Jump to content

Ponowne kapslowanie piwa


borsuk94
 Share

Recommended Posts

Nurtuje mnie pewna kwestia. Otóż dla własnego świętego spokoju wymyśliłem, że prezentująć ludziom moje domowe piwko, dla pewności, że nie wybuchnie im w twarz, będę przed oddaniem otwierał je, żeby "rozbroić" ewentualną bombę. Następnie zaś zakapsluje je na nowo.

Czy w takiej sytuacji nie zmarnuję całego uprzedniego nagazowania ?
Czy ma to w ogóle jakiś sens?

PS : Wiem, że to aż głupie pytania, ale przy pierwszej warce wole być za ostrożny niż mieć potem kłopoty

PS2: Oczywiście pamiętam o odpowiednim odfermentowaniu i zadaniu właściwej ilości surowca do refermentacji.


Zupełnie przy okazji dodatkowe pytanie. W jaki sposób najlepiej zdezynfekować kranik fermentora "pracującego" po pobraniu próbki do pomiaru ?

Link to comment
Share on other sites

Otwórz jedno i ponownie zakapsluj, to zobaczysz.

 

Oczywiście jeśli poprawnie odfermentowło i nie dałeś więcej niż 4g cukru/glukozy na butelkę to imho jeśli trzymałeś tydzień w temp pokojowej, potem schłodziłeś i masz je cały czas schłodzone, tzn. nie przeniosłeś spowrotem do temp pokojowej, wszystko powinno być ok.

 

Miałem fontannę z piwem, które poprawnie nagazowałem, schłodziłem, a potem postawiłem na półeczce w temp pokojowej. No i przed konsumpcją sobie schładzałem, otwieram a tu bum :)

Link to comment
Share on other sites

Ja zawsze dając komuś swoje piwo, przypominam: nie wlej sobie drożdży i trzymaj w lodówce.

 

Zupełnie przy okazji dodatkowe pytanie. W jaki sposób najlepiej zdezynfekować kranik fermentora "pracującego" po pobraniu próbki do pomiaru ?

Możesz odwrócić kranik do góry i wlać trochę spirytusu

Link to comment
Share on other sites

Nie ma to żadnego sensu. Natleniasz piwo co może przełożyć się na wady smakowe, ryzykujesz infekcją.

 

Jest to ryzyko, ale w szyjce tworzy się bąbel CO2 i po otwarciu jako cięższy od powietrza nie wylezie sam. Nie sprawdzałem praktycznie takich eksperymentów, ale w teorii nie powinno nic się stać. Moim zdaniem oczywiście.

Link to comment
Share on other sites

Jak mam piwo podejrzane o przegazowanie to lekko mieszam (po 2-3 butelkach wiadomo ile), kładę złotóweczkę na kapsel i delikatnie podważam otwieraczem. Pojawia się lekkie spienienie, które wypycha nadmiar gazu nie pozwalając dostać się do środka powietrzu. Zanim piana podejdzie do ujścia szyjki szybko używam kapslownicy żeby uszczelnić kapsel. Najlepiej robić to w dwie osoby albo zorganizować sobie miejsce pracy tak żeby można było szybko wykonać wszystkie czynności. Sposób 100% pewny, testowany zarówno na piwach słabych jak i mocnych, ciemnych i jasnych, słabo i mocno chmielonych.

Link to comment
Share on other sites

Tak, ale to jest sposób jeżeli piwo jest już faktycznie przegazowane i grozi granatami. A autor wątku jako, że nie ma jeszcze żadnego doświadczenia wykazuje nadmierną paranoję i chce odkapslowywać piwo, któremu pewnie nie będzie nic dolegać.

Link to comment
Share on other sites

Spokojnie, paranoje na początku się zdarzają. Granaty to nie jest częste zjawisko, a nawet ja wystąpi to zdążysz zauważyć, że piwo jest mocno przegazowane zanim zacznie strzelać. Nagazuj normalnie, sprawdź za 2-3 tyg czy gaz jest na odpowiednim poziomie i możesz śmiało rozdawać.

Link to comment
Share on other sites

Otwieranie wszystkich butelek jest bez sensu. 

Jak zadawałeś cukier do refermentacji? Miarką do butelek czy jako syrop przed rozlewem? Jak to pierwsze to tylko pilnuj nagazowania, czyli raz na jakiś czas "strzel sobie" browarka z tej warki i będziesz widział, czy jest problem.   ;)

Jeżeli ta druga opcja, to nie masz pewności co do równomiernego nagazowania, więc i tak nic nie zrobisz, bo sprawdzanie każdej butelki osobno bez żadnych oznak, że mógłby być problem to paranoja. Jak przy "normalnym użytkowaniu" warki nie stwierdzisz podejrzanie dużego nagazowania to olej sprawę. 

