Jump to content
Piwny Kraft

Piwny depozyt - Warszawa (Piwny Kraft, ul. Stalowa 15)

Recommended Posts

 

 

Ogólnie przyjemne stacje mało chmielu w aromacie jak na ipa ale bardzo fajnie sie pije. Jakie chmiele były użyte?

 

Cascade i Simcoe. Nie chmieliłem na zimno, jedynie spora dawka na koniec gotowania. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zimowe ciemne 17 BLG - jerzdna

 

Piana: drobnopęcherzykowa, długo utrzymująca się, ładny lacing

Aromat: dominują przyprawy, wydaje mi się, że najbardziej wyczuwalny jest cynamon

Smak: na pierwszym planie znowu przyprawy, po nich pojawiają się przyjemne nuty słodów palonych

Goryczka: niska, ale w piwie świątecznym takej oczekiwałem

Kolor: czarny / bardzo ciemnobrązowy, nieprzejrzysty

Ogólnie: piwo zbalansowane, bardzo mi smakowało, dzięki niedużemy nagazowaniu przyjemnie się je piło

dzieki za opinie. ciesze sie ze smakowalo

 

ja z kolei o piiwie swiatecznym z birra nostra

kolor czern. piana niska krotkotrwala

aromat przyprawowy. na pierwszy plan najmocniej odczuwalny imbir. troche czekolady i kawy. alko nie wyczulem. dobrze

smak kawy mocno przyprawionej. imbir tez najomocniej odczuwalny. oprocz tego cynamon i gozdziki...chyba. alko tez jest ale to w koncu mocarz dziesieciovoltowy...

wysycenie niskie do sredniego.

udane piwo choc ciut dla mnie za mocne

Share this post


Link to post
Share on other sites
Stout torfowy - Mates

 

Piana: drobna, mało obfita

Aromat: dominuje torf

Smak: na pierwszym planie torf, którego jestem dużym fanem, poza tym smaki typowe dla stouta

Wysycenie: niskie

Kolor: czarny, nieprzejrzysty

Ogólnie: piwo mi smakowało, aromat zapowiadał wysoką torfowość, jak dla mnie w smaku jej odczucie mogłoby być większe

Share this post


Link to post
Share on other sites

Siemano,

dzięki Mates za recenzję - podziwiam umiejętność opisywania wrażeń z degustacji;]

Cascade był na aromat i goryczkę w podobnym stopniu dany [po 20g i 5 dla 'smaku'] czyli nie za dużo plus piwo jest dość stare [chyba z sierpnia, nie zapisałem daty;], więc aromat musiał się ulotnić.

Cd zapisków to może trzeba będzie zacząć publikować:P, a na razie proporcje następujące:

słody: pale ale 2kg, pszeniczny 0.5kg, brown 0.25kg, owsiany 0.25kg, czekoladowy 0.25kg, jęczmień palony 0.1kg
Zacieranie:
12L wody do 69C -> wsypanie słodów
temperatura do 65C
po 15min spadek do 64C
po 20min spadek do 63C, podgrzanie do 64C
po 30min wsypanie słodu czekoladowego i podgrzanie do 65C
po 40min wsypanie palonego jęczmienia i podgrzanie do 70C
po 63min wygrzanie do 74C

Wysładzanie 8.5L wody 70C

[robię małe warki;]

Niedługo podrzucę do Depozytu coś nowego [również ciemnego;]

 

Pzdr,

Wojtek

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przy takim piwku to każdy się poczuje jak Zimoch na transmisji meczu ;)

Dzięki za przepis, może nawet kiedyś coś na takim zasypie zmontuję (choć możliwe, że piwo też się ułożyło skoro ma te >pół roku i dlatego takie dobre), ale byłem też ciekaw stosunku palonych do ogółu zasypu. 

Paweł, dzięki za recenzję, też bym chciał więcej torfu, spróbuję dać mniej palonych, może wędzonka wyjdzie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

Dunkelwiezen - Piwo Zaporowe   Niestety niewiele dobrego mogę powiedzieć na temat tego piwa i myślę, że jest to związane z jego wiekiem (14.11.2015). Nie wyczułem w aromacie i smaku ani goździków ani bananów. W ustach zostaje mało przyjemna gorycz. Piana znikoma, zredukowała się do zera po kilku minutach. Jedyne co pozytywnie mogę ocenić w tym piwie to kolor.

