Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

piwo w dyskontach „jest zbyt tanie i zbyt... mocne”

Żubr 0,5l 12zł ,fajna taniocha

może niech bardziej zaczną kontrolować kto na tych dyskotekach jest?

jak nie ma 18 lat to i tak nie pije ;) a jak ma już 18 to i wódę mogę to co za różnica ile ma piwo vol.?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale przecież to jest balon. Zaraz się z tego wycofają i będzie do sondaży, że "powstrzymali podwyżkę cen piwa".

 

Wybory wkrótce, to będzie rok cudów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czy to ważne w jakiej cenie będzie najtańsze piwo? jeżeli mojego domowego warzenia nie opodatkują to cena w sklepie średnio mnie interesuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W Szkocji przegłosowali wprowadznie ceny minimalnej na poziomie 50p za 1 unit alkoholu w 2012 roku.

Przemysł broni się i podał nowe prawo do sądu, czyli implementacja prawa póki co jest wstrzymana. Z tego dokładnie samego powodu w Anglii czekają na rozwiązanie tego sporu w sądzie by ewentualnie wprowadzić podobne ceny minialne.

Generalnie ponoć są bardzo dobre powody by wprowadzić tego typu restrykcje sprzedaży alkoholu. Alkohol relatywnie do zarobków stał się bardzo tani. Tradycja krótko otwartych klubów i pubów wyształciła specyficzny styl picia alkoholu (bardzo szybko by zdążyć przed zamknięciem ;) ) Naprawdę jeśli ktoś chce zobaczyć na czym polega problem w konumpcji alkoholu zapraszam do Szkocji w weekend.

Mnie osobiście zmiany nie będą dotyczyć, bo jeśli kupuje piwo to i tak jest w cenie przynajmniej 2 krotnie powyżej ceny minimalnej. 95% klientów nie zauważy różnicy.

Problem polaga na tym, że w Polsce mamy bardzo zdrowy sposób picia alkoholu! Ktoś wpadł na pomysł kopiowania pomysłów, ale zapomniał sprawdzić, że w Polsce by to nie wpłynęło w ogóle na poziom spożycia. Ciążko w to uwieżyć, ale w porównaniu z innymi krajami Europy pijemy mało i do tego mamy już jedno bzdurne prawo w wychowaniu w trzeźwości z lat 80.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Które piwo dyskontowe ma 9% albo 11%? Przecież w większości przypadków te Fasbergi, Rogery, Kenigery ledwo przekraczają 4 %.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ktoś chyba pomylił ekstrakt z alkoholem. Tu % i tu %, dla laika to żadna różnica.

Edytowane przez WiHuRa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czy to ważne w jakiej cenie będzie najtańsze piwo? jeżeli mojego domowego warzenia nie opodatkują to cena w sklepie średnio mnie interesuje.

To jest bardzo ważne, nawet czysto teoretycznie, jeśli taka zmiana na prawdę weszłaby w życie (w co wątpię), to byłby to kolejny przykład, że rząd tego kraju ogranicza idee wolnego rynku. Skoro mamy "demokrację i kapitalizm", to dlaczego politycy maja przedsiębiorcy dyktować za jaką minimalną cenę ma sprzedawać swój produkt. Już to kiedyś przerabialiśmy i wiadomo jak to się skończyło :ble:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli sprawa dotyczy alkoholu wszyscy jakby zaczynają podnosić głos, ale wiele innych produktów już jest w mniejszy lub wiekszy sposób kontrolowany przez pewne przepisy. Na przykład produkcja chmielu, interwencyjne skup zbóż, akcyza na pewne produkty. Czy produkty objęte kontrola sprzedaży jak trucizny, antybiotyki itp. Czy wręcz przepisy, które mówią co można używać przy produkcji żywności. Wiele z tych ograniczeń ma na celu ochronę zdrowia publicznego, dlatego większość społeczeństwa godzi się na takie ograniczenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie mam nic przeciwko wprowadzeniu regulacji odnośnie tego, co można stosować przy produkcji piwa, a czego nie. Jestem w stanie nawet za piwo po wprowadzeniu takich regulacji zapłacić więcej, żeby zrekompensować wyższe koszty po stronie producentów.

 

Natomiast narzucanie cen minimalnych jest ograniczaniem wolnego rynku i argumentowanie zdrowiem konsumenta jest tutaj po prostu słabe. Jak kogoś nie będzie stać na piwo, to sięgnie po tanie wino czy wodę brzozową i w ten sposób wrócimy do starych radosnych czasów. Czy to poprawi zdrowie społeczeństwa i wychowanie młodzieży? Szczerze wątpię.

Edytowane przez bimbelt

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na przykład produkcja chmielu, interwencyjne skup zbóż, akcyza na pewne produkty. Czy produkty objęte kontrola sprzedaży jak trucizny, antybiotyki itp. Czy wręcz przepisy, które mówią co można używać przy produkcji żywności. Wiele z tych ograniczeń ma na celu ochronę zdrowia publicznego, dlatego większość społeczeństwa godzi się na takie ograniczenia.

 

No ale to jest etap produkcji/wytwarzania/wprowadzania do obrotu a nie ceny na rynku detalicznym. Piwo i tak juz jest objete tymi regulacjami (koncesje, akcyza itd) czyli produkcja i obrot jest objete reglamentacja.

