Jump to content

[ebook]Tyskie.Vademecum.Piwa.2007


BoBi
 Share

Recommended Posts

Nie bądź śmieszny BoBi. Wartość tej pozycji kwalifikuje ją co najwyżej do działu Hyde Park, co by się nad nią trochę popastwić. Błędy jakie się w niej znajdują dyskwalifikują ją jako źródło wiedzy na temat piwa.

Link to comment
Share on other sites

pobieznie przegladajac jakichs razacych bledow nie zauwazylem...

Przyjrzyj się uważnie liście stylów piwa, działowi o fermentacji oraz historyjce jak powstał pierwszy pilzner.

Taka zabawa znajdź dziesięć błędów na stronie. :) Jakby były trudności daj znać, przeczytałem od deski do deski i tyle knotów co przy pierwszym czytaniu zauważyłem, to rzadko się zdarza.

Pozycja ta tylko pogłębia moją pogardę dla KP, bo trzeba mieć naprawdę wiele tupetu, żeby sugerować, że dostarcza sie wiedzy o piwnej Europie jednocześnie popełniając takie błędy.

PS: A za szarganie dobrej pamięci Michaela Jacksona, to na KP jakaś klęska nastać powinna.

Edited by kopyr
Link to comment
Share on other sites

A gdzie tam jest cokolwiek na temat domowego piwowarstwa.

 

A tak zupełnie na marginesie, to tutaj jest taki mały artykulik, który pokazuje stosunek KP do piwowarstwa domowego. Ma już kilka lat, ale nie sądzę, żeby wiele się od tego czasu zmieniło.

Link to comment
Share on other sites

Kopyr, przyjacieju sympatyczny.

Błagam Cię: nie rozpowszechniaj tego gniota, bo jeszcze społeczeństwo uwierzy w te brednie.

A jak uwierzy, to przez najbliższe 50 lat będziemy skazani na kupowanie w sklepach piwa, którego proces produkcyjny wynosi kilka godzin, a rozlane na blachę aluminiową powoduje jej perforację.

Link to comment
Share on other sites

Kopyr, przyjacieju sympatyczny.

Błagam Cię: nie rozpowszechniaj tego gniota, bo jeszcze społeczeństwo uwierzy w te brednie.

Ale to jest świetny artykuł demaskujący... stosunek KP do rzeczywistosci. Gdybym to wieszał na wp.pl to mógłbyś tak mówić, ale już u człowieka, który ma minimalne pojęcie o wytwarzaniu piwa, to ten artykulik może wywołać co najwyżej pusty śmiech.

 

A jak uwierzy, to przez najbliższe 50 lat będziemy skazani na kupowanie w sklepach piwa, którego proces produkcyjny wynosi kilka godzin, a rozlane na blachę aluminiową powoduje jej perforację.

Tutaj nie rozumiem, myślisz, ze jak się powstrzymam od rozpowszechniania, to KP się nad nami ulituje. Nie sądzę.:)

Link to comment
Share on other sites

... tyle knotów co przy pierwszym czytaniu zauważyłem, to rzadko się zdarza.

to co napisalem, to tak troszku (bardzo) prowokacyjnie ;)

liczac na to, iz sie faktycznie popastwisz... ;)

 

teraz, jezeli ktos tu trafi... to w zasadzie niczego,

procz byc moze wszedobylskiej antypatii wobec KP nie wyczyta...

 

... bo trzeba mieć naprawdę wiele tupetu...

tak na marginesie to i zrodło tej niechceci bedzie bardzo enigmatyczne...

Link to comment
Share on other sites

... tyle knotów co przy pierwszym czytaniu zauważyłem' date=' to rzadko się zdarza.[/quote']

to co napisalem, to tak troszku (bardzo) prowokacyjnie ;)

liczac na to, iz sie faktycznie popastwisz... ;)

Mówisz i masz. Czekałem na sygnał :)

 

teraz, jezeli ktos tu trafi... to w zasadzie niczego,

procz byc moze wszedobylskiej antypatii wobec KP nie wyczyta...