 

Od początku to piwo przejawiało się małym aromatem mającym coś wspólnego ze stylem, a z czasem ten aromat zanikał (Do depozytu trafiło po niecałych 3 tygodniach). Co do goryczki to poszło w 3 dawkach 55 min do końca gotowania - 10 g Hallertau, 50 min- 5 g to samo i 45 min - 5 g. Na przyszłość już wiem czego nie dawać :P Prawdopodobnie został jeszcze jeden w depozycie, na dniach go odbiorę i zostawię coś nowego. Jednak pszenica tylko świeża. Dzięki za opinie ;) 

 

PS. Jedna z pierwszych moich warek. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ostatnimi czasy całkiem prężnie działa ten nasz depozyt. :) Wpadłem dzisiaj i zostawiłem 3 piwa: Asfalt - stout wędzony torfem (przedtem lekko go odgazowałem, ale i tak na butelce znalazło się ostrzeżenie, na wypadek gdyby to była jedna z tych "wychodzących"), Kofeinator - coffee stout (bardziej coffee niż stout  :D ) oraz Mr. Nobody - piwo "eksperymentalne" na bazie słodów pozostałych z innych warek, głównie pszenicznego i torfowego, z dodatkiem hibiskusu.

 

Ze sobą zabrałem Witbiera z Browaru Pawłowego Grodziskiego (dobrze odmieniłem?), Czerwononosego Skrzata (Irish Red Ale) z Hoppy Panda Brew, a także Zimowe Ciemne od Jerzdny. I tu pytanie do ostatniego - data butelkowania to 8 listopada 2015, nie tak dawno biorąc pod uwagę 17Blg. Jak oceniasz, spełnia już Twoje oczekiwania, czy lepiej schować w piwnicy i zapomnieć o nim jeszcze na miesiąc lub dwa?

Edited by Jezier

Share this post


Link to post
Share on other sites

... a także Zimowe Ciemne od Jerzdny. I tu pytanie do ostatniego - data butelkowania to 8 listopada 2015, nie tak dawno biorąc pod uwagę 17Blg. Jak oceniasz, spełnia już Twoje oczekiwania, czy lepiej schować w piwnicy i zapomnieć o nim jeszcze na miesiąc lub dwa?

 

Ahoj. Ja już je piję także zostało mi kilka butelek ;) Polecam - śmiało i na zdrowie :) Oprocz tego mam zamiar zostawić 2-3 sztuki na jesień ;)

Edited by jerzdna

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

Co do goryczki to poszło w 3 dawkach 55 min do końca gotowania - 10 g Hallertau, 50 min- 5 g to samo i 45 min - 5 g. Na przyszłość już wiem czego nie dawać

 

No to rzeczywiście ilości na mocną goryczkę  ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzisiejszy wieczór uprzyjemniam sobie witbierem z Browaru Pawłowego Grodziskiego.

Piana niezbyt obfita, średniopęcherzykowa, dość szybko opada do cienkiego kożuszka; barwa bardzo jasna, w zwężeniu szklanki prawdziwie "wit". :) Piwo jest stylowo mętne już od początku nalewania.

Aromat delikatny, nienachalna kolendra nawet ustępuje miejsca zbożowym nutom od pszenicy. Nos mnie już chyba zwodzi, ale mam wrażenie, że - pomimo barwy - gdzieś w zasypie pojawiła się jakaś minimalna ilość jasnego słodu karmelowego, czuć lekko chlebek. :) Wydaje mi się, że z klasycznego witbiera nie da się wyciągnąć wiele więcej, a określenie "klasyczny" bardzo pasuje do tego piwa - po prostu niczego, może poza nieco większą intensywnością, w zapachu nie brakuje.

W smaku piwo jest dość słodkawe, ponownie przoduje słodowość i lekki pszeniczny kwasek, kolendra bardziej daje się we znaki w odczuciu w ustach - piwa z nią zawsze wydają mi się gładsze, pełniejsze. Nie znam ekstraktu ani alkoholu, ale raczej nie przekracza normy, piwo jest dość lekkie.

