Jump to content
cyjarz

INFEKCJE - wszystkie problemy z tym związane

Recommended Posts

No skoro temperatura skakała do góry to tym bardziej normalne że co2 zaczęło uciekać

Wysłane z mojego Mi-4c przy użyciu Tapatalka

Share this post


Link to post
Share on other sites

Stout, środa 06.02 przeniesiony do temp. +20, na wierzchu brak piany itp. czyste. Niedziela 10.02 chcę zlewać i taki widok - w zapachu ok, w smaku wydaje mi się że zrobiło się płytsze - trochę wodniste w porównaniu do smaku z 06.02 ( czuć było delikatną kwasowość) 

IMG_20190210_123815.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trochę z innej, po fermentacyjnej, beczki. Otóż uwarzylem milka stouta i po zlaniu na cichą dosypałem płatki kakaowca (wcześniej zamrożone). Po 14 dniach otworzyłem fermentor i powitałem tleniaka. Infekcja nie była jakaś duża. Wróżyć nie dałbym rady z tych kilku bąbli. Zabutelkowalem (edit. przy wcześniejszej warce w butelkach była infekcja pleśnią- butelki były czyszczone płynem, szorowane i później oxi) bo pachniało ładnie i smakowało wybornie, po kilku dniach ujrzałem pleśń w kilku butelkach. Od razu kanał. W pozostalych jakby przy szyjce zebrał się jakiś osad (tutaj fota), otworzyłem jedną z butelek i jest naprawdę dobre i w smaku jak i aromacie. Co dalej z tym zrobić? 

received_305536373415038.jpeg

Share this post


Link to post
Share on other sites
Trochę z innej, po fermentacyjnej, beczki. Otóż uwarzylem milka stouta i po zlaniu na cichą dosypałem płatki kakaowca (wcześniej zamrożone). Po 14 dniach otworzyłem fermentor i powitałem tleniaka. Infekcja nie była jakaś duża. Wróżyć nie dałbym rady z tych kilku bąbli. Zabutelkowalem (edit. przy wcześniejszej warce w butelkach była infekcja pleśnią- butelki były czyszczone płynem, szorowane i później oxi) bo pachniało ładnie i smakowało wybornie, po kilku dniach ujrzałem pleśń w kilku butelkach. Od razu kanał. W pozostalych jakby przy szyjce zebrał się jakiś osad (tutaj fota), otworzyłem jedną z butelek i jest naprawdę dobre i w smaku jak i aromacie. Co dalej z tym zrobić? 
received_305536373415038.thumb.jpeg.e871cb9d78d00c914ad1f4211a3803a6.jpeg


Wg mnie wypić jak najszybciej


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, huhur napisał:

Trochę z innej, po fermentacyjnej, beczki. Otóż uwarzylem milka stouta i po zlaniu na cichą dosypałem płatki kakaowca (wcześniej zamrożone). Po 14 dniach otworzyłem fermentor i powitałem tleniaka. Infekcja nie była jakaś duża. Wróżyć nie dałbym rady z tych kilku bąbli. Zabutelkowalem (edit. przy wcześniejszej warce w butelkach była infekcja pleśnią- butelki były czyszczone płynem, szorowane i później oxi) bo pachniało ładnie i smakowało wybornie, po kilku dniach ujrzałem pleśń w kilku butelkach. Od razu kanał. W pozostalych jakby przy szyjce zebrał się jakiś osad (tutaj fota), otworzyłem jedną z butelek i jest naprawdę dobre i w smaku jak i aromacie. Co dalej z tym zrobić? 

Pleśń czy biofilm? Bo to zasadnicza różnica, a bardzo wątpię, żeby pleśń wyrosła w zakapslowanych butelkach. Jak pleśń to do wylania, jak biofilm i smakuje dobrze to można pić.

 

Polecam lekturę: http://www.beerfreak.pl/infekcje-piwa-czyli-mityczny-tlenowiec/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powiem tak, we wcześniejszej warce juz po zabutelkowaniu coś w piwie pływało. Wyglądało to jak jakaś błona, część była przyczepiona do ścian butelki. Natomiast, po otwarciu fermentora wyglądało to jak biofilm z pierwszego zdjęcia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czesc, wlasnie butelkuje piwo i po otwarciu wiadra spotkal mnie niepokojacy widok. Nie mam zielonego pojecia o infekcjach, ich rozpoznawaniu itp., dlatego z gory przepraszam jesli to jakas oczywista oczywistosc. Piwo z roznych wzgledow stalo na cichej sporo dluzej (3 tyg.) niz planowalem. W zapachu nic nie czuje, smak chyba w porzadku, moze przez jakas autosugestie wyczuwam czasem delikatna kwasnosc. Piwo mocno chmielone, rowniez na cicha. Fermentacja burzliwa i pierwszy tydzien cichej temperatura ok 17-18', pozniej wzrastala z czasem moze nawet do 21-22'. Prosze o pomoc.