 

... bo trzeba mieć naprawdę wiele tupetu...

tak na marginesie to i zrodło tej niechceci bedzie bardzo enigmatyczne...

Już tłumaczę o co mi chodziło, "autorem" tej pozycji zrobiono Michaela Jacksona. Jest to postać, której wpływ na piwny świat trudno przecenić. Człowiek ten poprzez program o nazwie "Beer Hunter" oraz publikacje książkowe jak i prasowe uczynił wiele, żeby pokazać czym jest piwo, jakie bogactwo gatunków piwa występuje w świecie, że piwny świat wcale nie stoi jasnym lagerem, co próbuje udowadniać m.in. ta publikacja. Dla mnie świństwo to jest o tyle perfidne, że M. Jackson zmarł 30. sierpnia tego roku, po długiej walce z chorobą Parkinsona. Jestem pewien, że nie życzyłby sobie firmowania swoim nazwiskiem pozycji z takimi błędami jak wymienię poniżej. Co gorsza błędy występują również w części oficjalnie przypisanej Beer Hunterowi - wniosek zawinił tłumacz lub redaktor (albo obaj). No chyba, że M. Jackson był już w naprawdę złym stanie, ale o to go nie podejrzewam, bo czytałem jego felieton z 22. sierpnia i wszystko w nim było ok.

 

Do rzeczy jednak... na pierwszy rzut proponuję kilka kwiatków ze stron 14-15 pt. "Wielkie rodziny piwa" czyli style piwa.

"Tradycyjne ale jest prawie bez piany, o bardzo niskiej zawartości alkoholu." przepraszam, to któreż z nich jest tym tradycyjnym ale. Termin ale można w praktyce odnieść do wszystkich piw górnej fermentacji, wśród nich występują zarówno takie, które mają 3% alkoholu, jak i takie które mają 10% alkoholu, więc powyższe zdanie jest kompletnie błędne.

 

"stout - mocne piwo brytyjskie, uzyskiwane z silnie palonych słodów z dodatkiem słodu pszenicznego. Ciemne, prawie czarne, o ciężkim słodko-gorzkim smaku. Odmiana irlandzka jest bardzo wytrawna."

Za to brytyjskie, to Ajrisze by chyba zabili autora. Styl ten wywodzi się właśnie z Irlandii. Po drugie dzieli się na dry stout i sweet stout. Wspomniany słód pszeniczny dodaje się tylko do milk stouta, który jest odmianą sweet stouta. No i na sam koniec stout, co prawda znaczy po angielsku tęgi, ale normalny stout wcale mocny nie jest. Mocna jest jedynie jedna z jego odmian czyli Imperial Russian Stout, który nota bene był protoplastą porteru bałtyckiego.

 

"lager - produkowane tak jak pilzner, zwykle z dodatkiem cukru, czasem pszenicy i kukurydzy. W smaku nieco łagodniejsze od pilznera." - po pierwsze termin lager używa się na określenie wszystkich piw dolnej fermentacji, w odniesieniu do konkretnego stylu piwa mówi się o jasnym lagerze pale lager. Po drugie wcale nie jest "zwykle" produkowany z dodatkiem cukru.

 

"porter bałtycki - piwo w stylu stouta niemające nic wspólnego z angielskim porterem. Warzony w oparciu o słody monachijskie i specjalne palone, głównie w basenie Morza Bałtyckiego. Polskie portery zawierają 22% ekstraktu i powyżej 9% alkoholu." po pierwsze wcale nie "w stylu sotuta", jeśli już to jednej z jego rzadszych odmian czyli wspomnianego Russian Imperial Stouta. Po drugie oczywiście, że pochodzi od angielskiego porteru, bo od niego w prostej linii wywodzi się stout. Po trzecie historycznie było warzone w krajach basenu Morza Bałtyckiego, ale obecnie jest również warzone na Ukrainie czy w Czechach. Po czwarte co z porterami, które mają np. 20% ekstraktu i 8% alkoholu, wg autorów, nie są to polskie portery, a jakie chińskie. :/ Tutaj występuje w całej rozciągłości zarzut, który można odnieść do całej tej publikacji, czyli wygłaszanie błędnych lub niepełnych informacji tonem oznajmiania prawdy objawionej.

