Jump to content
Sign in to follow this  
mecedo

Utlenianie i starzenie się piwa domowego

Recommended Posts

Jakie są wasze spostrzeżenia odnośnie starzenia się domowego piwa? Macie jakieś metody walki z tym zjawiskiem? Szczególnie chodzi mi o jasne lekkie piwa np. APA, Bitter. Zauważyłem że takie piwa są dobre maks przez miesiąc po refermentacji albo i krócej :(

To co robię by zminimalizować natlenienie to:

  • Delikatne przenoszenie zacieru, bez chlapania, z gara do fermentora z wężykiem z oplotu.
  • Dbanie o to by podczas wysładzania, w wężyku, zaraz za kranikiem, nie robił się wir (z początku nie mogłem tego opanować, ale już mi wychodzi).
  • Cała fermentacja w jednym fermentorze, bez cichej i butelkowanie też z tego samego fermentora (roztwór do refermentacji dodaję strzykawką do butelek).
  • Podczas butelkowania unikanie wirów wężyku, podobnie jak przy wysładzaniu.

Zaraz po refermentacji cześć piwa trafia do lodówki, a reszta do kanału w garażu, gdzie mam temperaturę 10-12 °C. Ale niestety niewiele to wszystko pomaga.

 

Zastanawiam się czy refermentacja mocno przyspiesza starzenie? W końcu to dwa tygodnie w temperaturze 20 stopni, która oprócz przyspieszenia procesu nagazowywania, na pewno jest też katalizatorem procesów utleniania.

 

Zastanawiam się też, czy używanie mieszadła mechanicznego, przez cały czas trwania zacierania nie powoduje natleniania zacieru? Co prawda na moim silniku jestem w stani zejść do 17 obr/min, co jest na prawdę małą ilością jak na mieszadło, ale jednak przez godzinę trochę się ten zacier namiesza.

 

Macie jakieś sukcesy na tym polu? Albo czy można coś jeszcze poprawić, czego nie wymieniłem?

Edited by mecedo

Share this post


Link to post
Share on other sites

APA lekkim piwem? Może udało Ci się stworzyć dobrze zbalansowane piwo, ale nie wydaje mi się żeby było lekki. Bitter prędzej. Chyba, że różnie definiujemy to słowo. Co do tematu, może to infekcja. Nie zwracam aż tak wielkiej uwagi podczas zacierania na to o co napisałeś i nie zauważam, żeby moje piwa był po miesiącu nie do wypicia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie jest tak że ten tlen co się rozpuści w brzeczce podczas zacierana i wysładzania uleci w trakcie warzenia?

A po warzeniu specjalnie natleniamy brzeczkę co by drożdże mogły hulać....

Widzę pewną sprzeczność.

 

Wiem oczywiście po co się to robi, ale czy jest sens tak przejmować się natlenianiem przed warzeniem?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sprzeczności nie ma. Generalnie unika się natleniania gorącej brzeczki, ale z drugiej strony tego nie unikniesz. Jak wspomniałeś, zacier trzeba mieszać, pierwsze litry brzeczki podczas filtracji wrócić do kadzi filtracyjnej. Tlen w gorącej cieczy nie rozpuszcza się tak dobrze jak w zimnej. Po schłodzeniu brzeczki należy ją natlenić, aby drożdże mogły się odpowiednio podzielić i dopiero wtedy mają szansę zrobić swoje. O ile przy gorącej brzeczce należy używać czystych przedmiotów, niekoniecznie sterylnych, to przy zimnej tylko i wyłącznie sterylnych. W przeciwnym razie ryzyko infekcji jest poważne. Warzenie piwa to łatwe zadanie, wiele czynników wpływa na efekt pracy piwowara.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@@lukasmac, w gorącej brzeczce nie musi się rozpuścić tlen, ona się po prostu szybko utlenia (to nie to samo co rozpuszczenie powietrza w brzeczce)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jakie są wasze spostrzeżenia odnośnie starzenia się domowego piwa? Macie jakieś metody walki z tym zjawiskiem? Szczególnie chodzi mi o jasne lekkie piwa np. APA, Bitter. Zauważyłem że takie piwa są dobre maks przez miesiąc po refermentacji albo i krócej :(

A ja mam inne doświadczenie.. o ile faktycznie po dłuższym czasie moje piwa chmielone amerykańcami tracą na zapachu o tyle na smaku zyskują - alkohol i goryczka się układa, jest bardziej gładka (oczywiści nie dotyczy to weizenów). Za mocno chmielony bitter który zawieruszył mi się i został odnaleziony po 1,5 roku był o niebo lepszy od świeżego. Z Twojego opisu wynika że warunki do przechowywania masz dobre..