Po ogrzaniu w zapachu pojawiła się taka słodycz charakterystyczna dla oranżadek. :)

Jedyne, czego mi brakuje w tym piwie, to kontry dla mocnej słodowości - skórki pomarańczy, wraz ze swoją goryczką, bardzo by tu pasowały. Poza tym jest to przyjemny, klasyczny witbier

 

 

-----

A, wczoraj zapomniałem i zapomniałbym też dzisiaj. Mały apel do piwowarskiej braci z Warszawy i okolic - oznaczajmy, proszę, przynoszone piwa. Osobiście wystarczyłaby mi karteczka z napisanym stylem i datą butelkowania, chociaż oczywiście balling też jest mile widziany. Podczas ostatniej wizyty w depozycie zauważyłem kilka butelek (4? 5?) bez żadnego oznaczenia oraz jedną z cyferką (chyba dziewiątką) na kapslu. Trafienie na styl, który nam z reguły nie odpowiada, to pikuś - gorzej wylosować dwutygodniowego RISa albo półrocznego weizena. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziś wieczorem poszło w szkło Zimowe z Jerzdny. Poprzedzał go bardzo przyprawowy, belgijski blond (niezły) o nazwie Mea Culpa ;) i jego smaki mogły się trochę narzucać. 
Po pierwsze zapach - mimo sugestii wyczuwalne nuty belgijskie. Przyprawowość i guma balonowa, dość intensywna, ale w sumie przyjemna. W smaku podobnie, nuty przyprawowe, taka karmelowa słodycz, może nutka rozpuszczalnikowa. Mimo, że piwko dość tęgie to w smaku czuć pewną wytrawność, trudno to opisać.
W odczuciu na języku taka pylistość się zaznaczała. Teraz zabawię się w Sherlocka Holmesa, czyżby belgijskie drożdże? :) Strzelałbym, że BFSAY z Gozdawy :)

Ogólnie piwko całkiem smaczne, ale pewna ostrość w smaku, którą nazwałem rozpuszczalnikową (huk wie może sobie to wymyśliłem) na końcu trochę mi przeszkadzała.
 

Edited by Mates

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cześć, 

Zostawiłem Milk Stout -TBD (receptura sklepowa), pobrałem ,,Kofeinator" - Pojezierze:

-aromat: wysoko kawowy (thanks capt.Obvious :D) - super przyjemny, kojarzył mi się bardzo z zapachem deserów kawowych (np lodów); w połowie piwa czułem delikatnie drożdżowe aromaty

-wygląd: czarne, przy ściankach szkła ciemno brązowe, klarowne; piana: kolor jak w espresso, kremowa, o umiarkowanej obfitości,  szybko opadająca - zostawia pierścień 

-smak: dominuje kawowy, trochę ciemnej czekolady, niska słodycz, średnio-niska kwaskowatość( jak dla mnie swoista dla kawy)

-goryczka: umiarkowana, długa - ciężko określić czy pochodzi od kawy czy chmielu

-odczucie w ustach: tęgie, czuć je na całym języku i jamie ustnej, ciągnące się, nisko nasycone CO2

 

Ogólnie piwo jest dobre i interesujące, zachwycił mnie cudowny aromat kawy. Piwo oferuje dużo wrażeń smakowych - każdy łyk jest ciekawy, jednak moim zdanie przydałaby się jakaś słodowa-karmelowa kontra dla kawy. Nazwa adekwatna, daje ogromnego kopa zmysłom i całemu ciału :)

 

PS: to pierwszy coffee stout jaki piłem, więc nie mam porównania i żaden ze mnie sensoryk , ale po tym piwie na pewno zainteresuję się tym stylem, Pozdrawiam serdecznie :)

Edited by Culter

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziś wieczorem poszło w szkło Zimowe z Jerzdny. Poprzedzał go bardzo przyprawowy, belgijski blond (niezły) o nazwie Mea Culpa ;) i jego smaki mogły się trochę narzucać. 

Po pierwsze zapach - mimo sugestii wyczuwalne nuty belgijskie. Przyprawowość i guma balonowa, dość intensywna, ale w sumie przyjemna. W smaku podobnie, nuty przyprawowe, taka karmelowa słodycz, może nutka rozpuszczalnikowa. Mimo, że piwko dość tęgie to w smaku czuć pewną wytrawność, trudno to opisać.

W odczuciu na języku taka pylistość się zaznaczała. Teraz zabawię się w Sherlocka Holmesa, czyżby belgijskie drożdże? :) Strzelałbym, że BFSAY z Gozdawy :)

Ogólnie piwko całkiem smaczne, ale pewna ostrość w smaku, którą nazwałem rozpuszczalnikową (huk wie może sobie to wymyśliłem) na końcu trochę mi przeszkadzała.

