Jump to content
Sign in to follow this  
Fredd

Piwo "krzyżackie" - zabawa intelektualna i nie tylko

Recommended Posts

Jako, że bracia - założyciele mojego pięknego miasta nie mają dobrego PR (klasycznie jak w dowcipie o chomiku, szczurze i PR), skupmy się na piwie jakie mogli ważyć....albo precyzyjniej jak, ze wspólczesnych surowców, stworzyć piwo nawiązujące do tradycji Zakonu NMP (czyż to nie ironia losu, że w mieście założonym przez Rycerzy NMP działa Radio Maryja...), ale ad rem:

 

Zachowane z XV wieku inwentarze, sporządzane przy okazji zmiany na urzędzie komtura, notują także zestaw zapasów żywności, przechowywanych w klasztorach-zamkach krzyżackich na obszarze Prus.

 

Istniały duże zapasy żyta, jęczmienia, owsa i pszenicy, grochu. Ze zboża robiono mąkę, która służyła do wypieku chleba, ciast i przyrządzania potraw. Jedzono też kaszę: jęczmienną, gryczaną, owsianą. Z mięs używano wołowiny i cielęciny, wieprzowiny i baraniny; ceniono szynki; spiżarnie zakonne posiadały duże zapasy kiełbasy. Rzadko wymieniają inwentarze drób (gęsi, kaczki i kury). Może uzupełniano tylko doraźnie drobiem ? w razie potrzeby ? potrawy mięsne, podawane na stół. Również zapasy dziczyzny (jelenie, zające, dziki) spotyka się w późniejszych inwentarzach, kiedy zakaz polowania przez braci zakonnych nie był tak skrupulatnie przestrzegany. W czasie licznych dni postu jedzono w klasztornych krzyżackich ryby morskie i słodkowodne (śledzie, dorsze, węgorze, szczupaki, jesiotry, sandacze i inne).

 

Inwentarze notują duże zapasy sera i to kilku gatunków. Masło, smalec i łój liczono na beczki. Maku używano do wyrobu oleju. Były też duże zapasy soli ? w lepszym i gorszym gatunku ? używanej do przyprawiania i konserwacji mięsa.

 

Prawie w każdym domu zakonnym znajdowały się małe zapasy ryżu, rodzynek, fig, migdałów i ?korzeni" (pieprzu, szafranu, kminku). Były też rozmaite wina. Inwentarze notują często wino reńskie, ale też wino krajowe (pruskie); używano win czerwonych i białych, pewien gatunek nazywał się "stary cesarz". Miodu używano do przyprawiania potraw (słodzenia), ale przede wszystkim do sporządzania popularnego napoju (miodu pitnego).

 

Zapasy piwa i miodu, w porównaniu do wina, były w każdym klasztorze krzyżackim duże. W dni postne wieczorem dostawali bracia litr piwa i miodu na dwóch; mogli go podzielić dowolnie. Posiadali piwa: stare i młode, piwo konwentowe, piwo kolacyjne, piwo ciemne. Do przyprawiania piwa i robienia innych napojów używano malin, wiśni, śliwek i czarnego bzu. Dodawano również do napojów gorzkich ziół.

http://www.rycerze.org/krzyacy/43-zamek-krzyacki

 

Jak widać rodzajów piw było wiecej niż obecnie produkuje Kompania Piwowarska. Podejrzewam, że mogli sprowadzać słody z Rzeszy (monachijski) i Czech (pilznieński), pewnie używali bardzo popularnej w tamtym czasie gryki, może słodowanego żyta, gorzkie zioła to prawie jak Wittbier. Owies pewnie był wypełniaczem, bo głownie karmiono nim konie.

 

Może bardziej doświadczeni piwowarzy zaproponują przepisy na "konwentowe" albo "kolacyjne"

Edited by Fredd

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zachowane z XV wieku inwentarze, sporządzane przy okazji zmiany na urzędzie komtura, notują także zestaw zapasów żywności, przechowywanych w klasztorach-zamkach krzyżackich na obszarze Prus.

(...)

Jak widać rodzajów piw było wiecej niż obecnie produkuje Kompania Piwowarska. Podejrzewam, że mogli sprowadzać słody z Rzeszy (monachijski) i Czech (pilznieński), pewnie używali bardzo popularnej w tamtym czasie gryki, może słodowanego żyta, gorzkie zioła to prawie jak Wittbier. Owies pewnie był wypełniaczem, bo głownie karmiono nim konie.

