Jump to content
domito

Mini warka (ekstremalna), fotorelacja

Recommended Posts

Witam :-)

Od długiego czasu przeglądam forum i korzystam z jego zasobów i wiedzy innych Piwowarów.

Czas teraz dać coś od siebie. 

Wcześniej wykonałem kilka standardowych warek (mniej lub bardziej udanych, ale wciąż uczących czegoś nowego), i nie wymyśliłem przy nich nic nowego.

Na dłuższy czas musiałem zaprzestać warzenia (dzieci :)  a co za tym idzie brak czasu), jednak nie mogłem przestać myśleć o swoim piwie. Nawet mniej udane z moich piw były lepsze od sklepowych.

No i wymyśliłem, mini warkę 5 litrów, żeby zaoszczędzić na czasie oraz przestrzeni. Kto ma dwójkę maluchów w domu ten wie że gorący pojemnik z filtrowaną brzeczką jest świetną zabawką :D

I zrobiłem żytnie IPA (takie mniej-więcej), pomiędzy rosołem i sosem na drugie danie.

Skład: słody pilzneński o,5 kg, wiedeński 0,5 kg, pale ale red 0,25 kg, żytni 0,25 kg, chmiele columbus, citra, gips piwowarski, mech irlandzki, drożdże US-05.

IMG_20171003_084654.thumb.jpg.f2c599d7a653cb79fff7aef4e95c0ccd.jpg

 

No to siup,  zaczynamy...

Zacieranie: słód żytni 0,25 kg w 1 litrze wody, temp. 44-45 przez około 60 minut (przerwa na goździki i zneutralizowanie kisielu)

 

IMG_20171003_083319.thumb.jpg.e5e4ad260d9cc4c5d91be9c51b4a2877.jpg

IMG_20171003_083634.thumb.jpg.fb6a5a75397cb5d427066d54fd9f5599.jpg

 

Do gara o pojemności 6,5 litra słody pilzneński, wiedeński po 0,5 kg. i 125 g. pale ale red, gips piwowarski (1/4 łyżeczki), do tego woda w ilości około 4 litrów, temperatura 64 stopnie.IMG_20171003_100231.thumb.jpg.383d54ba582faae1614549d1cb548c11.jpgIMG_20171003_101153.thumb.jpg.0d63e9a33443108c7af63123b56ad557.jpg

 

 

Zacieranie przez około 60 minut, z podtrzymaniem temperatury na leniucha - bez mieszania w piekarniku.IMG_20171003_102559.thumb.jpg.7b1d0dbc89107204ec0453376c2e523d.jpg

 

Dorzucam 125 g. pale ale, żytni, podnoszę temperaturę do 72 stopni, uzupełniam wodą do 5,5 litra, zacieram znowu w piekarniku około 40 minut.

IMG_20171003_111957.thumb.jpg.3ca7f77c4e35317aa0c49bc37b12a694.jpg

Próba jodowa (raczej zbędna...), ale co mi tam...

IMG_20171003_114032.thumb.jpg.acec17dd4b87e1cf95a61bc02b53c90a.jpg

 

Teraz mashout na kilka minut.

IMG_20171003_121417.thumb.jpg.8881ad51109f5f02877f0e642aa7ef7d.jpg

 

Teraz filtracja i wysładzanie przy pomocy urządzeń z kosmicznych materiałów i zaawansowaną nanotechnologią :DIMG_20171003_122241.thumb.jpg.43e84278880307a9e3df5c97e122091c.jpgIMG_20171003_122245.thumb.jpg.68d4971dc0cee46280632cfe231c7212.jpg

 

Obcięta butla piątka z wypalonymi gwoździem dziurami (potocznie znana jako fałszywe dno).

Filtracja niestety przebiegła tragicznie. Zatkało się z miejsca, w młócie pełno drobnego pyłu, trzeba było uruchomić plan awaryjny i wesprzeć się sitkiem perlonowym i cedzić przez nie, następnie młóto do miski, przelać gorącą wodą, zamieszać, odczekać i ponownie sito. Przerwa w 44 stopniach dla żyta nie zdała egzaminu, może pomógłby enzym rozluźniający.

Dodam że tym sposobem filtrowałem już raz. Sam jęczmień, na piwko coś ala belgian saison i nie było problemów a brzeczka była klarowna (piwo już zabutelkowane i czeka w piwnicy).

 

Uzyskałem 6 litrów dość mętnej rzeczki 14 blg.