 

Dzięki za opinie :)

Co do drożdży trafiłeś w punkt - Gozdawa BFSAY :)

Natomiast co do rozpuszczalnika - chciałbym żeby go nie było ;) Ja przynajmniej nie wyczuwam. Temperatura fermentacji nie przekraczała 20-21 st.

Ja w tym piwie "zauważam" cytrusy, goździki i ziele angielskie, których dałem niemało :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po wczorajszych odwiedzinach w sklepie/depozycie Pobrałem Its nine o'clock z Hoppy Panda Brew, zostawiłem Zimowe Ciemne.

Wrażenia po degustacji piweczka z Hoppy Panda Brew:

English Porter 5.6 alc. 12.7 BLG

Wygląd: Brunatne, pod światło wiśniowe przebłyski. Piana biała, średniej wysokości, zredukowana do obwódki. Lacing taki sobie

Aromat: Słodowy. Ciemne pieczywo i czekolada. Zioła, ziemia i anyż

Smak: Słodowy, ciasta czekoladowego czy muffina i toffi. Goryczka niska, przyjemna

Wysycenie: średnioniskie

Ogólnie: Fajne i bardzo pijalne piwo :) Nie wyszukane ale nie tego należy oczekiwać po angielskim porterze ;) Dzięki :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziś odwiedziłem depozyt. Zostawiłem 1 x pszeniczne, 2 x milk stout, 2 x red pale ale. Podbrałem 1 x pszeniczne - pierwsza warka Sebastiana Piusa, 1 x BW La Nostra Birra, 1 x AIPA La Nostra Birra, 1 x Irish Red La Nostra Birra, 1 x Milk Stout z browaru Tasakowego. Czas na degustacje :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na pierwszy ogień poszła pszenica z brewkita. 

Barwa słomkowa, piwo mętne. Piana po nalaniu wysoka, choć po chwili opada do kożuszka/obwódki. Nasycenie w sam raz. 

Aromat - ocet, jabłko, masło, winogrona?. Smak - Jak cydr :) Piwo kwaśne, nie czuć pszenicy, goryczka niewyczuwalna. Nie wiem, czy czasami nie ma infekcji jakiejś. Przykro mi, nie dałem rady. 

 

Drugie degustowane piwo to Red Irish z La Nostra Birra. 

Piwo o kolorze ciemnej miedzi, nieklarowne. Piana drobnopęcherzykowa, opada do obwódki, po 5 minutach zanika. Aromat całkiem przyjemny, ziemisty, leciutko słodowy, lekko owocowy, banany, zielone jabłko?Delikatnie czuć chmiele. W smaku bardzo wytrawnie.. Wyczuwalne lekko słody karmelowe.lekka słodycz po ogrzaniu, piwo trochę estrowe w stronę przypraw (pieprz), delikatnie podchodzi mi pod piwo belgijskie. Niska goryczka, co w tym przypadku pasuje. Wysycenie wysokie, dla mnie za bardzo nagazowane. Ogólnie piwo fajnie się ułożyło, jest dobre :) Im bardziej się ogrzewa, tym bardziej przypomina belga, zaczyna być wyczuwalny alkohol w aromacie. 

 

Trzecie z kolei Milk Stout z Tasakowego Browaru Domowego. 

Kolor czarny, nieprzejrzysty, piana nikła, po chwili opada do obwódki. Aromat - Bardzo palone, gorzka czekolada, kawa, lekka spalenizna. Da się wyczuć wisienkę :) W smaku bardzo słodkie, kawowe, mleczna czekolada. Ale na pierwszym planie słodycz. W tle czuć tak jakby estry, no i dalej, dalej ta wiśnia. Goryczka mało wyczuwalna. Ogólnie piwo bardzo dobre, smaczne. Piwo szybko znika ze szkła, ma dobrą pijalność, choć kilku pod rząd bym nie wypił. Szczerze można się nim najeść. 

 

Jako czwarte Barley Wine z La Nostra Birra. .

Barwa czewona, lekko mętne. Piana niska, opada do pierścienia. Aromat - ziołowość, alkohol, owocowość, marcepan, rozpuszczalnik, aceton, ale taki przyjemny, słodki, może jeszcze trufle, żywiczność, sosna? :) W smaku złożone, słodowość, trochę biszkopta, bardzo fajna słodycz. Wyróżnia się ten smak marcepanu i żywicy. Piwo piekące w przełyk, czuć dość mocno alkohol. Goryczka ziołowa na niskim poziomie. Bardzo mi przypomina jakieś czekoladki z alkoholem, ciężko mi skojarzyć nazwę. Może trufle z rumem... Coś tego pokroju. Ogólnie piwo pyszne, trafiło w mój gust! Nagazowanie OK, w stylu. 