 

Ciekawa sprawa jest też z piwem pszenicznym, otóż na stronie 14. napisano "pszeniczne białe pochodzi z Bawarii, warzone ze słodu jęczmiennego i pszenicy (co najmniej 50%)" po pierwsze hefeweizen, który pochodzi z Bawarii warzony jest z dodatkiem ze słodu pszenicznego, a nie pszenicy. Z pszenicy warzony jest belgijski witbier, ale widać autorowi nie robiło to różnicy. Ale o pszenicy (a powinno być o słodzie pszenicznym) na stronie 16. czytamy "większe domieszki (od 30 do ponad 51%) są stosowane do uzyskania produktu zwanego piwem pszenicznym". Czy ktoś w ogóle przeczytał tę "książkę" przed wysłaniem jej do druku. :o Jak można na przestrzeni dwóch stron sadzić dwa sprzeczne zdania, oba tonem nie znoszącym sprzeciwu.

Ale to nie koniec rewelacji na temat piw pszenicznych. "Pszenica sprawia jednak spore kłopoty piwowarom w procesie produkcji - powoduje zapychanie się zbiorników warzelnianych, a w szczególności kadzi fermentacyjnych z zacierem". To zdanie to jest w ogóle kuriozum. Po pierwsze kadź fermentacyjna jest czymś kompletnie innym niż zbiornik warzelniany, a zwrot "w szczególności" sugeruje pomiędzy nimi ścisły związek. Po drugie wcale nie zapychają się, ani zbiorniki warzelniane, ani też kadzie fermentacyjne, tylko kadzie filtracyjne, a to jest spora różnica. Po trzecie w kadzi fermentacyjnej, po warzeniu, mamy już brzeczkę, a nie zacier. A tak w ogóle to większy problem w browarach przemysłowych sprawia nie sama filtracja, ale fakt, że pszeniczne rozlewa się niefiltrowane, a więc trzeba po każdym rozlewie bardzo dokładnie myć instalację, żeby rozlać inne piwo, a nie zakazić go drożdżami z weizena, lub trzeba mieć osobną linię rozlewniczą dla pszenicznego.

 

Na stronie 6. o piwach warzonych przez mnichów "zapoczątkowali oni również fermentację piwa w zimnych piwnicach, dzięki czemu dłużej pozostawało ono świeże." Po pierwsze autor sugeruje, że dolna fermentacja pozostaje dłużej świeża niż górna, co jest oczywistą bzdurą. Po drugie w tym zdaniu de facto chodziło o leżakowanie w zimnych piwnicach, a nie o fermentację. Wtedy owszem piwo pozostaje dłużej świeże.

 

Strona 9. "Jak piwem zwalczano zarazę" - chodzi o to, ze w wodzie były bakterie, które w procesie warzenia, czyli gotowania piwa były niszczone, wobec czego piwo było mikrobiologicznie zdrowsze od wody. Ale już na dole tej strony autor sugeruje, że to nie proces warzenia sprawia, że piwo jest odkażone, ale... "fakt, że piwo jest poddawane pasteryzacji podczas warzenia sprawia, że jest ono odkażone, a więc bezpieczniejsze niż woda." Otóż pasteryzacji poddaje się gotowe już piwo, a sugestia (w tle), że pasteryzowane jest zdrowsze niż niepasteryzowane to już jest świństwo.

