Jump to content
Jacki

Żywot Jackiego

Recommended Posts

#1 Czyli coś na dobry początek - Brewkit Coopers Lager

 

25.VIII - 9l zimnej mineralnej + rozbełtana we wrzątku puszka z kilogramem glukozy, dopełnione do 23l przegotowaną kranówą (około godz. 22)

26.VIII godz. 8 - dodane drożdże (wczoraj nie przestygło mi odpowiednio, a nie miałem jak na szybko kombinować).

Przed dodaniem drożdży 11°Blg . Tego samego dnia o 17 drożdże pracują jak oszalałe. 29.VIII godz. 8:45 nadal pracują intensywnie, godz. 17 - bulgotanie ustało. Około godz. 20 1°Blg.

 

Rozlewać dzisiaj (29.VIII) czy można spokojnie poczekać do jutra?

Share this post


Link to post
Share on other sites
#1 Czyli coś na dobry początek - Brewkit Coopers Lager

 

25.VIII - 9l zimnej mineralnej + rozbełtana we wrzątku puszka z kilogramem glukozy, dopełnione do 23l przegotowaną kranówą (około godz. 22)

26.VIII godz. 8 - dodane drożdże (wczoraj nie przestygło mi odpowiednio, a nie miałem jak na szybko kombinować).

Przed dodaniem drożdży 11°Blg . Tego samego dnia o 17 drożdże pracują jak oszalałe. 29.VIII godz. 8:45 nadal pracują intensywnie, godz. 17 - bulgotanie ustało. Około godz. 20 1°Blg.

 

Rozlewać dzisiaj (29.VIII) czy można spokojnie poczekać do jutra?

1°Blg?? Pierwszy raz widzę taki wynik, mi nigdy poniżej 2-2,5 nie zeszło. Masz drugi balingometr żeby sparwdzić wskazania? Strasznie szybka i intensywna wyszła Ci ta burzliwa. Na Twoim miejscu jednak przelałbym na cichą na kilka dni i dopiero wtedy butelkował.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Brewkit pół na pół z glukozą. Nie ma się co dziwić ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie mam ani drugiego fermentatora ani balingometra. Fermentacje była jednak na prawdę dzika. Co 4-5 sek. kilka bąbelków z rurki (takimi seriami bulbulbulbul 4-5 sek. przerwy i dalej). Spieszyć się z butelkowaniem? Powiem szczerze, że jutro mam więcej czasu po południu i wtedy bym spokojnie zabutelkował. Dzisiaj to bym musiał kombinować ;)

 

edit: Zakombinowałem i właśnie skończyłem butelkować.

Edited by Jacki

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam i kilka balingometrów i fermentatorów, póki mam leniwe rozpoczęcie sezonu mogę Ci trochę sprzętu wypożyczyć, też kiedyś zaczynałem i wiem, że początki są trudne ;-) ale warto niezbędne minimum mieć, wtedy jest trochę łatwiej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No zamierzam we wrześniu dokupić brakujące akcesoria. Powolutku, bez pośpiech ;) Jeżeli jednak coś przyciśnie mnie do ściany to będę pamiętał, dzięki!

 

A jako, że i tak miałem do mycia fermentator i drugiego brewkita w szafce, więc właśnie wstawiłem do fermentacji:

 

#2 Brewkit Cooper Irish Stout

 

Tym razem sama kranówa przegotowana + puszka + Light Dry Malt (500g) + glukoza (300g). Żeby nie czekać, po zmieszaniu fermentator do wanny i do odpowiedniej temp. Przed dodaniem drożdży 10°Blg. Drożdże dodane o 21.

 

(6.IX) Po tygodniu mam 3,2°Blg . Czekam nadal... Jutro dostanę drugi fermentator, zleję na cichą niech sobie postoi... Mam jeszcze dwie puszki, w październiku kupuję gar i jadę :-)

 

(8.IX) Zlałem na cichą przy 2,8°Blg .

