Jump to content

Recommended Posts

Chciałem napisać w tytule "wymyślę nazwę browaru później" i wtedy wymyśliłem nazwę Browar Prokrastynacja. Możliwe, że zmienię. Jutro.

 

Spis treści chronologiczny.

2018

1. Bitter z brewkitu, czyli łatwe początki

2. Pale ale, czyli tuningujemy brewkit eksperymentując, gdyby mi chmieliny nie zostały to byłoby super

3. Pale ale na szybko z ekstraktu, przygoda z przegazowaniem

4. Old ale "Retro", dobre to wyszło

5. Bitter ciasteczkowy, lepszy niż z brewkitu

6. APA z płatkami #1, incydent z zakażeniem

7. APA z płatkami #2, też zakażone

8. APA z płatkami #3 takie sobie, bo też lekko zakażone

9. Kveik apa #1"Kvanta" 

10. kveik wheat, pijalne

11. mocny kveik rozpuszczalnik

12. SMaSH Kveik na pilzneńskim i simcoe

13. Stout, też na kveikach

14. Gose bez ducha kraftu, też na kveikach

15. Saison

16. Mała APA, ale chmielona od serca

17. Kwasik prawilny, z duchem kraftu i lactobacillusami

18. DRye Stout z żytem (no shit, sherlock)

19. Belgian Pale Ale 

20. Pszenica nelson sauvign

21. Belgian Dark Strong Ale

 

2019

22. Milk Stout (na bitwy we Wrocławiu)

23. Pieprzony stout 

24. Flanders Red Ale

25A. Strong Bitter

25B Belgian Pale Ale

26.  Marynkarz belgijski bezstylowy

27. Brett ale, czyli wieś w piwie 

28. Kwasy

28 A. Sour Raw Brett Ale

28 B. Belglinner weisse (na urodziny profesji)

29. Kolejny belgijski kwas (na warsztaty piwowarskie na WFDP)

30. Wincyj belgijskich kwasów. Kapusta kiszona głównie. 

28A + 30+. Sour Raw Brett Belgian Graff, czyli kiszona kapusta z końskim posmakiem.

31. Flanders red ale, w planach fermentacja przez kilka lat

 

Parametry wrocławskiej kranówczanki:

https://www.mpwik.wroc.pl/uslugi/uslugi-laboratoryjne/parametry-wody/

 

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

#1 Bitter Finlandia z brewkitu

 

19 stycznia

Bitter z finlandii z brewkitu + mieszanka BA brewkit plus (ekstrakt słodowy + glukoza) + drożdże S-04. Były problemy, zabrakło mi wody źródlanej i chłodziłem wrzątek z czajnika w garnkach zanurzonych w większych garnkach z wodą z lodem. Przy przenoszeniu fermentora wlała mi się woda z rurki do środka. Temperatura pomieszczenia fermentacji ok 18 stopni.

 

31 stycznia butelkowanie. 90 gramów glukozy na 36 piw.

 

13 lutego degustacja (sklejone opinie moje + mojej dziewczyny)

Dobre. Pijalne. W jakiś sposób podobne do angielskiego śniadania z pinty. Wysycenie małe, przyjemne. Piana pojawia się i szybko zanika. Barwa: ciemny, ciepły brąz. Lekko kwaśne (tydzień później już mniej), ale jest to przyjemna orzeźwiająca kwaśność. Goryczka niska, przyjemna, ale niska. Trochę wodniste. W zapachu płatki kukurydziane z miodem gryczanym. Zbożowe,  chlebowe, skórka od chleba. Trochę drożdżowe. DMS minimalny, gotowany kalafior. Diacetylu nie ma.

 

Jestem zadowolony

 

27 lutego

Degustacja, już jest lepsze. Intensywniejszy smak i zapach, mniej wodniste.

 

13 marca dodaje zdjęcia. Muszę je jednak robić w świetle dziennym. Jak na mój gust za bardzo nagazowane. Bardzo zbożowe, czuć również jabłko.

 

bitter1.jpg

bitter2.jpg

Edited by Glowa
pictures added

Share this post


Link to post
Share on other sites

#2 Eksperyment. Wyszły dobre pale ale.

 

3 lutego

Traditionell brewkit + BA plus (ekstrakt słodowy z glukozą) + cukier muscovado 400 gramów + 300 gramów słód specjalny karmelowy 300 ebc viking malt na 35 min w 75 stopniach. Potem chmiel marynka 40 gramów na ostatnie 5 min gotowania. Wyszło 21 litrów ok 10 blg. Gęstwa z #1 nie ruszyła w ciągu 8h więc dodałem drożdże brewkitowe marki drożdże (kuivahiva ). Tak, wiem, drożdże mogą mieć laga do 3 dni.

 

13 lutego zlewanie na cichą. Dobrze, że zlałem, bo kranik mi się cały zapchał chmielinami i drożdżami w pierwszym fermentorze i miałbym problem z butelkowaniem.

10 litrów do jednego wiadra + ok 10 gramów marynki na zimno

11 litrów do drugiego wiadra + ok 10 gramów cascade na zimno

 

19 lutego butelkowanie i degustacja

Piwo jeszcze nie jest nagazowane a już jest pyszne. Cukier muscovado to byl błąd, bo nic do tego piwa nie dodał, ale duża ilość marynki super. Pachnie obłędnie, przyjemnie chmielowo ale nie agresywnie, goryczka w smaku niezalegająca i bardzo przyjemna, średnio intensyna. Single hop z samą marynką dla mnie nawet lepsze niż z cascadem. Sesyjne, pijalne. Mętne. Mimo niskiego blg, nie jest zbyt wodniste. Jak dla mnie idealne piwo na relaks po pracy.

 

Niektóre butelki zawierają zdecydowanie za dużo chmielin... Będę wrzucał chmiel jedynie w siateczkach muślinowych przy warzeniu, a po chmieleniu na zimno też będę jakoś filtrował.

 

8 marca

17 dni po zabutelkowaniu, nagazowanie średnio niskie, piana na początku obfita, później mniejsza, dość trwała. Nadal uważam, że single hop marynkowy lepszy. Niski ekstrakt, ale nie czuć, aby było wodniste, a goryczka jest bardzo przyjemna. W niektórych butelkach z dużą ilością chmielin gushing (piana wychodząca z butelki przy otwieraniu).

paleale.jpg

Edited by Glowa
malt details added

Share this post


Link to post
Share on other sites

#3 Pale ale na szybko

 

Zbiłem balingometr, więc jeszcze się wstrzymam z zacieraniem.

