Jump to content
Pierre Celis

[Docent] Beer Geek Madness 2

Recommended Posts

BGM2Druga edycja wyjątkowej imprezy piwnej przeszła do historii. Motywem przewodnim było hasło „piwna alchemia” ze względu na gościa specjalnego z USA – browar The Alchemist. Ja jednak skupiam się na piwowarstwie krajowym i moją uwagę zaprzątały przede wszystkim piwa przygotowane specjalnie na BGM. A było na czym się skupiać – polscy rzemieślnicy zaoferowali 13 nowych piw! Zanim jednak o piwie, to kilka słów na temat samej imprezy. Miejsce pozostało to samo czyli wrocławskie Zaklęte Rewiry. Nie wiem jak to się stało, ale dopiero teraz dowiedziałem się, że budynek wchodził w skład browaru Haasego (Haase Brauerei). Zatem lokalizacja na piwną imprezę idealna. Tym razem udostępnione zostało jakieś trzy razy więcej miejsca niż na edycji pierwszej. Gdy Daniel Mielczarek, jeden z organizatorów BGM, oprowadzał nas po terenie imprezy dzień wcześniej, wrażenie było spore. Mnóstwo nowych przestrzeni, na czele ze sporym placem na dachu budynku. Układ pomieszczeń na trzech kondygnacjach powodował, że łatwo się można było zgubić. Gdy dzień później pojawili się w środku ludzie w ilościach idących w tysiące, dobra orientacja w przestrzeni była kluczowa w sprawnym poruszaniu się po Zaklętych Rewirach.

L1520129Wymieńmy zatem organizacyjne plusy BGM 2: zwiększenie powierzchni na której odbywała się impreza, ciekawe, zróżnicowane aranżacje wielu pomieszczeń, wydzielenie strefy kulinarnej (już nie w przejściu), w końcu piękne i bardzo odporne szkło Sensorik. O wielości piw do spróbowania nawet nie wspominam, to przecież jeden z głównych atutów imprezy. A co należałoby poprawić w kolejnych edycjach? Po pierwsze więcej miejsca do siedzenia! Kilka godzin na nogach może dać nieźle w kość, a dostępne miejsca w strefie kulinarnej opanowanej przez jedzeniowe zapachy nie są kuszącą opcją. Sprawa kolejna to miejsca na zewnątrz. W pewnym momencie uniemożliwione zostało swobodne wychodzenie na schody, gdzie „na dymku” kwitło życie towarzyskie. Nie było opcji by wyjść na chwilę na zewnątrz, a w środku zaczęło robić się duszno. Na szczęście zrezygnowano po jakimś czasie z tej koncepcji. Wcześniejsze niż o północy otwarcie placu na dachu byłoby optymalnym rozwiązaniem. Przyznam też, że ubiegłoroczny model, gdzie piwowar przynajmniej przez jakiś czas osobiście polewał piwo sprzyjał budowaniu więzi browar-klient. L1520112Teraz prócz debiutującej Profesji, na stoiskach pojawiły się w większości osoby do nalewania wynajęte, z którymi o specyfice serwowanego piwa raczej trudno porozmawiać. No ale rozumiem, że piwowarzy też chcieli zabawić się na BGM 2, w końcu stoją za nalewakami pozostałych krajowych imprez ;) Niemiłą niespodzianką było też dość szybkie wykończenie lanych piw z USA. Pozostało mi obejść się aromatami pozostałego w nalewarkach piwa…Zresztą i polskie piwa (przynajmniej te premierowe) też w większości uległy wykończeniu sporo przed północą. Większość uwag spowodowana jest bardzo liczną frekwencją, która w tym roku oscylowała wokół 3 tysięcy. Ogólnie BGM 2 jest postępem w stosunku do edycji pierwszej, choć szczerze powiem, że „kameralny” w porównaniu do edycji obecnej klimat chyba bardziej mi pasował. No ale wiadomo jak jest – imprezy z piwowarstwem rzemieślniczym będą tylko coraz większe i okazalsze…