 

Na stronie 22. autor wołami wali po oczach "Zacieranie - istna rozrzutność wody" - po pierwsze jest to bzdura, bo o wiele więcej wody zużywa się do chłodzenia, mycia butelek, czy choćby wysładzania, niż do zacierania, ale co tam autor ma tezę i ja potwierdzi za wszelka cenę. W ogóle w całym tym akapicie autor miesza wysładzanie z zacieraniem. Sugeruje też, że z końcowych wysłodzin robi się piwo bezalkoholowe - no to już bzdura jakich mało.

 

Na stronie 29. też mamy "piękną" historyjkę, baśń bym rzekł pod tytułem "Jak powstał pierwszy pilzner?" Do Pilzna sprowadzono piwowarów z Bawarii i teraz cytat "ale jak to 'faceci w delegacji' nie tylko ciężko pracowali, ale i z pasją oddawali się rozrywkom. Po jednej z pijatyk posnęli w pracy i zgasły paleniska w piwnicach, w których fermentowało piwo (fermentacja górna wymaga dość wysokiej temperatury ok. 25C), zrobiło się chłodno, fermentująca brzeczka ostygła, drożdże opadły w dół kuf, a przepychający się przez odmęty fermentującego trunku - dwutlenek węgla (świetnie rozpuszczalny w wodzie szczególnie w niskich temperaturach) nasycił powstałe w ten sposób 'nowe piwo'. Piwowarzy czekali, aż gaz ulotni się z piwa, ale się nie doczekali, gdyż okazało się, że podczas 'leżakowania' trunek się sklarował, a rozpuszczony w nim dwutlenek węgla przydał mu piany i ożywczego smaku. I tak powstało pierwsze jasne i klarowne piwo fermentacji dolnej. Za sprawą jednej 'delegacji' (bywa, że ustatkowani mężczyźni, jedynie na delegacjach bywają twórczy), dość przypadkowo powstało piwo typu pilzner." Tu jest tyle bzdur, że aż mnie skręca. Po pierwsze cała historia jest nieprawdziwa. Po drugie dolną fermentację wynaleziono w Bawarii, ale już w XV-XVI wieku, a nie "przypadkiem w 1842r." Po trzecie optymalne temperatury dla fermentacji górnej to 18-22C, 25C to zdecydowanie zbyt ciepło. Po trzecie jakie paleniska w piwnicach. Po czwarte, to w innych piwach niż pilzner nie ma CO2? :rolleyes: Po piąte wcześniej piwo nie miało piany. Po szóste to był rekord szybkości, Kompania Piwowarska dopiero pod koniec XX wieku uzyskała takie tempo produkcji piwa jak bawarscy piwowarzy w delegacji.

 

Dobra koniec, nie mam już siły, ta pozycja to dno i 5 metrów mułu. :) Mam nadzieję, że teraz już nie ma wątpliwości. :)

Link to comment
Share on other sites

Kopyr - ode mnie naprawdę dobre piwo przy najbliższej okazji za tak rzeczową i konstruktywną recenzję tej publikacji.

 

Ciekawe czy BoBi zdawał sobie sprawę z dyskusji jaka się rozpęta ;) Zresztą temat "vademecum" jest wszędzie gorąco komentowany.

Wątki na:

http://browar.biz/forum/showthread.php?t=74701

http://piwne.pl/viewtopic.php?t=572&highlight=vademecum

 

Ciekawy jestem też czy osoby które są odpowiedzialne za marketing KP badają już nasz segment piwnego rynku...

Zresztą i BoBi myślę nie pojawił się znikąd. Kto pisze pierwszy swój post wrzucając taki plik na forum ;)

Ale to oczywiście już moje prywatne spekulacje :)

Link to comment
Share on other sites

Kopyr' date=' przyjacieju sympatyczny.

Błagam Cię: nie rozpowszechniaj tego gniota, bo jeszcze społeczeństwo uwierzy w te brednie.[/quote']

Ale to jest świetny artykuł demaskujący... stosunek KP do rzeczywistosci. Gdybym to wieszał na wp.pl to mógłbyś tak mówić, ale już u człowieka, który ma minimalne pojęcie o wytwarzaniu piwa, to ten artykulik może wywołać co najwyżej pusty śmiech.