19 lutego

1,7 kg ekstraktu Bruntal ze słodu pilzneńskiego + 0,6 kg cukru białego + 20 gramów marynki na 40 minut + 10 gramów cascade na 5 min + 2 łyżki gęstwy 3tygodniowej po s-04 po bitterze. W ciągu nocy drożdże ruszyły, liczę na efekty podobne do poprzedniej warki. 12 litrów.

 

27 lutego

Zlane na cichą przy ok 3 Blg i dochmielone na zimno garścią cascade.

 

6 marca zabutelkowałem trzecią warkę.

 

Sprawdziłem Blg, wyszło ok 4.Czyli tyle samo co tydzień temu mniej więcej (wtedy 3-4). Zabutelkowałem, dodałem 50 gramów cukru, później zrobiłem pomiar Blg "zlewek" i wyszło ok  5 blg. W smaku słodkie, jakby miodowe, prawdopodobnie niedofermentowane. Podobne do Bukowego Berdo z Piotra i Pawła za 3.99. Obawiam się granatów, będę często otwierał piwka i sprawdzał nagazowanie.

 

Sitko z ikei sprawdziło się dobrze przy odfiltrowywaniu chmielin. Przepuściło jedynie trochę pyłku. sitko_z_ikei.thumb.jpg.bc67af75f4db7df20ec2544c7f42c91b.jpg

 

5 dni po zabutelkowaniu pierwsza degustacja. Piwo nadal jest treściwe, ale miodowość nie jest już przytłaczająca, delikatnie piwo odfermentowało, jest klarowne, żółte, delikatna nietrwała piana i bardzo niskie nagazowanie, ale już da się pić. Czuć chmiel, bardziej w smaku niż w goryczce czy zapachu.

 

14 marca

podobne odczucia, choć za mało nachmielone.

 

19 marca

Po otwarciu butelki piwo powoli zaczęło wspinać się po szyjce, delikatny gashing. Piany dużo, średnio trwała, opada i tworzy trwały kożuch w postaci takiej wysepki w kieliszku. Wysycenie w smaku średnie. Piwo jest dobre, treściwe, delikatnie miodowe, w głębi maślanka, banany, jogurt bananowy. Bardzo dobre.  Dziewczyna mówi,że lepsze niż milkshake pale ale z popularnego browaru, którego przed chwilą piliśmy. Ok 3 Blg ma w tym momencie.

 

24 stycznia

Piwo wychodzi z butelki bardzo gwałtownie. Już jest niedobre, choć wciąż lepsze od koncernowych eurolagerów. Niesamowite, że tydzień temu to samo piwo smakowało, a teraz już nie.

20180325_115309.jpg

 

3 kwietnia

Zapodziałem gdzieś ostatnią butelkę z tej warki. Znalazłem, myślałem że to bitter, otworzyłem, wystrzeliła fontanna prawie pod sufit z hukiem niesamowitym, efektownie zalewając mi pokój pianą. Bardzo widowiskowy gashing.

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziękuję :) mam nadzieję że piwa będą jeszcze lepsze

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sprzątanie wątku, post przeniesiony 3 posty wyżej.

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

7 marca

 

Warka 4 Old ale czy coś takiego. Pierwsze w życiu zacieranie.

 

Zacieranie ok 1,5h w ok 65-70 stopniach i 10 litrach wody (ledwo się to wszystko pomieściło w 15litrowym garnku)

4.5 kg pale ale
0.35 kg karmelowy
0.150 kg czekoladowy

 

Filtracja w fermentorze za pomocą fałszywego dna - przykrywka z sitka z ikei + sraczwężyk niżej.

Podczas filtracji przytkało się dno. Wyciągnąłem je na chama zostawiając zepsute złoże filtracyjne i kontynuowałem wysładzanie dolewając wody 78 stopni, sraczwężyk dał radę. Uzyskałem najpierw ok 15 litrów ok 15 Blg a potem kolejne 15 litrów ok 9 Blg.

 

Pierwsza warka:

15 litrów z 15 Blg po filtracji

+ 30 gramów Marynki w granulacie w siateczce muślinowej na 80 minut

+ 50 gramów lubelskiego w szyszkach w siateczce muślinowej na 20 minut

+ ok 100 gramów cukru muscovado

+ ok 400 gramów cukru trzcinowego demerara

+ ok 300 gramów melasy

+ 5 litrów zimnej wody

+ przemyte drożdże z gęstwy

Wyszło 17 litrów 17 Blg, poszło do fermentora.

 

Druga warka, ze zlewek z wysłodzin:

prawie 15 litrów wysłodzin z ok 9 blg

do tego te same siateczki z tym samym chmielem z pierwszej warki (przed dodaniem cukru i dolaniu wody było całkiem gorzkie)

kilka godzin gotowania (z 15 litrów zostało 7)

0,45 kg cukru białego

150 gramów rodzynek

taka sama gęstwa co wyżej

wyszło 11 litrów ok 16.5 Blg + duży słoik brzeczki na startery w przyszłości + mniejszy słoik brzeczki na FFT.

 

Pierwsza warka 12 godzin później bulka aż miło popatrzeć.

 

bulbul.webm

 

Druga warka nie bulka, bo nie ma rurki fermentacyjnej, ale ładna pianka już jest. Nie wiem czemu z jednej strony bardziej niż z drugiej, wcześniej wydawało mi się, że jest równomiernie.

20180308_194024.jpg

 

19 marca

4,5 Blg około jest w fermentorze dużym. W wiadrze nie sprawdzałem. w FFT z wiadra 5 Blg. Smak z dużego fermentora (degustacja z "probówki") - smakuje jak taki lekki barley wine, gorzki ale bez przesady, nawet dobre.

 

20 marca

dziś wyszło mi 4 Blg. Przelałem na cichą. Dodałem po łyżce płatków dębowych macerowanych w whisky niecałe 2 tygodnie do dużego fermentora i małego. Piwo jest brzydkie, ale dobre. Barwa brązowa, nieprzejrzysta, troche mętna. Goryczka z chmielu średnia, przyjemna, moim zdaniem dobrze zbalansowana z karmelowoczekoladową słodyczą.

