Jump to content
Twaroshinto

Problemy z bałaganem w czasie warzenia / przelewania

Recommended Posts

Czołem Szanowni Piwowarzy,

Dziś przelewałem swoją pierwszą warkę z fermentacji burzliwej na cichą. Była to kolejna okazja - za raz po warzeniu - by popaść w zadumę nad poziomem ogólnego bałaganu w czasie prac piwowarskich. Być może jestem jakiejś ubogiej natury ale w moim przypadku pierwsza warka była namaszczona czymś, co nazwałbym chaosem. A to wężyk za krótki i giętki chlapiąc wszędzie przy zlewaniu, a to kręci się niemożliwie i jak nie wyskoczy z fermentora docelowego to przynajmniej zagnie się i brzeczka przestanie lecieć. Że o odstawianiu niezakręconego kranika od fermentora ze słodem po wysładzaniu nie wspomnę. No po prostu tragedia - co coś robię przy piwie to mam całą kuchnię do sprzątania. Mam nadzieję, że ustabilizuję proces i w międzyczasie wyrobię sobie nawyki, dzięki którym przestanę co chwilę coś przewracać i wylewać.

W związku z powyższym mam pytanie do bardziej doświadczonych kolegów: macie jakieś sprawdzone "patenty i tricki", które poprawiają Waszą organizację pracy i minimalizują chaos?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podstawowa zasada - mokra szmata na podłodze i ścieranie na bieżąco. Bo potem się nie ogarniesz. Niby prosta rzecz, ale często niej zapominamy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiem czy to "patent"- zaplanowanie potrzebnych przedmiotów i trzymanie ich w określonym miejscu. Żeby nie szukać np. termometru gdzie się podział.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmmm... Jedyne kiedy brudzę w kuchni , to gdy zapomnę o podgrzewanej brzeczce i mi wykipi. Wtedy jest konkretny burdel. Poza tym nie mam problemów z wężykami czy kranikami. To co dzieję się przy rozlewie do butelek (pod miejscem rozlewu) uznaję za syf oczekiwany - dlatego podkładam wcześniej gazety. ;-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wężyki silikonowe - droższe, ale dużo lepsze od igelitowych. Odpowiednia długość wężyków - nie chlapie się wtedy. I szmata na podłodze - to podstawa :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja kupuję folię malarską i przykrywam nią podłogę oraz część mebli, kosztuje 2 zł a nie muszę się martwić, że zniszczę podłogę, no i przyspiesza sprzątanie. Do tego karton na podłogę i np pod fermentor podczas filtracji ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odnośnie organizacji - jak napisali MichalW oraz pijany - sądzę, że to chyba najważniejszy element, niestety jednak, by wyrobić sobie dobrą organizację pracy trzeba mieć już kilka warek za sobą (ja na razie mam dwie "in progress") albo przynajmniej wszystko dokładnie zaplanowane ;-)

Krzysiek9999 - obudziłem się dokładnie z tą myślą. Muszę ustalić sobie punkty, w których będę używał wężyków i przygotować sobie silikonowe o odpowiedniej długości.

Widzę też, że powtarza się sposób z wykładaniem podłogi folią / gazetami / kartonem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja chyba wrócę do wężyków tych z marketów budowlanych. Ostatnie kilka warek przelewałem wężykiem silikonowym i to dla mnie tragedia. A to przestanie lecieć bo się wężyk zagiął a to właśnie gdzieś wyleci i zagnie się nie tam gdzie trzeba. Zaczynam się też zastanawiać nad fermentowaniem w wiadrze z kranikiem (i tak część piw nie przelewam na cichą - bo po co).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Mateusz Włosek

Mi zdecydowanie mniej wygina się wężyk silikonowy od igielitowego, zwłaszcza przy wyższej temperaturze przy której igielit mięknie jak jakaś guma do żucia.

 

Masz złą organizacje. Przed zrobieniem czegokolwiek zastanów się- czy kranik zakręcony, czy wężyk nie za krótki, sprawdź sprzęt. W momencie gdy nie mieszasz albo  nie dodajesz czegoś to cały czas myj ubrudzone rzeczy. Ja układam sobie cały blat ręcznikami, na tym zostawiam rzeczy do ścieknięcia, musi być dużo ruchu i miejsca. Nie stoję czekając aż złapie temperaturę gdy coś leży do umycia i tak cały czas coś myjesz i masz czysto.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szanowni, ciężko wypracować sobie organizację pracy, przy pierwszej warce / drugiej warce ;-)

Samego igielitu trochę się obawiam, gdyż ponoć potrafi dodawać coś od siebie do smaku.

 

Bellon, masz jakieś miejsce gdzie można nabyć takie węże?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pozwolę się nie zgodzić. Proces jest powtarzalny, więc śledząc jego przebieg można wychwycić potrzebne przedmioty. Jak się obawiasz igielitu, to szukaj z kieliszkiem i widelcem (odpowiedni rozmiar). Ja swój znalazłem w Praktikerze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tylko spokój Cię uratuje :)

Niedawno miałem swoją pierwszą warkę i spanikowany byłem mocno.

Latanie od gara do filmików na kompie przez cały czas.