O pilzneńskim czy monachijskim to w XV wieku nikt nie śnił. Przy ówczesnej technologii nie potrafiono uzyskać tak jasnych słodów jak pilzneński.

Chmiel był już wówczas rozpowszechniony, więc nie trzeba było używać gorzkich ziół (gruit?).

 

Na szkole (LSP) wogosz stwierdził, że jeszcze ze 100-150 lat temu popularnym surowcem piwowarskim na ziemiach polskich było słodowane proso, które to zboże było zbożem ubogich.

 

Jeśli ktoś na tym forum ma jakieś pojęcie o tym jak wyglądało piwo krzyżackie, to Kanclerz. On tam działa na krzyżackich ziemiach i chyba nawet krzyżackie piwo uwarzył.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chyba troszkę się nie zrozumieliśmy.. wspólcześnie nie da się zrobić piwa średniowiecznego, co tam zreszta gadać skoro Grodzisz został zamordowany w połowie lat 90 - tych XX w., a obecnie można robić jedynie jego klony.

 

Mój pomysł sprowadza się do tego, by spróbować podyskutować, a może też uważyć jakąś warkę piwa NAWIĄZUJĄCEGO do tradycji klasztorno - zakonnej ze WSPÓŁCZESNYCH surowców. Na zasadzie jakimi surowcami mogli dysponować, jakie są najbliższe ich wspólczesne odpowiedniki.

 

Teraz nawet miód pochodzi od genetycznie modyfikowanych pszczół

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wydaje mi sie ze cofnięcie sie do piw z przed rewolucji przemysłowej jest nie możliwe. Bo zarówno surowce jak i technologia produkcji nie jest możliwa do odtworzenia z przed tego okresu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Chyba troszkę się nie zrozumieliśmy.. wspólcześnie nie da się zrobić piwa średniowiecznego, co tam zreszta gadać skoro Grodzisz został zamordowany w połowie lat 90 - tych XX w., a obecnie można robić jedynie jego klony.

Chyba nie, bo mi właśnie o to chodziło. Nie mogli kupować pilzneńskiego z Czech, bo go nie było.

Co to znaczy nie da się? Co to znaczy klony? Jak się pobawisz we własnoręczne słodowanie, to będziesz bliżej słodu średniowiecznego niż Weyermannowego. ;)

 

Mój pomysł sprowadza się do tego, by spróbować podyskutować, a może też uważyć jakąś warkę piwa NAWIĄZUJĄCEGO do tradycji klasztorno - zakonnej ze WSPÓŁCZESNYCH surowców. Na zasadzie jakimi surowcami mogli dysponować, jakie są najbliższe ich wspólczesne odpowiedniki.

Fredd litości!!! ;) Piwo się WARZY.

 

Teraz nawet miód pochodzi od genetycznie modyfikowanych pszczół

I jesteś to w stanie stwierdzić organoleptycznie. :rolleyes: Bardziej istotne będą sposoby oczyszczania tego miodu, niż DNA pszczół.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z tego co czytalem, w tamtych czasach slod byl czesto mieszanka jeczmienia z pszenica lub nawet z zytem (chociaz moze zyto nie pojawilo sie do pozniejszych czasow, nie jestem pewien). Slody byly czesto wedzone, bo je suszono nad dymem. Czesto dodawano miod. Chmiele nie byly popularne do pozniejszych wiekow, wiec do goryczki, smaku i zapachu uzywano rzeczy jak galezie jalowca, drapacz lekarski, woskownica europejska, boberek trojlistkowy. Drozdze gornej fermentacji, dzikie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Proponuje na początek przeczytać książkę Klondera o piwie w Prusach. Warto zapoznać się z fragmentem Zielnika Syreniusa dotyczącym piwa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
A ja się ostatnio naczytałem o historii IPA. Pewne elementy (te łatwiejsze) będę chciał odtworzyć w niedzielę... :)

Od pewnego czasu mam obsesję na w temacie IPA. Udało mi się wypić parę piw, także przytaczanych w BJCP jako wyznaczniki gatunku. Przejrzałem Twój wątek http://www.browar.biz/forum/showpost.php?p=848288&postcount=134, i zasyp wydaje mi się totalnie nieortodoksyjny (pilzno, monach, wiedeń). Mniejsza z tym. Jakie to tajemnicze elementy warzenia IPA udało Ci się odkryć? Proszę podziel się wiedzą..... Pliz... Mam za sobą dwie warki IPA i jestem z nich średnio zadowolony... :) Trzecia musi być medalowa ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zdradzona receptura? Czarne Krzyżackie

