Jump to content
Sign in to follow this  
ksiegarz5

Nagazowanie/refermentacja w WYleżakowanym piwie

Recommended Posts

Witam!

Od jakiegoś czasu przeglądam piwo.org i nie mogę znaleźć do końca satysfakcjonującej mnie odpowiedzi odnośnie nagazowania/refermentacji w piwie które leżakowało przez jakiś czas. Mam zagwozdkę, a w zasadzie dwie które się ze sobą łączą, ale po kolei.

Na przełomie marca i kwietnia br. uwarzyłem drugiego portera bałtyckiego z ekstraktów słodowych. Pierwszego łaskawie przemilczę ...

Z WES Ciemnego na chmielonego 1,7 kg, dwóch Pale Ale 1,7 kg oraz jednego Light 1,7 kg. Do tego dołożyłem BA Brew-kit Plus 1 kg, 250g suski sechlońskiej i, bojąc się o zbyt jasne piwo, 0,5 kg palonego jęczmienia. Drożdże to dwie paczki S-23.

Porter na starcie miał 24* Blg, a po dwóch tygodniach burzliwej zszedł do 11*. Przez kolejne dwa tygodnie cichej, z dodatkiem 250g suski sechlońskiej oraz 20g płatków dębowych moczonych przez jakieś 3-4 miesiące w zalewie spirytusowo-wodnej 50/50 zeszło o kolejne dwa stopnie, do 9.

Zabutelkowałem dodając glukozę rozpuszczoną w przegotowanej wodzie.

I tu mógłbym skończyć, ale ... udało mi nabyć w miarę tanio 7l dębową beczkę. Nową, nie śmiganą. Chciałem ją wypróbować i po cichej przelałem część z 21 litrowej warki do beczułki celem leżakowania. Zamierzam potrzymać go do października, ale co będzie dalej, nie wiem.

Moje pytanie brzmi. JAK nagazować takie wyleżakowane piwo?

Czytałem na tym forum i część osób po prostu dodaje odpowiednią ilość glukozy, część sypie świeże drożdże. Inni dodają odrobinę gęstwy ...

Mam trochę S-23, ale termin mija w czerwcu, a choć są trzymane w lodówce, to za kolejne trzy miesiące może być z nimi kiepsko. :( Szkoda mi zmarnować piwo, bo choć jest tam go TYLKO 7 litrów, to jest to też AŻ 7l potencjalnie dobrego, hm, "sztosa" i dodając jakieś "padaki" będę tylko sobie pluł w brodę jeżeli złapie jakiegoś "syfu" przy tym ...

Czy ktoś ma doświadczenie w tego typu "zabawie" w leżakowanie?

 

Druga sprawa, która się nie jako łączy z tą pierwszą, to chęć uważania w przyszłym roku podobnej warki, również z myślą o leżakowaniu w beczce jeżeli ta pierwsza da radę, ale przy użyciu innych drożdży i ... podziału jej na dwa fermentory.

Chcę mianowicie 20-22 litrową warkę, również z ekstraktów ale celuję w 20* Blg, podzielić na pół i pierwsze 10l zaszczepić W-34/70, a do drugiej dziesiątki "wsypać" S-04 celem stworzenia RISa. Względnie portera na górniakach. ;p ;)

Wg kalkulatora powinienem w obu przypadkach użyć po dwie saszetki 11,5g. Czy to będzie o.k.? Skoro na warkę 21 litrową o Blg 24 dawałem podwojoną ilość drożdży, to na 10l chyba powinno być po jednej paczce na fermentor ...

 

Liczę na konstruktywną krytykę oraz pomoc.      

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

Moje pytanie brzmi. JAK nagazować takie wyleżakowane piwo?

 

Odp:

 

 

 

Czytałem na tym forum i część osób po prostu dodaje odpowiednią ilość glukozy, część sypie świeże drożdże. Inni dodają odrobinę gęstwy ...

 

 

 

hyba powinno być po jednej paczce na fermentor ...

 

Odp:

 

 

 

Wg kalkulatora powinienem w obu przypadkach użyć po dwie saszetki 11,5g.

 

Pozdrawiam :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pindin -> Dziękuję za, hm, odpowiedź, ale albo ja złe wytłumaczyłem albo ty mnie nie zrozumiałeś. ;P

Ne chodzi o to, że nie wiem czym, ale czy przez te pół roku w MOCNYM piwie drożdże przeżyły. :/ Czy jeśli dodam odpowiednią ilość rozpuszczonej w wodzie glukozie porter nagazuję mi się "tak po prostu"? W takim razie jak bym chciał wymrozić, to też przetrwają -20°C tak?