A teraz jak już wiem co za chwilę będę robił i jak to ma wyglądać to jestem nawet w stanie (tak jak wczoraj) obiad ugotować na tej samej kuchence.

Przed pierwszą czy drugą warką obłożony sprzętami, a teraz oblatuje temat oczywiście garem 30l, garnkiem 10l do wysładzania wiadrem z Castoramy, 1,5 rondlem i 1 wężykiem silikonowym metrowej długości.

O czystość się nie martwię, bo jeśli coś rozchlapie to najwięcej z reguły przy napowietrzaniu (przelewam po 10l z wysokości). Wystarczy przetrzeć gąbką.
A tak jak koledzy pisali wcześniej na bieżąco zmywać (zacier jest wkurzająco lepki i szybko wysycha).

Share this post


Link to post
Share on other sites

MichałW - nigdzie nie napisałem, że nie jest powtarzalny. Twierdzę po prostu, że póki proces "nie wejdzie w krew" to ciężej go zaplanować możliwie efektywnie.

ANalfabeta - mam nadzieję, że tak to właśnie będzie wyglądało. Z biegiem czasu wszystko znajdzie swoje optymalne ułożenie :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja Ci powiem tak. Pierwsza warka to pikuś. Jak będziesz miał pełne skrzynki i w czasie warzenia zaczniesz degustacje, no bo kto warzy na sucho, to dopiero może być kłopot. A jak jeszcze wpadną znajomi na wspólną nasiadówę to nie tyle będziesz miał bałagan co możesz mieć problem z precyzyjnym chmieleniem ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

klisz - tak się właśnie obawiam... a z drugiej strony jakoś nie mogę się doczekać ;-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

kurna,mopy,folie,kartony  normalnie takich rzeczy przy remoncie nie zawsze używam 

przy czym robi się taki bajzel ? zacier z gara do wiadra jak przekładam to ustawiam tak że by te "trzymadełko" od wiadra było nad garem wtedy nie ma przerwy i jak kapie to albo do gara albo do wiadra, chyba że ktoś leje z metra prosto z gara do wiadra to może i chlapać 

przy wysładzaniu też nie ma jak się napaskudzić 

przy zacieraniu łatwo utrzymać czystość bo czasu jest dużo więc na bieżąco można sprzątać 

myślę że to kwestia ogarnięcia,podczas gotowania też mam zawsze porządek 

wężyka używam z obi i nawet przy wrzątku się nic nie zagniata 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rozlewanie do butelek - butelki wstawiam do miednicy. Wężyk odpowiednio przycięty żeby się nie majtał

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rozlewanie do butelek - butelki wstawiam do miednicy. Wężyk odpowiednio przycięty żeby się nie majtał

masz kranik ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

wężyk sylikonowe ze ścianką 3mm: http://destylandia.pl/index.php?id_product=2562&controller=product

Ostatnio kupiłem sobie o większej średnicy taki: http://destylandia.pl/index.php?id_product=2563&controller=product

ale ten to powinien mieć już ciut grubszą ściankę, ale przy odrobinie wprawy to jak zassie to leci (nie zasysam ustami, tylko cały (prost ze starasna) wkładam wąż do piwa, napełnia się cieczą, zatykam koniec i srrru na dół do drugiego wiadra, wiadomo wężyk sylikonowy elastyczny można wtedy takie numery praktykować).

 

U mnie to zazwyczaj wygląda tak:

- podczas rozgrzewania wody w kadzi zaciernej układam sobie wszystko (chmiele, sole do wody, drożdże)

- zacieranie, ogólnie nudy, kontroluję sterownik elektroniczny ;), dlatego nie mam mieszadła bo od czasu do czasu można pomachać łygą

- wysładzanie, tutaj robię za deszczownicę i polewam powoli zacier (woda z płaszcza wodnego po talerzyku)

- grzanie gara warzelnego do 100 stopni: zagotowanie około 60 litrów brzeczki traw tyle, że zazwyczaj zdążę na glanc wygarnąć młóto i wyczyścić na glanc kadź warzelną

- warzenie: ogólnie to tylko wsypywanie chmieli

- chłodzenie: z godzinkę trwa - przygotowywanie fermentorów, rurek, wężyków (płukanie starsanem), przygotowanie drożdży jak suchary

- whirpool ... i czekanie z 10-15 minut

- zlewanie (wężykiem sylikonowym) do dwóch fermentorów (2x26l) trzeci fermentor stoi przygotowany do przelewania w celu napowietrzania

- zadanie drożdżarzy, dekle, rurki bulgotka ... uff

- sprzątanie,  wcześniej wszystkie naczynia i chłodnice odkładam do wanny, wlewam kilka kropli detergentu i gorącą wodę z chłodnicy

- po umyciu wszystko na swoje miejsce i mycie podłóg - mop musi być cały czas na podorędziu, nie raz już się pośliznąłem na starsanie bo to zawsze trochę z dezynfekowanego fermentora czy węża poleci

 

Ostatnio jeszcze doszło przygotowywanie dzień wcześniej wody RO.

 

Mycie butelek to jest jazda ;) upierdliwa czynność i każdy chce to zrobić szybko ...

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.