Jump to content

Infekcja, zlew czy zrobić sour ale


amrish
 Share

Recommended Posts

Witam po 16 warkach złapałem pierwszego babola, po chmieleniu na cichą.

Jest to pszenica na zescie i citrze.

Chciałem je wylać jednak spróbowałem go i jest naprawdę smaczne. Uwielbiam piwa kwaśne i pomyślałem czy by go nie zlać na jakieś kwaśne owoce jak wiśnie.

Kontroluję smak od 5 dni i jest praktycznie bez zmian. Ciągle mnóstwo zestu, lekki aromat citry i kwaśność. Nie jest ona tak ogórkowa jak w art9 berliner weisse, ani nie ma żadnych złych aromatów. Ma bardzo czysty profil. Po prostu pyszne kwaśne piwko.

 

Wczoraj na próbę wypiłem 0.33 i bez rewolucji żołądkowych.

WIęc co doradzicie? Wiem, że jest ryzyko, że coś niepożadanego mogło przyjść razem z lacto, ale przez 5 dni piwo bez zmian.

Na pewno po butelkowaniu będę musiał kontrolować jego stan i najlepiej jak najszybciej wypic, ale tak lubię kwachy, że żal wylewać bez konsultacji :)

 

15555741_1783747885218267_221121596_n.jpgif upload

Edited by amrish
Link to comment
Share on other sites

Kontroluję smak od 5 dni i jest praktycznie bez zmian.

 Jak tak dalej będziesz kontrolował to zaraz będzie po problemie ;) Skąd wiesz że to infekcja ?

Edit : Dobra nie widziałem zdjęcia  nie było pytania Sory ale nie mam doświadczenia jeśli chodzi o infekcje   :)

Edited by morfitru75
Link to comment
Share on other sites

 

Kontroluję smak od 5 dni i jest praktycznie bez zmian.

 Jak tak dalej będziesz kontrolował to zaraz będzie po problemie ;) Skąd wiesz że to infekcja ? Dobra nie widziałem zdjęcia  nie było pytania Sory ale nie mam doświadczenia jeśli chodzi o infekcje   :)

 

obraz ze zdjęcia ukazał się moim oczom dopiero godzinę temu, przez te ostatnie 5 dni wyglądało jak normalnie pracujące drożdzę :)

jednak bez problemu można było wyczuć 5 dni temu, że ten kwasek jest trochę zbyt ostry jak na sam zest i citrę

Link to comment
Share on other sites

Nie dawaj żadnych owoców jak dobre, zlej to do butelek, daj  mało cukru (powiedzmy 50 g) i zostaw w spokoju na pare dni i ładuj ;).

dlaczego bez owoców? codzień kontroluję blg i spada po mału więc myślę, że dam normalnie cukru jak stanie, choć czekam na propozycje tylko proszę z wyjaśnieniem żeby wiedzieć na przyszłość jak postępować :)

Link to comment
Share on other sites

Swoją drogą część pleśni wytwarza związki kancerogenne. Nie straszę, raczej gdybam. Odpukać gdybym złapał kwasa co bym zrobił. Myślałem, żeby spijać z sokiem domowej produkcji z aronii, aleee nie wiem. Pomijając fakt, że nie życzę sobie żadnych infekcji :D

Edited by Guest
Link to comment
Share on other sites

 

 

woją drogą część pleśni wytwarza związki kancerogenne. Nie straszę, raczej gdybam.

 

Ja też bym był sceptyczny. Lambik musi układać się ~rok aby coś z niego było. Jak robisz piwo dzikie tzn. jak łapiesz swoje drożdże to nie poleca się próbować piwa przez kilka miesięcy zanim wszystko się przetrawi. Moją warkę która tak wyglądała wylałem do kibla bo zdrowie jest jedno a koszty produkcji tanie. 

Link to comment
Share on other sites

do pleśni temu daleko jeszcze ;) i bez przesady przecież tego do wypicia nie ma ileś set litrów że by miało to wpływ na to że dostanie raka

pewnie więcej w przetworzonych rzeczach przez miesiąc zjesz niż z tego piwa jest

Link to comment
Share on other sites

Podejście polskie:

 

Łoo panie, rak, syf, kiła, mogiła - wylewać, bo będzie z tego epidemia na pół kraju.