Ja sam robię zawsze tak, że w 0,5-1 l wody zagotowanej rozpuszczam odpowiednią ilość cukru, wlewam do wiaderka z kranikiem. Jak widzę, że cukier się rozpuścił to przelewam na to piwo z cichej tak, żeby całość się mieszała, czyli wężyk skierowany wzdłuż ścianki wiadra. Potem zazwyczaj napełnione wiaderko z kranikiem stoi tak z 30-60 minut zanim przygotuję wszystko do rozlewu, żeby dyfuzja ewentualnie pomogła w równomiernym wymieszaniu. Nigdy nie miałem żadnych problemów z nagazowaniem. "Granaty" to poważny problem, bo ewentualne konsekwencje mogą być poważne, ale jest to sprawa, której można w 99,99% zapobiec poprzez poprawne przeprowadzenie całego procesu. Żeby wyprodukować "granaty" trzeba się postarać albo bardzo spieszyć z rozlewem, a piwowar powinien być cierpliwy, bo piwo (ani drożdże) nie lubi pośpiechu.

 

Co do kranika w fermentorze, to nie polecam. Może sprawdzić więcej problemów, niż to warte. A próbki tak pobrane odlewasz do fermentora, czy wypijasz? Bo jak wypijasz to w sumie za wiele z nim robić nie trzeba, a jak odlewasz to sam kranik to tylko jedno potencjale źródło infekcji, a cała reszta czynności przy pomiarze to kolejne. Jak już chcesz pilnować końca fermentacji przez pomiary to polecam po zlaniu "na cichą" zamiast pomiarów to wrzucić do środka spławik (ballingomierz), jak masz przezroczysty fermentor to będziesz mógł łatwo obserwować czy wskazanie się zmienia bez otwierania go czy pobierania próbek. Ja osobiście robię pomiar przy rozlewie tylko, jak nie jest podejrzany to rozlewam i tyle. Po prostu jak widzę, że praca w fermentorze się prawdopodobnie skończyła (brak piany, nie wytwarzanie się CO2 (rurka praktycznie nie "bulka" lub pokrywka nie wybrzusza się dla opcji bez rurki)) to potrzymam tak jeszcze kilka dni i butelkuję. 

 

 

 

 

Link to comment
Share on other sites

"A próbki tak pobrane odlewasz do fermentora, czy wypijasz?" Czy dla żartu to pytanie czy serio ktoś tak robi? Pomijam fakt, że trzeba by pokrywę otworzyć.

 

Dla pewności. Nie wiem ile pomiarów robi, ale jak sam zaczynałem to naczytałem się różnych rzeczy i nawet taką opcję gdzieś wyczytałem, a że niektórym może być żal tych 150-200 ml piwa przy każdym pomiarze to różne rzeczy mogą do głowy przyjść ;) . 

Link to comment
Share on other sites

Jak wlewasz syrop do refermentacji to przy założeniu że jest równo wymieszany, spij sobie jedno piwko co parę dni i jeśli jest ok to pozostałe butelki też będą ok. Oczywiście jeśli nie wpadły ci drobiny chmielu po chmieleniu na zimno. Do tego dobrze sobie zrobić tester z PET-a wtedy przynajmniej nie otwierasz nienagazowanych. 

Link to comment
Share on other sites

 

 Oczywiście jeśli nie wpadły ci drobiny chmielu po chmieleniu na zimno.

Nie strasz niepotrzebnie kolegi  :)  Drobiny chmielu mogą jak najbardziej spowodować wylatywanie piwa z butelki, ale granatów nie spowodują    :)

 

Zgadza się :) ale kolega właśnie boi się tego że zaprosi do domu piękną koleżankę w pięknej sukience, koleżanka otworzy piwo np. zębem i wróci do domu w majtkach ponieważ zawartość buteleczki znajdzie się na niej ;)

Link to comment
Share on other sites

 

 

 Oczywiście jeśli nie wpadły ci drobiny chmielu po chmieleniu na zimno.

Nie strasz niepotrzebnie kolegi  :)  Drobiny chmielu mogą jak najbardziej spowodować wylatywanie piwa z butelki, ale granatów nie spowodują    :)

 

Zgadza się :) ale kolega właśnie boi się tego że zaprosi do domu piękną koleżankę w pięknej sukience, koleżanka otworzy piwo np. zębem i wróci do domu w majtkach ponieważ zawartość buteleczki znajdzie się na niej ;)

 

No i oto przecież chodzi aby się rozebrała :D

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.