Czy nie lepszym/pewniejszym sposobem nie było by dodanie odrobiny drożdży?

O.k. Użyję dwóch paczek drożdży, ale czy to nie za dużo na 10l piwa?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdzieś ostatnio czytałem artykuł, może nawet link był tu na forum, że naukowcy wskrzesili drożdże z piwa odnalezionego na wraku jakiegoś statku, który zatonął ze 200lat temu :)

 

A tak poważniej to nie wiadomo co będzie po tym pół roku, na pewno jakieś komórki drożdżowe przeżyją tylko pytanie ile im czasu zajmie nagazowanie piwa jeśli w ogóle to się uda. Na pewno dodanie świeżych drożdży jest pewniejsze w tym przypadku tak jak piszesz.

 

Skoro kalkulator pokazuje, że 2 paczki to daj 2 paczki. Weź pod uwagę, że już sam duży ekstrakt działa dosyć destruktywnie na komórki drożdżowe bo ciśnienie osmotyczne, szok itd więc pewnie trochę ich zginie już na starcie, dalej roboty też nie mają łatwej. Dlatego swoją drogą znacznie bardziej, żeby nie powiedzieć wyłącznie, do mocnych piw zaleca się świeżą gęstwę a nie suchary z paczki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

udarr -> Też o tym czytałem. Na Interii albo innym Onecie, więc ... ;P

Dziękuję. Właśnie czegoś takiego oczekiwałem. Gdybyś był na moim miejscu, jak byś to zrobił? Zamierzam/zamierzałem rozpuścić około 20g glukozy, dodać odrobiny drożdży jak przy uwodnieniu, odczekać z pół godziny by roztwór dobrze się wymieszał z piwem i butelkować.

Wiem i pamiętam o tym, ale zastanawiam się czy to nie za dużo na taką małą ilość piwa ...

Co do gęstwy, to z niej nie skorzystam, bo jej po prostu nie mam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja bym dodał gęstwy do piwa i środek do refermentacji.

Bez gęstwy pewnie też by się nagazowało, ale trwałoby to dużo dłużej.

 

Sam kiedyś pozyskiwałem drożdże z piwa grodziskiego. Zlałem resztkę piwa do wody z cukrem. Po tygodniu miałem już małą warstwę gęstwy na dnie słoika. Tak zrobiłem ze 3-4 razy, drożdży namnożyło się dobre 100 ml i czas było wylać. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

W kwestii gęstwy to wszyscy robią tak: warzysz słabe piwo -> przelewasz je na cichą czy tam od razu jakoś butelkujesz -> masz gęstwę do mocnego piwa.

Ewentualnie możesz uśmiechnąć się do piwowarów z okolic czy to znajdując ich na mapce czy pisząc w sprawie gęstwy w specjalnym temacie, może ktoś akurat będzie miał czym się podzielić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie robię aż tyle piwa, by jednocześnie butelkować z dwóch fermentorów warki po 20l. ;P

Z resztą, nawet nie miałbym gdzie TAKIEJ ilości trzymać, bo straciłem dostęp do całkiem niezłej i suchej/zimnej piwnicy. :(

Hm, ale czy gęstwa z innego piwa nie będzie przeszkadzać? W sensie inne chmiele czy styl ...

Aha, jeszcze co do ewentualnego dodawania drożdży i środka refermentujacego to ile powinienem ich dać? Paczka to będzie na bank za dużo, ale i pół chyba też ... Jak sądzicie? Nie mogę sypnąć drożdży do butelki na oko, bo to pewnie będzie grozić granatami. :/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pokutuje pogląd, że im więcej drożdzy, tym mocniej nagazuje się piwo (aż do granatów). Tymczasem, im więcej drożdży, tym szybciej nagazuje się. Jeśli piwo jest właściwie dofermentowane, nie ma powodu, dla którego większa ilość drożdży miałaby dojeść coś więcej nż cukier do refermentacji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

paradox -> Na szybkim procesie nagazowania mi nie zależy. Wolałbym bezpieczny. ;p Z resztą, lepiej by to piwo było niedogazowane niż przegazowane. ;)

Co do właściwego dofermentowania ... 9* Blg z 24 w ciągu 4 tygodni jest dobrym czy złym wynikiem? Dodam, że burzliwa, przez pierwsze 3-4 dni była przeprowadzona w miarę ciepłym pomieszczeniu, a temperatura oscylowała w granicach 13-16, ale potem przeniosłem już fermentor do garażu gdzie było około 5-8°C.

