myślę że gdyby ten sok przefermentował to by było lepsze. Brakuje tylko takiej pestkowości :) 

 

14 maja 

dodatek pulpy z mango do szklanki jest ok, choc troche zanika piwnosc... jest to taka zimna, gazowana woda mineralna z mango. Na lato w sam raz. W trakcie picia dolewałem trochę czystego piwa do tejże mieszanki, nie udało mi się uzyskać fajnego balansu, w pewnym momencie po prostu mango było już mało wyczuwalne, a kwaśność w sensie kwaśnego zapachu bardziej. 

 

11 czerwca 

Sour brett wygląda tak:

sourbrett.jpg.8e9b33b86fdbc663b3d5b2807d99e988.jpg

 

Smakuje dobrze, jest mega kwaśne, ma 2 Blg. Czuć też bretty, nie wiem czy nie bardziej niż kwaśne nuty, ale fajnie się to uzupełnia moim zdaniem. Na moment rozlewu na pewno lepsze niż warka 30. Zabutelkowane 15 litrów z dodatkiem ok 45 gramów glukozy.

 

25 czerwca

Po 2 tygodniach degustacja. Nagazowanie dość niskie. Piany brak. Barwa jasnozłota, piwo dość klarowne/opalizujące. Na pierwszym planie pojawiają się aromaty owocowo-podwórkowe, później wchodzi umiarkowanie wysoka kwaśność, która pozostaje w posmaku, a na dodatek na finiszu pojawia się lekki konik. Fajnie to wyszło.

 

6 sierpnia 

Odczucie w smaku/aromacie/nagazowaniu/wyglądzie nie zmieniło się. Bardzo przyjemne, kwaśne piwko, przyjemnie się komponuje ta lekka brettowość z kwaśnością. W porównaniu z brett ale to piwo jest dużo mniej brettowe - w sumie jest to ok. Czy to zasługa kwaśnego środowiska czy może 100% słodowego zasypu bez surowców niesłodowanych? Tak czy siak, odpowiada mi tylko to brettowe muśnięcie.

 

14 września

Podobno piwa brettowe z czasem przegazowuję piwa. Wygląda na to, że to nieprawda. Piwko nagazowanie ma stabilne i jest bardzo dobre. Mówię o sour brett ale.

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wpis chmielowy. 

11 kwietnia

Izabella z zeszłego roku elegancko wyszła z ziemi i rośnie, ma już z pół metra, naprowadzam na kijek. Nugget/Iunga lub Żatecki (pomieszały mi się sadzonki, wiięc jeden z tych chmieli) nieśmiało wyszedł z ziemi. Otrzymałem również sztobry:

Nuget, comet, żatecki, cascade, lomik, marynka. 

 

Dalsze dzieje mojego prymitywnego chmielnika będę kontynuował w tym wpisie.

 

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kwas Belgian Sour gotowany raz, 13 Blg

 

15 kwietnia

 

Starter na kolejnego kwasa: 

1.3 litra brzeczki ok 6 Blg + 35 gramów glukozy + 2 tabletki Sanprobi IBS + 3 tabletki Sanprobi Barrier (różne lactobacillusy)

 

17 kwietnia 

Warzenie

 

Zasyp:

3 kg pale ale (bestmalz/viking pół na pół)

2 kg płatki pszenne 

0.5 kg płatki owsiane

+ 0.3 kg łuska gryczana, przemyta, przegotowana, znowu przemyta

 

płatki skleikowane w 15 litrach wody z tesco. Dolane 2 litry wody, dosypano 3 kg słodu. Zacieranie na lenia, co jakiś czas mieszając. 17:15 start. 18.30 zaczynam powoli podgrzewać.19.15 zaczynam przelewać zacier do fermentora filtracyjnego. Wysładzanie gorącą wodą ok 80 stopni. Filtracja bez problemów.

 

Filtracja:

Wężyk z oplotem + sitko z ikei, solidne podbicie, woda do wysładzania zmieszana tesco value z kranówą. Ph do wysładzania 4.6, troche mi się wlało kwasu mlekowego, no ale cóż, i tak kwas będzie. Poza tym pomieszam to jeszcze z "neutralną" wodą i będzie ok. 

 

po 21 zacząłem chłodzić brzeczkę. Bardzo dużo czasu potrzeba na zagotowanie 25 litrów brzeczki na jednym palniku.

 

Wyszło 25 litrów o ok 13 Blg. 15 litrów wysłodzin o ok 7 Blg wylałem, bo menzurka od balingomierza rozbiła się i kawałki szkła wylądowały w garnku z wysłodzinami na cienkusza. A blg bez menzurki mierzę tak:

57485150_652892715153101_7914800324735401984_n.thumb.jpg.90aa013b7b2691c65749c726e19393a5.jpg

 

Brzeczka zakwaszona do Ph ok 4.8, dodany starter lactobacillusowy do ok 40 stopniowej brzeczki wieczorem po 22.

