Skocz do zawartości
eltomek

Wyjdą granaty czy nie wyjdą?

Rekomendowane odpowiedzi

Pytanie trochę z serii szklana kula, ale może jednak to Wasze doświadczenie odegra tu decydującą rolę.

 

Równo tydzień temu zabutelkowałem Hefe-weizena. Standardzik: syrop na dno fermentora (dość gęsty zrobiłem: 170g cukru, 500ml objętości, to wszystko na 23,5l rozlewanego piwa, czyli ok 3,6g na butelkę dla docelowego nasycenia 2,8 v/v), dekantacja z wprawieniem w ruch wirowy, bez późniejszego domieszania mieszadłem (wcześniejsze warki dodatkowo mieszałem). Porównując piwo zlane przed napełnieniem pierwszej butelki z piwem z końca butelkowania miałem wrażenie, że to na końcu było słodsze, dlatego oznaczyłem sobie drugą skrzynkę jako piwa potencjalnie przegazowane.

 

Wczoraj otworzyłem próbnie jedną z tych "późniejszych" butelek w temp. ok 12°C, piwo było nagazowane tak na poziomie APA, jeszcze nie Hefe-weizen.

Choć piwa stoją w piwnicy, dobrze obstawione i nikomu nie grożą to jednak nie chce mi się sprzątać, tym bardziej ryzykować otwierania granatów, i teraz zastanawiam się co robić dalej: odgazowywać je co kilka dni, czy odpuścić temat? Wiadomo, że ciężko odpowiedzieć nie wiedząc o ile więcej cukru było w tych późniejszych, a może w ogóle nierównomiernie rozprowadził się cukier. Zdaję się tu na Wasze doświadczenie i podejście typu "ja to bym....".

 

Jeszcze sprawdzę te "wcześniejsze" butelki, czy zachowują się inaczej od tych "późniejszych" w tych samych warunkach temperaturowych.

 

Sprawa głupia, ale człowiek się musi nauczyć, najprędzej (i najboleśniej chyba) na własnych błędach...

Edytowane przez eltomek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem moje doświadczenie nie jest może zbyt długie. Ale ja do wita sypałem nawet 250g cukru na około 23/25 litrów piwa. Do innych piw jak IPY Bocki po 200gram na 23/25 litrów i granatów nie miałem. Ale zawsze długo fermentowałem.

 

Co do słodkości to raczej to tylko subiektywne odczucia. Ten cukier jest raczej w całości fermentowalny przez drożdże. Jedynie mocniej mogły się nagazować pierwsze butelki. 

Edytowane przez Forest

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja raz zrobiłem tak jak Ty, nie mieszałem przed butelkowaniem. granatów nie miałem ale rozbieżność w nagazowaniu była. teraz zawsze sterylizuję dużą łychę i po wlaniu syropu zamieszam bez natleniania kilka razy w te i wewte i mam większą pewność że wszystkie butelki będą jednakowo nagazowane. 

 

nikt Ci nie odpowie na ile wymieszał się syrop z piwem i czy będą granaty czy nie. aha, ja rozcieńczam w litrze wody.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pij najpierw z tej "przegazowanej" skrzynki ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ostatni dunkel 6g na butelkę. Ma ponad miesiąc granatów brak.

 

Wysłane z mojego A0001 przy użyciu Tapatalka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Granaty zawsze wychodzą. Zależy tylko jaka jest siła rażenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem moje doświadczenie nie jest może zbyt długie. Ale ja do wita sypałem nawet 250g cukru na około 23/25 litrów piwa. Do innych piw jak IPY Bocki po 200gram na 23/25 litrów i granatów nie miałem. Ale zawsze długo fermentowałem.

 

Powiem Ci, że odważny jesteś - szacun :drinks:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przyszedł mi do głowy pewien pomysł odnośnie dobrego wymieszania syropu do refermentacji. Może głupi, ale przecież od tego jest dyskusja żeby najwyżej rozwiać takie pomysły.

Gdyby syrop wlać do tego fermentora w którym piwo stoi na cichej i dopiero przelać do drugiego przygotowanego na rozlew. Więcej "okazji" na dokładne wymieszanie.