 

 

 

20190217_014832.jpg

20190217_014848.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, Romanista napisał:

Czesc, wlasnie butelkuje piwo i po otwarciu wiadra spotkal mnie niepokojacy widok. Nie mam zielonego pojecia o infekcjach, ich rozpoznawaniu itp., dlatego z gory przepraszam jesli to jakas oczywista oczywistosc. Piwo z roznych wzgledow stalo na cichej sporo dluzej (3 tyg.) niz planowalem. W zapachu nic nie czuje, smak chyba w porzadku, moze przez jakas autosugestie wyczuwam czasem delikatna kwasnosc. Piwo mocno chmielone, rowniez na cicha. Fermentacja burzliwa i pierwszy tydzien cichej temperatura ok 17-18', pozniej wzrastala z czasem moze nawet do 21-22'. Prosze o pomoc.

Infekcja.

 

Postępowanie masz tutaj: http://www.beerfreak.pl/infekcje-piwa-czyli-mityczny-tlenowiec/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziekuje.

 

Coz, rzeczywiscie infekcja dziala demotywujaco... Kurcze, najwieksza zagadka jest dla mnie skad to g. sie przypaletalo. Przy przelewaniu na cicha nie bylo zadnych niepokojacych oznak. Czy uzywanie stosunkowo starego chmielu na cicha moglo miec wplyw? Albo to, ze praktycznie nastepnego dnia po przelewaniu rozlozyla mnie choroba? Ehhhh... jak zyc? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Choroba na pewno nie miała wpływu. Chmiel raczej też nie, chyba że leżał otwarty gdzieś i łapał wszystko z powietrza.

 

Cóż, zdarza się. Teraz ogarnij dobrze sprzęt, żeby nie przenieść na kolejne piwa. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Też złapałem infekcję po wrzuceniu chmieli na cichą. Takie przypadki zawsze bolą. Raz na prawie półtora roku porzuciłem warzenie.

Jestem przekonany, że w moim przypadku wina była po stronie zbyt słabo obciążonego woreczka chmielu. Kolega złapał w tym roku infekcję przez płatki dębowe pływające po powierzchni. 

Nic jednak nie motywuje bardziej do działania, jak udana warka. Potraktuj wszystko stężonym NaOH i przy kolejnej warce z jak największą starannością dbaj o sterylność

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pytanie jakie wężyki stosujesz i jak je dezynfekujesz? Polecić mogę silikonowe i wygotowanie ich przed użyciem. 

Jest to bardzo łatwa droga do infekcji, łatwo nie dotrzeć do jakiegoś fragmentu a ma z nim kontakt cała przelewana brzeczka. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
24 minuty temu, Grzegorz Żukowski napisał:

Jestem przekonany, że w moim przypadku wina była po stronie zbyt słabo obciążonego woreczka chmielu.

Nie sądzę. Wszyscy powszechnie chmielą luzem bez żadnych obciążeń. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
52 minuty temu, Fradio napisał:

Pytanie jakie wężyki stosujesz i jak je dezynfekujesz? Polecić mogę silikonowe i wygotowanie ich przed użyciem. 

Jest to bardzo łatwa droga do infekcji, łatwo nie dotrzeć do jakiegoś fragmentu a ma z nim kontakt cała przelewana brzeczka. 

 

Dokładnie takie wężyki używam i zawsze je wygotowuję 

39 minut temu, Oskaliber napisał:

Nie sądzę. Wszyscy powszechnie chmielą luzem bez żadnych obciążeń

 

Wiem, że wiele osób tak robi bez złapania żadnych infekcji. Innego wytłumaczenia nie posiadam. Chyba, że zainfekowane chmiele. Dwa razy, kiedy zdarzyło mi się chmielić na zimno z chmielem pływającym po powierzchni i dwa razy infekcja. U znajomego płatki dębowe pływające po powierzchni i też infekcja. W tym samym roku warka z chmielami całkowicie zanurzonymi - bez oznak infekcji

Edited by Grzegorz Żukowski

Share this post


Link to post
Share on other sites

Od pewnego czasu nie przelewam na cichą. Jeśli chmielę na zimno piwo, z którego chcę odzyskać gęstwę, to wrzucam chmiel w worku, jeśli nie - luzem.

