Skocz do zawartości
marekm

domowa Whiskey \ Whisky \ Łycha

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć, są tu osoby które próbowały uwarzyć i potem upędzić domowym sposobem troszkę Łychy

Ostatnio gdzieś w sklepie widziałem słód do tego trunku.... 

* Macie jakieś sprawdzone receptury?

* Jak to zacierać? 

* Jak fermentować? Jakie drożdze? 

* Jak destylować?

* I co jeszcze trzeba wiedzieć? 

 

czy w ogóle warto?

Może macie jakiś fajny artykuł coś?

 

Dodam że na destylacji się nie znam, ale przysłowiowy szwagier pędzi całkiem dobry bimber 1410 i nie zna się na piwie ale pewnie mógłby coś pomóc.

 

Pozdrawiam,

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Zależy, co chcesz. Jak chcesz bourbon to kup kilka puszek (5) ekstraktu kukurydzianego, walnij to na 25 l wody i fermentuj. Potem do gara i termoulepszenie. Po całości wrzuć trochę płatków dębowych amerykańskich i zapomnij na 3-4 lata. Albo na 3-4 tygodnie, zależy od cierpliwości.

 

Fermentuj dedykowanymi drożdżami do bourbona, albo naszymi do nastawów zbożowych.

 

Jak lubisz szkocję i torf to zatrzyj w 66°C 10 kg słodu (torfowość wg własnego uznania), rozdziel na dwa wiadra, tak, żeby w sumie dodać z 25 l wody. Fermentuj albo dedykowanymi płynnymi albo też tymi do zbożowych. Ważne - fermentuj w ziarnie ;)

 

Możesz też mieszać, np słód wędzny torfem z pilsem, albo z ekstraktem - kwestia smaku. 

Do zacierów zbożowych możesz dodać 10-15% cukru dla podbicia ABV przed termoulepszeniem, ale im więcej tym wiadomo - efekty gorsze.

 

Destylowanie raz, w miarę wolno, jak owocówki. 

Edytowane przez crosis

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Na próbie uzyskania burbona z kupnej kukurydzy i enzymów spaliłem blender i urwałem sprzęgło w maszynce do mielenia. Polecałbym raczej kaszę, mąkę lub ekstrakty. Kostki dębowe poszły do tego na jakieś 8 miesięcy. Do łychy to oczywiście wędzony torfem ale to dopiero przede mną. Najlepsze co Ci mogę w swojej ocenie podpowiedzieć to udać się na odpowiednie forum (alkohole domowe czy c2h5oh) - całe tematy o kwaśnych zacierach pod kukurydziankę etc.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Właśnie ze względu na to, co napisałeś powyżej my kupiliśmy ekstrakt :P

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

...

Jak lubisz szkocję i torf to zatrzyj w 66°C 10 kg słodu (torfowość wg własnego uznania), rozdziel na dwa wiadra, tak, żeby w sumie dodać z 25 l wody. Fermentuj albo dedykowanymi płynnymi albo też tymi do zbożowych. Ważne - fermentuj w ziarnie ;)

 

 

Co to znaczy? nie filtrować?

Edytowane przez marekm

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

...

Jak lubisz szkocję i torf to zatrzyj w 66°C 10 kg słodu (torfowość wg własnego uznania), rozdziel na dwa wiadra, tak, żeby w sumie dodać z 25 l wody. Fermentuj albo dedykowanymi płynnymi albo też tymi do zbożowych. Ważne - fermentuj w ziarnie ;)

 

 

Co to znaczy? nie filtrować?

 

Tak.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

 

...

Jak lubisz szkocję i torf to zatrzyj w 66°C 10 kg słodu (torfowość wg własnego uznania), rozdziel na dwa wiadra, tak, żeby w sumie dodać z 25 l wody. Fermentuj albo dedykowanymi płynnymi albo też tymi do zbożowych. Ważne - fermentuj w ziarnie ;)

 

 

Co to znaczy? nie filtrować?

 

Tak.

 

 

OK,  czyli podsumowując:

 

1) Zacieramy na leniucha w 66C 10kg słodu w 30L wody i dolać jeszcze 25L czyli mamy 55L na dwa wiaderka.

