Skocz do zawartości
mrjask

Po podróży piwo straciło sporo CO2

Rekomendowane odpowiedzi

Hej,

 

mam za sobą pierwszą warkę, stout na ekstraktach (dokładnie z tego zestawu: http://www.browamator.pl/szczegoly.php?grupa_p=6&przedm=1885304). Tydzień burzliwa, tydzień cicha i dwa tygodnie w butelkach. Wyszło całkiem smaczne - więc wszystko byłoby ok. Chciałem przewieźć kilka butelek w inne miejsce (godzina podróży, trochę wyboiście, trzęsło jak to w podróży) - kiedy dotarłem na miejsce w butelkach było widać lekką pianę. Po przelaniu do szklanki piany za to nie było właściwie w ogóle a nasycenie CO2 spadło w porównaniu do degustacji przed podróżą.

 

Świeżak jestem, więc może to normalne - można temu jakoś zaradzić? A może coś zrobiłem źle?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeżeli to były butelki z krótkim kołnierzem i używasz grety, to kapsle mogą być niedociśnięte. Przy niskonasyconym piwie, o ile jest trzymane w ludzkich warunkach to z jakiegoś powodu daje radę mimo wszystko, ale jeżeli ciśnienie w butelce wzrośnie, gaz będzie uciekał. Dodatkowo po podróży trochę się pewnie ogrzało, więc miałeś mniej CO2 rozpuszczonego w piwie

 

edit:

 

no, chyba, że źle odmierzyłeś/źle wymieszałeś surowiec do refermentacji

Edytowane przez alechanted

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeżeli to były butelki z krótkim kołnierzem i używasz grety, to kapsle mogą być niedociśnięte.

 

Dupa, Maryna, sałata... nie opowiadaj rzeczy co do których nie masz pewności. Greta, Eterna i pewnie inne ręczne też, są przystosowane fabrycznie do niskich kołnierzy. Używanie ich do wysokich kołnierzy powoduje odkształcenia i późniejsze problemy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pomijając błędy piwowarskie, stawiam na to, że piwko zwyczajnie się trochę rozgazowało przy ogrzaniu i po bujaniu. Prawdopodobnie w domku stało w chłodniejszym - co2 związało się z płynem - przy otwarciu mniejszy syk ale za to co2 więcej w piwie. Po podróży piwko ogrzane, przy otwarciu większy syk ale za to mniej co2 w piwie, więcej nad powierzchnią piwa - ale za mało info żeby to kategorycznie stwierdzić.Recepta to poprostu schłodzić piwo przez dobrych kilka godzin.

Edytowane przez Mariusz_CH

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość tomato

Pomijając błędy piwowarskie, stawiam na to, że piwko zwyczajnie się trochę rozgazowało przy ogrzaniu i po bujaniu. Prawdopodobnie w domku stało w chłodniejszym - co2 związało się z płynem - przy otwarciu mniejszy syk ale za to co2 więcej w piwie. Po podróży piwko ogrzane, przy otwarciu większy syk ale za to mniej co2 w piwie, więcej nad powierzchnią piwa - ale za mało info żeby to kategorycznie stwierdzić.Recepta to poprostu schłodzić piwo przez dobrych kilka godzin.

no chyba nie :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie też gdzieś czytałem, że ochłodzenie piwa to lepsza wymiana pomiędzy środowiskiem gazowym i ciekłym. Czyli wychodzi, że prawda? Masz na to inne teorie, tomato? :)

 

A co do kapslowania - rzeczywiście używałem Grety do niskich kołnierzy. Surowiec do refermentacji chyba w odpowiedniej ilości, bo przed podróżą ładnie się pieniło i CO2 było bardziej wyczuwalne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jedyne lekarstwo na przyszłość, to po podróży schłodzić piwo do 8C, lub niżej i dac mu trochę spokoju, powinno pomóc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość tomato

Właśnie też gdzieś czytałem, że ochłodzenie piwa to lepsza wymiana pomiędzy środowiskiem gazowym i ciekłym. Czyli wychodzi, że prawda? Masz na to inne teorie, tomato? :)

Mam, wróć do szkoły.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie też gdzieś czytałem, że ochłodzenie piwa to lepsza wymiana pomiędzy środowiskiem gazowym i ciekłym. Czyli wychodzi, że prawda? Masz na to inne teorie, tomato? :)

Mam, wróć do szkoły.

Chce Ci się, skoro nic do tematu nie wnosisz?

 

Jedyne lekarstwo na przyszłość, to po podróży schłodzić piwo do 8C, lub niżej i dac mu trochę spokoju, powinno pomóc

 

Wygląda na to, że schłodzenie rzeczywiście pomogło - przetestowałem po dwóch dniach w lodówce i jest lepiej. Zastanawiam się tylko czy to normalne, czy następnym razem powinienem czegoś lepiej dopilnować w trakcie produkcji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie też gdzieś czytałem, że ochłodzenie piwa to lepsza wymiana pomiędzy środowiskiem gazowym i ciekłym. Czyli wychodzi, że prawda? Masz na to inne teorie, tomato? :)

Mam, wróć do szkoły.

Jeśli chodziło o to, że rozpuszczalność CO2 w wodzie (tudzież piwie) jest większa w niższej tempetaturze to dlaczego miałby wracać do szkoły? I trzebaby zadać pytanie czy przypadkiem osoba która temu zaprzecza nie powinna wrócić do szkoły...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wygląda na to, że schłodzenie rzeczywiście pomogło

No co ty niemożliwe hehehe :P To normalka. Najbardziej to widać przy słabo nagazowanych piwach.

No to git - w tym wypadku to stout, więc wszystko by się zgadzało :) dzięki!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ktoś napisał że piwo nie znosi transportu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×