 

Podejście amerykańskie:

 

What does it taste and smell like? If it's drinkable without gagging, and it doesn't smell like a three week dead skunk that's been stored in a hot and humid trashcan, it may be okay.

 

Sam piszesz, że pyszne, a się pytasz czy wylewać? Jak pyszne to pyszne, a że bakterie na powierzchni osiągnęły stopień rozwoju cesarstwa rzymskiego to jeszcze nic nie znaczy ;)

 

Link to comment
Share on other sites

Lactobacillus to się w aptece kupuje. Samo zdrowie :P

Poważniej to nie wiem co to jest ale do pleśni mu daleko

Gdyby to była pleśń to bym się tylko zastanawiał jaka jest najkrótsza droga do kibla i jakie stężenie naoh będzie najlepsze

Link to comment
Share on other sites

 

 

A najlepsze, że przy tym podejściu mielibyśmy epidemię, bo wylewanie tego do kanalizacji najbezpieczniejszym nie jest

 

A moim lepiej wylać niż pić niewiadomo co. Można pójść dalej: pijesz takie piwo i dostajesz sr***ki. Teraz żeby nie zarazić miasta musisz s**ć w majty bo wylewanie tego do kanalizacji najbezpieczniejsze nie jest :P

Link to comment
Share on other sites

 

 

dlaczego bez owoców? codzień kontroluję blg i spada po mału więc myślę, że dam normalnie cukru jak stanie, choć czekam na propozycje tylko proszę z wyjaśnieniem żeby wiedzieć na przyszłość jak postępować :)

Bo jak jest dobre nie ma sensu zafałszowywać smaku który uzyskasz na tym co tam się namnożyło, ja będzie to syf, to żadne owoce tego nie uratują.

 

A co do tych zatruć, to  zapewne piwa po którym można dostać sraczki nie da się wypić bez obrzydzenia.

Link to comment
Share on other sites

mały update

przedwczoraj rano zaczęłą się tworzyć warstwa lacto, którą widzicie na zdjęciu i zaczęło fermentować dalej

dziś zanotowałem skok całego 1 blg przez 36h

w takim tempie jak jutro znowu spadnie to wyleję to do zlewu, bo już dzisiaj kwaśność nie jest kontrowana podbudową słodową i ma dość szorstki charakter i lekką nutę kiszoną, nadal przyjemne ale już nie tak jak 2 dni temu

Link to comment
Share on other sites

Swoją drogą część pleśni wytwarza związki kancerogenne.

Na zdjęciu nie ma żadnej pleśni.

 

Lambik musi układać się ~rok aby coś z niego było. Jak robisz piwo dzikie tzn. jak łapiesz swoje drożdże to nie poleca się próbować piwa przez kilka miesięcy zanim wszystko się przetrawi.

W tradycyjnie produkowanym lambiku, czyli podczas łapania całej flory bakteryjnej z powietrza, a nie tylko drożdży, jest to niezalecane, bo drożdży jest mało i w początkowym etapie produkcji środowisko dominują enterobakterie, które mogą być szkodliwe dla człowieka (do tej grupy należy np. E. coli). W momencie kiedy drożdże namnożą się na tyle, żeby wyprodukować jakąkolwiek sensowną ilość alkoholu i obniżyć trochę pH, to bakterie te bardzo szybko giną, bo są bardzo wrażliwe na takie warunki i piwo nadaje się do picia. W przypadku robienia piwa w domu, gdzie od razu dodajemy dużą ilość drożdży, które natychmiast dominują środowisko taka infekcja jest niemożliwa (poza skrajnymi sytuacjami, gdzie drożdże nie ruszają przez kilka dni). Przy stężeniu alkoholu i pH jakie panuje w przefermentowanym piwie nie rozwijają się żadne chorobotwórcze bakterie, także przy dylematach takich jak ten sprawa jest prosta - jak Ci smakuje to butelkuj i pij, jak nie to wylewaj do kibla. Żadnego zagrożenia dla zdrowia tutaj nie ma. Osobnym tematem są pleśnie, ale one po pierwsze są obligatoryjnymi tlenowcami i ciężko o ich powstanie gdy mamy czapę CO2 nad piwem, a po drugie w większości przypadków bardzo prosto je odróżnić od biofilmu bakteryjnego na podstawie oceny wizualnej (pleśnie są włochate, przyjmują barwy inne niż biała, nie tworzą się na nich raczej pęcherzyki CO2, itd).