 

#3 Brewkit BREWMAKER Victorian Bitter

 

8.IX Przegotowana kranówa + 1kg BA Brew-kit PLUS. Fermentator do wanny. Drożdże zadane przy 28°C, dostudzona do 20°C próbka 11,2°Blg.

 

14.IX Zabutelkowana #2 (około 2,5°Blg ) - 4g glukozy na butelkę. #3 przelana na cichą przy około 3,5°Blg

 

#4 Brewkit Muttons IPA

 

17.IX Przegotowana kranówa + puszka + 1kg Muntons Spraymalt - Light. Ponieważ było późno, drożdże dodane 18.IX o godzinie 08:30 przy 26°C (jakieś 11,5 °Blg )

 

21.IX Zabutelkowana #3 (również jakieś 2,5°Blg ) + 4g glukozy na butelkę. #4 przelana na cichą przy 4°Blg

Edited by Jacki

Share this post


Link to post
Share on other sites

#4 po przelaniu na cichą znów zaczęło bulgotać. Nie wiem czemu, przy poprzednich tak nie było.

 

Irish Stout zupełnie się nie nagazował i na dnie butelki nie ma żadnych osadów. Moje lamerskie przypuszczenie jest takie, że przetrzymałem je za długo i wszystkie drożdże szlak trafił. W smaku jest bardzo ok, niestety wlewam do kufla bezpośrednio i raptem delikatną piankę otrzymuję. Przed przelaniem #3 na cichą zabutelkowałem 4 sztuki (bo mi zostały zdezynfekowane i z glukozą w środku po butelkowaniu Stouta). Już dzisiaj piwko jest świetne, nagazowane i z piękną pianą. Trudno... Stout mi i tak smakuje, niegazowany, lekki alkoholowo, smaczny znika błyskawicznie z kufla.

 

Za dwa tygodnie planuję zrobić pierwsze zacieranie. Kupię gotowe zestawy z browamatora. W zamyśle mam do kupienia IPA i Hafe-Weizen. Mam pytanie, które spróbować uwarzyć jako pierwsze? A może nie ma to zbyt wielkiego znaczenia? Chodzi mi o to jakie będzie łatwiejsze za pierwszym razem. Mam w zapasie kadź filtracyjną z browamatora (dowiercę dziurek) i na dniach zrobię filtrator z oplotu.

 

ps. Znajomi dzisiaj przetestowali trzy warki i opinie były bardzo pozytywne. Faktycznie po tej degustacji Lech smakował jakoś tak nijako :(

Share this post


Link to post
Share on other sites
Za dwa tygodnie planuję zrobić pierwsze zacieranie. Kupię gotowe zestawy z browamatora. W zamyśle mam do kupienia IPA i Hafe-Weizen. Mam pytanie, które spróbować uwarzyć jako pierwsze? A może nie ma to zbyt wielkiego znaczenia? Chodzi mi o to jakie będzie łatwiejsze za pierwszym razem.

IPA potrzebuje trochę czasu na ułożenie się bo to mocne piwo, złożone słodowo i chmielowo. Pszeniczne dojdzie szybko i masz szansę porównania z komercyjnymi, których nie brakuje na rynku. Jak masz zapasy w piwniczce to nastaw IPA, i tak będziesz musiał poczekać te parę tygodni na pierwszą degustację. Jak nie masz zapasów, ani sprzętu (czyli wolnego fermentatora) to najpierw H-W, a potem IPA.

Za pierwszym razem każde piwo będzie trudno uwarzyć. Choć technicznie IPA wydaje się prostsza - jedna temperatura zacierania. Ale to mylące. Łatwiej jest utrzymać (jeżeli zacierasz w garze) krótsze czasy w różnych temperaturach niż jedną temperaturę przez dłuższy czas.