 

2 kwietnia po północy

Lany poniedziałek - zlewam old ale.

Wyszło ok 15.5 litrów pierwszego old ale o Blg 3.5-4 po dodaniu glukozy, 60 gramów. Wyszły 32 butelki.

Do 10 litrów drugiego old ale dodałem 40 gramów glukozy. 2 Blg.

Ogólnie dobre. Jest prawie 1 w nocy. Piwa są dość dobre, przyjemnie czuć alkohol, słodycz i gorycz. Za jasne raczej. Czyszcze sprzęt i ide spać ...

 

14 maja

Piana jest grubopęcherzykowa, nie wiem dlaczego. Piwo na początku było nieułożone, było po prostu słodkie i gorzkie równocześnie, później było trochę ułożone, gładsze, lepsze, czuć było jakąś kawę i czekoladę, delikatnie płatki, może jakieś śliwki lub wiśnie w czekoladzie. Wczoraj piwo smakowało jeszcze inaczej, czuć było trufle i rum z melasy lub cukrów trzcinowych. Do tego alkoholowość trochę wyższa niż przedtem, jeszcze nie uciążliwa, ale wyczuwalna. Dziewczyna wyczuła też lekką metaliczność.

 

 

20180514_193347.jpg

 

29 maja

Dziś nie czuć metalu. Nie czuć też rozpuszczalnika, a było czuć w niektórych butelkach. Bardziej czuć paloność, kawowość i gorzką czekoladę. Trufle i rum zniknęły, jest za to zapach płatków z whisky.

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

8 marca, miniwarka

 

Zostało mi prawie 0,5 kg pale ale z wczoraj, więc robię mini wareczkę metodą BIAB w worku z firanki. Temperatura zacierania 65-70 stopni, ciężko utrzymać stałą, ok 1,5h. 

Wyszły 2 litry ok 14 blg, więc zrobię ok 2.5 litra 11 Blg dodając na ostatnie 10 minut gotowania 10 gramów cascade i 10 gramów zmielonych w moim nowym śrutowniku nasion kolendry (połówki/ćwiarki nasionek wyszły). Po mojej firance brzeczka jest dość mętna, ale podczas chłodzenia większość syfu zostało na dole.

 

Zdjęcie przedstawia prymitywne chłodzenie:

 

chlodzenie.jpg

 

Prymitywny fermentor. Teraz zamknięty, żeby nic do środka nie naleciało, poczekam aż zacznie ładnie fermentować i uchylę wieczko. Do tego czasu raz na jakiś czas będę otwierał żeby nadmiar CO2 wyleciał.

 

20180308_212405.jpg

 

 W międzyczasie jakiś czas temu zrobiłem 3 mikrowarki w słoikach:

- miód pitny na miodzie gryczanym ok 25 Blg, na razie ładnie fermentuje

- cydr na kompocie (dopiszę ile Blg, bo nie pamiętam, kilkanaście), na razie ładnie fermentuje. Update: śmierdzi i smakuje zgniłymi jabłkami/kwaskiem cytrynowym, wylałem

- piwo na lekkiej brzeczce (z 6 Blg) często napowietrzanej w słoiczku, zostawionej na łaskę dzikich drożdży z kuchni - śmierdzi sikami, wylałem.

 

20 marca

Zeszło do 2 Blg, butelkuję, wyszły 4 piwa, dodałem 20 gramów cukru. Kolendrowe, lekko kwaśne, niezbyt dobre. Dziewczyna wyczuła aptekę i farbę do włosów.

 

Jakiś czas później wylałem, bo niedobre.

 

 

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gęstwa mi się zakaziła :( nie pamiętam po jakim to piwie była, chyba po trzeciej warce "pale ale na szybko", tę samą zadawałem do old ale, ale old ale smakuje dobrze, więc jestem dobrej myśli. Na dniach będę warzył nowe piwo, jakieś lekkie, prawdopodobnie bittera, więc zrobię starter z drożdży kuivahiva - zobaczymy czy coś z tego wyjdzie. Jak nie wyjdzie to użyję US-05, ale jak na razie chcę spróbować z bieda drożdżami z brewkitu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Warka 5 Bitter

2,5 kg pale ale

1 kg monachijski

0,3 kg red crystal

0,2 kg biscuit

 

20 marca: dzisiaj śrutowanie, dość drobne, jutro warzenie.

 

21 marca:

Zacieranie prawie 2h, raczej w temperaturach 65-70.

Filtracja ok 2 godzin. Wyszło mi ok 15 litrów 12 Blg, 5 litrów 8 Blg i 3 litry 5 Blg.

Gotowałem to godzinami i pajacowałem na 3 garnki... Starter z kuivahiva pachniał średnio - drożdżowo, ale mdło, nieprzyjemnie, dodałem go wieczorem, ale na ranem dorzuciłem jeszcze łyżkę gęstwy po old ale i po paru godzinach ruszyło bulkanie. 21 litrów, załóżmy że 11 Blg

 

24 marca

Godzina 13.00

po niecałych 3 dniach w ok 16 stopniach zeszło do 3 Blg. Bulka raz na kilka minut.

 

2 kwietnia

3 Blg, może 2.5, ale bardziej 3. Chyba już nic się nie wydarzy w tym piwie. Rozważam zlanie, minęło 12 dni, żadnej cichej nie robię. W smaku dobre, herbatnikowe bardzo takie ciasteczkowe. Lekkie i delikatnie wodniste, troche podobne do bittera z brewkitu a trochę nie. Kolor pomarańczowy, delikatnie mętny. Ciasteczkowy bitter :) 21 litrów piwa wyszło, dodałem 80 gramów glukozy i rozlałem do 43 butelek.

 

14 kwietnia degustacja

Mniej ciasteczkowe, dobre, lekko kwaśne, podobne do tego z brewkitu ale lepsze. Zapomniałem czym chmieliłem i nie zapisałem.

 

9 maja

Kwaśność zniknęła, zielone jabko zniknęło, ciasteczkowość zniknęła. W niektórych butelkach metaliczność. Piwo lekkie, słodowe, najlepiej smakuje mi do obiadków. Trochę niedochmielone. Piana szybko opada. Klarowne. Piwo nawet dobre, troche koźlakowe, chlebowe.