Edited by Pindin

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trzecie z kolei Milk Stout z Tasakowego Browaru Domowego. 

Kolor czarny, nieprzejrzysty, piana nikła, po chwili opada do obwódki. Aromat - Bardzo palone, gorzka czekolada, kawa, lekka spalenizna. Da się wyczuć wisienkę :) W smaku bardzo słodkie, kawowe, mleczna czekolada. Ale na pierwszym planie słodycz. W tle czuć tak jakby estry, no i dalej, dalej ta wiśnia. Goryczka mało wyczuwalna. Ogólnie piwo bardzo dobre, smaczne. Piwo szybko znika ze szkła, ma dobrą pijalność, choć kilku pod rząd bym nie wypił. Szczerze można się nim najeść. 

 

Dzięki za recenzję. Tej wiśni nie czułem - rozumiem, że jest ona bardziej na minus(profil estrowy)? Przyczyną pewnie jest zmienna temperatura w pokoju. Pozdrawiam i cieszę się, że smakowało.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Siemano,

dziś odwiedziłem Depozyt i zostawiłem następujące wypusty: Coffee Milk Stout, Whisky Oak Stout oraz West Coast Session Pacific IPA;] - szczegóły na etykietach.

Pobrałem Asfalt i Mr. Nobody z PoJezierza oraz Milk Stouta z Browaru Zaporowe.

 

Pzdr,

Wojtek

 

PS: Przyłączam się do apelu Jeziera - sporo nieopisanych piw w skrzynce.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

Dzięki za recenzję. Tej wiśni nie czułem - rozumiem, że jest ona bardziej na minus(profil estrowy)? Przyczyną pewnie jest zmienna temperatura w pokoju. Pozdrawiam i cieszę się, że smakowało.

 

Właśnie ta wisienka podkreśliła smak stouta :) Szczerze bardzo lubię ten smak w ciemnych, mocnych piwach (RIS, Porter). Im dłużej poleży, tym bardziej daje czadu. Przy dobrych mocnych, ciemnych, wyleżakowanych piwach smak jest jak "wiśnia w likierze" :) 

Ewentualnie estry które wyczułem w tym Piwku to był efekt wysokiej temp. fermentacji. Dzięki za możliwość degustacji dobrego piwa. (Przez ten browar nie zjadłem kolacji :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Wojtyla, smacznego! I uwaga z otwieraniem Asfalta, jednak się nierównomiernie rozmieszał syrop przy rozlewie, bo ostatnio kilka butelek było nagazowanych idealnie, ale jedna znowuż uciekała.

 

@Culter - cieszę się, że smakowało. :) I rzeczywiście piwo było mocno zdominowane przez kawę, inne coffee stouty są raczej lżejsze pod tym względem.

 

 

W poprzednim tygodniu wypiłem sobie pozostałe dwa piwa z depozytu, ale jakoś nie miałem głowy, żeby wrzucić wrażenia.

 

Czerwononosy skrzat - IRA z Hoppy Panda Brew

Obfita czapa średnio- i grubopęcherzykowej piany, redukująca się z sykiem do półcentymetrowej warstwy, która za to utrzymuje się do samego końca.
Kolor bardzo ciemnej miedzi wpadający w czerwień, lekka opalizacja, poza tym piwo absolutnie klarowne.
W aromacie dość intensywna estrowa owocowość, trochę karmelu i wyspiarskiego chmielu, ogólnie Brytania na całego. :) Spodziewałem się większej wyczuwalności słodów karmelowych, zapach jednak jest wyjątkowo rześki i zwiastujący lekkie, sesyjne piwo (co potwierdzają także parametry - 11,7 Blg oraz 4,8% alk.).
Smak idzie w parze z aromatem, chociaż jest nieco bardziej złożony - przeważa słodowość z podpiekanym zbożem w tle (jeśli ktoś lubi podjadać słód karmelowy, to wie, o co chodzi :) ), finisz jest raczej wytrawny z przyjemną, nienachalną i krótką goryczką. Wydaje mi się, że po przełknięciu pozostaje taki delikatny posmak od prażonego jęczmienia, ale to już na granicy autosugestii (swoją drogą, z ciekawości pytanie do Pana Łyżwy - ile i na jakim etapie został ten jęczmień dodany?).
Wysycenie dość wysokie, osobiście nie jestem fanem, więc preferowałbym nieco niższe, ale to już moje widzimisię.
 