A jak będziesz brnął dalej... to zobaczysz. Im słabsze piwo tym ciężej wycisnąć z niego smak. Ale mocne piwa są, naturalnie, bardziej złożone. Jak stwierdził scooby_brew "Piwowarstwo jest sztuką, a nie nauką" i takie motto pĺerdzielne sobie w sygnaturze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Klamka zapadła zamówienie zrobione. Za tydzień w sobotę H-W a 25-go IPA. Jeszcze sobie tylko muszę dobrze dzień rozplanować :lol:

 

A tymczasem #4 poszło 30.IX do butelek przy delikatnie poniżej 3°Blg + glukoza. Przy okazji okazało się, że miarka do cukru/glukozy, którą miałem z zestawu startowego jest trochę "lewa". Poważyłem co się dało i okazuje się, że wcześniej dodawałem jakieś 2,5g. glukozy (tyle wychodzi z pomiaru jednej "porcji" jak również z pomiaru pozostałej po 3 butelkowaniach glukozy). Jednak warto mieć wagę :) Następne butelkowanie chyba zrobię rozrabiając glukozę w fermentatorze - teoretycznie powinny być mniejsze odchyły w poszczególnych butelkach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

#5 Pszeniczne Zakręcone

 

2530 - pszeniczny Weyermann

1600 - pilzneński Weyermann

230 - Carahell

 

Zacieranie:

45°C - 20 minut

53°C - 5 minut

63°C - 30 minut

72°C - 40 minut

Pozytywna próba jodowa.

Podgrzanie do 78°C i filtracja + wysładzanie.

 

Uzyskałem 25l (filtracja ekspresowa... coś pięknego - filtrator z oplotu)

Chmielenie 80'' (chmiel z zestawu BA):

15g po 10''

10g po 50''

10g po 75''

 

21l i 13,3°Blg

 

Za chwilę dodam drożdże (jakieś 22°C )

 

Proces rozpocząłem o 13:00 do wanny wstawiłem o 20:00.

 

Cały proces uważam za czasochłonny jednak nie pracochłonny.

ps. Kończąc pracę o 17, mam szansę do północy uwarzyć piwo. Cieszę się...

Edited by Jacki

Share this post


Link to post
Share on other sites

#5 poszła do butelek ze 160g. glukozy. Cichej nie robiłem, w burzliwej piwko zeszło do 2°Blg . Wyszło 39 butelek i szklaneczka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

#6 IPA

 

Pale Ale Weyermann 4,4kg

Caraamber 0,3kg

 

Zacieranie:

Ok. 14l wody do temp 71°C i dodane słody

60 min. w temp. 67°C

15 min. w temp. 72°C

próba jodowa, podgrzanie do 78°C i filtracja i wysładzanie (ciągłe)

 

Chmielenie (w sumie 60 min.)

40g. Marynka od początku

20g. Challenger w połowie

10g. Fuggles 4 min. przed końcem

 

Uzyskałem 23 litry 13,2°Blg

 

Od rozpoczęcia do wstawienia do wanny minęło 5,5h - jestem z siebie zadowolony :beer:

 

Drożdże US-05 dodane przy 27°C ...

Edited by Jacki

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cześć :)

 

Jacki widzę że się rozkręcasz z warzeniem. Fajnie że zacieranie idzie bez problemów :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Warzenie piwa to naprawdę fajne hobby. Jeszcze nie miałem okazji skosztować prawdziwego domowego piwa, ale te z puszki utwierdziły mnie w przekonaniu, że jest to świetna alternatywa dla piwa ze sklepu. Bardzo lubię spędzać czas w kuchni, zatem zacieranie mi bardzo odpowiada. Zakup sprzętu to jednak była dobra inwestycja, chociaż poszedłem trochę "na wariata". Nie wiedziałem co z tego wyniknie. Pierwsze piwko z brewkita już wypite, chociaż smak mi nie do końca odpowiadał (zbyt drożdżowy), ale znajomi zachwalali. Pozostałe smakują/smakowały mi bardzo, jak i tym których uraczyłem. Fajnie jest odkryć piwo na nowo.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Warzenie piwa to naprawdę fajne hobby. Jeszcze nie miałem okazji skosztować prawdziwego domowego piwa, ale te z puszki utwierdziły mnie w przekonaniu, że jest to świetna alternatywa dla piwa ze sklepu. Bardzo lubię spędzać czas w kuchni, zatem zacieranie mi bardzo odpowiada. Zakup sprzętu to jednak była dobra inwestycja, chociaż poszedłem trochę "na wariata".