 

 

bitter_ciasteczkowy.jpg

 

19 maja

piwo nadal metaliczne, też estrowe jakieś takie czerwone jabłko. Za mało nagazowane.

 

20180520_123402.jpg

 

21 maja

Nie ma metaliczności, uciekła przez 2 dni. Za to jest cytuję rozpuszczalnik do paznokci i spaliny z kosiarki. Ja tam też czuję porzeczkę. Szkoda, że ciasteczkowość uciekła.

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

Warka 6

 

2 kwietnia

Miało być coś w stronę new england ipa

 

2.5 kg pale ale

1 kg płatki pszeniczne

1 kg płatki owsiane

Szklanka cukru (250gramów)

 

Kolejny termometr elektroniczny zaczyna dawać dziwne wyniki, więc mierzyłem temperaturę zacierania palcem. Uznałem, że powinienem trzymać temperaturę w okolicach "włóż palec do zacieru i po trzech sekundach ała". Zacieranie trwało prawie 2h.

 

Filtracja próba pierwsza:

Fermentor z kranikiem + oplot + sitko z ikei, ale nie zrobiłem podbicia. Po zawróceniu paru litrów filtracja stanęła, a brzeczka w jej trakcie wyglądała tak:

 

smecta.jpg

 

Czyli bardziej smecta(to niedobre lekarstwo) niż juicy. Wszystko wróciło do gara, podgrzanie, próba druga z podbiciem i powoli poszło. Wyszły 23 litry, w tym 15 litrów ok 13 Blg.W fermentorze osstatecznie jest 21 litrów 10.5-11 Blg, bo 2 litry strat przy przelewaniu bez chmielin wężykiem.

 

Chmielenie:

Marynka 15g  60 minut

Cascade 10 g 10 minut

Amarillo 30 g 2 minuty

 

na zimno wrzucę 30 g mosaic i 30 g citry

Drożdże Safale S-33, bo gęstwa po old ale jakoś podejrzanie pachnie. Po paru godzinach ruszyło, bulka ogniem ciągłym również 24 godziny później. Temperatura na początku ok 17 stopni, w ciągu dnia jak słońce przyświeci to aż 21 potrafi  być w pokoju.

 

Za tydzień-dwa na gęstwie po tym piwku zrobię coś podobnego do strong witbiera salamandra

 

5 kwietnia

po 4 dniach zeszło do 3 Blg. Kolor ładny, pomarańczowy, mętne. Nie smakuje za bardzo... niczym. Jest gładkie i tyle.

 

7 kwietnia

Piwo jest delikatnie kwaśne i śmierdzi zakażeniem. Poczekamy, zobaczymy. Niepotrzebnie po 4 dniach mierzyłem blg? Bo tak jakby przy kraniku to piwo gorzej smakuje.. bo nalałem troszkę do balingometru, a potem jeszcze trochę do szklanki i z balingometru było bardziej niedobre.

 

11 kwietnia

CUD! Magia!

Już nie śmierdzi ani nie jest kwaśne. 2,5 Blg, przelałem na cichą na 2 wiadra po 10 litrów.

- do jednego 30 gramów trawy cytrynowej (jakieś starej z kuchni, ale z datą ważności do 2019) + 10 gramów całych nasion kolendry (apa taka troche witbier)

- do drugiego 30 gramów citra + 30 gramów mosaic (apa taka troche new england)

Barwa ładna, pomarańczowa. W smaku .. gładkie i w sumie niczym nie smakuje. Wcześniej dominowały płatki owsiane, teraz nie.

 

15 kwietnia

Zabutelkowałem oba piwa z dodatkiem 65 gramów cukru na każde 10 litrów.

Z trawą cytrynową: widoczny biały biofilm na powierzchni piwa, czyli zakażenie bakteryjne, ale w smaku piwo ok.

Z chmielami na zimno: ładny chmielowy zapach, smak ok, kolor pomarańczowy ładny, sitko z ikei ładnie zatrzymało chmiel, trochę pyłku tylko przeszło z chmieli i to moja największa obawa, że będzie gryząca w gardło goryczka.

 

16 kwietnia

Gashing w butelkach w obu kratach w średnio co drugiej-trzeciej butelce. Odgazowuję, jutro przychodzą znajomi i spijamy na szybkości. Oba piwa są bardzo dobre, chociaż przeszkadza pyłek z chmielu gryzący w gardło. Następnym razem dorzucę więcej warstw do filtracji.

 

18 kwietnia

po wieczornym odgazowaniu i zakapslowaniu ponownie już się nie nagazowuje bardziej. Drożdże albo bakterie zjadły chyba wszystko w ciągu 24h od zabutelkowania :). Wczoraj chlanie ze znajomymi, prawie krata poszła, wszystkim bardzo smakowało, nikt się nie zatruł.

 

21 kwietnia

Te butelki które mają w sobie mniej bakterii są bardzo dobre, mają niską gorycz ale intensywne aromaty chmielowe, troche za dużo cytrusów moim zdaniem jak na new england, ale jest bardzo dobre, orzeźwiające, gładkie, pijalne, czuć liczi. Piana ładnie zostaje na szkle.

 

 

apa1.jpg

apa1_dobra.jpg

 

29 kwietnia

podsumowanie tej warki

Ostatecznie trochę butelek wylałem, trochę wypiliśmy na szybkości, trochę spijaliśmy na bieżąco. Po 2 tygodniach od zabutelkowania niektóre piwa były dobre, inne nie.

