Jump to content
paddy

Browar Kreatywny

Recommended Posts

Przy ostatniej wymianie za taboret gazowy, kolega zygberto uraczył mnie zestawem domowych wyrobów.

 

Na pierwszy ogień poszedł American Stout:
Kolor: czarny, rubinowe refleksy.
Piana: obfita, średnio pęcherzykowata, jasnobrązowa, ładnie tworzy koronkę, utrzymuje się do końca.
Zapach: lekka kawa, żywica od chmielu (czyżby simcoe?), subtelny, aczkolwiek przyjemny.
Smak: kawa, przyjemna goryczka na średnim poziomie, chmiel, lekka paloność, początek dosyć słodki, dobra kontra w postaci goryczki, wytrawny kawowy finisz.
Wysycenie: średnie, odpowiednie dla stylu.
Uwagi: pite w temperaturze pokojowej. Bardzo dobre piwo, utrzymane w stylu, dosyć pełne (obstawiałbym 14-16 plato), wad raczej się nie doszukałem (w jednej chwili poczułem lekkie gotowane warzywa ale mogło mi się zdawać ;-)) Powiedziałbym, że lepsze od ostatnio pitego przeze mnie Cracka z Pracowni Piwa (tam było wodniście, tutaj czuć pełnię, reszta bardzo podobna). Od siebie dodałbym tylko trochę więcej paloności, ale to już kwestia gustu ;-)

Gratki i pozdrawiam.

 

edit

Z simcoe trafiłem, z ekstraktem już nie, bo to 12blg, co mnie zaskoczyło, jest moc jak na 12 ;-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dubbel
Kolor: miedziany, piwo klarowne przy pierwszym nalaniu.
Piana: dość obfita, średnio pęcherzykowata, biała, utrzymuje się do końca.
Aromat: estrowy, lekki karmel, w tle nuty fenolowe, banan.
Smak: przyprawowy, delikatny alkohol, goździk, rodzynki, lekki karmel, raczej słodkie ale nie ulepiające, niska goryczka, ogólnie całkiem przyjemny, złożony, sporo się dzieje.
Wysycenie: średnie, raczej odpowiednie.
Uwagi: pite w temperaturze pokojowej. Piwo bardzo smaczne, pełne, złożone. Myślę, że w stylu (choć dubbla to piłem jedynie z Grand Championa). Trochę mi zabrakło fenoli w aromacie (z ciekawości jakie drożdże?). Z uwag jeszcze delikatne przegazowanie przy pierwszym nalaniu, drugie już było w porządku. Gratulacje :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Drożdże Wyeast 1214 Belgian Abbey, gęstwa po witbierze.

To moje pierwsze podejście do klasycznego belgijskiego piwa (nie licząc witbiera). Dla mnie jest trochę zbyt wytrawne i to będę się starał poprawić. Generalnie jest mega zdradliwe. Po jednym już czuję lekki szum w głowie.

Ekstrakt 16 BLG, alkohol 6,9%

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dostałem od kolegi kilka piw w zamian za skrzynkę butelek vichy. 

Na pierwszy strzał poszło jak najmocniejsze z racji tego, że jest zima i trzeba się wykurować :)

Padło na Quadrupla. 

Kolor: ciemnozłoty, lekko mętny.

Piana: nie oceniam, ponieważ za wcześnie na to (kolega ostrzegał), ale nie mogłem się powstrzymać. 

Aromat: nie jestem sensorykiem, ale... czuć belgię w najlepszym wydaniu! Gdzieś tam zalatuje alkohol.

Smak: piwo słodkie z wytrawnym finiszem, jednak po wszystkim zalega trochę słodycz na języku. 

Ogólne wrażenie: Piwo bardzo pijalne jak na 24BLG i prawie 10% alko., chciałem obstawić parametry, jednak kolega mnie uprzedził, ale niewiele bym się pomylił. Piwo wypiłem trochę za wcześnie niż powinienem, ale już teraz czuć potencjał, takie niuanse jak alkohol, czy słodycz z czasem będą działały tylko na jego korzyść! Chcę to piwo za kilka miesięcy! 

