Jump to content

Warka zerowa (czyli z ekstraktu) została wylana.


13Robert
 Share

Recommended Posts

Teraz trzeba wywnioskowac praprzyczynę tego, że po otwarciu butelki z piwem pojawił się aromat, który określiłbym jako w 90% spirytusowy i w 10% rozpuszczalnikowy. Aromatu chmielu nie znalazłem.

 

Piwo było już pieknie nagazowane, w smaku przypominało tanie piwa z marketu (czyli akceptowalne jak na puszke i jego "młodość") ale ten aromat "powalał" nozdrza.

Jedno piwo wypiłem, ładnie gazowało w kuflu ale, że jako dzisiaj nerwowy jestem, bo przez poł godziny dentystka usuwała mi zęba, co zaskutkowało tym, że wylałem reszte po pierwszym beknięciu sprytusowo-rozpuszczalnikowym z lekką nutką naftowej dekadencji.

Z kamienia nie jestem...

 

Tropy.

1. Przy otwarciu pierwszej butelki trzy tygodnie temu i przy nienagazowanym piwie nie było tego aromatu.

2. Fermentacyja została przeprowadzona niewłaściwie, bo przy spadku temperatury do 3°C w trakcie burzliwej, przenosząc do cieplejszego pomieszczenia i przelewając na cichą dodalem 200g cukru, by pobudzić drozdze do dokończenia pracy.

I rzeczywiście bulkaly sobie przez dwa tygodnie na tym cukrze. Wskazania balingometru nie biore pod uwage, gdyz najprawdopodobniej mial on wowczas juz okrągłe peknięcie i wskazywał falszywie

Czy mozliwym jest taki scenariusz iż po przepracowaniu tego cukru, podczas refermantacji w butelce druga porcja cukru fermentowała wadliwie z uwagi na to, że poprzednia zużyła do końca materiał z ekstraktu?

Podpierał by tą hipoteze pkt.1

3. Przygotowanie butelek nastapiło w taki sposób, że po 12 godzinnym wymoczeniu ich we wiaderku z 1/2 szklanki ACE, dokładnie opłukałem je wszystkie w 40 litrach wody, włozyłem do skrzynek "do gory nogami" i odczekalem kilkanaście godzin aż calkowicie wyschną i zaniknie zapach wybielacza, po czym opłukalem je ponownie w roztworze pirosiarczynu sodu.

Moim zdaniem to nie jest zapach od chloru, bo zrobiłem to poprawnie.

Ale trop istnieje.

Edited by 13Robert
Link to comment
Share on other sites

Pierwsze 200g wsypałem bezpośrednio i zamieszałem.

Drugi 150g wsyp cukru, czyli do refermantacji, rozpuściłem poprzez zagotowanie w 1/2litra upuszczonej wcześniej brzeczki.

 

Ma ktoś pomysł co było przyczyną powstania takiego aromatu?

 

I jak to jest z chlorem z wybielacza ACE?

Czy nawet po niedokladnym oplukaniu, ale przy pozostawieniu butelek do calkowitego wyschnięcią aż do zaniku aromatu, chlor znajduję się jeszcze w butelce?

Jest taka możliwość czy też już ulotnił się?

Dodam, że po dobie od opłukania z ACE, opłukałem je po raz drugi w pirosiarczynie sodu.

Link to comment
Share on other sites

Dodam, że po dobie od opłukania z ACE, opłukałem je po raz drugi w pirosiarczynie sodu.

Ja to butelki nawet po piro jeszcze raz na "sterylizatorze" płucze ciepłą wodą, niby jest na nim info, że można stosować bez płukania, ale jakoś widzę białe zacieki w niewypłukanych butelkach. Ale nie wiem, czy to możne być przyczyną, wątpię.

 

Butelki dezynfekuję wyłącznie piro.

Link to comment
Share on other sites

Myślałem że się domyślisz. :)

Dodając cukru nie zdezynfekowanego dosypałeś do piwa masę dzikusów i wszystko co było w pobliżu paczki cukru w drodze z cukrowni do fermentatora.

Kolega załatwił tak jedną warkę dosypując prosto do butelek. Po miechu piwko było nie złe a po dwóch miesiącach nie szło pić

Edited by szamankfc
Link to comment
Share on other sites

Myślałem że się domyślisz. :)

Dodając cukru nie zdezynfekowanego dosypałeś do piwa masę dzikusów i wszystko co było w pobliżu paczki cukru w drodze z cukrowni do fermentatora.

