Skocz do zawartości
Enethion

Chłodnica - nieco inaczej

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie, mam pytanie czysto teoretyczne, dotyczące mojego pomysłu. Pytanie będzie brzmieć: czy to ma sens? A pomysł jest następujący:

Mam możliwość zakupu takiej oto chłodnicy: http://www.malinowynos.pl/produkt/1572/chlodnica-nierdzewna. Zdaję sobie sprawę, że jej zastosowanie jest zupełnie inne niż chłodzenie brzeczki, ale chciałbym ją umieścić, albo zamontowany w jakimś pojemniku (np. 1,5 litrowy PET), który byłby dodatkowo wypełniany wodą, albo wodą z dodatkiem soli i albo całość byłaby mrożona, albo byłby dodawany lód w kostkach (zależy jaki pojemnik). Po połączeniu chłodnicy z wężykami na obu końcach powstałoby z tego coś na wzór wymiennika ciepła (a na pewno chłodnica przepływowa). 

Z góry zaznaczam, że jestem zmuszony minimalizować przestrzeń zajmowaną przez sprzęty piwowarskie do minimum (dwie osoby w kawalerce, to i tak cud, że partnerka zgodziła się na fermentory - obiecałem uwarzyć weizena), więc zakup/wyrób chłodnicy zanurzeniowej raczej odpada (zresztą gotowanie muszę podzielić na dwie raty - garnek 11 L, z tych samych powodów nie kupię większego), a płytowe wymienniki ciepła (rozsądna ilość płyt) są chwilowo poza budżetem. Jedyne inne wyjście to no-chill, albo wanna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie bardzo rozumiem, takie kombinacje wchodzą w grę a zwykła chłodnica zanurzeniowa nie ? Przecież zajmuje mało miejsca. Na 100% lepsze rozwiązanie niż takie kombinacje a co do zajmowanego miejsca to wątpię czy Twoje rozwiązanie rzeczywiście tak dużo mniej miejsca wykorzystuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chłodnica nie zajmuje prawie nic miejsca bo chowasz ja do garnka w którym warzysz. Jeżeli jednak nie chcesz chłodnicy, to rozsądnym wyjściem jest chłodzenie w wannie i ewentualnie na koniec wrzucanie petów zdezynfekowanych z zamrożoną wodą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zastanów się, czy nie lepiej na chwilę obecną warzyć z ekstraktów?

Masz jeden fermentor, chłodnicy nie potrzebujesz, filtrator również odpada, garnek 5l spokojnie wystarczy (każdy ma taki w kuchni), 2 puszki zajmują mniej niż zestaw surowców.

A jak zmienisz mieszkanie, to wówczas pomyślisz o następnym kroku, czyli all grain.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chłodnica nie musi być duża.

Może zrób sobie coś takiego

post-10012-0-43506100-1474540099_thumb.jpg

 

Będziesz mieszał łychą i spokojnie sobie poradzi. Nie będzie może szału z prędkością ale w 20-30 min schłodzisz spokojnie.

Miejsca też zajmie mniej niż Twój wynalazek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie bardzo rozumiem, takie kombinacje wchodzą w grę a zwykła chłodnica zanurzeniowa nie ? Przecież zajmuje mało miejsca. Na 100% lepsze rozwiązanie niż takie kombinacje a co do zajmowanego miejsca to wątpię czy Twoje rozwiązanie rzeczywiście tak dużo mniej miejsca wykorzystuje.

 

Chłodnica nie zajmuje prawie nic miejsca bo chowasz ja do garnka w którym warzysz. Jeżeli jednak nie chcesz chłodnicy, to rozsądnym wyjściem jest chłodzenie w wannie i ewentualnie na koniec wrzucanie petów zdezynfekowanych z zamrożoną wodą.

"Kto nie mieszkał z kobietą w kawalerce, ten nie doceni wartości jednego metra kwadratowego" ;) Nie mówię, że ilość zajmowanego miejsca jest olbrzymia, chłodnica zanurzeniowa nie zawali mi całego przejścia, czy coś w tym rodzaju. Sęk w tym, że już teraz (w stanie spoczynku) wszystko wylądowało do fermentorów włożonych jeden w drugi (tak, już zakupione), a garnek 11l, to w tym przypadku powidlak emaliowany, który do najwyższych nie należy i trzymanie w nim chłodnicy odpada (zwłaszcza, że on sam czeka w pudełku na szafce w kuchni...). Generalnie nie miałbym nic przeciwko chłodnicy zanurzeniowej, bo przy chłodzeniu tak małej porcji brzeczki na raz będzie ono trwało bardzo krótko. 

 

Co do rozmiarów mojego rozwiązania: tyle miejsca jeszcze bym znalazł, bo za pojemnik z zimną wodą+lodem może posłużyć nawet zlew w kuchni, więc pozostaje schować samą chłodnicę, a tyle miejsca jeszcze się znajdzie ;)

 

Zastanów się, czy nie lepiej na chwilę obecną warzyć z ekstraktów?

Masz jeden fermentor, chłodnicy nie potrzebujesz, filtrator również odpada, garnek 5l spokojnie wystarczy (każdy ma taki w kuchni), 2 puszki zajmują mniej niż zestaw surowców.