Tak mi się o tym pomyślało czytając o nierównym nagazowaniu butelek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

Przyszedł mi do głowy pewien pomysł odnośnie dobrego wymieszania syropu do refermentacji. Może głupi, ale przecież od tego jest dyskusja żeby najwyżej rozwiać takie pomysły. Gdyby syrop wlać do tego fermentora w którym piwo stoi na cichej i dopiero przelać do drugiego przygotowanego na rozlew. Więcej "okazji" na dokładne wymieszanie. Tak mi się o tym pomyślało czytając o nierównym nagazowaniu butelek.

 

Trochę to jak ponowne wymyślanie koła. Myślę, że ponad 99% piwowarów stosuje metodę zlewania piwa na roztwór cukru - przetestowane i sprawdzone: działa więc po co kombinować? Żeby nie być gołosłownym - chmielenie na zimno. Wlewasz i co dalej? Masz sporą warstwę chmielin, w których po zlaniu zostanie piwo + nie zlejesz wszystkiego idealnie żeby nie zassać dużo z tych chmielin. Roztwór cukru zapewne trochę się "wmiesza" w te chmieliny i nie wiadomo ile tam zostanie. To takie trochę ciężkie do kalkulacji. Lepiej zlać piwo na roztwór i nie kombinować :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W sumie to racja. Ja zlewam na syrop i jak na razie u mnie wszystko ok.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do innych piw jak IPY Bocki po 200gram na 23/25 litrów i granatów nie miałem.

Rozumiem, że nie interesuje cię żeby twoja IPA miała nagazowanie jak prawdziwa IPA?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Granaty zawsze wychodzą. Zależy tylko jaka jest siła rażenia.

Raz miałem granaty - ale taki granat że przebiło półkę powyżej ;) dobrze że mnie przy tym nie było. Od siły rażenia padło też parę butelek stojących obok. Wchodzę tam gdzie piwo trzymam i co ja mam mokro na podłodze ? Odkrywam koc którym mam zasłonięty regał a tam "armagiedon" :) Strzelił chyba za szybko zabutelkowany weizenbock ;) resztę flaszek odgazowałem i jest spoko - więcej żadna nie strzeliła.

Stwierdzam, że na własne wyroby przydałaby się porządna ziemianka :) ze stałą temperaturą :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Granaty zawsze wychodzą. Zależy tylko jaka jest siła rażenia.

Raz miałem granaty - ale taki granat że przebiło półkę powyżej ;) dobrze że mnie przy tym nie było. Od siły rażenia padło też parę butelek stojących obok. Wchodzę tam gdzie piwo trzymam i co ja mam mokro na podłodze ? Odkrywam koc którym mam zasłonięty regał a tam "armagiedon" :) Strzelił chyba za szybko zabutelkowany weizenbock ;) resztę flaszek odgazowałem i jest spoko - więcej żadna nie strzeliła.

Stwierdzam, że na własne wyroby przydałaby się porządna ziemianka :) ze stałą temperaturą :D

 

U mnie mam regał co stoi na 1 półce ok 100 butelek. Półek mam 4. I zawsze jestem w panie ze coś gruchnie. Wiec piwo trzymam w fermentatorach do końca. i glukozy już zacząłem dawać 5 g na 1l . Ale zawsze można trafić na jakąś uszkodzoną (słabą) butelkę. Wiem że to w końcu kiedyś może faktycznie nastąpić, a trzymam cały browar w mieszkaniu na 4 pietrze :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

Granaty zawsze wychodzą. Zależy tylko jaka jest siła rażenia.

Raz miałem granaty - ale taki granat że przebiło półkę powyżej ;) dobrze że mnie przy tym nie było. Od siły rażenia padło też parę butelek stojących obok. Wchodzę tam gdzie piwo trzymam i co ja mam mokro na podłodze ? Odkrywam koc którym mam zasłonięty regał a tam "armagiedon" :) Strzelił chyba za szybko zabutelkowany weizenbock ;) resztę flaszek odgazowałem i jest spoko - więcej żadna nie strzeliła.

