Jump to content

Recommended Posts

Cześć!
 
Warzę swoje pierwsze, samodzielne piwo. Niestety już mija 6 dzień, a (dolna) fermentacja nie chce ruszyć. Czytałem, że to może długo trwać, że powinienem spokojnie czekać i uzbroić się w cierpliwość, ale będąc długo uzbrojonym łatwo o wybuch. ;)
Piwo robione z zacieru zasyp 100% ~5kg "Słód pilzneński MEP Pilsner", dekokcja dwuwarowa, próba jodowa OK, filtrowanie z wężykiem z oplotem, gotowanie i chmielenie ok godziny, zlane wężykiem do fermentatora z kranikiem. Chłodzona do ~14*. Drożdże dolnej fermentacji BREWGO-01 uwodnione zgodnie z instrukcją 25* przez 10 min (nawet odrobinę dłużej), dodane do schłodzonej brzeczki po jej napowietrzeniu przez wstrząsanie.
Po 2 dniach zorientowałem się, że paczka drożdży jest na ~22l (u mnie ok. 30l). Więc biorąc pod uwagę brak oznak fermentacji poleciałem do znanego marketu budowlanego (jedyny sklep w mieście z drożdżami piwowarskimi) i po 72h od dodanie pierwszych drożdży bez śladów fermentacji dodałem jeszcze 2 paczki (w Internecie pisali, że 1 paczka 7g na 22l jest słaba). Napowietrzyłem ponownie i znów cierpliwie czekałem. I trzymałem ciągle w temp ok. 12-14*.
Przed dodaniem tej drugiej partii drożdży sprawdziłem, czy BLG się zmieniło - nie spadło, jest w okolicach 14. Ale... Po dniu w próbówce (temp pokojowa) pojawiła się pianka i drożdże działają, wiec nawet te pierwsze były okej. 
Kolejne napowietrzanie. Przy okazji zauważyłem, że we wieczku jest drobne pęknięcie i może z jego powodu "bulbulator" a.k.a. rurka fermentacyjna nie daje oznak fermentacji, ale po zaklejeniu nadal cisza.
Wczoraj odlałem kolejną próbówkę - w Internecie czytałem, że czasem nawet piana się nie pojawia, a fermentacja zachodzi. BLG bez zmian. :roll: O dziwo ponownie (już po kilku godzinach, temp pokojowa) w próbówce pojawiła się fermentacja (piana, bąbelki). A w fermentatorze cisza.
Dziś na noc przeniosłem z wcześniej wspomnianych ~13* do temp. ~18*. (drożdże każą w "11-22º C (NAJLEPIEJ 11-16º C)") z nadzieją, że coś ruszy. Wcześniej tego nie robiłem, bo podobno wyższe temp. mają negatywny wpływ na smak. Niestety bez zmian. Żadnej piany fermentacyjnej (jedynie od napowietrzania widać przez kilka godzin po fakcie)...
 
Niestety skończyły mi się już pomysły, i metody z Internetu, dlatego proszę Was o pomoc.
Co robić? Gdzie popełniłem błąd? 
Dlaczego w próbówkach drożdże pięknie pracują, a w fermentatorze nie?
Boję się, że po takim czasie jakiś syf się może się zalęgnąć... Zapach lekko się zmienił. Ale nie na "drożdżowy", tylko bardziej coś w stylu "ugotowanego kalafiora"...
Edited by ple991

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gotowany kalafior to może być słynny DMS.

Ja się nie znam, ale słyszałem, że czasem jest fermentacja bez piany. Może warto zaryzykować i zmierzyć Blg.

Ale powtarzam, ja się nie znam na tym, nie wiem czy to dobry pomysł i nie wiem czy z tym brakiem piany to prawda.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Efekt "ugotowanego kalafiora" miałem kiedyś 2 razy przy długim starcie fermentacji (powyżej 72 godz.). Niestety smak i zapach pozostał w gotowym piwie. Piwa poszły w kanał.

Taki aromat jest porównywalny z DMSem, ale jest dużooo silniejszy i nie bierze się z procesu warzenia, zasypu, czy wolnego chłodzenia, ale właśnie ze zbyt wolnego startu drożdży.

Przyczyn może być kilka, zbyt małą ilość drożdży, słabo natleniona brzeczka, szok spowodowany temperatura, temperatura poniżej zakresu pracy drożdży lub słaba kondycja drożdży, gęstwy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fermentacja ruszyła dziś rano. Piana, bąbelki w rurce. Po tygodniu od dodania pierwszych drożdży...

 

 

Hmmm... Czyli już z tym zapachem nie da się nic zrobić? :/

Pozostaje poczekać do końca burzliwej i zobaczyć czy będzie smak i zapach nadal obecny?

 

No cóż... Człowiek uczy się na błędach. Najwyraźniej rzeczywiście błąd z drożdżami popełniłem, bo przez 5 dni tego zapachu nie było - teraz coraz bardziej wyraźny, a drożdże w górnym przedziale temperatury pracy ładnie teraz działają... Także koniecznie sprawdzać ilość drożdży i najpierw pozwolić im "wystartować" w górnych granicach temperaturowych...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fermentacja ruszyła dziś rano. Piana, bąbelki w rurce. Po tygodniu od dodania pierwszych drożdży...

 

 

Hmmm... Czyli już z tym zapachem nie da się nic zrobić? :/

Pozostaje poczekać do końca burzliwej i zobaczyć czy będzie smak i zapach nadal obecny?

 

No cóż... Człowiek uczy się na błędach. Najwyraźniej rzeczywiście błąd z drożdżami popełniłem, bo przez 5 dni tego zapachu nie było - teraz coraz bardziej wyraźny, a drożdże w górnym przedziale temperatury pracy ładnie teraz działają... Także koniecznie sprawdzać ilość drożdży i najpierw pozwolić im "wystartować" w górnych granicach temperaturowych...

 

Następnym razem użyj lepszych drożdży, typowych do dolnej fermentacji i zrób starter lub zadaj odpowiednią ilość. Osobiście nie jestem przekonany do drożdży lagerowych za 5zł. Mają straszny szeroki zakres pracy jak na dolniaki. Raczej myślę że optymalny zakres ich pracy jest w okolicach 16°C niż 11°C.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.