A jak zmienisz mieszkanie, to wówczas pomyślisz o następnym kroku, czyli all grain.

Myślałem o tym. Chęć warzenia z zacieraniem jednak przebiła wszelkie inne argumenty (a początkowo planowałem zacząć od gotowca), zwłaszcza gdy doszedłem do wniosku, że pierwszy będzie hefeweizen.

 

Chłodnica nie musi być duża.

Może zrób sobie coś takiego

attachicon.gif16485222.jpg

 

Będziesz mieszał łychą i spokojnie sobie poradzi. Nie będzie może szału z prędkością ale w 20-30 min schłodzisz spokojnie.

Miejsca też zajmie mniej niż Twój wynalazek.

O! I to jest ciekawy wynalazek :D Z czego to konkretnie i jak było długie oryginalnie? :)

Edytowane przez Enethion

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

Chęć warzenia z zacieraniem jednak przebiła wszelkie inne argumenty (a początkowo planowałem zacząć od gotowca), zwłaszcza gdy doszedłem do wniosku, że pierwszy będzie hefeweizen.

Dobrze rozumiem? Zaczynasz dopiero przygodę z piwowarstwem i od razu chcesz zacierać, na dodatek hefeweizena? Szacun! :D

Mam tylko nadzieję, że doskonale wiesz na co się porywasz...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Świetny test związku jak Cię partnerka kocha to Ci pozwoli zająć odrobinę więcej miejsca, ja ze swoją nie mam problemu ^^ A tak poważnie to myślę że pomysł z mini chłodnicą z karbowanki najlepszy. Co do pierwszej warki zacieranej nie widzę problemów, nie każdy musi zaczynać od ekstraktów, ale hefeweizen to rzeczywiście trudne piwo, sam niedawno miałem pierwsze podejście do tego stylu i definitywnie nie wyszło tak jakbym chciał.

Edytowane przez Skajo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

Dobrze rozumiem? Zaczynasz dopiero przygodę z piwowarstwem i od razu chcesz zacierać, na dodatek hefeweizena? Szacun! :D Mam tylko nadzieję, że doskonale wiesz na co się porywasz...

 

Bez przesady, nie srasz młodego.

Ja swego czasu zrobiłem takie coś, ale raczej jako 'agregat wody lodowej' niż chłodnicę.
Mam też taka małą, prostokątną chłodniczkę z nierdzewki, ew. mógłbym odsprzedać gdyby pasowała, bo nie używam.

Nie rozumiem tylko tego braku miejsca. Mam gar 30 l, do niego wsadzone wiadra,

a w nich chłodnica, wszystko w pudle po wiadrach, więc zajmuje tyle samo miejsca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

O! I to jest ciekawy wynalazek Z czego to konkretnie i jak było długie oryginalnie?

 

To jest z karbowanki. Oryginalnie to do destylatu było :P 

Długość sobie dobierz do garnka, żeby się mieściła i nie wystawała.

Myślę, że 2m karbowanki wystarczy, zwiniesz sobie sam, tylko musza być zakute końcówki.

Koledzy nawet tutaj na forum sprzedają z końcówkami i na metry. Jeśli nie to na Allu też znajdziesz. Koszt to jakieś  12-15zł/mb

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jedyne inne wyjście to no-chill, albo wanna.

Jakby co, to wanna to też niezła opcja, ja polecam :)

Edytowane przez kantor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja ze swojej strony mogę polecić zrobienie sobie chłodnicy przeciwbieżnej. Jak się ją odpowiednio pozagina to będzie całkiem mała przy jednoczesnej bardzo dobrzej wydajności.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W kwestii miejsca, powidlak mam, bo był do innego celu kupiony, balkon zagracony do granic możliwości. Wszelkie miejsca jakie zostały zablokują przejście (brak piwnicy boli). Fermentory lądują w styropianowym pudle doizolowanym pianką montażową. Kwestie logistyczne wyobracałem na wszystkie strony ;)

 

Co do zacierania i hefeweizena, początkowo mi się marzył Porter Bałtycki. Może pójdzie trzeci z kolei ;) Jestem świadom swoich niskich umiejętności, ale ja zawsze się rzucam na głęboką wodę. I raczej nie zrażam się potknięciami.

 

No nic, daliście mi trochę tematów do przemyślenia :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nawet nie wiem gdzie będę mieszkał kiedy faktycznie przyjdzie czas porteru. A nawet jeśli jeszcze w tym samym miejscu, to przerzucę się na chwilę do rodziców, (J.N.) teściów, dziadków, czy gdzie tam wymyślę i tam uwarzę, odfermentuję i zostawię do leżakowania ;) Najpierw pszenica :D

Edytowane przez Enethion

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Weizen to dobre piwo na początek bo bardzo szybko jest gotowe do picia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

Bez przesady, nie srasz młodego.