Edited by Where'sWally

Share this post


Link to post
Share on other sites

25. American NZ Rye
Kolor: jasnopomarańczowy, delikatne zmętnienie.
Piana: obfita, średnio pęcherzykowata, biała, długo się utrzymująca, ładnie zdobi szkło.
Zapach: słodkie owoce tropikalne, przede wszystkim papaja i mango, przyjemny aromat.
Smak: przyjemna, ziołowa, średnia goryczka, chmielowy smak, czysty profil, nie słodkie i nie wytrawne. Jeśli chodzi o żyto to w tle się pojawiało, ale przy ślepym teście raczej bym nie stwierdził (jaki procentowy zasyp tego żyta?).
Wysycenie: dosyć wysokie, ale pasuje.
Uwagi: pite w temperaturze pokojowej. Lekkie przegazowanie (no ale trzymałem piwo w pokoju, muszę zacząć chłodzić piwa), w aromacie coś się z początku przetaczało, lecz nie potrafię tego określić (przydałby się kurs sensoryczny), w każdym razie było to ulotne i po chwili minęło. Więcej wad nie stwierdziłem ;-)
Ogólnie piwko na pewno udane, orzeźwiające, może akurat nie na taką porę roku, ale w lecie na słońcu na pewno zrobiłoby robotę ;-)

post-8075-0-92903700-1453750521_thumb.jpg

Edited by paddy

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmm, no mam trochę ostatnio problem z nagazowaniem to fakt. Pracuję nad tym ;) No ale jest też kwestia przechowywania. U mnie to trochę inaczej wygląda, bo mam chłodną piwnicę i osobną lodówkę na piwo i zawsze tam trzymam kilka dni przed spożyciem. Ładnie się układa w niższych temperaturach.

 

No i widzisz. Ja z kolei w tym życie nie stwierdziłem przegazowania, a piana jest o niebo lepsza niż na zdjęciu. Lepiej resztę piw wsadź do lodówki, bo wydaje mi się, jakbyś miał jakieś zupełnie inne piwo :PP

Masz chyba jeszcze jedną butelkę tego żyta. Otwórz porządnie schłodzone. Poczujesz sam kisiel :D Żyto to 50% zasypu, a filtracja to był istny dramat.
Jeśli coś czujesz w aromacie to boję się, że może to być jednak DMS. Do tej pory warzyłem na kuchence elektrycznej i różnie bywało z intensywnością wrzenia. Dzięki Tobie problem ten jest już rozwiązany.
Te piwka też już mają trochę czasu. O ile stoutom powinno to wyjść na dobre, to po West Coast IPA może już zostać tylko łagodna goryczka i jakaś tam majacząca w tle ameryka :P
 

Cieszę się, że kolejne piwo Ci podeszło i liczę, że oceny są rzetelne i nie będziesz miał skrupułów pojechać po bandzie jak coś się będzie działo niedobrego. 

Śledź moją sygnaturę, tam na bieżąco pojawiają się nowości.

Edited by zygberto

Share this post


Link to post
Share on other sites

Otmeal Stout 

Kolor:czarny, jak z klarownością ciężko powiedzieć, ale podczas nalewania wydawało się klarowne.

Piana: musiałem się postarać, żeby ją zrobić, generalnie ładna, beżowa, drobnopęcherzykowa, ale... niestety szybko zniknęła. 

Aromat: wyraźna kawa, paloność, trochę słodyczy.

Smak: podobnie jak w aromacie, z tym, że słodycz tu jest bardzo dobrze ułożona, goryczka niska. 

Wysycenie: niskie.

Ogólne wrażenie: piwo delikatne, gładkie, dobrze ułożone, przypomina mi trochę kawę z dodatkiem niewielkiej ilości mleka. Wydaję mi się, że wysycenie powinno być trochę większe, co pewnie by i pianę poprawiło. Nie mój styl, ale piwo bardzo dobre ;)

Edited by Where'sWally

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak jak myślałem, to nie był dobry pomysł pić taki styl trzymany w temperaturze pokojowej. Po części wynikło to z tego, że pijam raczej ciemne piwa, których nie lubię chłodzić, a druga rzecz to w mieszkaniu półstudenckim ryzykownym jest trzymanie piwa w lodówce ;-) W każdym razie już nie popełnię tego błędu. Jeśli chodzi o recenzje, to po prostu piszę to co wyczuwam, a póki co nie było się za bardzo do czego przyczepić ;-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

28. West Coast IPA

Kolor: jasny bursztyn, zmętnione (być może zmętnienie na zimno).
Piana: obfita, biała, drobno i średnio pęcherzykowata, ładnie oblepia szkło.
Aromat: czuć Amerykę, grejpfrut na pierwszym planie, cytrusy, w tle trochę żywicy, czysto bez estrów.
Smak: średnio wytrawne, grejpfrutowa goryczka, trochę powyżej średniej, niezalegająca, kontra dla goryczki, czysty profil, chmielowy posmak.
Wysycenie: średnie, w sam raz.
Uwagi: pite schłodzone (może trochę za bardzo), lekkie przegazowanie (kolega ostrzegał). Mimo, że piwo już trochę czasu ma to wciąż dobrze czuć Amerykańce w aromacie, alkohol dobrze ukryty, bardzo pijalne, orzeźwiające.