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

  • Cała fermentacja w jednym fermentorze, bez cichej i butelkowanie też z tego samego fermentora (roztwór do refermentacji dodaję strzykawką do butelek).

Da się to zrobić jeśli w grę wchodzi fermentor bez kranika? Chodzi mi o butelkowanie. Ściąganie przez wąż kilkadziesiąt razy wydaje się być mocno upierdliwe.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Napowietrzanie zacieru czy gorącej brzeczki nie ma wpływu na utlenienie choć ma inny negatywny wpływ na piwo.

 

Przelewanie na cicha to pierwszy potencjalny problem w procesie, który może powodować utlenianie piwa.

Najłatwiej przeciwdziałać poprzez napełnienie nowego fermentora gazem typu co2.

Kolejny potencjalny problem to rozlew.

Refermentacja zbyt wolna tez może mieć swoje 3 grosze. Najlepiej unikać refermentacji i rozlewac beer-gun'em lub kegowac

Share this post


Link to post
Share on other sites

Artykuł codera o przelewaniu, napowietrzaniu oraz ultenianiu piwa:

http://pspd.org.pl/uploads/piwowar/2013/piwowar-13-14.pdf

http://pspd.org.pl/uploads/piwowar/2013/piwowar-13-15.pdf

 

Moje doświadczenia to: zapobiegania rozchlapywaniu, przelewanie zawsze "od dołu" (czyli wężyk leży na dnie docelowego naczynia) - również wody, przenoszenie do filtracji bez chlapania (idealnie by było mieć gar zacierno-filtracyjny).

 

Unikam cichej chyba, chyba że chmielę na zimno a potrzebuję drożdży.

 

Z mokrym kartonem nie miałem do czynienia od około 30 warek stosując powyższe.

 

ps. miej świadomość, że przetrzymywanie słabszego piwa (powiedzmy poniżej 15blg) dłuższy czas (powiedzmy pół roku i więcej) naraża to piwo na początki utlenienia nawet przy zachowaniu wszystkich prawideł

Edited by cml

Share this post


Link to post
Share on other sites

@@lukasmac, w gorącej brzeczce nie musi się rozpuścić tlen, ona się po prostu szybko utlenia (to nie to samo co rozpuszczenie powietrza w brzeczce)

Ok. Czaję różnicę. Co do sprzeczności, to był taki żarcik.

Share this post


Link to post
Share on other sites

APA lekkim piwem?
Chodziło mi o coś co nie ma >16 Blg ;)

Cała fermentacja w jednym fermentorze i butelkowanie - Da się to zrobić jeśli w grę wchodzi fermentor bez kranika?
Oczywiście. Trzeba skorzystać z syfonu z druciakiem na końcówce. Jak się po drugiej stronie, do wężyka, przyłączy zworek grawitacyjny, to trzeba tylko zakombinować by na początku zaczęło lecieć. Przy kolejnych butelkach nie ma już problemu.

Napełnienie nowego fermentora gazem typu CO2, rozlewanie beer-gun'em
Jak dla mnie zbyt drogie/zaawansowane/czasochłonne rozwiązania. Na taki poziom nie będę wchodził, bo już piwowarstwo pochłania mi strasznie dużo czasu, a jak podliczam koszt inwestycji w browar, to się zastanawiam, czy nie lepiej by było jakbym po prostu kupował piwa rzemieślnicze. Tym bardziej że ciągle nie mogę uzyskać zadowalających efektów, z wyjątkiem mocnych piw, takich jak porter. No ale dwa lata temu jak zaczynałem, to nie było tylu sklepów z piwami rzemieślniczymi :)
A przy beergunie już widzę problem. Pomijam problemy z czyszczeniem, ale jak się tego beerguna wyciąga, to w szyjce pozostaje sporo powietrza przed zakapslowaniem. A to nie wróży niczego dobrego.

