Jump to content

Bez chłodzenia


Forest
 Share

Recommended Posts

Witam, powiedzcie mi czy jeśli piwo po warzeniu zamiast szybko schłodzić, zaniosę do piwnicy 18°C na noc. To czy będzie to miało jakiś negatywny skutek dla smaku/aromatu piwa ??

Negatywny wyczulany, zakładając że gotuję piwo z uchyloną  pokrywką.

Link to comment
Share on other sites

Jestem bez dużego doświadczenia, ale tu na forum przeczytałem kiedyś, że najważniejsze jest szybko schłodzić o te 30-40 stopni, a to robi się całkiem szybko nawet w wannie czy brodziku. Później może stać bez większych obaw.

Link to comment
Share on other sites

Cześć.

 

 

 

Poza zwiększoną szansą na załapanie jakiegoś "syfa"
 

Nie siejemy paniki bez powodu?

Brzeczka zlana do wiadra w temperaturze 90°C z zatrzaśniętym deklem zawsze stoi co najmniej dobę i zakażenia w tym przypadku nie złapałem.

Link to comment
Share on other sites

Bez chłodzenia przechodzi więcej goryczki, a mniej aromatu z chmielu (w teorii). Podejrzewam, że można to nadrobić po prostu dostosowując przepisy pod ten proces.

Klarowność? Piana?
Bez problemu - https://www.youtube.com/watch?v=1su_O1R6A4c

DMS?
Można pogotować 90 minut, jeśli się jest strachliwym - ja po prostu uchyliłem wieko fermentora na początku niechłodzenia, choć i to było raczej zbędne, bo gotuję z odpowiednią mocą.  ;)

 

To czy będzie to miało jakiś negatywny skutek dla smaku/aromatu piwa ?

Odpowiedź wg. mnie brzmi nie.

Link to comment
Share on other sites

Kilka piw tak zostawiłem i było ok... przy czym ja chłodziłem w garze na balkonie lub całkiem olewałem to zostawiając na zgaszonym palniku.

 

Zapomnij o uchylonym wieku, zamknij szczelnie. Na początek może nieco napuchnie, ale ostatecznie i tak pokrywa będzie zassana. Warto przedłużyć gotowanie aby zredukować DMS - przynajmniej w teorii, w rzeczywistości nie wiem czy będzie różnica.
 

Link to comment
Share on other sites

Ja dwa razy zostawiłem i piwo poprostu skwaśniało. Więcej tego nie zrobię.

 

Jak skwaśniało? :roll:   Przez noc skwaśniało czy jak? Długo zostawiasz to piwo i jak je zostawiasz? Kiedy zadajesz drożdże?

 

Zwykle kończę warzenie ok. 17.00. Po wyłączeniu palnika warzechą mocno wprowadzam brzeczkę w ruch obrotowy. Przykrywam gar pokrywką. Po ok. 20 minutach na dnie gara tworzy się piękny kopczyk osadów. Gorącą brzeczkę ściągam wężykiem do fermentora. Znoszę do piwnicy i luźno przykrywam wieczko. Nazajutrz ok. 7.00 rano zadaję drożdże, które zaczynają dobierać się do piwa przed wieczorem ;)

Edited by Porter
Link to comment
Share on other sites

 

Ja dwa razy zostawiłem i piwo poprostu skwaśniało. Więcej tego nie zrobię.

Jak skwaśniało? :roll: Przez noc skwaśniało czy jak? Długo zostawiasz to piwo i jak je zostawiasz? Kiedy zadajesz drożdże?