Stwierdzam, że na własne wyroby przydałaby się porządna ziemianka :) ze stałą temperaturą :D

 

U mnie mam regał co stoi na 1 półce ok 100 butelek. Półek mam 4. I zawsze jestem w panie ze coś gruchnie. Wiec piwo trzymam w fermentatorach do końca. i glukozy już zacząłem dawać 5 g na 1l . Ale zawsze można trafić na jakąś uszkodzoną (słabą) butelkę. Wiem że to w końcu kiedyś może faktycznie nastąpić, a trzymam cały browar w mieszkaniu na 4 pietrze :)

 

Ja tam trzymam w piwnicach pod niewybudowany niedokończony dom. Zimą jest około 5 stopni, tak tylko aby nic nie zamarzło - latem potrafi dojść przy upałach pod 20 stopni ... i wtedy właśnie gruchnęła jedna z butelek ;) ale tylko weizenbocka, z innymi nic sie nie dzieje. Widać wykazałem się za dużym przyspieszeniem przy butelkowaniu ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No ja mam piwnice ogólnie dostępną w bloku więc gdyby się gawiedź kapła co tam trzymam to moment kłódkę by urwali

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No ja mam piwnice ogólnie dostępną w bloku więc gdyby się gawiedź kapła co tam trzymam to moment kłódkę by urwali

W bloku to bym nie trzymał :) bo pewnie też bym długo nie dotrzymał. Chociaż czy ja wiem czy gawiedź byłaby usatysfakcjonowana chociażby 2 letnim stoutem, lub coffee milk stoutem ? ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Chociaż czy ja wiem czy gawiedź byłaby usatysfakcjonowana chociażby 2 letnim stoutem, lub coffee milk stoutem ? ;)

 

Wszytko co powoduje szum w berecie jest dla gawiedzi satysfakcjonujące :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pij najpierw z tej "przegazowanej" skrzynki ;)

 

To chyba najsensowniejsza z porad. Kiedyś też zrobiłem coś podobnego i miałem 1 granat, dość szybko (2-3 tygodnie). Resztę butelek włożyłem sobie w fermentory na wypadek gdyby też miały strzelać(łatwiej potem posprzątać ;) ). I dałem im 2 miesiące. Nic już nie strzeliło, ale 20% pozostałych było bardzo mocno przegazowane, a całą reszta była nagazowana słabo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

pij najpierw z tej "przegazowanej" skrzynki ;)

 

To chyba najsensowniejsza z porad. Kiedyś też zrobiłem coś podobnego i miałem 1 granat, dość szybko (2-3 tygodnie). Resztę butelek włożyłem sobie w fermentory na wypadek gdyby też miały strzelać(łatwiej potem posprzątać ;) ). I dałem im 2 miesiące. Nic już nie strzeliło, ale 20% pozostałych było bardzo mocno przegazowane, a całą reszta była nagazowana słabo.

Dobrze by było, gdyby tak było, ale niestety cukier rozszedł się raczej niedeterministycznie, co potwierdziłem otwierając po 2 tyg. dla porównania parę butelek z partii przegazowanej i tej słabo nagazowanej. Od najbliższej warki planuję spróbować refermentacji rezerwą brzeczki i dla pewności będę mieszał przed rozlewem (tak jak robiłem to kilkanaście warek wcześniej).

Na razie granatów brak i mam nadzieję, że tak zostanie, ale niesmak pozostał  :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja w sprawie granatów: jeżeli butelki szklane się kapsluje, to z reguły najpierw powinien wystrzelić kapsel. Chyba że butelka jest uszkodzona. Czy się mylę? Jak z Waszego doświadczenia  to wygląda? Czy z reguły rozsadza butelke czy wyrywa kapsel?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Słyszałęm tylko o rozerwanych butelkach, no chyba że wszyscy mieli butelki ze skazą

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja w sprawie granatów: jeżeli butelki szklane się kapsluje, to z reguły najpierw powinien wystrzelić kapsel. Chyba że butelka jest uszkodzona. Czy się mylę? Jak z Waszego doświadczenia  to wygląda? Czy z reguły rozsadza butelke czy wyrywa kapsel?

 

Z mojego doświadczenia: czasami odpada denko, ale zazwyczaj drobny mak ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdyby odpadał tylko kapsel to nie nazywałoby się to granat :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja w sprawie granatów: jeżeli butelki szklane się kapsluje, to z reguły najpierw powinien wystrzelić kapsel. Chyba że butelka jest uszkodzona. Czy się mylę? Jak z Waszego doświadczenia  to wygląda? Czy z reguły rozsadza butelke czy wyrywa kapsel?

U mnie potrafiło urwać szyjkę i zrobić dziurę w półce wyżej. A jak rozwala flaszkę to nie wiem, wolałbym aby nie strzeliła na moich oczach ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie stało kilkanaście butelek w zamkniętej szafce. Przy wybuchu butelka poszła w drobny mak i dodatkowo pękła jedna sąsiednia..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×