Nie straszę. Szkoda mi tylko tych wszystkich początkujących piwowarów, którzy zakończyli szybko przygodę, ponieważ od razu zawieszali sobie wysoko poprzeczkę. Wiadomo, że nie jest to jakaś wykładnia, żeby zaczynać od prostych rzeczy. Oczywiście każdy sam decyduje którą drogą pójdzie, ale ja zawsze będę zwolennikiem tego, żeby pierwszą warkę (albo kilka pierwszych) jednak robić z brewkita. Tylko i wyłącznie po to, żeby skupić większą uwagę na innych rzeczach: mycie i dezynfekcja sprzętu, posługiwanie się nim, pomiary, prawidłowa fermentacja, rozlew. Zacieranie i chmielenie to dodatkowe czynności, dużo bardziej skomplikowane i pracochłonne - warto już przy tym mieć opanowane te czynności, które wymieniłem wcześniej, naprawdę.

 

 

 

Jestem świadom swoich niskich umiejętności, ale ja zawsze się rzucam na głęboką wodę. I raczej nie zrażam się potknięciami.

Życzę Ci kolego takiego optymizmu zawsze i jeżeli zdecydujesz się zacierać pierwszą warkę, to trzymam kciuki za Ciebie, żeby wszystko było git i wyszło dobre piwko. Chociaż jestem zdania, że gdybyś zdecydował się jednak zrobić tą pierwszą warkę na brewkicie, to jeszcze byś mi podziękował kiedy przyjdzie do warki z zacieraniem ;)

 

Wracając do tematu, możesz oczywiście pokombinować z tą chłodnicą, ale po co? Garnek 11 L bez problemu schłodzisz w brodziku/wannie bardzo szybko. Ludzie chłodzą w wannach 30-litrowe gary z sukcesem, więc 11L to pikuś. Jeżeli już uprzesz się na tą chłodnicę to kup/zrób normalną zanurzeniową. Naprawdę nie zajmuje dużo miejsca, a jak złapiesz bakcyla piwowarskiego, zmienisz lokum, kupisz wtedy 30-litrowy gar, to taka chłodnica i tak się przyda i tak  :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ludzie chłodzą w wannach 30-litrowe gary z sukcesem, więc 11L to pikuś

Nawet 40l, 10l to w brodziku chłodziłem, zresztą 40l to też kiedyś w brodziku chłodziłem ;)

Edytowane przez kantor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Piwosz86,wyolbrzymiasz trochę, warzenie to nie budowa wahadłowca i nie trzeba mieć doktorat z fizyki kwantowej

mi w tej chwili zrobienie piwa z brewkita zajmuje 15 min, tam nie ma czego się uczyć

uwarzenie pszenicy nie różni się bardzo od innych "standardowych" piw,jedynie może filtracją jak dużo pszenicy będzie, jak ma spierdzielić to bez różnicy czy zacierane czy z puszki bo to wina fermentacji raczej będzie, a zacierane wyjdzie mu taniej jak puszki

Ja mieszkałem w kawalerce z dzieckiem i warzyłem normalnie, trzeba przełamać się, zrobić porządek i wszystkie "przydasie" wypierdzielić, od jakiegoś czasu nic nie zbieram bo wiem że to zalega latami, a jak trzeba to nie ma czasu na szukanie albo nie można znaleźć i się kupuje,spuść napalm na balkon :)

co do chłodzenia, nie wiem ile mam warek zrobionych 70-80 ? do żadnej nie użyłem chłodnicy, warzę za zwyczaj wieczorem, wiadro na noc na balkon i rano drożdże

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chciałem pocytować, ale zrobiłby się burdel... Więc po kolei.

Piwosz, nie martw się. Jestem często niepoprawnym optymistą :D Choć z drugiej strony nie jestem "hura-optymistą", więc zakładam, że coś może pójść nie tak, a jeśli już pójdzie, to staram się dostosować i zapamiętać jako doświadczenie na przyszłość.

Co do weizena, między innymi właśnie dlatego się na niego zdecydowałem. Nie muszę długo czekać żeby wszystko wypić (a staram się stopniowo zbierać butelki - kupuję z zawartością ^_^), moja partnerka lubi ten gatunek, ja też. Jedyny mankament, to utrzymanie odpowiednich warunków zacierania i fermentacji, ale tego i tak kiedyś trzeba się nauczyć, więc pomijalne.

Robić miejsca już bardziej nie dam rady. Już usunęliśmy wspólnymi siłami wszelkie "przydasię", jakie można było usunąć. Zostały graty, których nie wyrzucę, bo nie są moje... Ta kawalerka niestety jest wynajmowana i część rzeczy musi w niej zostać (choć chętnie bym się tego pozbył)... 

Jeśli chodzi o chłodzenie. Posiedziałem wczoraj chwilę, poczytałem po kilka razy wasze wypowiedzi, wypiłem kawę, pomyślałem i doszedłem do wniosku, że robienie/kupowanie chłodnicy dla tego powidlaka nie specjalnie ma sens. Na razie będę radził sobie wanną (prawdopodobnie woda będzie dochładzana wkładami, czy coś). W tak zwanym międzyczasie będę stopniowo odkładał pieniądze na "rozbudowę" browaru i jak już się uzbiera, to wtedy kupię coś porządniejszego, a do tego czasu prawdopodobnie wyniosę się z tej kawalerki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×