Nie miałem infekcji.

 

Natomiast kiedyś przelałem, żeby wrzucić chmiel luzem i miałem infekcję.

Pytanie tylko - czy winny był chmiel wsypany luzem, czy przelanie do nowego pojemnika i pozbawienie piwa poduszki z CO2 ?

Moim zdaniem to drugie - gdybym wtedy wrzucił chmiel w woreczku, pewnie skutek byłby ten sam

Share this post


Link to post
Share on other sites
41 minut temu, Grzegorz Żukowski napisał:

Wiem, że wiele osób tak robi bez złapania żadnych infekcji. Innego wytłumaczenia nie posiadam. Chyba, że zainfekowane chmiele. Dwa razy, kiedy zdarzyło mi się chmielić na zimno z chmielem pływającym po powierzchni i dwa razy infekcja. U znajomego płatki dębowe pływające po powierzchni i też infekcja. W tym samym roku warka z chmielami całkowicie zanurzonymi - bez oznak infekcji

Płatki dębowe akurat są dosyć mocno infekcjogenne jeśli się ich nie zdezynfekuje, więc nic dziwnego tutaj nie ma i w żaden sposób ten przykład nie dowodzi, że pływanie po powierzchni ma na to jakiś wpływ. Od chmielu infekcję złapać dużo trudniej, ale się czasami takie sytuacje zdarzają i też nie ma tu większego znaczenia, czy będzie pływał czy nie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Grzegorz Żukowski napisał:

Też złapałem infekcję po wrzuceniu chmieli na cichą. Takie przypadki zawsze bolą. Raz na prawie półtora roku porzuciłem warzenie.

 

No wlasnie, jakos ciezko mi sie mysli o kolejnej warce, tak samo jak o tym przeczyszczeniu wszystkiego.

 

2 godziny temu, Grzegorz Żukowski napisał:

Potraktuj wszystko stężonym NaOH i przy kolejnej warce z jak największą starannością dbaj o sterylność

 

Sek w tym, ze NaOH uzywam, dlatego tym bardziej bol tylka o te infekcje. Zdecydowanie latwiej byloby gdyby dalo sie jasno okreslic skad ten problem.

 

2 godziny temu, Fradio napisał:

Pytanie jakie wężyki stosujesz i jak je dezynfekujesz? Polecić mogę silikonowe i wygotowanie ich przed użyciem. 

Jest to bardzo łatwa droga do infekcji, łatwo nie dotrzeć do jakiegoś fragmentu a ma z nim kontakt cała przelewana brzeczka. 

 

Chyba silikonowy, moczy sie w NaOH, pozniej kwasek cytrynowy i piro albo oxy. 

 

W sumie bylo wyraznie widac, ze chmiel nie opadl, a utrzymywal sie w tych platach bialych. No, ale chmiel wyjety z zamrazalki, niby otwarty przy warzeniu, ale raczej obchodzilem sie z nim jak z jajkiem.

 

Mozliwosc jaka jeszcze widze to kranik od drugiego fermentora. Myslalem, ze poprzednia warka wyszla mi zrypana i po prostu niesmaczna, ale moze jednak to byla infekcja? Ale wiadro bylo chyba zalane NaOH(chociaz moze jednak tylko piro?).

 

Tak swoja droga, jak czyscic kraniki? 

Share this post


Link to post
Share on other sites
32 minuty temu, Romanista napisał:

Tak swoja droga, jak czyscic kraniki? 

 

Też się nad tym zastanawiam. Ja zazwyczaj wielokrotnie otwieram i zamykam przepuszczając przez niego stężony NaOH. Później przed użyciem spryskuję 75% spirytusem i pozostawiam jego na jakiś czas. Kiedy jego odkręcam, moczę jego całego w NaOH. Jednak nie jestem przekonany, czy na dłuższą metę daje to wystarczającą sterylność. Teraz zastanawiam się nad wymianą na nowy

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja każdorazowo kranik rozbieram, wszystko czyszczę świeża gąbka z płynem do naczyń (uszczelkę też) później do garnka z wodą i gotuje 10 minut, na koniec do gorącej wody wsypuje oxi i zostawiam na 20 minut. Jak woda ostygnie na tyle żeby się nie poparzyć to wkładam ręce w ta wodę i składam kranik w wodzie z oxi. Nigdy nie miałem infekcji przez kranik.

Wysłane z mojego Nokia 5.1 Plus przy użyciu Tapatalka

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...

×
×
  • Create New...