Skocz do zawartości
RadekMon

Refermentacja po niechcącym zamrożeniu piwa

Rekomendowane odpowiedzi

Niestety zdarzyła mi się wpadka z moim porterem bałtyckim. Otóż byłem dwa tygodnie na wakacjach i zostawiłem go na cichej w lodówce. Po powrocie okazało się, że coś się zepsuło ze sterownikiem temperatury i nie odłączył lodówki w ogóle. Sam termostat lodówki też nie okazał się pomocny i po powrocie do domu przywitała mnie piwna kostka lodu w wiadrze (temp. -5,2). Czytałem już wątki o zamarzniętym piwie, ale sytuacje te dotyczyły delikatnego przymarznięcia a nie tak drastycznego zamrożenia jak w tej sytuacji. Myślę, że w tym przypadku należy założyć, iż drożdże nie przeżyły tego. 

Pytanie teraz jak się zabrać do refermentacji. Nie mam na ten moment żadnej gęstwy. Dysponuję T-58, które niby nadają się do refermentowania, ale dają też dość dużo estrowych posmaków, które do lagera nie pasują. Nigdy ich nie używałem, więc nie wiem czy w nie wielkiej ilość i niższych temperaturach też dadzą coś od siebie ( o ile w ogóle dadzą radę)? Oprócz tego posiadam US-05, które dobrze znam i wiem, że są dość neutralne w niższych temp. Ostatnia opcja to zakupić jakieś suchary dolnej fermentacji. Którą z opcji doradzacie?

Kolejna sprawa to jak technicznie do tego podejść. Gdzieś tutaj wyczytałem, że wystarczy dać ok. 1-1,2g na 10l piwa. Czy jednak po uwodnieniu odpowiedniej ilości należy im dać czas na aklimatyzację i żeby rozgościły się w całej objętości piwa czy też mogę od razu butelkować?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Robiłem kiedyś eisbocka, brzeczka nie zamarzła na kamień ale normalnie się nagazowało (z szybkością jak na lagera), wg mnie drożdże w Twoim przypadku przynajmniej częściowo przeżyły.

Jeśli jednak już byś dodawał świeżych, to ja rehydratyzowałem i strzykawką zawiesinę rozdzielałem do butelek.

Edytowane przez kantor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czyli jest jakaś szansa, że przeżyły zamrożenie? Przynajmniej w ilości wystarczającej do nagazowania? Na czasie mi nie zależy bo to w końcu porter, więc swoje musi poleżeć. Gorzej by było jakby jednak nie podjęły pracy, bo wtedy cukier do refermentacji przez ten czas stanowiłby dobrą pożywkę dla innych, niechcianych mikrobów. Jeślibym jednak chciał dodać drożdży, to które z tych co podałem byłby najlepsze? Czy dokupić W-34/70 albo S-23 (taki są w tej chwili na stanie w sklepie niedaleko mnie)?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi zamarzło co prawda o wiele słabsze piwo, bo Desitka, ale z nagazowaniem nie było żadnych problemów. Powiem nawet, że jak na lagera, to szybko i dobrze :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W-34/70 będą dobre jak jednak chcesz dodawać drożdże.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałem zamiar dodać, ale niestety nie zdążyłem wczoraj do sklep. Dlatego, biorąc pod uwagę doświadczenia innych, iż drożdże jednak są w stanie przeżyć po zamrożeniu, zaryzykowałem i zabutelkowałem bez dodatku świeżych. Za parę miesięcy dam znać czy się powiodło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co prawda minęło niespełna 1,5 miesiąca od zabutelkowania, ale już teraz mogę dać znać. Spróbowałem jedną butelkę i mieliście rację, nagazowało się bez problemu (jak na lagera to nawet dość szybko). Także wniosek taki, że jednak drożdże nie tak łatwo ubić jakby się wydawało. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×