 

Na internetowym portalu Wielkiej Konfraterni Zacnego Jadła, Napitku i Rękodzieła swego czasu

obiecałem zdradzić recepturę piw górnej fermentacji, które dość przekornie nazywam Piwem

Czarnym Krzyżackim, a warzę w okresie letnim. Czarnym - bo jest bardzo ciemne, powiedzmy tak

ciemne, jak irlandzki Guiness. Jak Guiness zresztą nieco smakujące. Krzyżackim - bo technologia

i skład są zasadniczo podobne do piw, które mogły być warzone późnym średniowieczem, kiedy

zaczęto używać chmielu. Może za wyjątkiem mocy, która dawniej była o połowę słabsza.

 

W zeszłym roku piwo takie

zdobyło I miejsce w swej

kategorii na II Pomorskim

Konkursie Piw Domowych. Przyznam,

że było to dla mnie zaskoczenie, gdyż

nie jestem doświadczonym piwowarem

domowym, a Czarne Krzyżackie

obok Amber Ale jest jedynym moim

regularnie warzonym piwem. Nie zamierzam

w przyszłości warzyć innych

piw poza tymi dwoma.

Do rzeczy - składniki

Proporcja składników jest na warkę

wykorzystującą nierdzewny gar

70-litrowy, ?napędzany? palnikiem

gazowym 7,5 kW (zalecałbym nieco

większy, np. 10 kW):

?? słód pilzneński, 10 kg

?? słód karmel jasny, 2 kg

?? słód palony, 0,5 kg; słód ten palę

własnoręcznie na patelni nierdzewnej,

używając jasnego karmelu, dotąd

aż stanie się czarny, a patelnia,

niestety, będzie wymagała solidnego

szorowania wiórkowym drapakiem

?? woda do zacierania, 35 l

?? chmiel: marynka i lubelski po 50 g

(w granulatach)

?? drożdże S-04 saszetka sztuk 1

?? silny do pomocy sztuk 1

Namnażamy...

Drożdże kupowane w necie ? jak

wiadomo ? są skandalicznie drogie.

Na moją warkę, która jest trzykrotnie

większa od zalecanej przez zachłannych

producentów i dystrybutorów

drożdży, używam tylko jednej saszetki

i namnażam drożdże, zaczynając ten

proces zwykle bezpośrednio przed

zacieraniem, filtrowaniem/wysładzaniem

i chmieleniem oraz schładzaniem

brzeczki. Używam do tego litrowego

słoja typu ?weck?, tego dawnego

typu, który jest chyba tutaj akurat lepszy

od ?twist-off?.

Słój i wieczko bardzo solidnie wyparzam.

Wsypuję nieco cukru, powiedzmy

łyżkę i zalewam wrzątkiem,

powiedzmy do 1/4 l. Przykrywam

i daję do możliwie najchłodniejszego

miejsca, nawet do lodówki/zamrażarki.

Kiedy po zamieszaniu cieczy w słoju

okrężnymi ruchami słoika uznamy,

że ciecz ma temperaturę najwyżej 30o

C, wsypujemy drożdże. Nakrywamy,

mieszamy w poprzedni sposób i ustawiamy

w ciepłym (ca. 25o C) miejscu.

Mieszanie może być długie, dla natlenienia

cieczy, co dobrze robi drożdżom

dla ich rozmnażania.

Zacieramy...

Wodę grzejemy w garze do 68o C.

Wsypujemy wszystkie słody, które ?

oczywiście! - są uprzednio pośrutowane.

Mieszamy jakimś drewnianym

przedmiotem (ja używam ?odlakierowanego?

wiosła) i kontrolujemy temperaturę.

Kiedy po kilku zazwyczaj

minutach osiągnie 65o C, wyłączamy

palnik. Generalnie podczas pierwszej,

trwającej 45 minut ?przerwy?, trzymamy

temperaturę 62-65o C. Sprowadza

się to do maksymalnie trzykrotnej konieczności

włączenia palnika na kilka

minut, mieszania i kontrolowania, by

nie ?pójść? ponad 65o C.