Ja, po niespełna roku od pierwszego warzenia, kombinuję, jak tu zrobić warzelnię z nierdzewki na ok. 100l na warkę.. WARZENIE WCIĄGA :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeszcze nie miałem okazji skosztować prawdziwego domowego piwa (...)

Zgłoś się do mnie to dostaniesz ile chcesz.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeszcze nie miałem okazji skosztować prawdziwego domowego piwa (...)

Zgłoś się do mnie to dostaniesz ile chcesz.

Mam obawy, że popadłbym w kompleksy. Pierwsze piwa z puszki rozeszły się w błysku oka. Za miesiąc (akurat na imieniny) będę mógł raczyć własnym pszenicznym. Z pszenicznym początki miałem trudne, bo nie wiedziałem czy mi smakuje czy nie. Miałem kilka podejść, głównie do ukraińskiego Obołona. I w końcu doceniłem. Teraz niemiłosiernie mi to piwo smakuje (podobnie jak Obołon Białe) i głównie dlatego zdecydowałem się na pszeniczkę. IPA wesoło bulgocze w drugim pokoju, będę miał porównanie do IPA z puszki, które też gdzieś za miesiąc będzie do spożycia (ale już teraz mi smakuje). Teraz jestem przed kolejnym zamówieniem. Skuszę się chyba na dwa kolejne fermentatory i będę miał okazję warzyć w dowolny dzień (przy poprzednim warzeniu 5,5h - po pracy ładnie się wyrobię) - celowałem w warzenie co dwa tygodnie w sobotę/niedzielę bo w zasadzie tylko tak mam wolny weekend. Uda się jakoś robić warkę na tydzień. Muszę również powiedzieć, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczony Waszym towarzystwem. Na prawdę jestem mile zaskoczony podejściem zaawansowanych piwowarek/piwowarów do młodych adeptów (doświadczenie mam głównie ze specjalistycznych grup dyskusyjnych poświęconych informatyce). Jestem również przekonany, że dojdę do etapu kupowania słodów i kombinowania ich we własnych proporcjach. Na razie co prawda kupuję gotowe zestawy słodów w BA, ale już mi chodzi po głowie pomysł kupienia słodów i próbowania warek, które Wy warzycie i tu opisujecie. Zwłaszcza, że tylko tutaj czytam/piszę, więc sądzę, że gospodarzy trzeba wspierać.

 

ps. Gdzieś za tydzień będę przelewał IPA na cichą, mam dodać 20 g. Fugglesa. Trochę się boję zakażenia. Zatem jak dodać granulki? Po prostu wrzucić czy może najpierw wsadzić je na chwilę do mikrofali? Czytałem o chmieleniu na zimno, ale mam nadal pustkę w głowie.

 

ps2. początki są różne, ja na przykład byłem zaskoczony przelewając z garnka pierwszą warkę z zacierania. Na prawdę nie byłem przygotowany na to, że tam na dnie leży sporo chmielu... na szczęście obserwowałem cały proces i w porę wyjąłem wężyk. Przy IPA już o tym wiedziałem i przepuściłem zawartość przez filtr (z czystych siatek do gotowania chmielu, bo się okazało, że w sobotę około 14 w mojej okolicy nie ma żadnej otwartej apteki w której mógłbym kupić gazę).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miło, że tak pozytywnie odbierasz nasze forum :smilies:

 

Jeśli chodzi o chmielenie na zimno, to wygotuj siateczkę do chmielenia, wsyp do niej granulat (chmiel ma działanie bakteriostatyczne, więc piwa nim nie zakazisz :smilies: ) Musisz siateczkę czymś obciąży, np. jakimś wygotowanym metalowym przedmiotem (sztućce w tej roli podobno całkiem dobrze się sprawdzają :))

