Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Ja jak warzyłem portera Kawowego warka 32 L, kawę 250g dodałem 5 minut przed wyłączeniem palnika (proces chmielenia). Chmiel szyszki wraz z granulatem ładnie osiadł twożąc złoże filtracyjne dzięki temu do brzeczki przedostało się bardzo mało fusów z kawy. Piwko będzie do sporzycia za ok. 2 tygodnie po refermentacji, po degustacji opisze swoje spostrzeżenia co do efektu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przyda się, niedługo warzę RISa i zamierzam dodać kawę. Przypomnę sobie tego posta przed warzeniem. Punkt poleciał.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jakby ekstrahować kawę zimną wodą (punkt 1) a później użyć tego płynu do zrobienia syropu cukrowego? Odpada problem, że cokolwiek się przypałęta do piwa, bo i tak trzeba to zagotować, żeby cukier/glukozę rozpuścić.

Sprawdzę jak będę robił Coffee-Rye Stouta czy to ma sens!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jakby ekstrahować kawę zimną wodą (punkt 1) a później użyć tego płynu do zrobienia syropu cukrowego? Odpada problem, że cokolwiek się przypałęta do piwa, bo i tak trzeba to zagotować, żeby cukier/glukozę rozpuścić.

Sprawdzę jak będę robił Coffee-Rye Stouta czy to ma sens!

 

Trafne i logiczne - ciekawo, czy nie ma to negatywnego wpływu na smak "kawy"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jakby ekstrahować kawę zimną wodą (punkt 1) a później użyć tego płynu do zrobienia syropu cukrowego? Odpada problem, że cokolwiek się przypałęta do piwa, bo i tak trzeba to zagotować, żeby cukier/glukozę rozpuścić.

Sprawdzę jak będę robił Coffee-Rye Stouta czy to ma sens!

Działa :)

zrobiłem coś podobnego z witbierem- ale zamiast robić z "zaparzonej" kawy syrop, po prostu po zagotowaniu wlałem bezpośrednio do butelek, następnie dopełniłem piwem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jakby ekstrahować kawę zimną wodą (punkt 1) a później użyć tego płynu do zrobienia syropu cukrowego? Odpada problem, że cokolwiek się przypałęta do piwa, bo i tak trzeba to zagotować, żeby cukier/glukozę rozpuścić.

Sprawdzę jak będę robił Coffee-Rye Stouta czy to ma sens!

 

Trafne i logiczne - ciekawo, czy nie ma to negatywnego wpływu na smak "kawy"

 

Gotowanie kawy niszczy olejki aromatyczne i zamienia je w zapach kartonu i spalenizny.... Niestety też dużo ekspresów autamatycznych ma ta przypadłość, że przypala kawę i nie pozwala na wydobycie jej aromatów. Następnym razem jak będę robił coffe stouta spróbuje sposobu ekstrahowania do zimnej wody bez podgrzewania jej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do milk stouta dodawałem kawę w ilości 200g na 5 min. chmielenia. Owszem kawa była w piwie, ale były też wyczuwalne "fusy" z kawy co mi nie odpowiada.

Następnym razem w celu eksperymentu dodam kawę przed chłodzeniem.

Kolega @jejski do swojego robust portera dodawał chyba przed rozlewem kawę zaparzoną w ekspresie. Próbowałem ten wynalazek 3x (na różnych etapach leżakowania) i kawa w piwie była zawsze wspaniała.

 

trzeba to zagotować, żeby cukier/glukozę rozpuścić.

to się trochę kłuci z ideą ekstrahowania na zimno.

Może lepiej cukier rozpuścić tylko w małej ilości wody i po ostudzeniu wymieszać z zimnym ekstraktem kawy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może lepiej cukier rozpuścić tylko w małej ilości wody i po ostudzeniu wymieszać z zimnym ekstraktem kawy?