 

 

Ala zauważ proszę, że jest tu wiele osób które albo jeszcze nie zaczęły, albo dopiero zaczynają swoją przygodę z browarnictwem domowym. Co będzie gdy przeczytają i nie daj Boże uwierzą w te brednie? Autor wydalił z siebie te wypociny. Być może po to, by chwycić parę groszy za publikację, a być może by móc się chwalić przed znajomymi że jak wpisze w google swoje nazwisko to coś wyskoczy. I niech Mu ziemia lekką będzie i odejdzie w niebyt. Po co Go reklamować? Przecież nikomu z nas za to nie płaci. A ten bzdurny artykuł tak długo będzie wisiał na stronie, jak długo ktoś go odwiedza i czyta.

 

A jak uwierzy, to przez najbliższe 50 lat będziemy skazani na kupowanie w sklepach piwa, którego proces produkcyjny wynosi kilka godzin, a rozlane na blachę aluminiową powoduje jej perforację.

Tutaj nie rozumiem, myślisz, ze jak się powstrzymam od rozpowszechniania, to KP się nad nami ulituje. Nie sądzę.;)

Jasne że się nie ulituje. KP nie zna litości ;)

Link to comment
Share on other sites

No KOPYR, ale odwaliłeś kawał dobrej roboty. Niestety dotarło to tylko do braci piwowrskiej, która i tak wie swoje i żadna KP nie wciśnie nam kitu. To trzeba bardziej rozpowrzechniać wśród znajomych jakie to bzdury piszą tylko po to by zwabić jak najwięcej klientów. JK

Link to comment
Share on other sites

No KOPYR, ale odwaliłeś kawał dobrej roboty. Niestety dotarło to tylko do braci piwowrskiej, która i tak wie swoje i żadna KP nie wciśnie nam kitu. To trzeba bardziej rozpowrzechniać wśród znajomych jakie to bzdury piszą tylko po to by zwabić jak najwięcej klientów. JK

I tu się zgadzam w 100%.

Brawa dla Kopyra.

Link to comment
Share on other sites

A gdzie tam jest cokolwiek na temat domowego piwowarstwa.

 

A tak zupełnie na marginesie, to tutaj jest taki mały artykulik, który pokazuje stosunek KP do piwowarstwa domowego. Ma już kilka lat, ale nie sądzę, żeby wiele się od tego czasu zmieniło.

Nie no artykuł jest ekstra ;) Trochę tak jakby ktoś napisał artykuł pod tytułem: "Po jasną cholerę ktoś jeździ na rowerze, przecież można jechać autem i się człowiek nie zmęczy" ;) Pomijając te wszystkie bzdury które tam są napisane, odnosi się wrażenie że ten artykuł został napisany celowo w ten sposób by zniechęci ludzi do ważenie w domu i trochę okpić tych którzy to robią. Jednym słowem do bani.

Link to comment
Share on other sites

"stout - mocne piwo brytyjskie, .....

Za to brytyjskie, to Ajrisze by chyba zabili autora. Styl ten wywodzi się właśnie z Irlandii

Brytania = Anglia, Walia, Irlandia... czyli właściwie stout to piwo brytyjskie - nie mylić z angielskim

 

Sugeruje też, że z końcowych wysłodzin robi się piwo bezalkoholowe - no to już bzdura jakich mało.

Nie tak do końca - przy wysładzaniu dwuetapowym, druga część wysłodzin nadaje się właśnie na piwo o niskiej zawartości alkoholu

http://www.howtobrew.com/section3/chapter17.html

 

TZi

Link to comment
Share on other sites

"stout - mocne piwo brytyjskie' date=' .....