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

Warka 7

8 kwietnia

 

APA

3.8 kg pale ale

0.5 kg pszennych płatków błyskawicznych

0.2 kg owsianych płatków górskich skleikowanych w wodzie ok 55-60 stopni

gęstwa po bitterze ciasteczkowym

 

zacieranie przez ok godzine w ok 65-70 st, do negatywnej próby jodowej (bez jodowego wskaźnika skrobii zacierałem zawsze dłużej)

filtracja tylko wężykiem z oplotu

wyszło 2.7 kg cukru z tego(15 litrów * 17 Blg i 3 litry 5 Blg), zatem wydajność ok 63%, zatem wydaje mi się, że niższa niż w przypadku sita z ikei, ale nie trzeba robić podbicia z wody, co jest plusem u mnie sporym. Pierwszy mały garnek po filtracji miał 23 Blg, także super. Wyjdzie ok 12.5-13 Blg 21 litrów

 

Chmielenie

Magnum 15 gramów na 30 minut

Citra 30 gramów powiedzmy na whirpool (0 minut)

Sypne na zimno jeszcze mosaic/amarillo

 

18 kwietnia

Przelałem na cichą po 11 dniach, odfermentowało do ok 3-3.5 Blg. Założę się, że było tak samo jak z poprzednim piwem, że w ciągu paru dni zeszło do pewnego poziomu a potem drożdże przestały pracować.  Kolor ma ładny, choć na pierwszy rzut oka jest mniej "juicy". Znowu pajacowanie, dodałem na cichą gęstwy.. może cośtam jeszcze dofermentuje. Poczekam pare dni, dodam chmiel i za jakiś tydziń zleję do butelek.

 

19 kwietnia

drożdże znów zaczęły dofermentowywać, bo wieczka wiadra są bardzo wypukłe i robią TSSYT po delikatnym uchyleniu

21 kwietnia wieczka wypukłe, fermentuje. 23 kwietnia też

 

24 kwietnia dodatki:

wiadro 1:

sok z 2 pomarańczy + skórki z tychże + 200 gramów laktozy, zagotowane. Powiedzmy pierwszy milkshake.

wiadro 2:

30 gramów citry, niech będzie prawie single hop (prawie single hop: tylko jeden chmiel na smak/aromat, goryczka na jakimś tańszym chmielu)

 

28 kwietnia

Nadal fermentuje? Wieczka wypukłe, upuszczam powietrze raz na dobę.

 

29 kwietnia

wiadro z pomarańczami: zakażenie, biały nalot, ale pachnie ładnie. Wiadro było umyte NaOH, więc zakładam,że to od pomarańczy. Co prawda zagotowałem je razem z laktozą, ale mogłem wlać to z jakimiś bakteriami z brzegu garnka.
 

apa2skazenie.jpg

apa2skazenie2.jpg

 

wiadro z citrą: fermentacja burzliwa, korzuch piany.

 

fermentacjacichaburzliwa.jpg

 

6 maja

To dziadostwo dalej fermentuje!

 

14 maja tak wygląda to dziadostwo: też zakażone

 

 

20180514_075609(1).jpg

20180514_075625(1).jpg

 

22 maja

zabutelkowałem jakoś tydzień temu 3 butelki żeby sprawdzić z czasem jak będzie smakowało, reszte wylałem.

Ogólnie pachnie farbą i trochę zgniłymi, fermentującymi owocami. Jakaś cytrusowość też jest z chmielu.

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

21 kwietnia

Warka 8

APA z płatkami

 

Zasyp:

3 kg słodu pilzneńskiego viking malt

1.5 kg płatków pszennych błyskawicznych

0.5 kg płatków owsianych górskich skleikowanych.

 

Zacieranie ok 1.5 h do negatywnej próby jodowej w temp 60-70 st.

Filtracja wężyk+sitko z podbiciem 5 litrowym bez problemów.

Wydajność ok 50%. Tragiczna. Zebrałem 23 litry filtratu i już więcej nie miałem gdzie go mieścić a jest za ciepło żeby gotować godzinami. Zostało mi jeszcze jakieś wiadro z 5 litrów z 5 Blg, nie wiem co ja z tym zrobię.

 

Chmielenie:

15 gramów Magnum granulat, powiedzmy 60'

50 gramów Lubelskiego, szyszki, powiedzmy 60'

30 gramów Amarillo, granulat, do gorącej ale już nie wrzącej brzeczki w trakcie chłodzenia

 

Wyszło 20 litrów ok 12 Blg minus ze 2 litry strat. Dodałem gęstwę po warce APA2, bo s-33 z APA1 zakaziła mi się.

 

28 kwietnia

Pobulkało ze 3 dni, dzisiaj ma 5 Blg. Piwo w smaku gorzkie i rozpuszczalnikowe, dodałem trochę gęstwy, żeby rozruszać to towarzystwo. Po godzinie bulk bulk. Po paru godzinach przestało.

Kończę sezon tą warką albo kupuję drożdże kveikowe, bo mam dość tych problemów z fermentacją i zakażeń.

 

30 kwietnia,

zlałem to piwo do drugiego fermentora, zamieszałem na dole żeby wzbudzić trochę drożdży i zlać razem z drożdżami do drugiego fermentora i po godzince już bulka. Zostawię na tydzień.

 

6 maja

to był błąd, pobulkało pare dni, przestało, a Blg nadal jest ok 4-4.5

 

14 maja

Blg jest ok 3.5-4 Blg. Cośtam dofermentowało, bo w ostatnich dniach była w pokoju temperatura 25 stopni i wyżej. Piwo już fermentuje ponad 3 tygodnie, będę zlewał do butelek z małą ilością glukozy do refermentacji.

 

16 maja

zabutelkowałem 15 litrów piwa z dodatkiem 65 gramów glukozy. Piwo jest zakażone, czego nie było czuć w smaku. W smaku jest ok, dupy nie urywa ale jest ok. Nie otwierałem od pierwszego dnia pokrywy, tylko zlewałem kilka razy próbki kranikiem, odkażając go następnie wrzątkiem. Zatem najprawdopodobniej 2 duże fermentory są zakażone jak również 2 mniejsze z castoramy również zakażone mimo odkażania NaOH.

 

Jeśli za pare dni okaże sie że sie przegazowuje jak w przypadku APA1 to wypijemy wszystko w weekend ze znajomymi.

Sorry za jakość zdjęć

 

 

skazenie3a.jpg

skazenie3b.jpg

skazenie3c.jpg

 

19 maja

degustacja, piwo minimalnie nagazowane, jakąś tam dzikość czuć, ale nie przeszkadza, lekkie ale nie wodniste, aromat nie jest intensywny, w smaku cośtam z amarillo jest. Barwa ani klarowna ani mętna - APA1 była mega mętna i nieprzejrzysta, APA3 jest mętna ale przejrzysta.

 

20 maja

mycie i dezynfekcja sprzętu NaOH.