Ogólnie bardzo dobre piwo, choć jak na west coast to trochę za mało wytrawne, jak dla mnie to po prostu bardzo dobra Aipa (to tak bardziej z teorii bo w sumie west coasta jeszcze nie piłem ;)). Gratulacje.

post-8075-0-24699100-1454010071_thumb.jpg

Edited by paddy

Share this post


Link to post
Share on other sites

28. West Coast IPA

Kolor: jasny bursztyn, zmętnione (być może zmętnienie na zimno).

Piana: obfita, biała, drobno i średnio pęcherzykowata, ładnie oblepia szkło.

Aromat: czuć Amerykę, grejpfrut na pierwszym planie, cytrusy, w tle trochę żywicy, czysto bez estrów.

Smak: średnio wytrawne, grejpfrutowa goryczka, trochę powyżej średniej, niezalegająca, kontra dla goryczki, czysty profil, chmielowy posmak.

Wysycenie: średnie, w sam raz.

Uwagi: pite schłodzone (może trochę za bardzo), lekkie przegazowanie (kolega ostrzegał). Mimo, że piwo już trochę czasu ma to wciąż dobrze czuć Amerykańce w aromacie, alkohol dobrze ukryty, bardzo pijalne, orzeźwiające.

Ogólnie bardzo dobre piwo, choć jak na west coast to trochę za mało wytrawne, jak dla mnie to po prostu bardzo dobra Aipa (to tak bardziej z teorii bo w sumie west coasta jeszcze nie piłem ;)). Gratulacje.

attachicon.gifWP_20160128_20_03_13_Pro.jpg

Piłem to piwo, ale nie oceniałem na forum, ponieważ byłem lekko przeziębiony i moje odczucia mogły być niemiarodajne. Generalnie ogólne wrażenia miałem podobne do Ciebie, nawet napisałem koledze, że to po prostu dobre AIPA, do West Coast zabrakło mi mocnej goryczki i mega aromatu, ale też ocenianie AIPA które trochę poleżało nie ma większego sensu, AIPA musi być świeże. Jedyne na co chciałem zwrócić uwagę to klarowność, u mnie podczas nalewania leciało klarowne, ale minimalnie się spóźniłem i naleciało mi na prawdę niewiele osadu, a znacznie zmętniło piwo, więc wydaję mi się, że u Ciebie było podobnie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

No dobra, czas spojrzeć prawdzie w oczy. Cel nie został osiągnięty! Następnym razem trzeba wydłużyć przerwę w 66°C do 90 minut dla większej wytrawności i dowalić jeszcze więcej chmielu :)
 

No i dać je Wam dwa tygodnie po rozlewie :D

Edited by zygberto

Share this post


Link to post
Share on other sites

American Brown Ale : 

 

Wygląd : ciemno miedziane, wpadające w czerwień, klarowne. Piana bardzo wysoka , średnie pęcherzyki, dość trwała bardzo ładna koronka, beżowa. 

 

Aromat : Na pierwszym planie caramunich i caraaroma :) Sporo karmelu , dalej lekko chmielowy, ziołowy i lekko cytrusowy, lekko kwaskowy. Niezbyt intensywny, przyjemny, niepokojąca jest tylko ta nuta kwaskowa. 

 

Smak : Piwo jest mocno wysycone, powiedziałbym nawet lekko przegazowane. Daje to odczucie lekkiego szczypania w jezyk. Chmiel wychodzi na pierwszy plan, dalej słodowość, lekko opiekane posmaki ( ciemnego chleba ), finisz lekko kwaskowy, trochę cierpki. Goryczka średnia.. może powyżej. Pełnia powyżej średniej, słodycz średnia. 