 

Zwykle kończę warzenie ok. 17.00. Po wyłączeniu palnika warzechą mocno wprowadzam brzeczkę w ruch obrotowy. Przykrywam gar pokrywką. Po ok. 20 minutach na dnie gara tworzy się piękny kopczyk osadów. Gorącą brzeczkę ściągam wężykiem do fermentora. Znoszę do piwnicy i luźno przykrywam wieczko. Nazajutrz ok. 7.00 rano zadaję drożdże, które zaczynają dobierać się do piwa przed wieczorem ;)

W teorii zrobiłem tak samo. Lecz rano spróbowałem przed zadaniem drożdży i piwo było kwaśne. Zagotowalem je jeszcze raz i już normalnie schlodziłem chłodnicą ale to nic nie dało drożdże zadałem i teraz fermentuje. Najgorsze ze tego dnia zrobiłem dwa piwa a zapomniałem chłodnicy, myślałem że się z tym nic nie stanie do rana. Ale jednak. Dodam że w nocy była burza..... A każdy chyba słyszał że jakieś dziwy dzieją się podczas burzy
Link to comment
Share on other sites

Kończę warzenie około 14, robię kręcioła, zlewam wężykiem do wiadra. Rano idąc do roboty przelewam z jednego do drugiego wiadra i zadaje drożdża. Bywa że jeszcze 48godz startują.

 

Ja dwa razy zostawiłem i piwo poprostu skwaśniało. Więcej tego nie zrobię.

Może ten pies Tobie sika do piwa że skwaśniało?

Link to comment
Share on other sites

Witam, powiedzcie mi czy jeśli piwo po warzeniu zamiast szybko schłodzić, zaniosę do piwnicy 18°C na noc. To czy będzie to miało jakiś negatywny skutek dla smaku/aromatu piwa ??

Negatywny wyczulany, zakładając że gotuję piwo z uchyloną  pokrywką.

moje pierwsze 10 warek było bez chłodzenia

było spoko, żadnych problemów

Link to comment
Share on other sites

Zrobiłem kilka piw bez chłodzenia i dwa z marnym chłodzeniem (to nie są numery warek):

1. bez - dobre, bardzo fajne według tego czego wówczas oczekiwałem
2. marnie - skisło.. ale jakoś tak fajnie, po roku fajnie się to pije

3. marnie - dziwnie szybko zakończyło fermentację. refermentacja z rezerwy dała wyniki zgodne z pierwotna fermentacją, czyli ledwo nagazowało piwo... z 18,5°Blg zostało 8... piwo genialne, tylko po nim nie czuć już smaku prawie niczego innego

4. bez - zabrakło mi możliwości chłodzenia... inne piwo było ważniejsze. Wyszło akceptowalnie, może nie genialnie, ale to zdecydowanie nie wina chłodzenia.
5, 6 i 7. bez - celowo kwaśne piwa.

8. bez - zrobiłem tego za mało by chłodnica miała sens, bo był to poważny eksperyment. Mniej więcej co druga butelka kwaśna... I tylko te kwaśne były rzeczywiście dobre :] pozostałe były tylko dobre - ale to z pewnością nie wina chłodzenia tylko butelek lub czegoś innego przy rozlewie.

 

Mogłem coś jeszcze przegapić, bo nie chce mi się szukać po notatkach.

 

Nie ma się czego bać... ważne by zachować sterylne warunki przed chłodzeniem.

 

A właśnie... ja nigdy nie przelewałem na chłodzenie. Stygło w garze, w którym się gotowało.

Link to comment
Share on other sites

Ja nie mam chłodnicy, ale staram się schłodzić piwo możliwie szybko. Po gotowaniu odbieram ok 5 l brzeczki i schładzam w kuchennym zlewie. Tak małą ilość można dość szybko schłodzić. P schłodzeniu tych 5 l   dodaję drożdży. W tym samym czasie na dworze schładzam pozostałą brzeczkę zanurzoną w większym pojemniku z zimna wodą, do ok 70 stopni bez przykrycia, potem pod przykryciem. W taki sposób schładzam do ok 30-40 stopni i odstawiam na noc. Następnego dnia zlewam piwo z obu pojemników, to z drożdżami ładnie już wówczas pracuje.  