Po 45 minutach ?jedziemy do

góry?. Druga ?przerwa? (także 45 minut)

to utrzymywanie temperatury

w granicach 71-73o C. Próby jodowej

na koniec drugiej przerwy nigdy nie

wykonywałem i nie zamierzam tego

nigdy robić.

Tymczasem z zacieranej mieszaniny

bierzemy 50-100 ml, jakimś na

wszelki wypadek wyparzonym naczyniem.

Wlewamy to drożdżom, które to

na pewno wolą od sacharozy i szybciutko

rewanżują się dobrym rozmnażaniem,

skutkującym wytwarzaniem

sporej ilości piany; najczęściej nie

upilnujemy i piana potrafi ?wyleźć?

spod pokrywki. Nic się nie stanie...

Filtrujemy, wysładzamy

Do filtracji tych, w sumie sporych,

warek używam własnoręcznie

powierconego wiadra 33 l, w którego

dnie wiertłem 1,1mm zrobiłem (akurat

miałem 1,1 - można wziąć 1mm)

około 1000 otworków. Im więcej, tym

lepiej, bo filtracja idzie tym szybciej,

im dziurek jest więcej. Wysładzam

wodą z domowego bojlera, w którym

temperatura wody wynosi średnio

70o C. Kiedyś grzałem wodę na gazie

w odrębnym garnku, ale to za dużo zabawy!

Ja robię tak: gar 70 l opróżniam

garnuszkiem 1,5 l do filtra i nie czeka-

jąc, jak każą źródła pisane, na ułożenie

się warstwy filtrującej, spuszczam do

podstawionego wiadra 33 l, skąd wielokrotnie

zawracam brzeczkę do filtra,

wlewając delikatnie, by nie poruszyć

formującej się struktury filtrującej. Kiedy

uznam, że brzeczka z filtra wylatuje

już wystarczająco klarowna, powoli do

filtra wlewam resztę zatartej zawartości

z gara 70 l. Jeśli nie mieści się, wlewam

to przejściowo do kolejnego wiadra

33 l, a sam gar idzie do wypłukania

i ląduje na palniku, gdzie już zaczynam

podgrzewać wyfiltrowaną brzeczkę do

chmielenia. Po dość krótkim czasie

(zależy od jakości filtra, o czym wyżej)

brzeczka z resztkami słodu w całości ląduje

w filtrze i zaczynam ją wysładzać

dolewając gorącą wodę. W końcu gar

70 l jest prawie pełen, pomiar cukru

w garze wykazuje 11-13 Blg, a płyn filtrowany

ma około 1,5 Blg. Proces filtracji

jest zakończony.

Chmielenie

Jest to prosta czynność, sprowadzająca

się do uważnego wrzucenia 2

porcji. Pierwsza to 25 g jednego i 25

g drugiego chmielu, zaraz po zagotowaniu

się brzeczki. Resztę chmielu

dajemy na 10-15 minut przed końcem

chmielenia, a cały proces spokojnego

gotowania to godzina.

Chłodzenie brzeczki

By zadać drożdże, brzeczkę schładzamy

chłodnicą z bieżącą zimną

wodą lub w inny, równie efektywny

sposób. Drożdże zadamy, gdy brzeczka

będzie miała około 25o C. U mnie,

w wypadku prostej wężownicy z nierdzewki

kupionej na browar.biz, trwa

to 1/2 h. Wcześniej, przed dodaniem

drożdży, brzeczkę wlewamy (czynność

zdecydowanie ?dwuosobowa?!) do

beczki o pojemności wyraźnie większej

niż objętość brzeczki. Ja używam

beczki PCW o pojemności 100 l, którą

wcześniej bardzo brutalnie dezynfekuję

pirosiarczynem sodu lub potasu.

W końcowej fazie dezynfekcji beczka

z zawartością płynu dezynfekcyjnego

stoi do góry nogami dłuższy czas, by

również wieko i uszczelka były należycie

odkażone.

Nawiasem mówiąc, choćby już

w tym momencie wyobraźnia podpowiada

nam, iż pomieszczenie po

całym procesie warzenia, szczególnie

większych warek, wygląda ?jak po

spaleniu?. Wymaga interwencji, najlepiej

kobiecej ręki. Polecam kobietę

najętą, gdyż kobieta domowa podczas

uprzątania takiego pobojowiska na

ogół marudzi. Pamiętajmy przy tym,

że brak uznania kobiety domowej dla

poczynań piwowara domowego może

doprowadzić do upadku browaru i/lub

perturbacji rodzinnych.

