Jump to content

Dziwny posmak, apteka?


Michał Wełna
 Share

Recommended Posts

Cześć

 

Mam dziwny problem już z którąś warką z kolei. W piwie pojawia się "medyczny" posmak kojarzący się z dentystą lub apteką. Czasami wyczuwalny jest zaraz po burzliwej, czasami pojawia się dopiero parę miesięcy po zabutelkowaniu.

 

Gdy zdarzyło się to po raz pierwszy stawiałem na infekcję dzikimi drożdżami (smak był wyczuwalny zaraz po burzliwej). Druga taka sytuacja pojawiła się bardzo podobnie, zaraz po burzliwej. Tym razem jednak smak był mniej intensywny, ale wyczuwalny. Trzecia sytuacja dopiero w butelkach, parę miesięcy po rozlaniu.

 

Drugim moim podejrzeniem była zbyt nachlorowana woda, dlatego zacząłem do warzenia używać wody zabutelkowanej. Jednak wczoraj zlewam piwo na cichą i znów poczułem ten smak, choć zdecydowanie mniej intensywny niż w poprzednich trzech przypadkach.

 

Wątpię by było to zakażenie, bo staram się zachować środki ostrożności, tzn. dezynfekcja, wyparzanie, wszystko książkowo.

 

Wpadło mi do głowy jeszcze coś, czy możliwe żeby taki posmak dawały drożdże? Wszystkie piwa, w których się pojawił były robione z drożdżami US-05. Zrobiłem jeszcze parę warek, w których posmak się nie pojawiał, a robione były na innych drożdżach.

Link to comment
Share on other sites

po jakim czasie wystartowały drożdże?

w jakiej temp. fermentowałeś?

czy wyrzuciłeś cały sprzęt, który miał kontakt z pierwszą apteką?

Zazwyczaj drożdże w tych "aptecznych" startowały po 2 dobach.

Temperatura fermentacji to około 20 stopni +/- 1 stopień.

Sprzętu używam cały czas tego samego, ale tak jak pisałem, na tym samym sprzęcie robiłem jeszcze inne warki i te wszystkie były OK. Oczywiście za każdym razem wyparzałem sprzęt.

Link to comment
Share on other sites

na tych drożdżach zrobiłem ponad 25 warek ( do każdej warki daję nową paczuszkę, nie daję gęstwy za rzadko robię piwko) po uwodnieniu i przy temperaturze 18-19 stopni drożdże startują  rzeczywiście coś ponad dobę, koło dwóch jak piszesz, ale żadna warka nie smakuje jak apteka czy jak to określasz "posmak kojarzący się z dentystą lub apteką". Moim zdaniem nie tędy droga. 

PS: sprzętu również nie wymieniałem od nowości, nie wyparzam sprzętu, przed każdą warką wszystko co ma kontakt z piwem myję a następnie ląduje w fermentorze z 4% roztworem sodu kaustycznej na co najmniej 24h. Potem płukanie i nadwęglan sodu. Nie miałem zakażenia od bardzo dawna, a piwka smakują wybornie.

pozdrawiam

Edited by donicjusz
Link to comment
Share on other sites

na tych drożdżach zrobiłem ponad 25 warek ( do każdej warki daję nową paczuszkę, nie daję gęstwy za rzadko robię piwko) po uwodnieniu i przy temperaturze 18-19 stopni drożdże startują  rzeczywiście coś ponad dobę, koło dwóch jak piszesz, ale żadna warka nie smakuje jak apteka czy jak to określasz "posmak kojarzący się z dentystą lub apteką". Moim zdaniem nie tędy droga. 

Też byłbym zdziwiony gdyby się okazało, że to drożdże, szczególnie, że słyszałem, że US-05 są raczej dobre. No ale sam już nie wiem o co może biegać, zaczynam rozważać każdą ewentualność.

Link to comment
Share on other sites

Tak jak mówiłeś na początku, jeśli nie używasz jakichś chlorowych środków do dezynfekcji to jest to infekcja dzikimi drożdżami i tyle. Masz po prostu skażony sprzęt, a dzikim drożdżom z reguły wystarcza kilka tysięcy komórek, żeby wpłynąć odczuwalnie na piwo. To jest tyle co nic. A to, że raz wychodzi od razu po fermentacji, a raz po kilku miesiącach to już kwestia tego jakie warunki dostały, jak szybko zwykłe drożdże skolonizowały brzeczkę itd. Jedyne rozwiązanie to solidne wymycie sprzętu jakąś ostrą chemią, albo kupienie nowego.

Link to comment
Share on other sites

  • 7 months later...

To najbliższy temat mojemu problemowi więc pozwolę sobie odgrzebać. W jednym z moich ostatnich piw wystąpił apteczny smak. Wyczuwalny był już podczas fermentacji, ale w butelkach zdaje się ustępować. Z tygodnia na tydzień jest mniej zauważalny. Początkowo był super wyraźny i zalegający, ale po miesiącu piwo dało się wypić. Myślę, że po kolejnym zupełnie zniknie. 

 

Dodam, że piwo 100% Brett, a kolejne dwa piwa na gęstwie z niego w ogóle nie mają tych aptecznych smaków i aromatów. Jakieś sugestie co to może być?

Link to comment
Share on other sites

No to brzmi jak apteka, dziwne.

 

Chlorofenol to są właśnie infekcje dzikimi drożdżami, tylko do piw brettowych wybiera się takie szczepy, które go nie produkują. Może użyłeś szczepu, który w jakichś specyficznych warunkach go wytwarza, a kolejne 2 warki na gęstwie już miały inne warunki. Piwo na brettach też ciągle żyje i zachodzą w nim zmiany, więc może produkcja jakichś nowych aromatów go przykryła.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.