 

PS

Fermentorów od razu kup więcej, wydatek niewielki, a z czasem na pewno zacznie Ci ich brakować :)

 

Powodzenia :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak chcesz. Piwowar "za miedzą" to rada, pomoc gdy czegoś zabraknie w sprzęcie i w surowcach, darmowe gęstwy, możliwość spróbowania i porównania piw. A w piwnicy i "magazynie" u mnie dostatek :smilies:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Musisz siateczkę czymś obciąży, np. jakimś wygotowanym metalowym przedmiotem (sztućce w tej roli podobno całkiem dobrze się sprawdzają :smilies:)

Dawno nie chmieliłem na zimno. Ale ostatnim razem właśnie użyłem łyżek, noży stołowych (chyba było ich po ok. 8 szt. na kilkanaście gramów chmielu w szyszkach). Miałem 3 chmielenia na zimno w tym samym czasie (3 fermentory). Obciążenie całkiem dobrze się sprawdziło i woreczek znalazł się na dnie.

Zauważyłem jednak pewne słabe strony metody (minusy ujemne ;-):

1. Nazajutrz nastąpiło wynurzenie wszystkich trzech woreczków (trzeba solidniej dociążyć);

2. W kuchni przez tydzień brakowało sztućców.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cześć :smilies:

 

ps2. początki są różne, ja na przykład byłem zaskoczony przelewając z garnka pierwszą warkę z zacierania. Na prawdę nie byłem przygotowany na to, że tam na dnie leży sporo chmielu... na szczęście obserwowałem cały proces i w porę wyjąłem wężyk. Przy IPA już o tym wiedziałem i przepuściłem zawartość przez filtr (z czystych siatek do gotowania chmielu, bo się okazało, że w sobotę około 14 w mojej okolicy nie ma żadnej otwartej apteki w której mógłbym kupić gazę).

bardzo dobrze sprawdza się zdezynfekowana pończocha damska :smilies:

Share this post


Link to post
Share on other sites

1.XI IPA powędrowała na cichą z chmielem przy 6°Blg

 

Jutro będzie 10 dni chmielenia na zimno, a zeszło tylko do 5°Blg , chyba wyjmę woreczek z chmielem i potrzymam jeszcze z tydzień najmniej.

 

Dzisiaj natomiast uwarzyłem:

 

#7 Red Irish Ale

(zestaw z BA)

 

- Pale Ale Weyermann 2,7kg

- Monachijski typ I Weyermann 0,8kg

- Carared Weyermann 0,5kg

- palony jęczmień (roasted barley) Weyermann 0,05kg

 

Zacieranie:

12l wody do temp. 73-74°C i dodane słody

- 67°C 60 min. i dolany litr gorącej wody - nie sprawdzałem temp. (chwilę po zagotowaniu stała spokojnie)

- 72°C 15 min.

Próba jodowa, podgrzanie do 76°C i do filtracji. Wysładzanie ciągłe.

Zagotowanie, gotowanie (5min.) i chmielenie(55min.):

- 20g. Marynki od początku

- 30g. Lubelskiego w 25 min.

 

Uzyskałem 20l (troszkę się skurczy jak się schłodzi) - 13°Blg

Właśnie chłodzi się w wannie, jak się uda to w okolicy północy dodam drożdże S-04.

 

Czas operacyjny:

Pierwszy kran w kuchni odkręcony o 16:15

Do wanny wstawiłem o 20:25

4 godziny z minimalnym hakiem (głównie zasługa czajnika bezprzewodowego na etapie grzania wody i uruchomienia dodatkowego garnuszka (4l.) na etapie zagotowywania przed chmieleniem). Jestem pod wrażeniem.

 

ps. mogłem wysłodzić jeszcze z 2 litry, ale brak mi na razie wyczucia (do nadrobienia).