Najpierw umyłem wszystkie 4 stare wiadra i 2 kraniki i wężyk nową gąbką płynem do mycia naczyń, dodatkowo kraniki i wężyk zagotowałem. Użyłem 2.5 litra bardzo gorącej wody i 90 gramów NaOH, zostawiałem w kolejnych wiadrach przewracac je raz na jakiś czas na bok lub do góry nogami oraz trzęsąc tymi wiadrami. Po wszystkim przemyłem całość wodą pod prysznicem, później dodatkowo przepłukałem litrem wody ok 1% kwasu fosforowego (nie zdążyłem znaleźć jakie ma być stężenie kwasu) i znowu przepłukałem wodą i na koniec jeszcze jakimś neodetestrolem z browamatora.

 

27 maja 10 dni po zabutelkowaniu

Jeszcze trochę za mało nagazowane, mam nadzieję że dogazuje. Piwo lekkie, orzeźwiające, lekko dzikie.

 

9 czerwca:

Piwo solidnie się nagazowało. Jest dość dobre i orzeźwiające.

 

12 sierpnia:

Mam bałagan w pokoju, zapomniałem, że mam pochowane jeszcze butelki z tego piwa.. zdegustowałem i nie odrzuca, nie wychodzi z butelki, jest lekko dzikie. Nie umiem inaczej tego nazwać.

 

19 sierpnia

Dziewczyna czuje DMS! Możliwe, że przez gorąco w mieszkaniu, krótkie gotowanie (chyba tylko godzina, może niecała) i długie chłodzenie.

 

22 sierpnia

Dodam jezcze, że to piwo jest niesamowicie klarowne. Wcześniej tak nie było.

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

2 maja

Posadziłem chmiel. Niestety nie ja odbierałem przesyłkę i kilka sadzonek się pomieszało po włożeniu do doniczki. W ziemi przy domku rodziców kolejno od lewej:

niż, Izabella, Cascade(podobno amerykański), niż, niż. Gdzie "niż" jest losową sadzonką ze zbioru {Nuget, Iunga, Żatecki}.

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

7 maja Kveikowy eksperyment

Drożdże z butelek po piwach z Profesji: Bard i Hejnalista zadałem do słoiczków z ok 150 ml brzeczki ok 9 blg, często mieszając. Hejnalista ruszył, bard nie. Po kilku godzinach u hejnalisty mała pianka, po 12 godzinach większa pianka, po ok 26 godzinach przelałem Hejnalistę do słoika z 600 ml brzeczki, jak zacznie się namnażać to zadam ten starter jutro/pojutrze do ok 10 litrowej warki. Słoiki z brzeczką oczywiście tyndalizowane. Duży słoik po 12 godzinach ma solidną piankę i syczy przy zamieszaniu. Będzie warzone!

 

8 maja, słoik ładnie syczy, pianka ładna

 

Warka 9

Kveik APA

start o 18.00

Zasyp:

1.8 kg pilzneńskiego

0.5 kg płatków owsianych z supermarketu, skleikowane

0.5 kg płatków pszennych z supermarketu, skleikowane

 

Zacieranie ok 65 stopni ok 1h45', filtracja na samym wężyku. Wydajność ok 54%, znowu słabo, może przez te płatki

Chmielenie:

Magnum 12 gramów na 45 minut.(czemu tak krótko? bo w trakcie stwierdziłem, że sypnę jeszcze mosaic na aromat i że może jakąś gorycz też oddać)

Skórka z cytryny i grejpfruta + 15 gramów mosaic na chłodzenie

 

Wyszło 12 litrów ok 11-12 Blg.

o 23 już się chłodzi w brodziku pod prysznicem z lodem.

o 24 brzeczka ma jakieś 25-30 stopni "na oko", zadaję drożdże, idę spać.

Nad ranem o 8.00 już widać pianę na kilka mm (mam przezroczyste wiadro) i delikatne bulkanie.

Godzina 18: na pianie widać ruchy jakby na jeziorze, jakby się tafla kołysała i były prądy - bąbelki na powierzchni piany poruszają się w różnych kierunkach. Nie mam porównania z innymi drożdżami, bo to pierwsza warka w przezroczystym fermentorze, ale bardzo ładnie to wygląda. Pachnie w pokoju w pobliżu fermentora słodko owocowo. Fermentor jest ciepły w dotyku.

 

Temperatura w pokoju to ok 25 stopni, bo nie ma słońca. Jak przygrzeje za kilka dni to spokojnie będzie 30.

 

20 maja, piwo ma 3-3.5 Blg, zatem odfermentowało powiedzmy 70%, zostawię jeszcze na jakiś czas w drugim fermentorze i z niego będę rozlewał do butelek.

W smaku nie przypomina "farmhousów" jakie piłem. Jest dość pełne, w zapachu słodkie, owocowe, w smaku przyjemnie gorzkie.

 

24 maja

zabutelkowałem z dodatkiem 60 gramów glukozy na ok 11 litrów piwa. Wyszło bardzo soczkowe. Trochę chyba jestem przemęczony - nie zmierzyłem Blg przed zlaniem.. powiedzmy, że było 3. Flokuacja drożdży wysoka, jak na zdjęciu. Faktycznie złożona z takich kulek jak w serku wiejskim.

 

 

kveik-gestwa.jpg

kveik.jpg

 

28 maja

4 dni po zabutelkowaniu bardzo lekko nagazowane, barwa żółta, nieprzejrzyste, czuć jajko(gotowane, nie zgniłe) w zapachu i cytusy w smaku, ale nie jest kwaśne. Brakuje mi trochę chmielowych aromatów.

 

2 czerwca

Degustacja 9 dni po zabutelkowaniu. Kilka osób zgodnie stwierdziło,że piwo jest dobre, bardzo pijalne i smakuje trochę jak fanta, dlatego nazywam to piwo Kvanta.

 

4 czerwca

kolejna degustacja. Piana obfita, grubopęcherzykowa i błyskawicznie znika. W aromacie dziewczyna twierdzi, że pomarańcza i fanta, ja twierdzę, że to taka pomarańczowa guma mamba. Goryczka jak dla mnie w sam raz, dla dziewczyny lekko piekąca.

kveik-degustacja.jpg

 

7 sierpnia

Piwo szybko wychodzi z butelki tworząc potężną pianę która gwałtownie redukuje się do zera. W smaku podobnie jak wcześniej. Ogólnie gdyby nie brak piany to byłbym zadowolony z tego piwa.

