Jump to content
cyjarz

INFEKCJE - wszystkie problemy z tym związane

Recommended Posts

Cześć

 

Po ponad 40 warkach doczekałem się i ja. Pierwsza infekcja:

 

IMG_20190317_221612.thumb.jpg.8ee8622549307758e15a93b5cce2890d.jpg

 

Piwo to Kolsch na drożdżach WY2565 (pilzneński, pszeniczny, zacierany na wytrawnie itd). Zrobiłem dwie identyczne warki, rozlałem na dwa fermentory i obydwa zaszczepiłem w tym samym czasie, używając tej samej łyżki gęstwą z poprzedniego Kolscha. Jedno zdrowe jak byk rozpłodowy, drugie jak na załączonym obrazu. Myślę, że tutaj nie trzeba być Einsteinem żeby stwierdzić, że to wina niedomytego/zainfekowanego fermentora. Chyba, że ktoś miałby jakiś inny trop? 

 

Generalnie fermentor i tak był do wywalenia, bo już swoje odsłużył i zakupiłem nowe, natomiast zastanawia mnie kwestia uratowania tej warki. Otóż postępując zgodnie z algorytmem powinienem piwo zabutelkować i obserwować nagazowanie. W smaku i zapachu jest ok. 

 

Piszę, ponieważ chciałbym się zapytać o opinie, czy rozwiązanie które chciałbym eksperymentalnie zastosować ma sens. Otóż chciałem zlać piwo do garnka, pogotować 10min, wystudzić, zadać ten sam szczep drożdży (ale nie z tego samego źródła, zupełnie innego, bez kontaktu) dodać trochę glukozy/ekstraktu słodowego żeby drożdże nieco się ruszyły, postawić tydzień, dwa w fermentorze i obserwować czy ten biały kożuszek odżyje? Co myślicie o takim rozwiązaniu? Ma to sens czy kombinuje za bardzo? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cześć. 

Piękna infekcja :) Wątpię, żeby dało się  to uratować. Jeśli już to rozlać w plastikowe butelki jednorazowe po wodzie (bo szkoda szklanych infekować) i szybko spijać póki dobre. Kiedyś kiedyś ratowałem bardzo podobną infekcję starając się spasteryzować piwo. Nic nie dało. Po 3-4 dniach znów to samo było, a zaraz potem zrobił się rozpuch i kanał. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
24 minuty temu, Pindin napisał:

Cześć. 

Piękna infekcja :) Wątpię, żeby dało się  to uratować. Jeśli już to rozlać w plastikowe butelki... 

I chyba tak zrobie(ze 3 butle, w ramach eksperymentu). Natomiast waham się jeszcze czy nie spróbować odzyskać tego co cenne, czyli uruchomić moją najnowszą zabawkę do pozyskiwania wody destylowanej i nie tylko :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powrócę jeszcze do mojego postu. Przelewając piwo pobrałem próbkę i smak był ok. Aromat był lekko inny. Dodałem na cichą wygotowane skórki cytrusów i trochę soku. Aromat zmienił się diametralnie. Dodam jeszcze chmiel jeśli nie będzie gorzej. Następnie planuję zakegować to piwo. Wypuszczę tlen, więc na mój chłopski rozum infekcja nie powinna się już rozwijać? Piwo od tygodnia nie odfermentowało bardziej, więc i fermentacja jest chyba zakończona? :) Uważacie, że zakegowanie piwa nie spowoduje większego rozwoju infekcji?

Jak postąpić z fermentorem? Można go uratować? Jak go odkazić po takim tlenowcu?

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, markus383 napisał:

Wypuszczę tlen, więc na mój chłopski rozum infekcja nie powinna się już rozwijać

Niekoniecznie. Multum organizmów infekujących piwo jest beztlenowa i w takim przypadku nic to nie zmieni. Jeśli trafiłeś obligatoryjnego tlenowca to pomoże, ale nie jesteś w stanie tego stwierdzić. 

 

2 godziny temu, markus383 napisał:

Piwo od tygodnia nie odfermentowało bardziej, więc i fermentacja jest chyba zakończona? :) 

Niekoniecznie. Jeśli piwo jest zakażone dzikimi drożdżami, to fermentacja może postępować tak wolno, że przez tydzień nie zauważysz spadku. 

 

2 godziny temu, markus383 napisał:

Jak postąpić z fermentorem? Można go uratować? Jak go odkazić po takim tlenowcu?

Nie wiesz czy to tlenowiec. A odkazić jak po każdej infekcji - NaOH. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziś wylałem piw, bo błona powiększyła się. Doszedł nieprzyjemny aromat rozpuszczalnika. 