L1520311A jakie piwa zrobiły na mnie najlepsze wrażenie? Po pierwsze – X z Widawy – leżakowane 4 miesiące w beczce po Jacku Danielsie West Coast IPA, wypychane azotem. Kwaskowo orzeźwiające, z zachowanym cytrusowym i goryczkowym motywem pierwotnego piwa. Bardzo dobrze pokazujące potencjał leżakowania w beczkach po whisky, które wcale nie musi dawać piwu waniliowego charakteru. W dodatku z piękną „azotową” pianą, co było rzeczą unikalną wśród piw serwowanych na BGM2. X zostało wybrane piwem imprezy i sądzę, że jak najbardziej zasłużenie.  Ważne też jest, że to Wojtek Frączyk poprzez import drewnianych beczek zrobił najwięcej w kwestii popularyzacji tego sposobu kondycjonowania piwa. Świetnym piwem był Funky Cherry z SzałPiwu. Bardzo rześkie, wyraziście owocowe, z optymalnie wyważonym, „dzikim” motywem drożdży Brettanomyces. Unikalną rzeczą był Wild Wild East z Birbanta. Wyraziście kwaśny, czekoladowy, 24-ballingowy imperialny stout. Prócz kwaskowości i czekolady charakter temu piwu nadawała mocna owocowość jeżyn/ dzikich jagód i dobrze ukryty, rozgrzewający dopiero w żołądku alkohol. Bardzo fajnym piwem było Nigredo z Browaru Stu Mostów. Odpowiednia jak na foreign extra stout treściwość i pełnia czekoladowego aromatu i smaku, świetnie uzupełniona przyjemną miętą. Wśród najlepszych według mnie piw mogła też znaleźć się takAHaka z Pinty o wielce złożonym, kompleksowym smaku. Czego tu nie było – goryczka, cytrusy, czekolada, świetnie ukryta moc. Szkoda tylko, że w aromacie była raczej zbożowa L1520281akawa z nutką cykorii. A jak pozostałe piwa? Zdecydowana ziołowość Magic Dragon z Pracowni Piwa nie każdemu mogła przypaść do gustu. Podobnie jak wyczuwalna słodycz w Mgłach Chwaliszewa z Szałpiwu. Tu jednak należy się specjalne wyróżnienie za najbardziej spektakularnie serwowane piwo imprezy – ta dawka mgły w szkle to była prawdziwa alchemia! Dobrze było powitać kolejny nowy browar rzemieślniczy Profesja z Wrocławia. Choć z piwami, jak to na początku bywa, było średnio –  Alchemik w stylu Wild IPA był bardziej belgijsko fenolowy niż brettowy, a Bursztynnik zamiast amerykańskiego amber ale, bardziej przypominał takowe brown ale. Wspólną przypadłością witków przygotowanych na BGM, a więc Lunatic z Kingpina oraz Albedo z Piwoteki była obecność siarkowego motywu w aromacie, dobrze że z ich treściwością i pełnią smaku nie było problemu. Bo w takim Rubedo Masona, którego dane mi było trochę spróbować od ekipy Piwnego Lublina nie było właściwie nic. Woda powinna być w gratisie, sorry. Piw z Kraftwerka i Doctor Brew nie zdążyłem spróbować. Widzimy więc, że poziom oferowanych piw był różny, ale może jak w soczewce zobrazował się tu obraz rzemieślniczego rynku A.D. 2015.

Czy Beer Geek Madness 3 będzie jeszcze bardziej okazalsze niż miniona edycja? Niby trudno to sobie wyobrazić w przypadku imprezy przeprowadzonej ponownie w tym samym miejscu. Jednak Zaklęte Rewiry to ciągle miejsce z potencjałem. Przestrzeni jest sporo, można ją aranżować w różny sposób i bardziej intensywnie korzystać z miejsca na dachu. A w 2016 ruszyć już na podbój Europy, bo i takie plany są opracowywane w sztabie Beer Geek Madness!

Alchemiczny biforCrafted cansDzień przedDawna kadź fermentacyjnaFarbki do jajej i mlekoL1510986Alter stageOdlej swoją twarzCzas zacząć BGM 2!Sadzenie craftowego drzewkaPakiety czekająL1520059L1520044L1520049L1520057L1520051L1520060L1520064L1520068L1520069Ekipa Browaru ProfesjaL1520074L1520076aL1520078L1520088L1520091Takie rzeczy trzeba pilnowaćL1520097L1520099L1520101Strefa kulinarnaL1520106Strefa wykładówL1520120L1520109L1520110Oficjalne powitanie: Daniel, Kuba, MagdaNajbardziej alchemiczne stoisko BGM2: SzałPiwL1520131L1520140L1520146aL1520112Browar ProfesjaKingpinL1520159Pracownia Piwa i 1/2 Czarodziejki GorzałkiL1520167SzałPiwL1520176L1520183Pracownia Piwa w komplecieL1520202KraftwerkBrowar Stu MostówPiwoteka/MasonL1520217L1520227BirbantDoctor BrewL1520243Kopyr w imieniu WidawyL1520252L1520254Pinta w kooperacji z rugbystamiL1520258L1520262L1520269L1520273L1520277L1520281aL1520284L1520286L1520292L1520301PiwoHejt.plL1520304Wojtek Frączyk serwuje X - Beer Geek ChoiceL1520312L1520319L1520321Ziemek i Grzesiek opróżniają szkłoAgata FałatRelaxPozostało wywąchiwanie aromatów z nalewarkowych resztekL1520335L1520338L1520340Piwny LublinJosefik i szczecińscy piwowarzy Wyszaka i Nowego Browaru SzczecinI to na tyle, niestety siadła bateria...

b.gif?host=polskieminibrowary.pl&blog=14

Wyświetl pełny artykuł

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie tylko Pracownia :P Szałowie też mu nie lali bez odstania w kolejce ;) Docent już się trochę rozbestwił festiwalami gdzie mu leją piwko bez kolejki, a jakoś inni blogerzy umieją się zachować normalnie i stać w kolejce z ludźmi np. Piwolog i małepiwko ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja niestety nie będę najlepiej wspominał BGM2. Na szczęście tylko po części z powodu samego festiwalu. Autokar, którym jechałem do Wrocławia uległ awarii na autostradzie ~150 km przed Wrocławiem pośrodku niczego. W efekcie podróż, która miała trwać 5,5h trwała 10. Ale sama impreza a dokładnie tłok i duchota nie pozwalała na komfortowe degustacje. Spróbowałem wszystkiego co chciałem za wyjątkiem X Widawy, której zabrakło jak ponoć większości piw w późniejszych godzinach. Dodatkowe "atrakcje" też jakoś do mnie nie trafiły. Przerost formy nad treścią. Wizytę zakończyłem o 23 a zacząłem o 20. Po czym udaliśmy się do Kontynuacji. Jak dla mnie impreza na raz i nie do powtórzenia w kolejnych latach zwłaszcza ze względu na odległość, którą muszę przejechać. Nie tak dawny Beerweek w Krakowie był lepszą imprezą ale z niższym poziomem piw.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam wrażeni, że to nie była do końca impreza dla geeków czy jakby to zwał tylko dla blogerów bo zawsze jest to temat do pisania, albo w sumie to nie wiem dla kogo :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...

×
×
  • Create New...