Podsumowując, piwo bardzo lekkie i pijalne, dobrze zbalansowane. Dzięki za możliwość spróbowania. ;)
 
 
Zimowe ciemne od Jerzdny
Tu niestety nic sobie nie zanotowałem, jednak pamiętam drobniutką, średnioobfitą pianę oraz aromat wędzonych ślinek dochodzący już z butelki. Przyznaję, że nie tego się spodziewałem, ale było to miłe zaskoczenie. :) Po przelaniu do szkła ten zapach się utrzymał, doszło trochę słodyczy i naprawdę delikatnych nut palonych, które za to były nieco bardziej wyczuwalne w smaku, ale też nie jakoś szczególnie mocno. Tam też ponownie pojawiły się śliwki, herbatniki i trochę czekolady oraz lekkie pieczenie w podniebienie, o które najpierw podejrzewałem dodatek czegoś ostrego, ale po ogrzaniu i ponownym zaciągnięciu się stwierdziłem, że to jednak alkohol lekko wyszedł - delikatnie rozgrzewający, całkiem pasujący, szczególnie do piwa zimowego, ale może po jeszcze jednym miesiącu leżakowania by zniknął. Piwo było pełne (17Blg zrobiło swoje) z bardzo dobrą równowagą między słodyczą a wytrawnością, nagazowane na dość niskim - lubianym przeze mnie - poziomie. Nie pomylę się chyba, jeśli stwierdzę, że nie dorzucałeś do niego jakichś mocno wyczuwalnych przypraw, jeśli w ogóle? Chyba że już całkiem zawiodły mnie zmysły. :)
Piwo bardzo na plus; uratowało wtedy chłodny wieczór i miło było posączyć je sobie w spokoju. Dzięki!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Siema,

Dziś poszedł na warsztat Milk Stout z Browaru Zaporowe [do filmu Pani z przedszkola - filmu nie polecam;]

Wracając do meritum - barwa ciemna, bez zmętnienia.

W aromacie przyjemna paloność/gorzka czekolada i zdaje się laktoza - wanilii nie wyczułem [co nie znaczy, że jej nie ma;]

Piana mała, po paru minutach w zasadzie zniknęła. Wysycenie niskie.

W odbiorze jakby wodniste - jak gdyby odfermentowało dość głęboko i poza laktozą zostało niewiele ciała.

W smaku dominuje paloność, duża słodycz i trochę karmelu.

Ogólnie spoko milk stout. Jak dla mnie za mało ciała poza laktozą.

 

Jezier - dzięki, piwo zostało złożone w lodówce i tam będzie czekać na swoją kolej - przy otwieraniu będę miał się na baczności;]

 

 

Pzdr,

Wojtek

Edited by Wojtyla

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zimowe ciemne od Jerzdny

Tu niestety nic sobie nie zanotowałem, jednak pamiętam drobniutką, średnioobfitą pianę oraz aromat wędzonych ślinek dochodzący już z butelki. Przyznaję, że nie tego się spodziewałem, ale było to miłe zaskoczenie. :) Po przelaniu do szkła ten zapach się utrzymał, doszło trochę słodyczy i naprawdę delikatnych nut palonych, które za to były nieco bardziej wyczuwalne w smaku, ale też nie jakoś szczególnie mocno. Tam też ponownie pojawiły się śliwki, herbatniki i trochę czekolady oraz lekkie pieczenie w podniebienie, o które najpierw podejrzewałem dodatek czegoś ostrego, ale po ogrzaniu i ponownym zaciągnięciu się stwierdziłem, że to jednak alkohol lekko wyszedł - delikatnie rozgrzewający, całkiem pasujący, szczególnie do piwa zimowego, ale może po jeszcze jednym miesiącu leżakowania by zniknął. Piwo było pełne (17Blg zrobiło swoje) z bardzo dobrą równowagą między słodyczą a wytrawnością, nagazowane na dość niskim - lubianym przeze mnie - poziomie. Nie pomylę się chyba, jeśli stwierdzę, że nie dorzucałeś do niego jakichś mocno wyczuwalnych przypraw, jeśli w ogóle? Chyba że już całkiem zawiodły mnie zmysły. :)

Piwo bardzo na plus; uratowało wtedy chłodny wieczór i miło było posączyć je sobie w spokoju. Dzięki!