 

Podsumowanie : Coś przegazowuje to piwo i mam obawy że może coś tam siedzieć. Na szczęście  tylko kwaskowa nuta w aromacie i lekkie przegazowanie może o tym świadczyć. Poza tym jest dobrze. Trochę zbyt przesunięty balans na stronę karmelowych / słodowych nut, ale nie jest źle ( w aromacie trochę brakuje chmielu ). Piwo smaczne, lepsze po odgazowaniu. Dzięki ! 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oatmeal stout 

 

Wygląd : do czarnego trochę brakuje , pod światło brunatne wpadające w czerwień. Klarowne. Piana jasno beżowa, średnio obfita, ładna struktura, dobrze koronkuje. 

 

Aromat : Trochę rozpuszczalnika i estrów ( S04 ? ).Poza tym znów cararoma i palone słody. Przyjemny, mało owsiany w zapachu.

 

Smak : Tutaj dużo lepiej niż w aromacie. Zdecydowanie bardziej owsiany, mocno czuć te karmele, palone slody dopiero w tle. Goryczka średnia, gładkie, nasycenie średnie ( pasuje ) . Piwo dość słodkie i pełne. 

 

Podsumowanie : przyjemny stout , choć jak dla mnie znów za dużo karmelu ( szczególnie ta caraaroma tutaj średnio pasuje ). Uciekła chyba temperatura fermentacji stąd rozpuszczalnik. Na etykiecie dobrze by było umieścić szczep drożdży. Smakuje choć nie do końca stylowe. Dzięki ! 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chocolate Oat Milk Stout (nazwa jak z tego generatora stylów :D)

 

Wygląd: Czarne, nieprzejrzyste, piana początkowo ładna opada i pozostaje obrączka, łatwo ją odbudować.

Aromat: Konfiruta z ciemnych owoców, lekka czekolada, wiśnie, ładny utleniony aromat. 

Smak: Czekolada, lekkie wiśnie/śliwki, finisz kawowy, konfitura owocowa, goryczka niska, powiedziałbym , że bardziej od słodów palonych, nasycenie, gdyby tak było chociaż z 0,5-0,8 mniejsze było by świetnie, inaczej to piwo dość dużo traci przez to.

Podsumowanie: Milk tutaj nie znalazłem, chocolate trochę jest ale szczerze mówiąc kto by się kur.a przejmował nazwami, piwo bardzo dobre, dzięki za możliwość spróbowania!

Share this post


Link to post
Share on other sites

14. Chocolate Oat Milk Stout

Kolor: czarny, nieprzejrzysty.

Piana: beżowa, obfita, średnio pęcherzykowata.

Zapach: kawa, czekolada, suszona śliwka, w tle laktoza, o dziwo wanilia, taka burbońska, pod koniec aromat dobrego rumu, pięknie się zestarzał.

Smak: czekolada, czekolada i jeszcze raz czekolada, delikatna paloność, niska goryczka, delikatna mleczność od laktozy, gładkie, niewodniste.
Wysycenie: niestety piwo mi uciekło, nie trzymałem w lodówce, więc ciężko ocenić, z początku jednak i tak się wydawało za wysokie.

Uwagi: Pite w temperaturze pokojowej. Świetne piwo, ale dopiero jak je totalnie odgazowałem. Świetnie się zestarzało, aromatem można się napawać ;-)

Gratulacje!

Share this post


Link to post
Share on other sites

:D
Tylko powiedz mi, który kapsel, bo tam miałeś jedno z płatkami (0,33 l), drugie bez (0,5 l) ;). Płatki po sherry oloroso.

Edited by zygberto

Share this post


Link to post
Share on other sites

14. Chocolate Oat Milk Stout (Sherry Oloroso)

Kolor: czarny, nieprzejrzysty.

Piana: ładna, brązowa, obfita, średnio i drobno pęcherzykowata.

Aromat: wanilia, suszona śliwka, aromat rumowy, czekolada.

Smak: w smaku jak poprzednio, na pierwszym planie czekolada, gładkie, aksamitne, lekka paloność, laktoza gdzieś daleko w tle, przyjemny posmak taninowy.

Wysycenie: trochę za wysokie.

Uwagi: pite schłodzone. Ogólnie piwo bardzo podobne do wersji bez płatków, szczerze to nie wiem czy w ślepym teście bym odróżnił jedno od drugiego, być może dlatego, że piwo bardzo ładnie się zestarzało i w wersji bez płatków też mamy wanilię, akcenty rumowe. Trochę żałuję, że nie zrobiłem degustacji porównawczej, może wtedy miałbym lepszy obraz, mój błąd ;-) W każdym razie, jak poprzednio, bardzo dobre piwo :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

05. Whisky Extra Stout

Kolor: czarny, nieprzejrzysty.