Polecam odbieranie małej ilości brzeczki i szybki schłodzenie a następnie zaszczepienie jej drożdżami. Ma to kilka plusów: fermentacja rusza bardzo szybko i trwa krócej, wlewając następnego dnia brzeczkę dodatkowo napowietrzamy ją.

Link to comment
Share on other sites

Powiem Ci, że mnie zainspirowałeś :okey:   Może nie będę schładzał 5l ale na pewno odbiorę część, zaszczepię drożdżami i nazajutrz wleję do fermentora. Przynajmniej spróbuję.

Edited by Porter
Link to comment
Share on other sites

Witam, powiedzcie mi czy jeśli piwo po warzeniu zamiast szybko schłodzić, zaniosę do piwnicy 18°C na noc. To czy będzie to miało jakiś negatywny skutek dla smaku/aromatu piwa ??

Negatywny wyczulany, zakładając że gotuję piwo z uchyloną  pokrywką.

 

Wszystkie moje z 70 warek robione bez chłodnicy i nigdy żadnych problemów, jedynie jak chmielisz na aromat to warto chmiel nie wsypywać na piecu na końcu gotowania, tylko ciut później.

Link to comment
Share on other sites

Ja też zaczynałem bez chłodnicy i było ok - jeżeli o Ale chodzi. Nie wiem natomiast jak robicie lagery bez chłodzenia - szczególnie latem. Obawiam się, że to niemożliwe, bo o tej porze roku nie schłodzimy brzeczki na dworze do 12C.

 

PS. Wieczorem skończyłem warzyć, zbiłem chłodnicą temperaturę brzeczki do 24C i hop do lodówki lagerowej do 7C. Rano, po 8 godzinach od wstawienia fermentora do lodówki, temperatura brzeczki - 14C. Nadal za ciepło na drożdże... Na dworze trwało by to ze dwie doby - zbyt wielkie ryzyko.

Link to comment
Share on other sites

Wszystkie moje z 70 warek robione bez chłodnicy i nigdy żadnych problemów, jedynie jak chmielisz na aromat to warto chmiel nie wsypywać na piecu na końcu gotowania, tylko ciut później.

Czyli aby otrzymać lepszy aromat można pominąc wsypywanie chmielu w 15 min, za to całość, wsypać już na flameout a nawet jeszcze później?

Edited by radko
Link to comment
Share on other sites

zamrażam 5 litrowego PETa z biedronki

rozcinam butelke 

wrzucam 5 kilogramową "kostkę" lodu do fermentora

zasysam rurką gorącą brzeczke 

brzeczka już nie jest gorąca

 

oczywiscie robie poprawkę na ekstrakcie

Edited by PiotrekU
Link to comment
Share on other sites

Piotrek, sto lat bym myślał i nie wymyślił...

przed zakupem chłodnicy robiłem podobnie jak Porter: szybki transfer gorącego do wiadra, wanna i zadanie drożdży. Schodziło do ok. 25 C w 2 godziny. Wody szło porównywalnie co do chłodnicy idzie. Jak mi wychodziło, że się będę baaaardzo spieszył, to szykowałem do wanny ze dwa - trzy PETy w zamrażarce. Ale to wiele nie zmieniało. Wygląda, że bezpieczna procedura, trudno wrzątek zakazić. Problem pojawił się, kiedy naczytałem się o konieczności napowietrzania brzeczki przed zadaniem drożdży. W ciepłym się tlen nie rozpuszcza. Na tym etapie kupiłem chłodnicę, bo tak jak robi Anteks - czyli schłodzone przelewać z wiadra do wiadra celem napowietrzenia jak rozumiem - to bałem się zakażenia i nie chciało mi się myć jeszcze jednego wiadra. A potem znowu naczytałem się, że  z tym napowietrzaniem to nie ma co wariować i teraz robię rozmaicie - jak mi się spieszy, to z chłodnicą, jak nie to w wannie. Jedno i drugie działa, wyraźnych różnic które bym przypisał technice chłodzenia nie zauważyłem. 

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.