 

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

Daj znać jak wyszło :). Cieszę się też, że artykuł był przydatny. Na HotHead świetnie wychodzą też szybkie niskoalkoholowe piwa. Fajna sprawa na lato.

Edited by Daniel()

Share this post


Link to post
Share on other sites

Warka 10

Kveike-weizen (albo raczej kvevike-wheat, kveat?),

czyli pierwsze pszeniczne na kveikach. Ogólnie pomysł był taki, aby podzielić tę warkę na dwie, z jednej zrobić kveike-weizen, czyli zwykła pszenica na kveikach, a drugą zakwasić lactobacilusami i zrobić pojutrze berliner-weisse(kveikiner-weisse), ale nie mieli w aptece pasków do mierzenia PH, więc poczekam chyba z tym kwasem. Być może dodam do niektórych butelek trochę kwasu mlekowego, zastanowię się.

  

25 maja wieczorem śrutowanie, 26 maja od rana warzenie

 

Zasyp:

2 kg pszenicy

2.5 kg pilzneńskiego

 

Chmiele:

50 gramów lubelskiego w szyszkach 

 

drożdże: HotHead ale z gęstwy

 

Zacieranie:

Filtracja: wężyk + sitko z ikei + podbicie 5 litrów bardzo gorącej wody. Powolna filtracja, dużo gorącej wody nad złożem filtracyjnym, wyszło prawie 30 litrów filtratu, 14 litrów o 14 Blg, 14 litrów powiedzmy 5 Blg, co daje powiedzmy ok 65% wydajności?

 

Na początku warzenia odebrałem 2 chochelki brzeczki i na szybko zrobiłem starter używając gęstwy - po godzinie już jest bardzo obfita piana, zaraz się okaże, że fermentacja w słoiku skończy się zanim schłodzę brzeczkę :D. Warzyłem na 2 garnki, najpierw uwarzyłem 14 litrów, schłodziłem do ok 40 stopni, zadałem do fermentora wraz ze starterem, później uwarzyłem kolejne 14 litrów, schłodziłem i zadałem do tego samego fermentora. O 16 zadałem drugi garnek, po 10 minutach już bulka w rurce. W momencie wlewania drugiego garnka już było widać na pianie oznaki pracy tych drożdży, czyli brązową pianę. Wyszły 24 litry. jakoś, powiedzmy 11 Blg. Po 10 minutach zaczęło się bulkanie. Po godzinie bulka ogniem ciągłym.Po 24 godzinach bulka raz na jakiś czas.

 

4 czerwca

zlałem na cichą, piwo wygląda i smakuje dobrze, ma 2 Blg, może 2.25. Pachnie, moim zdaniem, czerwonymi pomarańczami. Jest na tyle klarowne, że widać palce po drugiej stronie szklanki.

 

9 czerwca

Czekam jeszcze z rozlewem do butelek, bo chcę do połowy butelek dodać troszke kwasu mlekowego, a odbiorę go z poczty dopiero w pn.

 

11 czerwca

butelkowanie 22 litrów piwa odfermentowanego do 1.5 stopnia Blg.

Do ostatnich 10 litrów dodałem 30 ml kwasu mlekowego, co dało przyjemną lekką kwaśność, która moim zdaniem tu pasuje. Zobaczymy, jak się nagazuje. Co zaobserwowałem - tydzień temu czuć było bardzo wyjaźnie czerwone pomarańcze, teraz ten zapach się jakoś ulotnił. Piwo jest też mniej gorzkie niż to poprzednie. Dziewczyna czuje tu herbatę.

 

17 czerwca

degustacja pszenicznego kveika bez dodatku kwasu.

Lekko już jest nagazowane, piana jakaś jest, nawet delikatnie zostaje na ściankach szklanki. W barwie słomkowe, zamglone (widać cień palców po drugiej stronie szklanki, ale nie jest ani soczkowe lub błotniste). W smaku.. taki wheat. American wheat bez amerykańskich chmieli. Przypomina też piwo Panna Marianna nazwane witbier, ale też zrobione ze słodu pszenicznego. Po zamieszaniu wychodzi gruszka i jasne winogrona. Pomarańczy nie ma, co sugerowałoby albo, że w poprzedniej warce te pomarańcze były jednak od dodanych skórek, albo, że ulotniły się w trakcie długiej cichej, albo, że w pierwszej warce był underpitching i dlatego wyszło tyle tych pomarańczy? Mniejsza o to. W każdym razie, piwo jest dobre na upały, lekkie i bardzo pijalne.

 

Koszt surowców: poniżej 50 groszy za piwo, nie licząc robocizny, zużycia sprzętu i gazu.

 

edycja:

Wersja z dodatkiem kwasu też jest dobra, poziom kwasowości jest idealny - wyraźnie wyczuwalny, ale nie wykręcający ryja. Brakuje nam tutaj cytrusowości, może by następnym razem nachmielić na bogato jakąś citrą?  Kwasowość jest przyjemna, ale jednowymiarowa. Jeden plus, że nie ma rzygów :) jak w co niektórych kraftach ze sklepu. Wersja bez kwasu lepsza.

 

30 lipca

Ułożyły się te piwa i są jakieś takie lepsze. Jedno piwo wyszło z butelki.

 

7 sierpnia

Lekkie i orzeźwiające. To samo, delikatne gruszki i winogrona.

 

 

kveikwheat.jpg

 

 

15 września:

Dzisiaj piliśmy piwo Rożkowe, gose z piwoteki i smakowało bardzo podobnie, z tym że lekko słone i z kolendrą. Jest pomysł, aby powtórzyć to piwko i zrobić z niego właśnie takie gose.

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chmielnik ma się następująco.