Fermentor, pokrywkę i rurkę fermentacyjną wypłukałem wodą i umyłem płynem do naczyń, przelałem wrzątkiem, zdezynfekowałem pirosiarczynem sodu rozpuszczonym we wrzątku i spłukałem wodą. Oczywiście przed kolejnym użyciem ponownie zdezynfekuję, ale tym razem sodą kaustyczną.  Myślicie, że to wystarczy?

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, markus383 napisał:

Dziś wylałem piw, bo błona powiększyła się. Doszedł nieprzyjemny aromat rozpuszczalnika. 

Fermentor, pokrywkę i rurkę fermentacyjną wypłukałem wodą i umyłem płynem do naczyń, przelałem wrzątkiem, zdezynfekowałem pirosiarczynem sodu rozpuszczonym we wrzątku i spłukałem wodą. Oczywiście przed kolejnym użyciem ponownie zdezynfekuję, ale tym razem sodą kaustyczną.  Myślicie, że to wystarczy? 

 

Kolejność powinna być raczej odwrotna. Soda kaustyczna służy do mycia, a nie dezynfekcji. Także lepiej od razu potraktować cały sprzęt ługiem, a pirosiarczynem zdezynfekować przed kolejnym użyciem.

Przy ługu - okulary, rękawice, plus konkretne płukanie, albo najlepiej neutralizacja kwasem na koniec.

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, punix napisał:

albo najlepiej neutralizacja kwasem na koniec.

 

Mógłbyś doprecyzować o jaki kwas chodzi? Mamy dużo rodzajów kwasów. Najlepiej jakby był ogólnodostępny w sklepach :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Świetnie. Dzięki :)

To dam jeszcze raz, przed zalaniem fermentora, sodę kaustyczną, kwasek cytrynowy, a na końcu jeszcze pirosiarczyn sodu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, punix napisał:

Soda kaustyczna

Zasadniczo to stosowanie sody po infekcji ma na celu dezynfekcję, ponieważ soda ma bardzo mocne właściwości dezynfekujące. Z tym że wymaga dokładnego spłukania lub zneutralizowania, a najlepiej oba, więc potem i tak trzeba zdezynfekować ponownie po płukaniu.

 

Godzinę temu, markus383 napisał:

Mógłbyś doprecyzować o jaki kwas chodzi?

Właściwie to co ci wygodnie.

 

Godzinę temu, markus383 napisał:

To dam jeszcze raz, przed zalaniem fermentora, sodę kaustyczną, kwasek cytrynowy, a na końcu jeszcze pirosiarczyn sodu.

Dużo wygodniejszy jest zestaw NaOH + Starsan. Płuczesz NaOH, spłukujesz wodą, a na koniec płuczesz starsanem który neutralizuje ewentualne resztki sody, dzięki kwaśnemu odczynowi i jednocześnie dezynfekuje, więc sprzęt jest gotowy do użycia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam, 9 dni temu uwarzyłem swoją pierwszą warkę z TB, zestaw Pale Ale, drożdże miałem w zestawie, jednak niestety nie pamiętam jakie dokładnie. Już podczas rehydratyzacji drożdży  (w około 27 stopniach) było coś z nimi nie tak, ponieważ nie urosła piana, A jedynie była zmętniona, kremowa woda, jednak nie miałem skąd wziąć nowych drożdży, więc wlałem te. Fermentacja ruszyła z kopytem po pary godzinach co mnie niezmiernie ucieszyło, jednak po parunastu godzinach praktycznie się zatrzymała, piana jeśli w ogóle była to praktycznie całkiem znikła. Rurka bulkała raz na parę minut. Po 6 dniach zmierzyłem blg, wyszło ok 6 stopni, po otwarciu pokrywy  ujrzałem pływające "płatki" (zdjęcie poniżej) poczytałem trochę forum I postanowiłem wymieszać całość. Siłą fermentacji się nie zmieniła. Po kolejnych 3 dniach zmierzyłem blg, wyszedł podobny wynik jak wcześniej, może nieznacznie mniejszy, na powierzchni nie ma tych płatków, piana na podobnym poziomie. Jak myślicie, trzymać to dalej czy raczej kanał? I czy to jakaś infekcja czy wina tych drożdży? Myślałem też żeby mimo wszystko kupić nowe i dorzucić, jednak nie wiem czy już nie za późno.

Fermentacja w 18-19 stopniach.