Ciężko mi to policzyć ale obstawiam z tego 13-16BLG

2) bez zadnego wygrzewu [?], bez filtrowania [?], bez gotowania [???] chłodzimy i transferujemy do fermentacji 

3) zadajemy spec drożdże - pierwsze z googli  https://destylacja.com/pl/p/PROFESSIONAL-WHISKY-YEAST/1932[?]

4) po fermentacji - filtracja? sraczwężyk da radę?

5) destylacja % filtratu - jeśli drożdze zjedzą do 0 to bezie z 7% przy wcześniejszych założeniach...

Ktoś tam napisał że destylować powoli czyli jaka moc ma być na wyjsciu? rozumiem że nie chodzi o uzyskanie spirytusu tylko o coś ze smakiem...

 

może to głupie pytania ale totalnie jest to dla mnie nowa sprawa.

Piszcie czy powyższa koncepcja trzyma się kupy?

pozdrawiam,

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
2) bez zadnego wygrzewu [?], bez filtrowania [?], bez gotowania [???] chłodzimy i transferujemy do fermentacji

 

Nie jestem znawcą destylatów, ale poza tym,że wiem,że fermentowane to jest razem z ziarnem to nie wydaje mi się,że można pominąć zacieranie. Można to zrobić w przypadku bimbru albo czegoś na bazie owoców, bo to już zawiera cukry proste samo w sobie. Ziarno to głównie skrobia i jeśli tego nie zatrzesz to raczej nic z tego nie będzie. Wiem,że jak się robi wódkę ziemniaczaną to trzeba dać słodu jęczmiennego mimo wszystko, bo kartofle nie zawierają enzymów, które są w stanie rozłożyć skrobię na cukry proste. Skoro tak się robi , to raczej też trzeba przeprowadzić zcieranie jak przy piwie, bo tylko wtedy enzymy mogą wykonać swoją robotę. Również nie wydaje mi się,że tak zupełnie bez sensu jest to zagotować. Choćby celem eliminacji bakterii, które mogą namieszać. Ale tutaj głowy nie dam, aż tak się nie znam.

 

Odpada natomiast wygrzewanie i filtracja. Destylaty fermentuje się razem z resztkami wszystkiego tego co posłużyło za surowiec. Nie wiem czy dlatego,ze wnoszą dodatkowy smak czy dlatego, że to po prostu nie ma sensu, bo i tak oddzielą się w procesie destylacji - przyczyny nie znam, ale taka jest praktyka.

 

Co do samej destylacji - doczytaj, albo poczekaj aż ktoś bardziej kumaty ode mnie w temacie napisze. Na pewno destylacja musi iść powoli, może nie po kropelce, ale wąską strużką. Inaczej przedostaje się za dużo niepożądanych substancji lotnych. Natomiast kiedy przestać destylować, ewentualnie przeznaczyć to co się odebralo do rektyfikacji tego nie wiem. Na pewno pierwsze ileś tam ml (tu sprawdź bo nie pamiętam ile dokładnie ) trzeba albo wywalić. Myk polega na tym, że wtedy leci metanol. Znaczy nie czysty, jak to zostawisz to się nie otrujesz ani ciemno się nie zrobi jeśli mieszasz to z całą resztą, ale generalnie nawet w małych ilościach szkoda się tym truć.

 