Piana: piękna, obfita, beżowa, drobno pęcherzykowata, utrzymuje się do samego końca, ładnie oblepia szkło.

Aromat: czekolada, kawa, akcenty palone, delikatna torfowość, ładnie utleniony aromat.

Smak: czekolada, lekka palonosc, torf, bandaże, klimaty apteczne, ale nienachalne, goryczka poniżej średniej, przyjemna, piwo dosyć gładkie, z pełnią ciała, dobrze ułożone.

Wysycenie: niskie, idealne.

Uwagi: pite delikatnie schłodzone. Jak dla mnie to trochę za mało torfu, tutaj gra drugie skrzypce, no ale ja lubię mocną torfowość także to już kwestia gustu ;-) Poza tym bardzo udane piwo, ładnie odleżakowane, takie stouty mogę pić codziennie ;-) Gratulacje!

Share this post


Link to post
Share on other sites

RIS

 

Przegazowane, lekko spierdzielało, musiałem nalewać na 3 razy do kieliszka.

 

Wygląd: Piana niezła, średnie i drobne pęcherzyki, w dużej mierze jej wielkość to zasługa przegazowania piwa. Czarne, klarowne, nieprzejrzyste. 

Aromat: Ciemne słody głównie kwaśna kawa, lekki alkohol, trochę masełka, trochę mlecznej czekolady. Po wypiciu przeczytałem, że są w nim płatki, ja nie wyczułem.

Smak: Nagazowanie tak z 1/3 niższe by się przydało bo strasznie obniża pijalność tego piwa. Na wstępie gorzka kawa, potem niestety gorzej, dość płytkie, goryczka alkoholowa+chmielowa wysoka i dość zalegająca, są też lekkie garbniki to pewnie od tych płatków. Trochę może te płatki czuć ale to moim zdaniem bardziej autosugestia. Jak się trochę ogrzało lekka figa/wiśnia się pojawiają.

Podsumowanie: Pierwsze co bym zmienił, i co uważam, za najważniejsze to drożdże, na coś bardziej estrowego, jakiś typowy szczep angielski, nawet S-04 by były lepsze niż te american ale, zjadły wszystko i nic ciekawego nie dały, nawet te płatki w sumie piwa nie ratują. Do tego niestety to nasycenie prawie pod weizen utrudnia wypicie 0,33. Trochę goryczka do poprawy by też się przydała. 

P.S. Wybacz ujową opinię ale szczerość wymagana :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Double IPA

 

Wygląd : ciemno pomarańczowy, herbata, dość zmętnione, sporo drobin chmielu. Piana niezbyt obfita, gęsta, drobna, szybko opada, ale łatwo się tworzy. Nalewa się tak że widać, że ciężki kaliber, gęste.

 

Aromat : Chmielowy, czysty, lekko słodki, trochę likierowy. Głównie żywica, trochę słodkich tropików, mięta i chyba czuję tego sorchi ace, ale to może być autosugestia. Bardzo przyjemny, intensywny, ciężki, gęsty. 

 

Póki co bardzo dobrze.

 

Smak : O cholera, no jest grubo. Pierwszy plan to chmiel, ale tutaj zdecydowanie więcej słodkich tropików. W zasadzie od razu pojawia się też alko, jest trochę nieprzyjemny, piekący i mocno grzeje, ale jest w normie się mieści, choć mam wrażenie że oddech można podpalić :) Jest spora słodowość, słodycz również wysoka. O dziwo goryczka jest hm.. lekko powyżej średniej ? Jej jakoś trochę pozostawia do życzenia, ale całkiem fajnie się komponuje, pasuje tutaj. Nie jest to masakrowanie  ibu, ale wrażenie mam jakby IBU z wywalonym jęzorem próbowało dogonić słodowość i słodycz. Na finiszu ostatecznie wygrywa, bo pozostaje bardzo przyjemny cierpki i jednocześnie słodki posmak, z lekką nutą alkoholową. Wysycenie niskie. 

 

Podsumowanie. Bardzo przyjemne IIPA, choć ten alkohol mógłby być lepiej schowany. Pije się przyjemnie, pijalność jest całkiem niezła. I jestem mocno zaskoczony, że taki bigos chmielowy stworzył tak przyjemny profil i w smaku i zapachu. Dzięki ! 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Belgian Dark Strong Ale

Kolor: miedziany, lekko zmętniony, bardzo ładnie się prezentuje.