20190318_171732.jpg

Edited by PioTras1996
Dodatkowa informacja

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wygląda w porządku. US-05 mają to do siebie, że długo otrzymują się na górze po burzliwej fermentacji. Każde drożdże mają to do siebie, że pod koniec powoli dojadają. Jak już zjedzą wszystko, muszą mieć czas po sobie posprzątać. Usunąć diacetyl, aldehyd octowy i inne produkty uboczne fermentacji. Pozostaw fermentator w spokoju na kolejne 2 tygodnie i nie otwieraj. Później rozlew do butelek i refermentacja

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pacjent - Milk FES na US-05

 

Zszedł z 19 do 8 Blg, więc w normie (3 plato z laktozy)

 

Podzielone na dwa wiadra

Jedno (zdjecie 1 i 2) z kawą, tonką i płatkami migdałowymi

Drugie (zdjęcie 3) z kawą i wiórkami kokosowymi

 

I z kokosa i z migdałów wytopiło się dość mało tłuszczu. Prażone w piekarniku w stu stopniach przez 15 minut.

 

Nic nie śmierdzi, nic kwaśnego, tylko na wersji z migdałami wytworzyła się błona. Ktoś wie co to może być? Coś powiązanego z tłuszczem czy jednak infekcja?

 

Wersję z kokosem zlałem do butelek.

 

received_836634376701667.jpeg

received_785604451819028.jpeg

received_362693151007336.jpeg

Edited by ATP

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cześć!
Dwa zdjęcia, takie jak poniżej. To białe przy ściance fermentora. Na jednym zdjęciu jeszcze w fermentorze, na drugim jak to wyciągnąłem odkażoną chochelką do miseczki. Podejrzewam jakąś pleśń, ale wygląda to też trochę jak jakiś osad/kamień, bo nie ma kożuszka i jest bardzo cienkie (takie jak płatki kamienia właśnie z czajnika). Maliny poszły na cichą, już po fermentacji, więc alkohol już był.

Problematyczne pytanie - warka ma iść na prezent :D jakbym robił dla siebie bym to rozlał i nie robił problemu, ale że dla kogoś to pytanie czy nie jest to groźne i będzie okej czy jednak zawłaszczyć sobie warkę i powiedzieć, że przepraszam, ale tak wyszło. Dodałem od razu chmiel na zimno, całość zamieszałem i zobaczę co z tego będzie za trzy/cztery dni. Czego się spodziewać? :)


Według tego artykułu: http://www.beerfreak.pl/infekcje-piwa-czyli-mityczny-tlenowiec/ możliwe, że to biofilm, ale wolałbym zostawić nieco bardziej doświadczonym do oceny.

 

IMG-2337.JPG

IMG-2338.JPG

Edited by Mariusz Draszczuk

Share this post


Link to post
Share on other sites
39 minut temu, Mariusz Draszczuk napisał:

Cześć!
Dwa zdjęcia, takie jak poniżej. To białe przy ściance fermentora. Na jednym zdjęciu jeszcze w fermentorze, na drugim jak to wyciągnąłem odkażoną chochelką do miseczki. Podejrzewam jakąś pleśń, ale wygląda to też trochę jak jakiś osad/kamień, bo nie ma kożuszka i jest bardzo cienkie (takie jak płatki kamienia właśnie z czajnika). Maliny poszły na cichą, już po fermentacji, więc alkohol już był.

Problematyczne pytanie - warka ma iść na prezent :D jakbym robił dla siebie bym to rozlał i nie robił problemu, ale że dla kogoś to pytanie czy nie jest to groźne i będzie okej czy jednak zawłaszczyć sobie warkę i powiedzieć, że przepraszam, ale tak wyszło. Dodałem od razu chmiel na zimno, całość zamieszałem i zobaczę co z tego będzie za trzy/cztery dni. Czego się spodziewać? :)


Według tego artykułu: http://www.beerfreak.pl/infekcje-piwa-czyli-mityczny-tlenowiec/ możliwe, że to biofilm, ale wolałbym zostawić nieco bardziej doświadczonym do oceny.

 

IMG-2337.JPG

IMG-2338.JPG

Na moje oko to pleśń. A jak pleśń to kanał.

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 godzin temu, ATP napisał:

Pacjent - Milk FES na US-05

 

Zszedł z 19 do 8 Blg, więc w normie (3 plato z laktozy)

 

Podzielone na dwa wiadra

Jedno (zdjecie 1 i 2) z kawą, tonką i płatkami migdałowymi

Drugie (zdjęcie 3) z kawą i wiórkami kokosowymi

 

I z kokosa i z migdałów wytopiło się dość mało tłuszczu. Prażone w piekarniku w stu stopniach przez 15 minut.

 

Nic nie śmierdzi, nic kwaśnego, tylko na wersji z migdałami wytworzyła się błona. Ktoś wie co to może być? Coś powiązanego z tłuszczem czy jednak infekcja?

 

Wersję z kokosem zlałem do butelek.

Infekcja.