IMG_20171003_135118.thumb.jpg.807a5d15a1ba575d902016ad963d432e.jpg

 

Gotowanie przez 60 minut (tak z grubsza licząc, samo chmielenie przypilnowane dokładniej :)), chmielenie: columbus 5 g. na 45 minut, citra 7g. na 15 minut i citra 8g. na 5 minut, do tego mech irlandzki namoczony wcześniej jakieś 2 godziny na 15 minut. Według kalkulatora PPPP, IBU powinno wyjść około 48.

IMG_20171003_100236.thumb.jpg.ff71aebe8a9f87c1cd216a5381282984.jpg

 

Po gotowaniu otrzymałem 5 litrów brzeczki o blg 16, dodałem litr wody do otrzymania 14 blg. Ładny aromat chmieli, trochę goryczkowe ale przypuszczam że ułoży się z czasem.

Teraz czas na chłodzenie, pomogło mi kolejne zaawansowane technologicznie urządzenie czyli balkon i dwie butelki po 5 litrów :D

Butelki odkażone i zalane jeszcze gorącą brzeczką, zakręcone więc mogą się chłodzić bez obawy o zakażenie.

IMG_20171003_202847.thumb.jpg.7ed6cfa1dac81382c327a05c11744a44.jpg

Rano, przed wyjściem do pracy zadałem brzeczkę starterem wykonanym wieczorem z rozcieńczonej brzeczki i drożdży. Wstawiłem do piwnicy i czekam na efekty...

 

Podsumowując.

Warka zrobiona: doświadczalnie, po partyzancku, z braku czasu, chęci wypicia własnego piwa, pomiędzy gotowaniem rosołu (widoczny gdzieś na drugim planie) i sosu do drugiego dania, zabawiania dzieci bo na dworze pada i karmienia tychże moich kochanych urwisów popełnionym rosołem i drugim daniem.

 

Wszystkie uwagi i sugestie (zwłaszcza konstruktywna no i zwłaszcza pochlebne) mile widziane :D

 

No i coś czuję iż to nie koniec mini warek, mam już pewne plany i przemyślenia w tej materii.

 

Pozdrawiam :drinks:

 

P.S. Jak zabutelkuję a później odkapsluję i spróbuję to napisze.

 

 

IMG_20171003_121417.jpg

Edited by domito
zapomniałem dopisać drobiazgi.

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, domito napisał:

Filtracja niestety przebiegła tragicznie. Zatkało się z miejsca, w młócie pełno drobnego pyłu, trzeba było uruchomić plan awaryjny i wesprzeć się sitkiem perlonowym i cedzić przez nie, następnie młóto do miski, przelać gorącą wodą, zamieszać, odczekać i ponownie sito. Przerwa w 44 stopniach dla żyta nie zdała egzaminu, może pomógłby enzym rozluźniający.

Myślę, że przy takich małych warkach najlepsze byłoby zacieranie w worku  - wyciągasz, wyciskasz i jesteś gotowy do gotowania.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Robilem w sobote standardowa warke na zycie z przepisu Dori i filtracja tragedia. Nie pomagalo dosypanie 300g łuski, wysladzanie prawie ze wrzaca woda oraz ciagle mieszanie. Oplot od razu zapychal sie żurem. Skonczylo sie na tym ze przepuscilem to to chyba 4 razy przez gazę i dałem do gotowania. Myslalem ze w gotowaniu wytraci sie troche osadow, ale nic z tego. Brzeczka w takiej samej konsystencji trafila do fermentora i nastepnym etapem ratowania sie bedzie zelatyna ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

ostatnie 30 warek zrobiłem w ten sposób, jak poszukasz to znajdziesz nawet mój wątek na forum :). Fajna sprawa takie wareczki, zwłaszcza jeśli lubisz eksperymenty i urozmaicenie. Polecam też zabawy z kwaszeniem brzeczki i owocami. Ogólnie taką miniwarkę machniesz po pracy, a nawet zdążysz posprzątać ;). do filtracji polecam wiadro 10l z castoramy + kranik + sraczwężyk. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sam myślałem nad takim rozwiązaniem gdy nazbiera mi się jeszcze troche resztek :) szybkie piwko do szybkiego wypicia.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odradzam lanie gorących płynów do PET, ze względu na wydzielanie toksyn. Zaopatrz się w wiadra z HDPE.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Też będę się bawił w takie kilowe warki, ale koniecznie BIAB. Mały zasyp to lekki do podniesienia worek, wystarczy podnieść, ścieknie i po filtracji.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 4.10.2017 o 11:12, domito napisał:

z braku czasu

ile czasu w sumie ci się zeszło ? mam wrażenie że normalną warkę robił by ze 30 min dłużej no może 45 :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciężko powiedzieć ile czasu łącznie. Zacząłem około 10, skończyłem około 15. W międzyczasie gotowanie obiadu, karmienie i zabawianie dzieci. Głównie chodziło o to, żeby zmieścić się z gorącymi garami z dala od ciekawskich maluchów (20 litrów wysładzanego młóta + 2 dwoje dzieci = recepta na nieszczęście). 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 6.10.2017 o 06:42, domito napisał:

Ciężko powiedzieć ile czasu łącznie. Zacząłem około 10, skończyłem około 15. W międzyczasie gotowanie obiadu, karmienie i zabawianie dzieci. Głównie chodziło o to, żeby zmieścić się z gorącymi garami z dala od ciekawskich maluchów (20 litrów wysładzanego młóta + 2 dwoje dzieci = recepta na nieszczęście). 

