Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Pszczoły już się oblatują, a u mnie w spiżarni zostało jeszcze ładnych parę kilo miodu. Zaczynam przemyśliwać o braggocie. Ktoś to warzył? Ma jakieś doświadczenia? Chmielić? W jakiej temperaturze fermentować? Gazować? Leżakować długo?

Planuję użyć Bayanusów 995, miód mi zostało trochę wielokwiatu jesiennego i trochę mniszka.

Ktoś coś wie?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Bragotta robisz tak jak inne piwo, z chmieleniem również - temperatura jak dla górniaków. W przyszłym tygodniu będę otwierał mojego ( http://www.piwo.org/index.php?/topic/5538-browar-radwanicki#entry267570) to napiszę czy się nagazowało ;-)

Jedynie nie dawałbym Bayanusów bo strasznie łakome są i wszystko zeżrą....

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

ale, cholercia, co innego mi pociągnie 30 blg, bo to chyba się w tych granicach obróci?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Polecam winne Fermvin PDM. Fermentowałem na nich Braggota 30 Blg półtora roku temu i jest cudny. Nie są takie żarłoczne jak Bayanusy choć te ostatnie uratowały mi kiedyś Risa, który nie chciał się nagazować.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

ale, cholercia, co innego mi pociągnie 30 blg, bo to chyba się w tych granicach obróci?

Spokojnie można użyć wlp099, tylko trzeba dobrze napowietrzyć lub natlenić. Inna metoda to robienie na raty.]

 

[edit]

właśnie piję Portera Bałtyckiego na G995 i nie polecam - mega winny, kwaśny i trochę jakby chemiczny.

Edytowane przez leszcz007

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

a ja jak najbardziej polecam bayanusy (ja używałem EC-1110 Lalvin)

super mi odpowiadają w  braggocie

polecam też stopniowe dodawanie miodu

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

czyli że co: planuję się zabrać za to mniej więcej tak:

zatrzeć z 3 kg pilzneńskiego na mniej więcej wytrawnie

w czasie gotowania dać miodu na 20 blg

lekko nachmielić lekko zleżałym chmielem - jakieś ekg, może lubelski, może perle

zaatakować bayanusami albo wlp 099

 

w czasie fermentacji co jakiś czas dodawać miodu, żeby z kalkulatora wyszło, że koło 27 - 30 blg miało do zżarcia - miód wtedy chyba jednak trochę rozpuszczony podawać?

 

Do refermentacji dałbym jednak F2?

A jak z temperaturą fermentacji?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

a ja jak najbardziej polecam bayanusy (ja używałem EC-1110 Lalvin)

nie znam tego szczepu, mogę się wypowiedzieć tylko o g995, które kolega zbynieks chciał użyć

 

 

czyli że co: planuję się zabrać za to mniej więcej tak:

zatrzeć z 3 kg pilzneńskiego na mniej więcej wytrawnie

w czasie gotowania dać miodu na 20 blg

lekko nachmielić lekko zleżałym chmielem - jakieś ekg, może lubelski, może perle

zaatakować bayanusami albo wlp 099

 

w czasie fermentacji co jakiś czas dodawać miodu, żeby z kalkulatora wyszło, że koło 27 - 30 blg miało do zżarcia - miód wtedy chyba jednak trochę rozpuszczony podawać?

 

Do refermentacji dałbym jednak F2?

A jak z temperaturą fermentacji?

jak bym dał mniej miodu na początek (tak do 15blg) i dobrze natlenił brzeczkę, później dodał bym kolejne porcje miodu. Miód trzeba dodawać rozcieńczony i przydał by się go wcześniej przegotować tak z 15min. Przy końcowym 30blg to 090 powinny pociągnąć również refermentację, ale F2 powinny przyspieszyć sprawę (chociaż nigdy nie korzystałem)

Co do temperatury, to u mnie breggot fermentował w 18C i w pewnym momencie staną, przeniosłem w cieplejsze miejsce i ruszył ponownie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem:

zatrzeć z 3 kg pilzneńskiego na mniej więcej wytrawnie

Raczej na słodko. Dodany miód w całości przefermentuje dając alkohol a ze słodu powinno być zbudowane ciało tego piwa.