Jeśli chcesz znać moją odpowiedź na pytanie czy to się trzyma kupy - nie, moim zdaniem nie trzyma się. Cokolwiek chcesz robić to najpierw trzeba zgromadzić wiedzę na temat. Oczywiście staram się pomóc na tyle na ile mam pojęcie. Wybacz krytykę i nie odbieraj tego osobiście, ale jak dla mnie naiwne jest założenie,że "mnie się uda". do pierwszej warki piwa szykowałem się pół roku, naczytałem się sporo mądrych rzeczy i jeszcze więcej głupot no i piwo wyszło takie sobie. Dramatu nie było, dało się to wypić i było lepsze niż wszystkie koncerniaki razem wzięte, ale byłem rozczarowany.  O dystylacji Łychy wiesz jeszcze mniej ode mnie, a ja bym się z moją aktualną wiedzą na to nie porwał. Dlatego właśnie sugeruję kubeł zimnej wody na głowę i zaczęcie od zdobycia takiej wiedzy, żeby móc sobie cały proces poukładać w głowie. to znaczy,żeby chociaż z grubsza wiedzieć co się z czego bierze i dlaczego coś trzeba robić a co inne można pominąć. To nie jest tak, że zadasz jeden temat na forum i będziesz wszystko wiedział. Pomijam przypadki,że niektóre odpowiedzi mogą nawet wprowadzić w błąd, ale nikt nie powiedział jak ma wyglądać zasyp, ile słodu, ile cukru, w jakiej temperaturze zacierać, a diabeł tkwi w takich właśnie szczegółach. Ktoś wspominał o koncentratach czy ekstraktach (sorry za niewiedzę, nie znam terminologii) - jeśli już naprawdę chcesz to zrobić to może właśnie od tego zacznij.

Edytowane przez bartek_z

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

2) bez zadnego wygrzewu [?], bez filtrowania [?], bez gotowania [???] chłodzimy i transferujemy do fermentacji

 

Nie jestem znawcą destylatów, ale poza tym,że wiem,że fermentowane to jest razem z ziarnem to nie wydaje mi się,że można pominąć zacieranie. Można to zrobić w przypadku bimbru albo czegoś na bazie owoców, bo to już zawiera cukry proste samo w sobie. Ziarno to głównie skrobia i jeśli tego nie zatrzesz to raczej nic z tego nie będzie. Wiem,że jak się robi wódkę ziemniaczaną to trzeba dać słodu jęczmiennego mimo wszystko, bo kartofle nie zawierają enzymów, które są w stanie rozłożyć skrobię na cukry proste. Skoro tak się robi , to raczej też trzeba przeprowadzić zcieranie jak przy piwie, bo tylko wtedy enzymy mogą wykonać swoją robotę. Również nie wydaje mi się,że tak zupełnie bez sensu jest to zagotować. Choćby celem eliminacji bakterii, które mogą namieszać. Ale tutaj głowy nie dam, aż tak się nie znam.

 

Odpada natomiast wygrzewanie i filtracja. Destylaty fermentuje się razem z resztkami wszystkiego tego co posłużyło za surowiec. Nie wiem czy dlatego,ze wnoszą dodatkowy smak czy dlatego, że to po prostu nie ma sensu, bo i tak oddzielą się w procesie destylacji - przyczyny nie znam, ale taka jest praktyka.

 

Co do samej destylacji - doczytaj, albo poczekaj aż ktoś bardziej kumaty ode mnie w temacie napisze. Na pewno destylacja musi iść powoli, może nie po kropelce, ale wąską strużką. Inaczej przedostaje się za dużo niepożądanych substancji lotnych. Natomiast kiedy przestać destylować, ewentualnie przeznaczyć to co się odebralo do rektyfikacji tego nie wiem. Na pewno pierwsze ileś tam ml (tu sprawdź bo nie pamiętam ile dokładnie ) trzeba albo wywalić. Myk polega na tym, że wtedy leci metanol. Znaczy nie czysty, jak to zostawisz to się nie otrujesz ani ciemno się nie zrobi jeśli mieszasz to z całą resztą, ale generalnie nawet w małych ilościach szkoda się tym truć.

 