Nugget, Iunga i Żatecki(pomieszane ) wyszły z ziemi i rosną bardzo powoli. Izabella rośnie najlepiej, wyszły z ziemi dwa pędy i pną się w górę po dwóch kijkach. Cascade nie rośnie nic a nic. A najbardziej mi zależało na cascade, a najmniej na izabelli. :)

 

Załączam zdjęcia. Jeśli ktoś potrafi po liściach rozpoznać które to Nugget, które Iunga a które to Żatecki, to dajcie proszę znać :) Sorry za obrócone zdjęcia

 

 

po_srodku-kolo_cascade.jpg

plot_z_prawej.jpg

plot_z_lewej_kolo_izabeli.jpg

izabela.jpg

 

10 sierpnia aktualizacja

Izabella ładnie się pnie w górę, ma już ok 3 metry. Jeden nugget/iunga/żatecki wyszedł z ziemi i ma ok półtora metra, drugi niecałe pół metra. Ten chmiel z pierwszego zdjęcia na górze to jednak nie chmiel tylko chwast.

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

Warka 11

 

26 czerwca wieczorem

 

jakiśtam kolejny kveik

ogólnie będę miał miesięczną przerwę od warzenia, zatem coś mocnego.

Zacieram właśnie 3,7 kg pale ale/pilzneński (końcówki z dwóch worków).

Czymśtam dochmielę, dosypię cukru kandyzowanego własnej produkcji i zostawię na miesiąc.

 

Wyszło mi 14 litrów ok 14 Blg i 8 litrów ok 8 Blg zatem wydajność ok 70% z grubsza licząc, czyli nie najgorzej. Filtrowałem tylko na oplocie, powoli, przed ostatnim zlaniem zamieszałem dodatkowo to co było w filtratorze.

 

14 litrów podgrzałem powoli do 75 stopni i zostawiłem do ostygnięcia, robię piwo Raw w ramach eksperymentu, jak również z powodu że jest pierwsza w nocy a rano idę do roboty. Podgrzewałem z chmielem ok 20 gramów mosaica i 10 gramów magnuma. Pierwszy garnek już się chłodzi, drugi garnek zagotowuję z chmielem wyciągniętym z pierwszego garnka, niech pójdzie na gorycz. Starter z kveików zaczął pracować zanim w ogóle dodałem do drożdży brzeczki... gęstwa w słoiku sama zaczęła się robić taka puszysta pod wpływem temperatury :)

 

Chmiel w drugim garnku gotował się przez kilka godzin, bo zasnąłem, odparowało do jakichś 2 litrów. Rano zadałem drożdże, ruszyło powiedzmy po godzinie. Chmiel się rozgotował na błoto, tak, że spokojnie przez muślinową siateczkę wypływał :)

 

4 sierpnia

 

piwo jeszcze w fermentorze, nie da się tego pić. Jest mocno alkoholowe i rozpuszczalnikowe/bimbrowe/zmywacz do paznokci.

 

Nigdy więcej mocnych kveików latem.

 

28 sierpnia

Dalej niedobre. Zabutelkowałem 10 butelek, zobaczymy czy coś się zmieni, resztę wylałem. 

 

Jakoś w grudniu wypilismy ostatnie  butelki. Dało się to wypić, rozpuszczalnik trochę ustąpił, pojawiły się też takie jakby belgijskie smaki przypominające kompot z suszu owocowego pity w wigilię. 

 

4 stycznia, jednak znalazłem jeszcze 3 butelki 

Mam zatkany nos, więc mogę być nierzetelny, ale nawet mi to piwo smakuje. Ewidentnie suszone owoce, trochę słodkawe, jakby miodowe, bursztynowa i piięknie klarowne.

 

4 kwietnia

wypijam ostatnią butelkę. Piwo nie jest złe. Jest mocne, ale alkoholu już tak bardzo nie czuć, rozpuszczalnika w aromacie już nie ma, jest troszkę mdłe i jest owocowe w taki belgijski sposób, suszona morela, jest tylko taki nie do końca przyjemny posmak po przełknięciu, taki słodko-zalegający. Dupy nie urywa, ale żałuję, że wylałem.

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 25.05.2018 o 20:01, Glowa napisał:

Filtracja: wężyk + sitko z ikei

Możesz bliżej opisać ten proces ? Ważyłem coś z identycznego zasypu plus płatki owsiane i pszenne i z zasypu na 20 litrową warkę odzyskałem tylko 8l brzęczki sracz rurką

Szukam lepszego sposobu na filtracje pszenicy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Do fermentora z kranikiem 30litowego(około) wkręcam sraczwężyk, a wyżej wciskam sitko z ikei jako fałszywe dno i wciskam na chama obręcz tak głęboko jak się da(chyba trochę się przy tym rysuje). Wlewam gorącą wodę, żeby przykryła sitko(ok 5 litrów, jak tego nie zrobię to się przytyka), przelewam zacier z garnka do filtratora, zostawiam na ok 10 minut, żeby warstwa filtracyjna się ułożyła, zawracam trochę filtratu, dolewam gorącej wody do filtratora, filtruję bardzo powoli.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

18 sierpnia

Pare dni temu zabutelkowałem miód pitny w ilości jednej butelki 0,33 litra. To była miniwarka fermentowana przez jakieś pół roku w słoiku :)

Pozostałe ok 0.15 litra wypiłem i jakąśtam końcówkę wylałem. Smakuje jak miód gryczany z którego ktoś zabrał cukier. Głupi, że nie zmierzyłem Blg.

 

Powoli przygotowuję się do nowego sezonu piwowarskiego, myślę że za tydzień-dwa uwarzę jakiegoś lekkiego kveika, jeśli nie będzie za dużych upałów. Zamówiłem sobie worek 25 kg słodu pilzneńskiego :) Z inspiracji, piłem ostatnio piwo Letnia Przygoda z browaru za miastem i chcę uwarzyć coś podobnego. Session ipa z sokiem pomarańczowym i trawą cytrynową, pycha. Mam też ochotę na jakąś brown ipe, może double brown ipe.

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

26 sierpnia

Kupiłem sobie lodówkę do fermentacji małych warek. Zobaczymy czy coś się uda, za pomocą kilku wkładów jak na razie udało mi się zejść do 19 stopni przy pustym fermentorze przy temperaturze w pomieszczeniu ok 25 stopni. Na styk się mieści wiadro 15 litrowe z castoramy, w którym będę fermentował małe warki. 

 

Nie inspirujcie się moim pomysłem, dopóki nie podzielę się wnioskami :) 

 

Sorry obrócone zdjęcia, jak nie zrobię, zawsze je obraca.

 

 

20180826_142711.jpg

20180826_142941.jpg

Edited by Glowa

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...

×
×
  • Create New...