 

 

w czasie gotowania dać miodu na 20 blg

Dobrego miodu raczej nie warto gotować, bo tracimy zarówno jego właćiwości zdrowotne jak i zapachowe. Lepiej dodać ciepłej wody, aby upłynnić i wymieszać z ochłodzoną dobrze już fermentującą brzeczką. Przy okazji każdego dodawania miodu solidnie natlenić.

 

 

lekko nachmielić lekko zleżałym chmielem - jakieś ekg, może lubelski, może perle

Raczej solidnie nachmielić na goryczkę. Polecam chmiele amerykańskie. Po długim czasie dojrzewania z lekkiego chmielenia nie zostanie nic. Szkoda fatygi.

 

Dalsze postępowanie słuszne. Trzeba uzbroić się w cierpliwość. Od warzenia do butelkowania może minąć nawet rok. Do konsumpcji po dwóch trzech latach.

Edytowane przez cemik1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

 

Dobrego miodu raczej nie warto gotować, bo tracimy zarówno jego właćiwości zdrowotne jak i zapachowe. Lepiej dodać ciepłej wody, aby upłynnić i wymieszać z ochłodzoną dobrze już fermentującą brzeczką. Przy okazji każdego dodawania miodu solidnie natlenić.

Miód ma w sobie sporo drożdży, potrafi czasem sam z siebie zafermentować jeśli był wybrany zbyt wcześnie lub dostanie trochę wody. Osobiście bałbym się dodać nieprzegotowany miód do piwa. Co innego do wina/miodu pitnego, tam duże stężenie alk i b.niskie pH chronią przed rozwijaniem się szkodliwych drobnoustrojów.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisałem, aby dodawać surowy miód do dobrze fermentującego już piwa. O żywych drożdżach w miodzie nie słyszałem, ale będą miały marne szanse z już w pełni pracującymi.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Drożdże i inne mikroorganizmy są zabierane niechcący razem z pyłkiem i nektarem zbieranym przez pszczoły. Później podczas przetwarzania przez pszczoły lądują w miodzie, ale nie są aktywne z powodu bardzo wysokiego stężenia cukru. Natomiast jeśli miód zostanie zebrany zbyt wcześnie (niedostateczne odparowanie wody z miodu) lub dostanie trochę wilgoci potrafi zafermentować. Nie bałbym się o wpływ na fermentację, gdzie jak napisałeś jest bardzo dużo drożdży piwnych/winiarskich, natomiast bałbym się bakterii które mogłyby coś zrobić z piwem po fermentacji (jakiegoś rodzaju bretty czy inne, ich się dużo nie dodaje a podczas długiego leżakowania potrafią zmienić profil smakowo/zapachowy piwa).

Dlatego ja raczej polecałbym choć krótkie sycenie miodu przed dodaniem do piwa.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Tak więc każdy niech postępuje wg uznania. Popełniłem na pewno powyżej dwudziestu miodów pitnych i piw z miodem. Ani razu nie syciłem miodu. Nie wyczuwam w żadnym produkcie końcowym infekcji (choć może to efekt autosugestii i samozadowolenia). Stosowane do produkcji miody (gryka, rzepak, wielokwiat) były zawsze bardzo dobrej jakości (na inne szkoda czasu i wysiłków).

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja napisałem teorię, wiadomo że piszemy o miodzie dobrej jakości. W takim razie skoro praktyka działa, to super:)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Gwoli ścisłości w swoich wypocinach pisałem o piwach czy miodach mocnych (12-16%). W nich niechciane życie nie ma dużych szans na rozwój i przetrwanie. Być może dla lżejszych trunków gotowanie miodu ma więszy sens.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×