Jeśli chcesz znać moją odpowiedź na pytanie czy to się trzyma kupy - nie, moim zdaniem nie trzyma się. Cokolwiek chcesz robić to najpierw trzeba zgromadzić wiedzę na temat. Oczywiście staram się pomóc na tyle na ile mam pojęcie. Wybacz krytykę i nie odbieraj tego osobiście, ale jak dla mnie naiwne jest założenie,że "mnie się uda". do pierwszej warki piwa szykowałem się pół roku, naczytałem się sporo mądrych rzeczy i jeszcze więcej głupot no i piwo wyszło takie sobie. Dramatu nie było, dało się to wypić i było lepsze niż wszystkie koncerniaki razem wzięte, ale byłem rozczarowany.  O dystylacji Łychy wiesz jeszcze mniej ode mnie, a ja bym się z moją aktualną wiedzą na to nie porwał. Dlatego właśnie sugeruję kubeł zimnej wody na głowę i zaczęcie od zdobycia takiej wiedzy, żeby móc sobie cały proces poukładać w głowie. to znaczy,żeby chociaż z grubsza wiedzieć co się z czego bierze i dlaczego coś trzeba robić a co inne można pominąć. To nie jest tak, że zadasz jeden temat na forum i będziesz wszystko wiedział. Pomijam przypadki,że niektóre odpowiedzi mogą nawet wprowadzić w błąd, ale nikt nie powiedział jak ma wyglądać zasyp, ile słodu, ile cukru, w jakiej temperaturze zacierać, a diabeł tkwi w takich właśnie szczegółach. Ktoś wspominał o koncentratach czy ekstraktach (sorry za niewiedzę, nie znam terminologii) - jeśli już naprawdę chcesz to zrobić to może właśnie od tego zacznij.

 

 

 

Dzięki za odpowiedź .

Piszę na forum piwowarskim bo wiem że jak mi ktoś tu odpisze - zrób to to i potem tamto [patrz piaskownica] - to mam recepturę w miarę pewną, szczególnie ze proces zacierania czy fermentacji w przypadku łychy jest bardziej podobny do przygotowywania piwa niż robienia bimbrowego zacieru z cukru a użytkownicy tego forum jak nikt dbają o higienę i dokładność swojej pracy.

 

 

I tak jak przy pierwszej warce domowego piwa np popularnej IPA można z kilkoma wytycznymi i prostą recepturą zrobić piwko lepsze niz wszystkie koncerniaki razem wzięte, myślę że może ktoś z tego forum, bez zagłębiania się w szczegóły chemiczne i biologiczne napisze mi w kilku krokach jak przygotować destylat lepszy niż wszystkie dostępne na każdej stacji benzynowej.... albo przynajmniej nie gorszy hahaha ale własny :)

Wiedza, tak jak w przypadku piwowarstwa przyjdzie z czasem, mimo braku doświadczenia przy piątej warce człowiek ma szerzej otwartą głowę niż przy pierwszej. Łatwiej wtedy przyswoić procesy które się ogląda.

 

podsumowując - jeśli ktoś ma krótkie kow-how na domową łychę (coś w rodzaju domowych receptur piwowarskich) i chciałby sie tym podzielić - będę bardzo wdzieczny :-) moze od tego wyjdziemy do koncepcji która będzie się trzymać kupy.

Pozdrawiam, 

Edytowane przez marekm

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1) Zacieramy na leniucha w 66C 10kg słodu w 30L wody i dolać jeszcze 25L czyli mamy 55L na dwa wiaderka. Ciężko mi to policzyć ale obstawiam z tego 13-16BLG

2) bez zadnego wygrzewu [?], bez filtrowania [?], bez gotowania [???] chłodzimy i transferujemy do fermentacji 

3) zadajemy spec drożdże - pierwsze z googli  https://destylacja.c...ISKY-YEAST/1932[?]

4) po fermentacji - filtracja? sraczwężyk da radę?

5) destylacja % filtratu - jeśli drożdze zjedzą do 0 to bezie z 7% przy wcześniejszych założeniach... Ktoś tam napisał że destylować powoli czyli jaka moc ma być na wyjsciu? rozumiem że nie chodzi o uzyskanie spirytusu tylko o coś ze smakiem...   może to głupie pytania ale totalnie jest to dla mnie nowa sprawa. Piszcie czy powyższa koncepcja trzyma się kupy? pozdrawiam,

 

 

Źle się trochę wyraziłem w pierwszym poście - chodzi o dodanie takiej ilości wody, żeby po skończonej fermentacji było 25 l płynu do pędzenia. Ja mam mały gar i na 10 l słodu mogę dodać max 20-22 l wody. Stąd potem dolewanie do wiader. W dwa wiadra są potrzebne, bo w jedno się nie zmieści... a i drożdże robią trochę piany.