 

Tu dla odmiany miałbym obawy przed dodaniem do piwa ekstraktu, który miał dobę, żeby coś złapać - całe to dezynfekowanie kawy, młynka, zamykanie ekstraktu itd wydają mi się zbędnym utrudnieniem procesu.

Tak myślę, że opcją jest jeszcze dodanie ekstraktu na flame out, lub dodanie przy rozlewie odpowiedniej ilości świeżo zaparzonej kawy z ekspresu ciśnieniowego.

Edytowane przez Xenocyd

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość tomato

smakuje wam ten kormoran coffee stout? :/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tu dla odmiany miałbym obawy przed dodaniem do piwa ekstraktu, który miał dobę, żeby coś złapać - całe to dezynfekowanie kawy, młynka, zamykanie ekstraktu itd wydają mi się zbędnym utrudnieniem procesu.

no to pat, nie gotować - infekcja, gotować - olejki uciekają ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem trochę przesadzacie z tym zainfekowaniem... Jest jeszcze jeden sposób dodać trochę spirytusu/wódki do ekstrahowanej kawy, powinno to przyhamować bakterię przed rozwojem do czasu dodania jego do piwa. Cały proces też dobrze odkażać i trzymać pod przykryciem... Takie ekstrahowanie myślę, że najłatwiej zrobić w słoiku odkażonym odpowiednio zamknięty folią aluminiową, a przy oddzielaniu kawy dodać troszkę wódki i wystawić ją na jak najkrótszy kontakt z tlenem i dodatkowo starać się właśnie tego nie natlenić bo kawa tak samo jak piwo ulega oksydacji.

 

A może pójść jeszcze inną drogą i całkowicie robić ekstrakt kawowy, wiem, że żona do ciast takie coś robiła: http://filozofiasmaku.blogspot.com/2012/12/ekstrakt-kawowy.html

oczywiście można też kupić go http://amus.pl/ekstrakty-/255-ekstrakt-kawowy-60ml-nielsen.html i był dość aromatyczny. Ja robiłem taki ekstrakt w przypadku piwa pieprzowego i częściowo zdał on egzamin.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wypowiem się jako miłośnik dobrej kawy.

Dla mnie piwo z Kormorana oraz kilka piw domowych z kawą, które miałem okazję degustować, waliło zwykła fusiarą, popielniczką, jakbym wąchał stare zimne fusy. Dla mnie nic przyjemnego. Te przykłady całkiem zraziły mnie do sypania kawy na koniec gotowania. Aromat idzie w las.

 

W tym sezonie będę robił Stouta więc kilka butelek dostanie zaparzone espresso bezpośrednio do butelek i zobaczę czy efekt będzie lepszy.

Edytowane przez WiHuRa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ostatnio próbowałem "cold brew" po raz pierwszy i mam mieszane odczucia. Kawa tak "parzona" jest bardziej kwaśna, a w aromacie i smaku do głosu dochodzi surowe ziarno, coś jak woda po fasoli. Nie wiem czy taki dodatek może pozytywnie wpłynąć na piwo. Ja chyba pozostanę przy parzeniu na koniec, ewentualnie dolewaniu espresso.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zatem zalecana jest 100% Arabica, bez domieszek Robusty, która właśnie jest kwaśna.

No to jest mocno kontrowersyjne stwierdzenie. Większość arabik jest właśnie kwaśna (a te tanie 100% Arabica już w szczególności), podczas gdy w robuście dominuje wysoka goryczka. Kwaśność jest też pochodną stopnia palenia: im mocniej palone ziarno tym wyższa. Natomiast niewątpliwą przewagą arabiki jest przyjemniejszy aromat (w robustach zwykle mocno wyczuwalne są aromaty ziemiste, ogólnie niezbyt przyjemne).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

smakuje wam ten kormoran coffee stout? :/

 

No właśnie mi nie za bardzo. Ja tam czułem popielniczkę.

 

Czy te 200g na 20l piwa to nie jest za dużo? Ja dawałem 50g do gotowania i aromat był wyraźny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zatem zalecana jest 100% Arabica, bez domieszek Robusty, która właśnie jest kwaśna.