 

7 godzin temu, Mariusz Draszczuk napisał:

Cześć!
Dwa zdjęcia, takie jak poniżej. To białe przy ściance fermentora. Na jednym zdjęciu jeszcze w fermentorze, na drugim jak to wyciągnąłem odkażoną chochelką do miseczki. Podejrzewam jakąś pleśń, ale wygląda to też trochę jak jakiś osad/kamień, bo nie ma kożuszka i jest bardzo cienkie (takie jak płatki kamienia właśnie z czajnika). Maliny poszły na cichą, już po fermentacji, więc alkohol już był.

Problematyczne pytanie - warka ma iść na prezent :D jakbym robił dla siebie bym to rozlał i nie robił problemu, ale że dla kogoś to pytanie czy nie jest to groźne i będzie okej czy jednak zawłaszczyć sobie warkę i powiedzieć, że przepraszam, ale tak wyszło. Dodałem od razu chmiel na zimno, całość zamieszałem i zobaczę co z tego będzie za trzy/cztery dni. Czego się spodziewać? :)


Według tego artykułu: http://www.beerfreak.pl/infekcje-piwa-czyli-mityczny-tlenowiec/ możliwe, że to biofilm, ale wolałbym zostawić nieco bardziej doświadczonym do oceny.

Początki biofilmu. To nie pleśń. 

 

Na piwach z owocami zdarza się, że coś wyrasta, przez mikroby żyjące na owocach. Jak smakuje ok to postępuj normalnie i się nie przejmuj.

Edited by Oskaliber

Share this post


Link to post
Share on other sites

Siema, siemanko, mam pytanko:

piwo z kitu (bulldog chocolate stout), dodatkowo był słód palony trochę laktozy, i trochę chmielu lubelskiego przy gotowaniu.

Potem 3 tygodnie w fermentorze i zlewanie na cichą, w trakcie zlewania na cichą powierzchnia piwa była czysta, została wtedy także dodana zaparzona kawa a w trakcie przelewania starałem się robić to tak żeby nie napowietrzyć za bardzo.

Minęły 2 tygodnie cichej, i teraz w sobotę chcę butelkować więc dziś postanowiłem zajrzeć do fermentora i spróbować trochę nabrać do próbówki i spróbować, po otwarciu wieka moim oczom ukazał się taki widok. Nie widać pleśni ani filmu bakteryjnego na powierzchni. Piwo zdaje się leciutko kwaskowate, ale mocno czuć kawę (wiec może kwaskowatość od kawy), i smakuje alkoholowo, laktozy gdzieś tam przykryta. Smakuje jak piwo no... 

Więc jak myślicie, czy to co na zdjęciu to jakieś zakażenie czy po prostu te drożdze mi sie teraz na powierzchni unoszą?

Czy wszystko jest w porządku?

 

20190404_155525.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, BogdanC napisał:

Nie widać pleśni ani filmu bakteryjnego na powierzchni. Piwo zdaje się leciutko kwaskowate, ale mocno czuć kawę (wiec może kwaskowatość od kawy), i smakuje alkoholowo, laktozy gdzieś tam przykryta. Smakuje jak piwo no... 

Więc jak myślicie, czy to co na zdjęciu to jakieś zakażenie czy po prostu te drożdze mi sie teraz na powierzchni unoszą?

Czy wszystko jest w porządku?

 

20190404_155525.jpg

 

To są drożdże. A kwasowość pochodzi od ciemnych słodów. Po zabutelkowaniu ustabilizuje się i nie będzie jej czuć 

Edited by advisorylyrics

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, BogdanC napisał:

Siema, siemanko, mam pytanko:

piwo z kitu (bulldog chocolate stout), dodatkowo był słód palony trochę laktozy, i trochę chmielu lubelskiego przy gotowaniu.

Potem 3 tygodnie w fermentorze i zlewanie na cichą, w trakcie zlewania na cichą powierzchnia piwa była czysta, została wtedy także dodana zaparzona kawa a w trakcie przelewania starałem się robić to tak żeby nie napowietrzyć za bardzo.

Minęły 2 tygodnie cichej, i teraz w sobotę chcę butelkować więc dziś postanowiłem zajrzeć do fermentora i spróbować trochę nabrać do próbówki i spróbować, po otwarciu wieka moim oczom ukazał się taki widok. Nie widać pleśni ani filmu bakteryjnego na powierzchni. Piwo zdaje się leciutko kwaskowate, ale mocno czuć kawę (wiec może kwaskowatość od kawy), i smakuje alkoholowo, laktozy gdzieś tam przykryta. Smakuje jak piwo no... 

Więc jak myślicie, czy to co na zdjęciu to jakieś zakażenie czy po prostu te drożdze mi sie teraz na powierzchni unoszą?

Czy wszystko jest w porządku?

Jak wyżej. Piwo czyste. Na powierzchni nawet nie tyle drożdże co po prostu piana. Kwaśność pewnie z kawy jeszcze podbita palonymi słodami. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...

×
×
  • Create New...