Za to brytyjskie, to Ajrisze by chyba zabili autora. Styl ten wywodzi się właśnie z Irlandii[/quote']

Brytania = Anglia, Walia, Irlandia... czyli właściwie stout to piwo brytyjskie - nie mylić z angielskim

Teoretycznie tak, są to Wyspy Brytyjskie, ale dla Irlandczyków, określenie brytyjski, jest raczej nie do przyjęcia. W sumie to mogę się mylić, bo z żadnym na ten temat nie rozmawiałem ;)

A i zapomniałeś o Szkocji. W tym wyliczeniu najbardziej ściśle byłoby gdybyś określił, że Brytania to Anglia, Walia, Szkocja i Północna Irlandia. Jestem na 80% pewien, że Irlandczyk obraziłby by się, gdybyś o Guinnessie powiedział british beer.

 

Sugeruje też' date=' że z końcowych wysłodzin robi się piwo bezalkoholowe - no to już bzdura jakich mało.[/quote']

Nie tak do końca - przy wysładzaniu dwuetapowym, druga część wysłodzin nadaje się właśnie na piwo o niskiej zawartości alkoholu

http://www.howtobrew.com/section3/chapter17.html

Nie do końca, ja oczywiście wiem, że jeśli wysładzasz dajmy na to porter czy bocka to wszystko co jest kilka stopni poniżej pożądanej gęstości możesz użyć na inne słabsze np. 10tka piwo. Tyle tylko, że autorzy tak się zapędzili, że twierdzą, że z brzeczki przedniej robisz porter lub bock, z wysłodzin robisz piwo normalne, a z tych ostatnich wód wysłodkowych, w domyśle o blg grubo poniżej 10 robisz piwo bezalkoholowe. Problem polega na tym, że piwo bezalkoholowe robi się zupełnie inaczej. Tzn. robisz niejako piwo normalnie, z którego później za pomocą pewnych procesów pozbywasz sie alkoholu.

Link to comment
Share on other sites

Coz, kazdemu czasem przytrafia sie... strzal w stope

eeeee tam przesadzacie :)

w tym kraju...

kazda ksiazka traktujaca o piwie troszku wiecej niz o czym co sie pije, jest 'dobra' w sensie

oddzialywania na spoleczna swiadomosc.

 

postawie moze nieco kontrowersyjna teze...

ze mimo bledow i wszytkiego innego ... w tym jednoznacznego i ewidentnego sponsoringu KP

przyniesie wiecej dobrego niz zlego domowemu piwo-warzeniu :)

 

chocby poprzez uzmyslownienia samego faktu, ze 'robienie' piwa to nie back box...

i dzieki ... nakladowi :) niebagatelnemu.

 

zbyt ortodoksynjnie co-po-niektorzy podchodza do pewnych spraw - moim zdaniem.

Link to comment
Share on other sites

Coz' date=' kazdemu czasem przytrafia sie... strzal w stope[/quote']

eeeee tam przesadzacie :)

w tym kraju...

kazda ksiazka traktujaca o piwie troszku wiecej niz o czym co sie pije, jest 'dobra' w sensie

oddzialywania na spoleczna swiadomosc.

 

postawie moze nieco kontrowersyjna teze...

ze mimo bledow i wszytkiego innego ... w tym jednoznacznego i ewidentnego sponsoringu KP

przyniesie wiecej dobrego niz zlego domowemu piwo-warzeniu :)

 

chocby poprzez uzmyslownienia samego faktu, ze 'robienie' piwa to nie back box...

i dzieki ... nakladowi :) niebagatelnemu.

 

zbyt ortodoksynjnie co-po-niektorzy podchodza do pewnych spraw - moim zdaniem.

przyznaję Reebowi rację. Błędów jest sporo. Ale jednak może ktoś zainteresuje się dzięki tej publikacji piwem, piwowarstwem... dowie się, że oprócz "jasnego z pianką" są też inne gatunki piwa i warto je spróbować.

A najlepszym przykładem pozytywnego wpływu tej książki jest Oiramm, który jak pisze trafił tu dzięki tej publikacji :)

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.