Kolega załatwił tak jedną warkę dosypując prosto do butelek. Po miechu piwko było nie złe a po dwóch miesiącach nie szło pić

Nie jest oczywiste, że zakażenie to właśnie wina cukru. Ja do refermentacji stosowałem przez chyba 14 warek glukozy sypanej bezpośrednio do butelek i nigdy nie było to powodem zakażenia, nie uważam też tego za błąd.

Link to comment
Share on other sites

. Ja do refermentacji stosowałem przez chyba 14 warek glukozy sypanej bezpośrednio do butelek i nigdy nie było to powodem zakażenia, nie uważam też tego za błąd.

Tez myślę że to nie cukier , chyba że zmiatany z podłogi w magazynie :)

Link to comment
Share on other sites

Cukier jest pakowany do papierowych worków prowizorycznie zaklejany i cheja. Glukoza natomiast jest pakowana w papierowe woskowane worki i szczelnie zamykana (przynajmniej ta Delekty) system pakowania lepiej ją zabezpiecza.

Tyle mojej teorii może ktoś ma lepszy pomysł :rolleyes:.

Link to comment
Share on other sites

Cukier, jeśli jest sypany przy zachowaniu podstawowych zasad higieny nigdy nie będzie podstawą zakażenia. Nie stosuję innego środka do refermentacji. Nie demonizujmy i nie szukajmy jakichś irracjonalnych wytłumaczeń.

Zakażenie mogło wdać się na skutek nieszczelnego fermentatora, zbyt długiej fermentacji a co za tym idzie narażenia piwa na kontakt z powietrzem, w którym znajduje się dużo drobnoustrojów psujących piwo.

A z tą chemią byłbym ostrożny.

Link to comment
Share on other sites

Myślałem że się domyślisz. :)

Dodając cukru nie zdezynfekowanego dosypałeś do piwa masę dzikusów i wszystko co było w pobliżu paczki cukru w drodze z cukrowni do fermentatora.

Kolega załatwił tak jedną warkę dosypując prosto do butelek. Po miechu piwko było nie złe a po dwóch miesiącach nie szło pić

Używam cukru z torebki do każdej warki i przez trzy lata miałem trzy kwasy, dwa to przez drożdże i nadmierne ciepło /warki z końca lipca/ i jedna robiona w marcu, ale tu nie mogę znaleść przyczyny, ponieważ wszystko robione wg mojego standardu, ale na pewno nie przez dodanie cukru

Link to comment
Share on other sites

Myślałem że się domyślisz. :)

Dodając cukru nie zdezynfekowanego dosypałeś do piwa masę dzikusów i wszystko co było w pobliżu paczki cukru w drodze z cukrowni do fermentatora.

Kolega załatwił tak jedną warkę dosypując prosto do butelek. Po miechu piwko było nie złe a po dwóch miesiącach nie szło pić

Używam cukru z torebki do każdej warki i przez trzy lata miałem trzy kwasy' date=' dwa to przez drożdże i nadmierne ciepło /warki z końca lipca/ i jedna robiona w marcu, ale tu nie mogę znaleść przyczyny, ponieważ wszystko robione wg mojego standardu, ale na pewno nie przez dodanie cukru[/quote']

Ciepło też sprzyja częstemu pojawieniu się zakażenia tlenowcem, który powoduje białą błonę na powierzchni piwa, znikającą w miarę leżakowania piwa.

Link to comment
Share on other sites

Dlaczego przez tydzień ?

Ja zawsze trzymam tydzień, wszystko z piwem robię w cyklach tygodniowych tzn. np nie butelkuję w środę, czy nie przelewam na cichą w poniedziałek tylko staram się wszystko tak ustawiać, by moc to zrobić podczas warzenia w mój piwowarski dzień czyli sobotę :)

 

No i wolne fermentatory zalane roztworem jakiegoś wybielacza (szklanka na pełny) stoją sobie zawsze tydzień, wężyki w środku.

Link to comment
Share on other sites

Ja zawsze trzymam tydzień, wszystko z piwem robię w cyklach tygodniowych tzn. np nie butelkuję w środę, czy nie przelewam na cichą w poniedziałek tylko staram się wszystko tak ustawiać, by moc to zrobić podczas warzenia w mój piwowarski dzień czyli sobotę :)

 

No i wolne fermentatory zalane roztworem jakiegoś wybielacza (szklanka na pełny) stoją sobie zawsze tydzień, wężyki w środku.