Piana: obfita, średnio i drobno pęcherzykowata, utrzymuje się do końca.

Aromat: suszone owoce, śliwka, wiśnie, rodzynki, lekka przyprawowość, trochę fenoli, lekka słodowość, delikatny likierowaty alkohol, całość bardzo przyjemna.

Smak: no jest moc, przy pierwszym łyku czuć, że mamy do czynienia z mocarzem ;) belgia, suszone owoce, alkohol dość wyczuwalny, nie przeszkadza ale jest jeszcze do ułożenia, goryczka średnia, trochę alkoholowa, początkowo wytrawne, słodki finisz, smak złożony.

Wysycenie: powyżej średniej, pasuje do stylu.

Uwagi: lekko uciekło z butelki. Piwo deserowe, likierowate, do picia małymi łykami. Bardzo mi smakowało, wypiłem z przyjemnością, choć mogłoby jeszcze trochę poleżeć. Myślę, że za kilka miesięcy, kiedy alkohol się ułoży, będzie idealne.

 

To już ostatnie piwo z paczki, trochę o nim zapomniałem, schowało się w odmętach lodówki ;) W każdym razie dzięki za możliwość degustacji, większość piw była naprawdę udana, jedynie musisz trochę popracować nad nagazowaniem ;) Pozdrawiam!

Edited by paddy

Share this post


Link to post
Share on other sites

No właśnie czekałem na tę opinię, bo doszły mnie słuchy, że to spirol i nic wiecej. Piana żadna, a nagazowanie weizenowe. Odetchnąłem trochę :D

Z nagazowaniem myślę, że udało mi się dojść do ładu. Odkąd zacząłem kombinować to zaczęły się problemy. Nie chcę bzdur opowiadać, ale wszystkie warki refermentowane cukrem były przegazowane, pomimo dodawania mniejszej ilości.

Wracam do glukozy i kładę teraz bezwzględny nacisk na prawidłową fermentację.

Zainwestowałem w lodówkę ze sterownikiem i kilka innych usprawnień. Powinno mi to pomóc w utrzymaniu jakości i wyeliminować dotychczasowe błędy.

Od kiedy poznałem Jamila Zainasheffa i BYO to ograniczam zasypy do minimum. Słód podstawowy plus dodatek zależny od stylu i ewentualnie kilku procentowy dodatek słodu pszenicznego dla zaokrąglenia smaku.

Dzięki kilku opiniom mam świadomość popełnianych do tej pory błędów i zamierzam zredukować je do minimum.

Zdałem też sobie sprawę z tego, że piwo należy rozdawać na prawo i lewo i czekać na opinie :D Konstuktywna krytyka to jest to, czego potrzeba do doskonalenia warsztatu.

 

 

Jak się uzbiera kilka piw, to mogę podrzucić Ci drugą turę. Skoro mówisz, że te były w większości udane, to postaram się, żeby następne były jeszcze lepsze :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

Konstuktywna krytyka to jest to, czego potrzeba do doskonalenia warsztatu.
O to to, proszę tutaj nie wyzywać mnie od niemiłych ludzi! 

 

Co do cukru to wcale nie taki straszny i składanie winy na akurat ten czynnik uważam za błąd.  

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sam się zastanawiam jaki to ma związek i żadnego logicznego związku nie widzę. Widzę jednak różnicę między warkami, do których używałem cukru, a do których glukozy. W tej chwili zamierzam wrócić do starej metody i porównać czy to ma jakikolwiek sens.

Jest też opcja niedofermentowania. No i wydaje się to być również bardzo logiczne (a nawet jeszcze bardziej), ze względu na to, że pudło styropianowe ma swoje minusy. Czasu fermentacji nigdy nie zaniżałem, wręcz przeciwnie, większość piw stała w wiadrach długo po niezmiennych pomiarach. Natomiast wahania temperatur spowodowane zamrożonymi petami mogły mi zastopować fermentację, a później wszystko ruszyło w butelkach.

Te dwa czynniki uznałem za główną przyczynę problemów i je wyeliminowałem. 

Konus, bardzo się cieszę, że pojechałeś te piwa, choć twierdzę, że z tym quadruplem to miałeś niefarta, tak jak ja z Twoim pszenicznym porterem. Ciulowo wyszło, że dostałeś kiepskie piwa, ale dla mnie to solidny kop w dupę i okazja do wyciągnięcia wniosków.

Więcej ciulowego nie dostaniesz :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...

×
×
  • Create New...