 

Wygrzew nie jest Ci potrzebny po zacieraniu. W piwie służy dezaktywacji enzymów i rozluźnieniu zacieru do filtarcji, a i tak nie zawsze jest wymagany. Tutaj jest zbędny.

Gotowanie: po co? Nie chcesz chmielić tego zacieru. 

 

Tak, po fermentacji sraczwężyk wystarcza idealnie. My filtrujemy bezpośrednio do kega, w którym gotujemy ;)

 

Moc na wyjściu - pamiętaj, że moc nie jest wyznacznikiem, bo:

1. Zależy od wsadu

2. Zmienia się w czasie

 

Większość pot-stillów pozwala regulować szybkość. Nam wychodzi fajny smak i zapach przy wydajności 1-1,2 litra na godzinę. Finalny produkt staramy się utrzymać w konwencji 68-78%. Tak, żeby zdzierał papę z dachu :D

 

Trzeba sprawdzać w trakcie ;)

 

Generalnie whiskey czy whisky są destylowane raz, tradycyjnie w dość "klasycznych" alembikach. To nie jest bardzo czysty alkohol (etanol), stąd też niezły kac po pierwszych najebkach "wódą na myszach". Potem organizm przyzwyczaja się do ilości "trucizn" jakie dostaje.

Edytowane przez crosis

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

1) Zacieramy na leniucha w 66C 10kg słodu w 30L wody i dolać jeszcze 25L czyli mamy 55L na dwa wiaderka. Ciężko mi to policzyć ale obstawiam z tego 13-16BLG

2) bez zadnego wygrzewu [?], bez filtrowania [?], bez gotowania [???] chłodzimy i transferujemy do fermentacji 

3) zadajemy spec drożdże - pierwsze z googli  https://destylacja.c...ISKY-YEAST/1932[?]

4) po fermentacji - filtracja? sraczwężyk da radę?

5) destylacja % filtratu - jeśli drożdze zjedzą do 0 to bezie z 7% przy wcześniejszych założeniach... Ktoś tam napisał że destylować powoli czyli jaka moc ma być na wyjsciu? rozumiem że nie chodzi o uzyskanie spirytusu tylko o coś ze smakiem...   może to głupie pytania ale totalnie jest to dla mnie nowa sprawa. Piszcie czy powyższa koncepcja trzyma się kupy? pozdrawiam,

 

 

Źle się trochę wyraziłem w pierwszym poście - chodzi o dodanie takiej ilości wody, żeby po skończonej fermentacji było 25 l płynu do pędzenia. Ja mam mały gar i na 10 l słodu mogę dodać max 20-22 l wody. Stąd potem dolewanie do wiader.

 

Wygrzew nie jest Ci potrzebny po zacieraniu. W piwie służy dezaktywacji enzymów i rozluźnieniu zacieru do filtarcji, a i tak nie zawsze jest wymagany. Tutaj jest zbędny.

Gotowanie: po co? Nie chcesz chmielić tego zacieru. 

 

Tak, po fermentacji sraczwężyk wystarcza idealnie. My filtrujemy bezpośrednio do kega, w którym gotujemy ;)

 

Moc na wyjściu - pamiętaj, że moc nie jest wyznacznikiem, bo:

1. Zależy od wsadu

2. Zmienia się w czasie

 

Większość pot-stillów pozwala regulować szybkość. Nam wychodzi fajny smak i zapach przy wydajności 1-1,2 litra na godzinę. 

 

Trzeba sprawdzać w trakcie ;)

 

 

 

dzięki za odp. wygrzew to rozumiem że niepotrzebny ale przy gotowaniu to się tam jakieś niechciane zwiazki odparowywały - jeśli nie trzeba tego robić - to jeszcze lepiej.

ile masz BLG przed fermentacją? takie drożdze zjadają to do zera? czy coś musi zoastać?

 

Moc na wyjściu - tu  chodziło mi o gotowy produkt. Pewnei nie wyjdzie 40% tylko więcej, ile jest optymalnie do rozcieńczenia?

 

pozdrawiam,

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie, tutaj nie musisz gotować. Prekursory DMS nie są tutaj problemem.