7 godzin pracy.

 

19 kwietnia rano

Po ok 36 godzinach zakwaszania przelewam brzeczkę z garnka do fermentora, bez gotowania. Drożdże to gęstwa po kwaśnych belgijskich pagórkach, dość zbita w ilości " na oko" 150 ml. Zakładam blow off tube. Fermentor do łazienki do brodzika z zimną wodą, zostawione na pare dni, na wypadek gdyby zbyt burzliwie chciało wystartować.

 

23 kwietnia 

Drożdże nie wyszły z fermentora, piana fermentacyjna jest, blow off tube zostawiam, bo mocno wcisnąłem kawałek rurki fermentacyjnej i teraz nie wyciągnę :) Dziwny zapach w trakcie fermentacji. 

 

1 maja

degustacja prosto z kranika. Piwo przyjemnie kwaśne, neutralnie-cytrusowo, kwaśność wyższa niż w poprzednim belgliner weisse. Aksamitna konsystencja piwa, płatkowa gładkość.

 

5 maja 

Zlałem na cichą do fermentora 20 litrów i do gąsiorka szklanego 4 litry (może dodam tam jakieś owoce, bretty czy inne pierdoły). Zebrałem gęstwę do słoika łyżką i zadam ją jutro do kolejnego kwasa.

 

17 maja

Do szklanego gąsiorka dodałem pół litra soku pomarańczowego pure fruit, 100% z miąższem.Sok ma ok 10% węglowodanów, to niech będzie 10 Blg, zatem podbiję Blg o ok 1 w tymże gąsiorku.

 

25 maja

Butelkowanie, 2 kraty wyszły, z dodatkiem ok 65 gramów glukozy. Blg zapomniałem zmierzyć, ale zakładam że przez te ponad 5 tygodni fermentacji odfermentowało... Ph 3.47. Piwo słomkowe, dość zamglone, w smaku przypomina kwaśny sok winogronowo - jabłkowy. Piwo smakuje inaczej niż gdy zlewałem na cichą, teraz ewidentnie ta owocowość się pojawiła, myślę, że belgijskie drożdże postanowiły coś wnieść gdy temperatura się podniosła - ostatnio w pokoju miewałem nawet 26-27 stopni. Przy przelewaniu za bardzo natleniłem piwo, bo nie miałem siły zassać ostatnich litrów z fermentora przez wężyk, więc przelałem "na chama" z wiadra do wiadra kilka litrów. 

 

4 czerwca 

Pierwsza degustacja. Piwo delikatnie nagazowane(za nisko), w smaku przyjemnie kwaśne, w aromacie owoce, pojawiła się brzoskwinia. Aksamitna konsystencja.

 

9 czerwca

Rozlałem prawie całą warkę na wrocławskich warsztatach piwowarskich. Ludziom bardzo smakowało, bo podchodzili po parę razy i polecali swoim znajomym. Dla niektórych za mało kwaśne, dla niektórych zbyt kwaśne, większości odpowiadała kwaśność i chwalili owocowość. 3 osoby wymieniły truskawki, 1 osoba marakuję, 1 osoba daktyle/suszone owoce/kompot wigilijny. Jedna osoba zwróciła uwagę na lekką siarkę.

 

11 czerwca

Zabutelkowałem część którą odlałem z tej warki z dodatkiem soku pomarańczowego. Jakieś 3 litry. W smaku jak na razie dupy nie urywa, tak jak w składzie, piwo kwaśne plus świeży sok pomarańczowy. Dziewczynie przypomina jogurt pomarańczowy. Pewnie wielu ludziom by zasmakowało, moim zdaniem meh.

 

17 sierpnia

 

68426450_2353281511375159_7007932123512307712_n.jpg?_nc_cat=101&_nc_oc=AQlrCVxY2VIpZEQuYklPjgABbIcrDHGE4l73i1_GeVNgWCBnwTeXUXC6z8mRRSyH-Lk&_nc_ht=scontent.fwaw5-1.fna&oh=52fc5c18fe538feb863433b8015d0e55&oe=5DD1C0AA

 

Przez ostatnie miesiące piwo stało w temperaturze pokojowej, czyli od 25 do nawet 35 stopni w upały. Mam wrażenie, że jest bogatsze w estry i być może lekko fuzle również. Wyczuwam jakieś banany, daktyle, może truskawki, może jabłka. Z pewnością na początku uderza bogaty aromat owocowy, w smaku umiarkowana kwaśność i dość gładka tekstura, w posmaku chyba niestety delikatne fuzle. Ale ogólnie spoko. 

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...

×
×
  • Create New...