Jump to content
marcin_off

Piwo koncernowe to zło?

Recommended Posts

Mamy do czynienia z wielką zmianą świadomości konsumentów piwnych. Przez to coraz więcej osób pije piwa kraftowe jak doctor brew, pinta, artezan, podróże kormorana lub nawet warzy własne piwa zamiast spożywać piwa koncernowe takie jak żywiec czy tyskie. Według mnie to dobra zmiana, bo wszystkie piwa wydawały mi się już sikaczami, każde było podobne w smaku, w zapachu, a tu nagle okazało się ,że piwo może być czymś więcej - co więcej, może byc również niejako stylem życia. Tylko właśnie: czy uważacie, że piwa koncernowe to zło z natury czy to po prostu jakaś kwestia wyrachowania koncernów?

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

czy uważacie, że piwa koncernowe to zło z natury czy to po prostu jakaś kwestia wyrachowania koncernów?

Piwo koncernowe bywa złe. Złe tzn. niesmaczne.

 

Pytanie o naturę zła, które nieuchronnie stoi za frazą "zło z natury" wykracza poza ramy forum dyskusyjnego poświęconemu piwowarstwu domowemu, jak i poza moje osobiste horyzonty intelektualne. Zagadnienie to jednak kilkukrotnie w ostatnich latach poruszane było na blogach poświęconych piwowarstwo i chyba poza stwierdzeniem oczywistości, że firmy w ogólności, a koncerny w szczególności nastawione są na zysk nie padło wartego uwagi (piwo robi księgowy a nie piwowar).

 

Zamiast dywagować teoretycznie, wolę zabrać się za domowe warzenie: nie palcie komitetów, zakładajcie własne - powiedział klasyk ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pytanie tendencyjne i dychotomia myślenia. Nie każde piwo koncernowe jest złe i nie każde piwo rzemieślnicze jest dobre. Piwo produkowane masowo to jest to, czego oczekują ich konsumenci :smilies: . Jeżeli komuś smakuje, to na zdrowie. Można (i powinno się) popularyzować piwo, ale konsumenci i tak zadecydują według swoich kryteriów. To stwierdzenie można też uogólnić na inne branże (była kiedyś już dyskusja o serowarstwie/piwowarstwie/wędliniarstwie/wypiekaniu chleba).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fajnie jest pić piwo, które jest zrobione z pasją, znasz twarze osób, które za nim stoją i możesz zamienić z nimi kilka słów. Ale tak naprawdę w gruncie rzeczy jak piwo jest dobre to jest dobre i wszystko mi jedno kto je zrobił. Nie widzę sensu hejtowania koncernów tak o, z definicji. Im też raz na ruski rok uda się zrobić przyzwoite piwo. Poza tym małe browary też wpływają na taktykę koncernów. Jak chcę się napić niezobowiązująco piwa, to fajnie jest mieć w każdej żabce grodziskie, porter bałtycki, apa czy koźlaka. Raz lepszej, raz gorszej jakości ale jednak. Bez ofensywy rzemieślniczej by tego nie było, a tak każdy wypełnia jakąś lukę.

 

A tak na marginesie to już wolę się napić ordynarnie Tyskacza niż raczyć się browarami "regionalnymi", które ostatnio są paletą wszystkich możliwych wad do znalezienia w piwie.

Edited by Oskaliber

Share this post


Link to post
Share on other sites

Piwo produkowane w koncernach ma istotne zalety: jest tanie i wszędzie dostępne :) . Najważniejsza cecha to bardzo wysoka powtarzalność.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A w piwowarstwie domowym rządzi przypadek i tym wygrywa, bo nie wiesz czy kolejna warka będzie tak dobra, lepsza czy jeszcze lepsza jak poprzednia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zło konieczne podczas imprez w knajpach, w których nie ma piw regionalnych czy kraftowych - na szczęście powoli się zaczyna to zmieniać :) Tak to przychodzę na spotkania ze znajomymi z własnym piwem ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie widzę niczego złego w koncernach. Każda normalna firma pracuje dla zysku, od tego jest firmą. Oczywiście fakt, że koncernówki są praktycznie identyczne w smaku i dobrze, że można napić się czegoś innego, ale coraz bardziej krytycznie patrzę na tą całą piwną rewolucję, która z picia piwa robi religię (styl życia? To "tylko" piwo). Nie pasuje mi model degustowania piwa zamiast jego picia. To tak jak z jedzeniem - jest do jedzenia, a nie degustowania, co nie znaczy, że je się byle co. Ale jeżeli chodzi przede wszystkim o to aby degustować to się idzie do jakiegoś Amaro i płaci 3 stówy za kilka kupeczek bliżej nieokreślonych substancji na talerzu - ale to już hipsteriada a nie jedzenie (z mojego punktu widzenia). 

 

Zwróćcie uwagę jak teraz wygląda rynek kraftu - każda nowość się rozchodzi. Ludzie kupią tylko po to aby spróbować, a browar nie musi nawet się wysilać nad recepturą i powtarzalnością, rynek i tak to wchłonie. Czy to jest ta świadomość konsumencka? Że kupi się byle co, byle było nowe?

 

Dlatego nie uważam aby koncerny były złe. Bo niby dlaczego? Dlatego że nie walą (jedynie słusznego - amerykańskiego) chmielu łopatami? Fakt, może jestem laikiem, ale dla mnie te wszystkie ipy i aipy są na jedno kopyto, a cała ideologia uczyniła z piwowara faceta którego zadaniem jest obliczyć ile trzeba nawalić chmielu aby uzyskać założone IBU. 

 

Jeżeli chcę po prostu napić się piwa to kupuję sobie jakiegoś koncerniaka, np Urquella i jest mi z tym dobrze. Kupię go w każdym sklepie i mam praktycznie pewność że będzie powtarzalny

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja zainteresowałem się kraftem i później warzeniem własnego piwa tylko dlatego, że przestałem pić koncerniaki. Miałem taki przesyt, taki niesmak, że już wolałem pić czystą (której całe życie nie trawie). Po odkryciu kraftu znów cieszę się z picia piwa. Dla mnie to żadna moda, to po prostu ten smak. Niech się to rozwija, miliony czekają aby odłączyć się od tego "koncernowego matrixa" :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Prawda jest taka, że piwo samo w sobie nie jest szkodliwe. Liczy się umiar. Jeśli kogoś to interesuje, "amerykańscy naukowcy" (czego to oni nie odkryli) twierdzą, że piwo jest zdrowe, bo leczy cukrzycę i niektóre raki ;)http://www.biomedical.pl/zdrowie/piwo-lekarstwo-przeciwko-cukrzycy-i-nowotworom-a9658.htmlInna sprawa, że nie ma tam nic na temat pochodzenia piwa, które zostało wykorzystane do ich badań ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najlepsze w piwie koncernowym są.... butelki! :D - grube, konkretne szkło i łatwousuwalna etykieta - czego chcieć więcej? :beer:

Jak to czego? Smaku!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli piwo koncernowe jest złem, to takim samym złem jest krojony chleb o konsystencji gliny, wędliny z marketów o znikomej zawartości mięsa, wina, co nie widziały winogron, bułki na polepszaczach itd, sery "żółte"...

Jesteśmy otoczeni gigantyczną ilością produktów, z czego te najtańsze i najbardziej dostępne zazwyczaj są takie sobie jakościowo. Taki lajf.

 

Mnie najbardziej śmieszą ci wszyscy "uświadomieni konsumenci piw rzemieślniczych", którzy piją je zagryzając śląską z ogniska i śmieją się z tych pijących Żubra. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.