Hmm Mam ten sam "problem" czyli dwójka dwulatków, ale od czego są noce. O dwudziestej dzieci w łóżkach,a ja wstawiam gary na gaz. Z reguły o drugiej najpóźniej trzeciej jestem w łóżku :) 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 9.10.2017 o 17:39, hotmas napisał:

Hmm Mam ten sam "problem" czyli dwójka dwulatków, ale od czego są noce. O dwudziestej dzieci w łóżkach,a ja wstawiam gary na gaz. Z reguły o drugiej najpóźniej trzeciej jestem w łóżku :) 

Moje maluchy to modele "nocny marek", najwcześniej w łóżku 22-23... Jeszcze troszkę i zrobi się jak na forum dla rodziców ;-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

No ale do rzeczy!

Piwko stało sobie grzecznie w piwnicy w temperaturze ok. 16 stopni, ładnie pracowało i pachniało dookoła cytrusami.

Minęło 7 dni, postanowiłem zajrzeć. Nic już nie pachniało, zaczęło się klarować osady poszły na dno.IMG_20171010_180422.thumb.jpg.5237c5b1237decea0386560f96560c41.jpg

IMG_20171010_185846.thumb.jpg.df5347bc2931c1b6821be996280d17ae.jpg

 

Czas przelać na cichą. Odkręciłem i aż mnie cofnęło. Smrodek... :( Musi być jakieś zakażenie. Odkręcam drugą i to samo :(

Jak ktoś z was był  uzdrowisku Kudowa Zdrój i popijał wody lecznicze, to właśnie podobnie zalatywało z butelek.

Miałem już puścić wszystko w kanał z krwawiącym sercem, ale zastanawiam się jak to się stało, że obie butelki uległy zakażeniu.

Przecież były odkażone i zalane gorącą brzeczką a później drożdże ładnie pracowały i pachniało super.

Nie mając nic do stracenia, wężykiem odciągnąłem z nad osadu i powąchałem. Po smrodku został jedynie niewielki ślad. W smaku nawet przyjemnie, bez wtrąceń.

Nie czuć może za mocno cytrusami, ale chmielenie na zimno jeszcze przede mną. Blg zeszło z 14 do 5.

IMG_20171010_190335.thumb.jpg.e15409ead8b86265c9b43f4cd656ced4.jpg

Po zlaniu wyszła jedna pełniutka butla 5l. Widać jeszcze czasem bardzo delikatne bąbelki i wytarza się troszkę piany. Czuć czasem jeszcze troszkę pozostałości smrodku

ale po chwili wietrzenia lub powachlowaniu nad butelką znika. Może to drożdże zasmradzają tak (nigdy wcześniej o czymś takim nie słyszałem) lub słód żytni?

Jeśli ktoś z was ma jakąś idee to proszę o podzielenie się. Na razie czekam dalej co będzie.

Pozdrawiam.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Edited by domito

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy ten aromat to klimaty zgniłego jaja? Bo tak kojarzą mi się te uzdrowiskowe wody. Jeżeli tak - H2S, częściowo na pewno się ulotni, jest to naturalny produkt fermentacji, który z czasem powędruje do atmosfery, zależy jak bardzo dużo się go naprodukowało, ale powinno być ok. Siarkowodór jest bardzo lotny, dlatego zniknął Ci po zlaniu próbki.

 

A, no i najważniejsze, to nie był czas zlewania tego piwa. Minęło dopiero 7 dni, śmierdzi, zeszło dość płytko - po co ruszać?

Edited by Jasiu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Minęło parę dni i zaszły pewne zmiany, wyjątkowo na lepsze. Przykry smrodek ulotnił się. Jasiu, miałeś rację a śpieszyłem się ze zlewaniem bo chciałem pozbyć się bałaganu z dna (to on najbardziej śmierdział). Fermentacja zeszła już głębiej, do około 3 blg i jeszcze delikatnie pracuje, jak zakręcić butle to po kilkunastu godzinach wzdyma ją. Czas powoli odważać chmiele na zimne chmielenie - columbus 4 gramy i citra 6 gram.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.