No to jest mocno kontrowersyjne stwierdzenie. Większość arabik jest właśnie kwaśna (a te tanie 100% Arabica już w szczególności), podczas gdy w robuście dominuje wysoka goryczka. Kwaśność jest też pochodną stopnia palenia: im mocniej palone ziarno tym wyższa. Natomiast niewątpliwą przewagą arabiki jest przyjemniejszy aromat (w robustach zwykle mocno wyczuwalne są aromaty ziemiste, ogólnie niezbyt przyjemne).

 

Dzięki za cenną uwagę, dokształciłem się troszkę i zmodyfikowałem punkt drugi, który zdecydowanie tego wymagał.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zatem zalecana jest 100% Arabica, bez domieszek Robusty, która właśnie jest kwaśna.

No to jest mocno kontrowersyjne stwierdzenie. Większość arabik jest właśnie kwaśna (a te tanie 100% Arabica już w szczególności), podczas gdy w robuście dominuje wysoka goryczka. Kwaśność jest też pochodną stopnia palenia: im mocniej palone ziarno tym wyższa. Natomiast niewątpliwą przewagą arabiki jest przyjemniejszy aromat (w robustach zwykle mocno wyczuwalne są aromaty ziemiste, ogólnie niezbyt przyjemne).

 

dodam jeszcze że w zależności od stopnia palenia dobieramy grubość mielenia - jak będzie zbyt grubo/zbyt drobno kawa będzie w smaku zbyt gorzka/zbyt kwaśna... w przypadku zaparzania oczywiście (do picia). Ciekawym jak się to ma do ekstrahowania na zimno...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@ bimbelt, może to nie kwestia metody tylko użytej kawy. Ja niebawem przetestuję ten sposób, więc nie omieszkam podzielić się efektami. Generalnie czytając fora ludzie byli bardzo zadowoleni z efektów stosując cold brew.

Edytowane przez Bzdzionek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

u mnie najlepszy efekt dało ekstrahowanie na zimno, przecedzenie i na ekstrakcie zrobiony syrop cukrowy do refermentacji

 

bez gotowania bym się nie odważył

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość pitupitu

A w naszym browarze używano, swego czasu, INKI jeśli można to nazwać kawą ;)

 

Można z nią robić w zasadzie wszystko co się chce pod warunkiem dodania do zacierania :D

Nie zatarta INKA kwasi piwo. Pewnie są w niej dodatki pianowo-smakowe, jakieś białka, spieniacze itp...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lavazza, Davidoff i inne znane kawy nie są najwyższych lotów, nie polecam ich też ze względu cenę (jak ktoś lubi to nie zabronię), kosztują one po 120 zł za kg

no to pojechałeś,nie wiem gdzie ty je kupujesz

robiłem na jednej i drugiej ,dając na koniec chmielenia po wyłączeniu grzani i było jak najbardziej ok

ale aromat po jakimś czasie zanika ,albo człowiek się przyzwyczaja :)

dawałem też do butelek świeżo parzoną ,jak dla mnie ta dawana do gara dawała jak by mniej smaku ,a więcej aromatu,a dodana do butelek bardziej smak kawowy

z Lavazza oro trzeba zwracać uwagę bo są z dwóch palarni ,niemiecka i włoska ,a nie zawsze co niemieckie to lepsze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W moim kawowym sprawdziło się espresso dodane przy rozlewie. Jak już pisał Dr2 jakość w trakcie nie spadała więc poco kombinować. Tchibo family z biedronki to żaden luksus, a zaparzenie w czajniku włoskim to też nie problem. Można ekstrahować nawet w ciekłym azocie ale czy jest sens. Istotna jest baza czyli piwo, a nie jak się dodaje kawę. Ostatnio na forum to już boję się odzywać bo każde proste rozwiązanie podlega całkowaniu przez różniczkowanie. Czy nic nie może być już po prostu najmniejszym nakładem sił i środków?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×