Edited by Oskaliber
Link to comment
Share on other sites

 

 

W tradycyjnie produkowanym lambiku, czyli podczas łapania całej flory bakteryjnej z powietrza, a nie tylko drożdży, jest to niezalecane, bo drożdży jest mało i w początkowym etapie produkcji środowisko dominują enterobakterie, które mogą być szkodliwe dla człowieka (do tej grupy należy np. E. coli). W momencie kiedy drożdże namnożą się na tyle, żeby wyprodukować jakąkolwiek sensowną ilość alkoholu i obniżyć trochę pH, to bakterie te bardzo szybko giną, bo są bardzo wrażliwe na takie warunki i piwo nadaje się do picia. W przypadku robienia piwa w domu, gdzie od razu dodajemy dużą ilość drożdży, które natychmiast dominują środowisko taka infekcja jest niemożliwa (poza skrajnymi sytuacjami, gdzie drożdże nie ruszają przez kilka dni). Przy stężeniu alkoholu i pH jakie panuje w przefermentowanym piwie nie rozwijają się żadne chorobotwórcze bakterie, także przy dylematach takich jak ten sprawa jest prosta - jak Ci smakuje to butelkuj i pij, jak nie to wylewaj do kibla. Żadnego zagrożenia dla zdrowia tutaj nie ma. Osobnym tematem są pleśnie, ale one po pierwsze są obligatoryjnymi tlenowcami i ciężko o ich powstanie gdy mamy czapę CO2 nad piwem, a po drugie w większości przypadków bardzo prosto je odróżnić od biofilmu bakteryjnego na podstawie oceny wizualnej (pleśnie są włochate, przyjmują barwy inne niż biała, nie tworzą się na nich raczej pęcherzyki CO2, itd).

 

No właśnie odpisywałem bo nie zauważyłem w którym miejscu napisałem bzdury ale widzię, że edytowałeś. Twoja wypowiedź jest rozwinięciem mojego zdania. Chciałem zauważyć, że to piwo nie jest lambikiem tylko piwem zakażonym.

Link to comment
Share on other sites

Bzdury wyedytowałem, bo źle przeczytałem pierwsze zdanie. Wydawało mi się, że twierdzisz, że piwa z dzikimi drożdżami nie można próbować na początku, ale potem zauważyłem, że piwo dzikie zdefiniowałeś jako fermentowane spontanicznie co nabrało innego znaczenia.

 

A czym jest lambik jak nie piwem odpowiednio zakażonym? Chyba nie dotarł do Ciebie do końca sens mojej wypowiedzi. Twierdzisz, że lepiej to wylać niż ryzykować, powołując się na argument, że lambików na początku lepiej nie próbować, a ja mówię, że picie tego jest bezpieczne, bo proces jest tu zupełnie inny niż w przypadku lambików.

Link to comment
Share on other sites

 

 

Bzdury wyedytowałem, bo źle przeczytałem pierwsze zdanie. Wydawało mi się, że twierdzisz, że piwa z dzikimi drożdżami nie można próbować na początku, ale potem zauważyłem, że piwo dzikie zdefiniowałeś jako fermentowane spontanicznie co nabrało innego znaczenia. A czym jest lambik jak nie piwem odpowiednio zakażonym? Chyba nie dotarł do Ciebie do końca sens mojej wypowiedzi. Twierdzisz, że lepiej to wylać niż ryzykować, powołując się na argument, że lambików na początku lepiej nie próbować, a ja mówię, że picie tego jest bezpieczne, bo proces jest tu zupełnie inny niż w przypadku lambików.

 

W pełni się zgadzam z tobą. Z tym piciem to jest moje zdanie. Osobiście takie piwo wylałem i zrobiłbym to jeszcze raz bo po prostu mam stracha :D a że surowce są relatywnie tanie to po prostu nie ryzykuję. Ty mówisz, że ryzyka nie ma jak nie wali czymś brzydkim ale ciężko jest mi się zmuszać.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.