 

Nie pamiętam BLG przed fermentacją, bo nie chciało mi się mierzyć ;)

 

Nie wiem, czy zjadły do zera, bo nie chciało mi się mierzyć ;)

 

Moc na wyjściu: regulujesz sam. My w granicach 75% nie rozcieńczamy, pijemy tak. Po co psuć to wodą. Jak będziesz chciał rozcieńczyć, to za pomocą proporcji rozcieńczysz każdą ilość do oczekiwanego %.

 

Moc i ilość gotowego produktu regulujesz sam poprzez długość pędzenia. My kończymy przy tym, jak kapie 30%. Po prostu nie chce nam się dalej czekać. Możesz ciągnąć dalej, wtedy ilość gotowego rośnie, ale spada jego moc. 

 

Ja, ani nikt inny nie damy Ci gotowego wzoru na to. Wszystko zależy od tego, jak będzie wychodziło i jak będzie smakowało, plus ile czasu macie na cały proces. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

Ja, ani nikt inny nie damy Ci gotowego wzoru na to. Wszystko zależy od tego, jak będzie wychodziło i jak będzie smakowało, plus ile czasu macie na cały proces. 

 

 

Heh, jak nie ma gotowego wzoru to jest to co piszesz....  trochę na czuja, trochę improwizacji i prób w trakcie :) to nie apteka tzn to nie browar :)

Podziel się jeszcze jakie drożdze polecasz i w jakiej temp przeprowadzasz fermentacje oraz jakie słody używasz ? 

Pozdrawiam, 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ojej, robiliśmy na torfowym bruntalu, robiliśmy na średnim torfowym z CM, robiliśmy na średnim pół na pół z pilsem. Temperatura? Jak do piwa, w okolicy 18-22 °C. 

 

Generalnie to nie jest jakiś tam niesamowity eksperyment, po kilku pędzeniach załapiesz o co chodzi i zrozumiesz, że to tak naprawdę nie jest improwizacja. Po prostu my mamy swoje podniebienia i smakuje nam jak jest mocne. Wam może pasować w okolicy 50% i sobie będziecie kapać, aż do tego zejdzie, bo będziecie mieli czas. Każdy ma swój sprzęt i swoje gardło ;)

 

Prawda jest taka, że jak widzisz np, że po zejściu do 30% na odbiorze jakość pogorszyła się drastycznie, to nie będziesz już tego ciągnął dalej, bo po co?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

 

Prawda jest taka, że jak widzisz np, że po zejściu do 30% na odbiorze jakość pogorszyła się drastycznie, to nie będziesz już tego ciągnął dalej, bo po co?

 

jasna sprawa, chyba się podejmę i spróbuję choćby raz :)

pozdrawiam,

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Prawda jest taka, że jak widzisz np, że po zejściu do 30% na odbiorze jakość pogorszyła się drastycznie, to nie będziesz już tego ciągnął dalej, bo po co?

 

jak zaczyna jechać szmatą, to idzie do następnego nastawu    :naughty:

Edytowane przez jaras

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Cześć, są tu osoby które próbowały uwarzyć i potem upędzić domowym sposobem troszkę Łychy

Ostatnio gdzieś w sklepie widziałem słód do tego trunku.... 

* Macie jakieś sprawdzone receptury?

* Jak to zacierać? 

* Jak fermentować? Jakie drożdze? 

* Jak destylować?

* I co jeszcze trzeba wiedzieć? 

 

czy w ogóle warto?

Może macie jakiś fajny artykuł coś?

 

Dodam że na destylacji się nie znam, ale przysłowiowy szwagier pędzi całkiem dobry bimber 1410 i nie zna się na piwie ale pewnie mógłby coś pomóc.