Brzeczka schłodzona już przelana,

udajemy się po drożdże, które tymczasem

mogliśmy jeszcze zasilić parokroć

porcją brzeczki, pamiętając

o dość skrajnych wymogach sterylności.

Wlewamy je do beczki, potem nakładamy

dekiel, na dekiel jakiś ciężar.

Zostawiamy w temperaturze około

20o C w wypadku drożdży S-04. Może

się zdarzyć, że w pierwszej dobie fermentacji

piana sięgnie wieka, ale nie

przejmujemy się tym. Zajrzeć można,

a bywa, że piana tworzy nieprawdopodobnie

piękne wzory.

Dojrzewanie

Po trzech dobach fermentacji

burzliwej piwo (bo to już jest całkiem

fajne, w pełni spożywalne piwo!) przelewamy

do innej beczki na fermentację

spokojną, zachowując znów wszelkie

wymagania co do sterylności tego

procesu.

U mnie rolę beczek na dojrzewanie

pełnią beczki 60 l, które na dole

wyposażone są w plastikowy kranik

spustowy. Tym razem wieczko beczki

już zamykamy stalową klamrą. Kiedy

wieko się wydmie w górę, upuszczamy

CO2, poluzowując na chwilę

klamrę. Ja do beczek fermentacji

spokojnej nie zaglądam. Nic godnego

uwagi tam się nie dzieje. W beczce

60 l piwo przebywa średnio 2 tygodnie

lub dłużej (do miesiąca) w temperaturze

15o C, w tej części piwnicy,

gdzie staram się latem trzymać temperaturę

najniższą.

Po dojrzeniu piwo nadaje się do refermentacji

we flaszkach lub do wlania

do beczek 19 l typu PEPSI.

Propagacja drożdży

Na dnie beczki 100 l po fermentacji

burzliwej jest mnóstwo osadu

(gęstwy), którą ja wykorzystuję do

kolejnej fermentacji burzliwej w drodze

zalania tych drożdży kolejną wychłodzoną

brzeczką. Unikam w ten

sposób konieczności namnażania

drożdży z kolejnej saszetki, a do tego

drożdże z takiej gęstwy są już sprawdzone

co do swej efektywności. Literatura

przedmiotu - podobno, bo ja nie

czytałem i nie jestem żadnym specjalistą

- mówi o szkodliwym mutowaniu

drożdży w takim wypadku. Ja tego nie

zaobserwowałem i kiedyś miałem chyba

ze 4 warki z jednej saszetki nie widząc

utraty finalnej jakości. Dla ograniczenia

gwałtowności fermentacji

burzliwej na tak wielkiej ilości osadu,

ograniczam jego ilość do powiedzmy

1/2 l przy użyciu porządnie wysterylizowanego

sprzętu.

Czarne Krzyżackie Zimowe

W tym roku, po raz pierwszy zrobiłem

adekwatnego ?dolniaka? na

drożdżach od koźlaka z osadu z (relatywnie)

dużego browaru. Wszelkie

procesy fermentacyjne oczywiście

trwały dłużej, ale ostateczny efekt nie

jest znacznie różny od piw letnich. Całość

poszła do refermentacji we flaszkach,

a do dosłodzenia użyłem miodu

lipowego, skoro już mamy zbliżać się

do jakichś wzorów średniowiecznych,

kiedy nie było ani cukru, ani tym bardziej

glukozy. Refermentacja miodem

udała się znakomicie.

Witold Cyranowicz

Share this post


Link to post
Share on other sites

opracowanie fajne, nazwa browarku też, ale to po prostu bezstylowiec (jeśli nie podciągnąć go pod jeden z popularniejszych stylów). Ale talent pisarski przedni.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zdradzona receptura? Czarne Krzyżackie

 

Nawiasem mówiąc, choćby już

w tym momencie wyobraźnia podpowiada

nam, iż pomieszczenie po

całym procesie warzenia, szczególnie

większych warek, wygląda ?jak po

spaleniu?. Wymaga interwencji, najlepiej

kobiecej ręki. Polecam kobietę

najętą, gdyż kobieta domowa podczas

uprzątania takiego pobojowiska na

ogół marudzi. Pamiętajmy przy tym,

że brak uznania kobiety domowej dla

poczynań piwowara domowego może

doprowadzić do upadku browaru i/lub

perturbacji rodzinnych.