Edited by ksiegarz5

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wykazywałem błąd w ostatnim zdaniu poprzedniego posta - ilość drożdży ma niewiele wspólnego z granatami, a w odfermentowanym piwie w oóle nic.

 

Rady jak zrobić pojawiały się już w wątku. Jak nie dysponujesz dobrą, czystą gęstwą, to bierz dobrze uwodnione suchary, albo zrób sobie starterek z odrobiny ekstraktu. Moim zdaniem, kluczowe będzie użycie tego samego szczepu drożdży, ew. takiego, który wytrzyma alkohol, a nie lubi jeść wielocukrów. Z tego co wiem, Fermentis F-2 do tego służą, drożdże winiarskie też się nadają (ale zapomnij o odzyskiwaniu drożdży z butelek, jeśli przyszłoby Ci do głowy.). A być może nagazowałoby się i bez tych manewrów, tyko na samych drożdżach zawieszonych w piwie. Być może.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mea culpa. Musiałem spać gdy czytałem twoją odpowiedź. :(

Odzyskiwał nie będę, aczkolwiek zastanawiam się nad użyciem drożdży z napoczętej paczki którą trzymam w lodówce ...

No nic. Muszę się zastanowić nad tym, ale chyba już mi pomogliście.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W dniu dzisiejszym, tzn., 18 października br., zabutelkowałem porter z suską sechlońską leżakowany w beczce 7l od 18.04.17. Uwarzony w 16.03.17.

4 litry piwa z 18g glukozy poszło w butelki 0,5l, 0,3l oraz jedna w 0,75l, korkowaną naturalnym korkiem. 2l poświęciłem na dalszy eksperyment z wymrażaniem ... Siedzi już w zamrażalniku 2h i ... nic.

Nie o tym chciałem jednak pisać, a o samym leżakowaniu ... W beczułce, przed "dolniakiem" był tylko miód pitny, własnej produkcji, ale raczej krótko, więc wydaje mi się, że nic nie wniósł.

Po za smakiem/zapachem suszonych/wędzonych śliwek ... piwo z budów mnie nie wyrwało. Wiem, że jest/było to porter z ekstraktów słodowych i do prawdziwego nie ma co porównywać, ale ... Sam nie wiem czego się spodziewałem, ale liczyłem na więcej. Drewna nie wyczułem, albo ja jestem słabym sensorykiem. ;p Siostra, po spróbowaniu piwa, stwierdziła, że jest nie dobre ... :/

Wiem, że zadawałem już podobne pytanie, ale czy ktoś robił już taki eksperyment z leżakowaniem piwa w beczce, ma większe doświadczenie i mógłby podzielić się swoją wiedzą? Czego powinienem się spodziewać? Na co należało by zwrócić uwagę następnym razem? Czy jest szansa, że piwo, po pół rocznym kontakcie z drewnem, po zabutelkowaniu, nabierze "rumieńców"?

 

Wspomnę jeszcze dodatkowo, że 7 października uwarzyłem Friut Ale, również z ekstraktów. Z WES Jasnego Na chmielonego 1,7 kg, Malt Ex. Light 1,7 kg, laktozy 750g oraz ekstraktu jasnego sypkiego 0,5 kg udało mi się uzyskać 16* Blg ... Wiśni, mrożonych, poszło tylko 450g, ale dzisiaj, po przelaniu na cichą, jeszcze ich dołożyłem. I przy okazji rozdzieliłem na trzy części:

- do fermentora 15l poszło 10l piwa i około 750g mrożonych wiśni,

- do fermentora 5l poszło 3l piwa, jakieś 100g mrożonych wiśni i ... 6ml kwasu mlekowego,

- do 7 litrowej beczki 7l piwa oraz 320ml soku wyciśniętych z wiśni (10,5* Blg ma/miał sok).

W ciągu 10 dni piwo zeszło do 8,5* Blg. Zamierzam teraz je potrzymać z sokiem/owocami ze dwa tygodnie a potem butelkować. Zobaczymy jaki będzie efekt, bo jeszcze nie dodawałem mrożonych wiśni do piwa ...

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.