Nie wytrącają się Tobie jakieś sole na dnie ? Myślę że wystarczy zalać na 2-3 godz

Link to comment
Share on other sites

Odpowiem ogolnie i wszystkim.

 

Ja postawiłem swoją hipotezę, że pierwsze 200g cukru dofermentowało do końca zużywając z ekstraktu słodowego wszystkie niezbedne skladniki do właściwej fermentacji , a dodane do refermentacji 150g pracowało na samym cukrze co dało aromaty bimbrowe. Czy w smaku też, to nie jestem pewien. Tak bym dał 50/50 że był też posmak spirytusowy.

Jak z oceną mojej hipotezy?

 

Dodam, że pierwsze piwo otworzyłem gdzieś po 1,5 tygodnia (jest to nawet w temacie "Pierwszy obciąg pierwszej warki) i było ono jeszcze zupełnie nienagazowane, slychac było tylko małe syknięcie przy otwieraniu a co najwazniejsze żadnych zlych aromatów nie było czuć.

Według mnie to jest ten właściwy trop!

 

Jeśli chodzi o zakażenie piwa, to trzeba by wiedziec jakie to daje efekty aromatyczne, ale czegoś takiego jak apteka czy też dentysta nie czułem w tym piwie.

 

Jak jest z chlorem z ACE? Czy wraz z zanikiem zapachu ulatnia się też chlor?

Bałem się trzymać butelek w wybielaczu aż tydzień, dlatego butelki stały w nim 12 godzin, rowniez fermentatory z 1/2 szklanki ACE.

ALe specjalnie kupiłem trzy fermentatory, by móc robić warki właśnie w cyklu tygodniowym i do tego kilka pod rząd na jednych drożdzach.

Jedno wiadro jest do burzliwej, drugie do cichej, trzecie do rozlewu i ewentualnego trzymania tam pirosiarczynu do dezynfekcji.

 

 

Jeśli chodzi o nastepne warki, to mam już uwarzone dwie: Koelsch jest na cichej i za kilka dni będe go rozlewał, a na burzliwej fermentacji jest od 5 dni Czerwone Irlandzkie. Za pare dni będe warzył Belgijskie.

Gwoli scislości uważam, że warki z brewkitów nie powinny być liczone a jedynie brane pod uwage jako tzw. warki zerowe.

Link to comment
Share on other sites

Nie wytrącają się Tobie jakieś sole na dnie ? Myślę że wystarczy zalać na 2-3 godz

Nie, nic się nie wytrąca.

Teoretycznie kontakt w wybielaczami chlorowymi wystarczający to ok 30 min, ale podejrzewam, że to zależy jednak od stężenia.

Przy tak małym jak widać spokojnie może sobie tydzień postać i przy okazji likwiduje wszystkie przebarwienia fermentatora i wyżre wszystko czego okiem nie widać :)

Link to comment
Share on other sites

Jeśli chodzi o nastepne warki, to mam już uwarzone dwie: Koelsch jest na cichej i za kilka dni będe go rozlewał, a na burzliwej fermentacji jest od 5 dni Czerwone Irlandzkie. Za pare dni będe warzył Belgijskie.

Gwoli scislości uważam, że warki z brewkitów nie powinny być liczone a jedynie brane pod uwage jako tzw. warki zerowe.

No i zobaczysz czy będą dobre, z tym odkażaniem bym nie przesadzał, a jeśli chodzi o warki z brewkitów to nie umniejszał bym, że to wszystko warki testowe, warka to warka, a i z puchy można zrobić dobre piwo wbrew opinii co niektórych.Więc się chłopie nie przejmuj :)

Link to comment
Share on other sites

Myślałem że się domyślisz. :)

Dodając cukru nie zdezynfekowanego dosypałeś do piwa masę dzikusów i wszystko co było w pobliżu paczki cukru w drodze z cukrowni do fermentatora.

Kolega załatwił tak jedną warkę dosypując prosto do butelek. Po miechu piwko było nie złe a po dwóch miesiącach nie szło pić

Na kilkanaście brewkitów i następnych kilka warek z użyciem suchego cukru do refermentacji nie zdarzyło mi się coś takiego.

ale nie mówię że niemożliwe coś bardzo trudno mi w to uwierzyć.

Edited by josefik
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.