Artykuł codera o przelewaniu, napowietrzaniu oraz utlenianiu piwa:
Właśnie tym artykułem się inspirowałem przy przejściu na fermentację z jednego fermentora. Ale tak jak wspominałem, nie widzę by to jakoś specjalnie pomagało.

Przetrzymywanie słabszego piwa (powiedzmy poniżej 15blg) dłuższy czas (powiedzmy pół roku i więcej) naraża to piwo na początki utlenienia nawet przy zachowaniu wszystkich prawideł
Jakby mi piwo zachowywało świeżość przez trzy miesiące, to bym był szczęśliwy. Ja mam problemy już w okolicach miesiąca:)

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

Jak dla mnie zbyt drogie/zaawansowane/czasochłonne rozwiązania. Na taki poziom nie będę wchodził, bo już piwowarstwo pochłania mi strasznie dużo czasu, a jak podliczam koszt inwestycji w browar, to się zastanawiam, czy nie lepiej by było jakbym po prostu kupował piwa rzemieślnicze. Tym bardziej że ciągle nie mogę uzyskać zadowalających efektów, z wyjątkiem mocnych piw, takich jak porter. No ale dwa lata temu jak zaczynałem, to nie było tylu sklepów z piwami rzemieślniczymi A przy beergunie już widzę problem. Pomijam problemy z czyszczeniem, ale jak się tego beerguna wyciąga, to w szyjce pozostaje sporo powietrza przed zakapslowaniem. A to nie wróży niczego dobrego.
 

 

drogie - tak

zaawansowane - nie sądzę 

czasochłonne - zdecydowanie mniej niż butelkowanie z refermentacja

czasu właśnie dzięki temu oszczędzisz

koszty warzenia vs koszty picia piwa rzemieślniczego - wszystko zależy czy wolisz łapać króliczka czy złapać króliczka 

brak zadowalających efektów skomentuje cytatem "if you want increase your success rate double your failure rate" - IBM founder

problem z czyszczeniem beerguna? 

w szyjce nie pozostaje powietrze a dwutlenek węgla - procedura wygląda tak - napełniasz flaszkę CO2 ( z beergun'a ) później napełniasz piwo wciągając beergun'a - CO2 jest cięższe od powietrza więć będzie go bardzo mało 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@ mecedo

 

Te rzeczy, o których piszesz to w większości niuanse, w warunkach domowych zupełnie bez znaczenia. Szczególnie mam tu na myśli natlenienie gorącej brzeczki. Kompletnie nie warto się tym przejmować ( chyba, że oczywiście ktoś grubo przesadza ).

Poza tym trwałość aromatu i smaku chmielowego nie ma zupełnie nic wspólnego z "gorącym" natlenieniem. Jedyne utlenienie, jakiego warto się wystrzegać w warunkach domowych to utlenienie w trakcie chmielenia na zimno, a także rozlewu do butelek. Do tego znaczenie ma ilość i jakość drożdży mających kontakt z piwem w tym czasie.

 

Robienie wszystkiego w jednym fermentorze, bez żadnego przelewania wg mnie nie jest dobrym pomysłem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Poza tym trwałość aromatu i smaku chmielowego nie ma zupełnie nic wspólnego z "gorącym" natlenieniem. Jedyne utlenienie, jakiego warto się wystrzegać w warunkach domowych to utlenienie w trakcie chmielenia na zimno, a także rozlewu do butelek. Do tego znaczenie ma ilość i jakość drożdży mających kontakt z piwem w tym czasie.

 

 

jak w warunkach domowych zachować maksimum CO2 przy chmieleniu na zimno? - przelewać (tak jak piszą poniżej) przed spadnięciem ballinga na cichą żeby drożdże wytworzyły nowy płaszcz CO2? - jak dodawać chmiel żeby nie wprowadziły O2 do zielonego piwa?

 

https://byo.com/stories/issue/item/3187-advanced-dry-hopping-techniques

Edited by cml

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może w przypadku sztucznego wysycania z corneliusa wsypać tam chmiel przez zalaniem piwem, napełnić go gazem żeby tlen uleciał z chmielu? piwo się nachmieli z czasie wysycania i będzie je można przelać po 3-4 dniach beergunem do butelek.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...
Sign in to follow this  

×
×
  • Create New...