Dzięki za recenzje i ciesze się że smakowało :)

Jednak muszę "z przykrością" skorygować Cię -:dodałem przyprawy i to dosyć dużo zwłaszcza goździków i ziela ang.-ja właśnie je "obwiniam" o to drapanie ale alko też pewnie jest...

 

Z kolei moje pytanie do Ciebie- czy Asfalt robiłeś na słodzie whisky z CM kupiony w piwnym krafcie? Bo u mnie -podobnie jak w Twoim piwie - słód i brzeczka mało torfowa były choć zasyp 70% whisky...

Edited by jerzdna

Share this post


Link to post
Share on other sites

Asfalt był robiony na słodzie 30-45ppm z CM, ale kupionym w TB na przełomie sierpnia i września ubiegłego roku. Rzeczywiście aromat bardziej kojarzy mi się z dymem z ogniska niż z tym, który znam z piw wędzonych torfem, ale nie wiem z czego to wynika. W tym roku chcę popełnić jakieś piwo 100% peated właśnie na tym słodzie, a w innym piwie spróbuję użyć jakiegoś z innej słodowni, zobaczę, jakie będą efekty.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Asfalt był robiony na słodzie 30-45ppm z CM, ale kupionym w TB na przełomie sierpnia i września ubiegłego roku. Rzeczywiście aromat bardziej kojarzy mi się z dymem z ogniska niż z tym, który znam z piw wędzonych torfem, ale nie wiem z czego to wynika. W tym roku chcę popełnić jakieś piwo 100% peated właśnie na tym słodzie, a w innym piwie spróbuję użyć jakiegoś z innej słodowni, zobaczę, jakie będą efekty.

Dzięki za info. Twój Asfalt poniekąd bardzo smaczny jednak też wspominam jak bardziej wędzony niż torfowy

Mam podejrzenia że jednak partia, ktora trafiła do tych sklepów z CM whisky do końca nie była -wymieszana z bukowym ? Z drugiej strony Wihura, który ma chyba największe doświadczenie jeśli chodzi o słody peated twierdzi że partie whisky z CM są równe. Sam nie wiem co o tym myśleć :/

Edited by jerzdna

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czerwononosy skrzat - IRA z Hoppy Panda Brew

Obfita czapa średnio- i grubopęcherzykowej piany, redukująca się z sykiem do półcentymetrowej warstwy, która za to utrzymuje się do samego końca.
Kolor bardzo ciemnej miedzi wpadający w czerwień, lekka opalizacja, poza tym piwo absolutnie klarowne.
W aromacie dość intensywna estrowa owocowość, trochę karmelu i wyspiarskiego chmielu, ogólnie Brytania na całego. :) Spodziewałem się większej wyczuwalności słodów karmelowych, zapach jednak jest wyjątkowo rześki i zwiastujący lekkie, sesyjne piwo (co potwierdzają także parametry - 11,7 Blg oraz 4,8% alk.).
Smak idzie w parze z aromatem, chociaż jest nieco bardziej złożony - przeważa słodowość z podpiekanym zbożem w tle (jeśli ktoś lubi podjadać słód karmelowy, to wie, o co chodzi :) ), finisz jest raczej wytrawny z przyjemną, nienachalną i krótką goryczką. Wydaje mi się, że po przełknięciu pozostaje taki delikatny posmak od prażonego jęczmienia, ale to już na granicy autosugestii (swoją drogą, z ciekawości pytanie do Pana Łyżwy - ile i na jakim etapie został ten jęczmień dodany?).
Wysycenie dość wysokie, osobiście nie jestem fanem, więc preferowałbym nieco niższe, ale to już moje widzimisię.
 
Podsumowując, piwo bardzo lekkie i pijalne, dobrze zbalansowane. Dzięki za możliwość spróbowania. ;)

 

2,70 kg Pale Malt (Weyermann) (6,5 EBC)

0,80 kg Munich I (Weyermann) (14,0 EBC)

0,50 kg Carared (Weyermann) (47,3 EBC)

0,05 kg Roasted Barley (591,0 EBC)

 

Tutaj cały zasyp wszystko wrzucone na raz wrzucone.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...

×
×
  • Create New...