Share this post


Link to post
Share on other sites
ps. mogłem wysłodzić jeszcze z 2 litry, ale brak mi na razie wyczucia (do nadrobienia).

O to się nie martw, przyjdzie z czasem. Ja próbę jodową robię smakiem i wzrokiem (widać po zacierze). Wysładzanie też na oko. Chociaż wspomagam się Ballingometrem.. Jednak w czasie warzenia czuję się swobodnie, nie jestem spięty i zestresowany jak za pierwszymi warkami..

 

Ja robię tak, że wysładzam około połowę objętośći (10-15l) do głównego gara (który stoi w tym czasie na podłodze). Potem gar stawiam na kuchence i grzeję, a wysładzam do mniejszego garnka i co jakiś czas przelewam do głównego. W tym czasie (jak czuję że już czas) pobieram próbkę z głównego gara, chłodzę do 20°C i sprawdzam °Blg. Jeśli jest 1°Blg poniżej zamierzonego końcowego, to kończę dolewanie wysłodzin.. Jednak wysłodziny zostawiam do końca chmielenia, żeby ewentualnie nimi rozcieńczyć piwo (gdyby wyszło zbyt ekstraktywne) a nie czystą wodą.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo fajna technika. Dzisiaj zastanawiałem się nad czymś podobnym... Chodziło mi po głowie, aby jeszcze do oddzielnego naczynia na koniec coś wysłodzić - "w razie czego". Pomysł ostatecznie porzuciłem, ale w przyszłości zapewne w tym kierunku pomyślę. Na razie jestem na etapie bardziej próbowania, niż dopieszczania, zatem litr w tą czy w tamtą podobnie jak 1°Blg nie stresuje mnie zbytnio.

 

Ja również porzuciłem stres. Przy pierwszym zacieraniu motałem się. Stresowałem się temperaturami (to był pszeniczniak), co chwilę zakręcałem gaz, odkręcałem, zsuwałem z palinka itd. itp. Dwie następne czyli IPA i dzisiejsze Red Ale jest IMO łatwiejsze i dzięki temu dzisiaj podszedłem do tego całkowicie na luzie. Z doświadczenia z IPA wiedziałem co robić i robiłem to najszybszą wymyśloną metodą (stąd np. dolanie gorącej wody po 67°C - chociaż to poznałem z dołączonego tutaj arkusza Excela o zacierani infuzyjnym).

 

Zobaczę jak się teraz sprawdzę przy kolejnej warce (dunkelweizen), którą mam w planach na ten weekend.

 

Pozdrawiam, idę sprawdzić temp. :-)

 

edit:

temp. spadła do 25°C - wsypałem 1/4 porcji, delikatnie zamieszałem i dosypałem drugie 1/4. Pół saszetki sobie zachowuję zamknięte w lodówce, przyda się...

Edited by Jacki

Share this post


Link to post
Share on other sites

#8 Dunkelweizen

(zestaw z BA)

 

- pilzneński Weyermann 1,3kg

- pszeniczny Weyermann 1,9kg

- monachijski Typ II Weyermann 0,6kg

- Carawheat 0,2kg

- pszeniczny czekoladowy 0,05kg

 

Zacieranie zgodnie z instrukcją:

- 46 °C 10 min.

- 53 °C 15 min. (po czym dodałem Carawheat, który mi się schował gdzieś i na początku go nie zauważyłem)

- 63 °C 30 min.

- 72 °C 40 min. (trzeba było zrobić i zjeść obiad)

Dodany słód czekoladowy, podgrzanie do 78 °C, filtracja i wysładzanie ciągłe.

 

Chmielenie (w sumie 40g. Lubelskiego, 80 min.)

- 10 min. - 20g.

- 50 min. - 10g.

- 75 min. - 10g.

 

Uzyskałem 22l 11,5°Blg. Drożdże dodane przy 22°C.

 

Czas operacyjny - 6h.

Edited by Jacki

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.