Chyba trzeba utworzyć dział "Życiowe mądrości piwowarów domowych". Genialny tekst.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz nawet miód pochodzi od genetycznie modyfikowanych pszczół

To miód jest z pszczół? Noooo, to faktycznie muszą mieć nieźle namieszane w genomie :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Je teraz fermentuje piwo "Dwa nagie miecze" - ma mieć około 9% alc, i generalnie jest anty-krzyżackie. Planuje picie w lipcu na 600-rocznice bitwy pod grunwaldem...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zamierzam uważyć "Kolacyjne - modlitewne" czyli piwo...na długie zimowe wieczory w zimnym refleksyjnym reflektarzu...

 

Proponuję

 

3 kg słodu pilznienieńskiego

1kg kaszy jęczmiennej,

1kg 1kg kaszy gryczanej,

1kg 1kg kaszy owsianej

 

teraz dodatki (rodzynki z 20 dag) i jakies owoce na najbliższą warkę maliny i czarny bez na jesień plus gryczany miód do obu warek

 

Żeby wyszło po ok 14 Blg - jakie drozdże proponujecie??

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dla rodzynek spokojnie policz, że 50% wagi to cukry fermentowalne.

Do tego rodzynki mają zdecydowanie duży wpływ na kolor, w szczególności wina.

Przy czym w typowym winie, gdzie kolor dają głównie rodzynki ciężko jest przekroczyć kolor klasycznego, ciemno-złotego pilsa (dla wina NIE-utlenionego).

 

Ja bym to fermentował na dolniakach i gdybym miał na tyle surowców równolegle (osobna warka), na drożdżach górnej fermentacji, może coś pod pszeniczne piwa, chodź tu się waham...

 

Niestety moje doświadczenie jest zbyt małe by sugerować bezpieczne rozwiązanie, msylę, że bezpieczne będą dolniaki w niskich temp.

Share this post


Link to post
Share on other sites

dodatki niesłodowe w ilości słodu (3:3) to nie za dużo?? z reguły stosuje się 1:4 (20%) dodatków niesłodowych. Czy enzymy dadzą radę rozłożyć tyle skrobi??

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powolutku, najpierw uważyłem pilsa gryczanego, czyli pilzno plus gryka i kasza jęczmienna. Spokojnie można dawać 1:1 surowce słodowane i niesłodowane (mam odczucie, że możnaby dawać 2:1 na korzyść niesłodowanych). Młode piwo ma super smak. Połączone goryczka chmielu i "surowość" gryki daje efekt, który na bardzo dłuuugo pozostawia smak na języku.

 

Z rodzynkami jest ten problem (a byłoby idealnie "złamać" gorycz chmielu i surowość gryki słodkimi rodzynkami), że są nafaszerowane konserwntami, więc co najwyzej na cichą dać. Na razie ekologicznie dojrzewa w ogrodzie znajomych czarny bez - zwykle traktowany jak chwast. Owoce barwią wszystko na ciemno - granatowo, więc ostrożnie wrzucę do brzeczki tak z 1-2% (10-20 dag).

 

Więc po dotychczasowych doświadczeniach sposobię się do warzenia "kolacyjnego modlitewnego" o Blg minimum 16 Blg, ale nie więcej niż 18 BLg. Tak, zeby po całym dniu postu dało się zanucić "Tamtaradei, tamtaradei...:" nie robiąc z refektarza żulerni ;)

 

Zasyp:

pilzno

płatki gryczane

płatki jęczmienne

czarny bez owoce

(rodzynki pod koniec cichej)

chmiel Sybilla

drozdże S-33 - chyba najbardziej uniwersalne

 

Proszę o ewentualne sugestie, z uwagi na czas dojrzewania bzu, takie piwo da się uważyć raz na rok. Może dac pszenicę, albo zyto ??

Edited by Fredd

Share this post


Link to post
Share on other sites

zapominam gdy stosuję same słody, lub dodatki niesłodowe do 20% ;) ciekaw byłem czy stosując 50% dodatków niesłodowych osiągnąłeś skuteczny proces zacierania czy tylko częściowy.

Czy dodatki kleikowałeś czy dodałeś do słodów na sucho??

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.