 

Pozdrawiam,

Nie znam się,to się wypowiem.Jeżeli masz kogoś kto zna tajniki destylacji i umie zrobić dobry grunwald to polowa sukcesu.Sam pierwszy raz niesiony fantazja  bez większego przygotowania zatarłem 5kg bruntal whisky na wytrawnie,dodałem do fermentora ekstrakt słodowy i zaszczepiłem chyba alcotec whisky.Po 3 tyg<lubie jak się dofermentuje>płyn przekazałem koledze,który na najprostszej aparaturze przekazanej od dziadka i ojca przepedził mi towar.Szklany gąsiorek,płatki dębowe różnej maści sypnięte na oko....pół roku w zapomnieniu.Moja LP wiedząc co spija stwierdziła...naprawdę to Twój specyfik???poprosiła o dolewkę hehe 2 próba była 100proc na mocnym whisky castle malting ;)i coobra whisky i tu już tylko ja się zachwycam i kolega który psocił naszą ruda nalewkę na myszach.Plany na następne próby są zaawansowane :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Koledzy wolna destylacja nie oznacza ze leci stróżka...to juz jest za szybko. Kolego powyżej. Z całym szacunkiem ale jesli ta aparatura polega na słoikach to nic z tego zajebistego nie bedzie. Technologia domowej destylacji poszla juz dawno do przodu. Toż ja mam przestarzały sprzęt bp na kolumnie z zimnymi palcami. Co do slodu w alebrowar (ja dobrze pamiętam) jest spod i drozdze do łychy. Platki dębowe bym olał a wlał wsio do beczki dębowej (musi być wypalona w środku). Nikt nie wspomniał żeby nie rozcienczac destylatu do dojrzewania a to tez ważne ponieważ przez leżakowanie w beczce przez 3 lata troche % nam ucieknie. Najlepiej miec kilka dastylayow z różnych lat wówczas najmlodsze mieszamy z najstarszymi osiągając pożądany volt.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Koledzy wolna destylacja nie oznacza ze leci stróżka...to juz jest za szybko. Kolego powyżej. Z całym szacunkiem ale jesli ta aparatura polega na słoikach to nic z tego zajebistego nie bedzie. Technologia domowej destylacji poszla juz dawno do przodu. Toż ja mam przestarzały sprzęt bp na kolumnie z zimnymi palcami. Co do slodu w alebrowar (ja dobrze pamiętam) jest spod i drozdze do łychy. Platki dębowe bym olał a wlał wsio do beczki dębowej (musi być wypalona w środku). Nikt nie wspomniał żeby nie rozcienczac destylatu do dojrzewania a to tez ważne ponieważ przez leżakowanie w beczce przez 3 lata troche % nam ucieknie. Najlepiej miec kilka dastylayow z różnych lat wówczas najmlodsze mieszamy z najstarszymi osiągając pożądany volt.

Kurcze a ja głupi wypiłem ze smakiem,a co gorsze narażałem matkę Polkę tj.szacowną Małżonkę na ten ohydny trunek :wallbash:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

A co do płatków dębowych to polecam garstkę tychże zalać jakąś przyzwoitą czystą wraz z opakowaniem śliwki wędzonej na 2-3 miesiące.Będziecie zadowoleni;=0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

A co do płatków dębowych to polecam garstkę tychże zalać jakąś przyzwoitą czystą wraz z opakowaniem śliwki wędzonej na 2-3 miesiące.Będziecie zadowoleni;=0

 

Brzmi ciekawie. Czuć wędzoność z tych Śliwek ? 

Czy dodadanie zaprawki whisky nie popsuje klimatu ?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Na 5L wódki teściu daje 50dkg suszonych śliwek i po miesiącu ma coś co bardzo przypomina koniak, tak więc trzeba uważać z ilością ale pomysł niezły, bo i smak i kolor oddają.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

A co do płatków dębowych to polecam garstkę tychże zalać jakąś przyzwoitą czystą wraz z opakowaniem śliwki wędzonej na 2-3 miesiące.Będziecie zadowoleni;=0

 

Brzmi ciekawie. Czuć wędzoność z tych Śliwek ? 

Czy dodadanie zaprawki whisky nie popsuje klimatu ?

 

Bardzo dobrze czuć tą wędzoność i bardzo dobrze się wg mnie komponuje ze smakami/aromatami płatków.Co do zaprawek to nie jestem przekonany,kiedyś raz użyłem i nigdy więcej tego badziewia.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×