Tutaj mamy do czynienia z proba sztywnej regulacji ceny minimalnej co jest dla mnie praktyka nie do zaakceptowania. Nie przychodzi mi na mysl zaden produkt spozywczy z ustawowa cena minimalna (byc moze cos jest ale nie slyszalem). Drugi przyklad dot. wylaczenia pewnych produktow z wolnego obrotu (trucizny, anatybiotyki) to zupelnie inny przypadek, zreszta to po prostu rozszerzenie czesciowej reglamentacji jakim jest system koncesyjny.

Edytowane przez Lodzermensch

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wątpię żeby tą cenę minimalną chcieli regulować narzucając rzeczywiście przepis, że ma być >2zł za butelkę. Zapewne ustawią akcyzę na takim poziomie żeby sprzedaż poniżej tego poziomu była nieopłacalna.

 

Nie da się ukryć, że spośród używek alkohol jest traktowany wyjątkowo łagodnie. Jest stosunkowo tani, nikt nie nakazuje producentom wódki umieszczać na etykiecie wielkich ostrzeżeń o marskości wątroby, w TV non stop śmigają reklamy piwa, itp. Żyjemy w społeczeństwie które wsadza do więzienia studenta ze skrętem i które dąży do delegalizacji papierosów, więc trzeba się liczyć z tym, że i alkohol coraz częściej będzie na celowniku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ceny minimalne - w zasadzie tak jest z fajkami.

Ale wracając do piwa i szerzej do alkoholu. Nie wiem jak jest w Szkocji, ale Makaron chyba dawno nie byłeś w Polsce. Kultury picia w zasadzie nie ma. W mojej okolicy nocne 24h wyłącznie z alkoholem sąsiadują praktycznie ze sobą przez ścianę. W zasadzie jedyne nowo otwierane sklepy to właśnie nocne. Nie wiem, czy jest drugi tak łatwo dostępny w Polsce artykuł jak alkohol. I powiem, że efekty tego w postaci pijackiego darcia mordy o 3 w nocy bo taką mam fantazję, zaszczanej, zarzyganej i pobazgranej klatki schodowej, podpitych gości zaczepiających ludzi mi się absolutnie nie podobają. Można dyskutować o wolności gospodarczej i tak dalej, ale ja obiema rękami podpisuję się pod projektami ustalenia ceny za porcję alkoholu i skandynawskim modelem jego dystrybucji. To oczywiście nie jest remedium na wszystkie kłopoty związane z nadmiernym spożyciem, ale oznaką schizofrenii państwa jest zakaz jazdy pod wpływem alkoholu gdy na każdej stacji benzynowej można kupić gorzałę jaką się chce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W Skandynawii z pijaństwem wśrod młodzieży jest jeszcze gorzej niż u nas. Pomimo państwowego systemu sprzedaży.

 

Myślisz, że kierowcy przy okazji tankowania paliwa kupują wódę i obalają ją w samochodzie zanim ruszą?

 

 

A tak w ogóle to idą wybory, czymś młodych trzeba straszyć. PiSem się już nie da, to tym, że piwka juz nie kupią. Za miesiąc wyjdzie jakiś inny peowiak i zruga tego co chciał podwyżkę i szczęsliwa młodzież będzie wdzięczna przy urnie :D

Edytowane przez jacer

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

Na przykład produkcja chmielu, interwencyjne skup zbóż, akcyza na pewne produkty. Czy produkty objęte kontrola sprzedaży jak trucizny, antybiotyki itp. Czy wręcz przepisy, które mówią co można używać przy produkcji żywności. Wiele z tych ograniczeń ma na celu ochronę zdrowia publicznego, dlatego większość społeczeństwa godzi się na takie ograniczenia.

 

No ale to jest etap produkcji/wytwarzania/wprowadzania do obrotu a nie ceny na rynku detalicznym.

 

Forma regulacji ceny nie ma znaczenia. Bo efekt końcowy jest taki sam.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

W Skandynawii z pijaństwem wśrod młodzieży jest jeszcze gorzej niż u nas. Pomimo państwowego systemu sprzedaży.

 

Myślisz, że kierowcy przy okazji tankowania paliwa kupują wódę i obalają ją w samochodzie zanim ruszą?

 

 

A tak w ogóle to idą wybory, czymś młodych trzeba straszyć. PiSem się już nie da, to tym, że piwka juz nie kupią. Za miesiąc wyjdzie jakiś inny peowiak i zruga tego co chciał podwyżkę i szczęsliwa młodzież będzie wdzięczna przy urnie :D

 

Hy? To jak w ogóle dyskutować o takich tematach jak wszystko można sprowadzić do poziomu straszaka/złodziejstwa/kłamstwa*). (*-niepotrzebne skreślić)

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jacer - nie wydaje mi się tak (co do tankowania wódy przez kierowców - choć jak jej nie tankują to po co ona na stacji benzynowej ;) ?) i zdaję sobie sprawę, że trawa na pastwisku obok wygląda na bardziej zieloną (co do pijaństwa w innych krajach).

Nie zmienia to mojego zdania na w.w temat. Polskie społeczeństwo z alkoholem i jego spożywaniem ma ewidentny problem a państwo działa schizofrenicznie w tej kwestii. Niby działa profilaktycznie, ale tak naprawdę jedynie co się liczy to kasę z akcyzy. Takie działania państwa uważam za niemoralne i tyle.

Jednocześnie nie uważam, żeby wypicie piwa w parku czy na stadionie komuś szkodziło - tylko, że u nas rzadko kończy się na jednym.

Nie mam problemów, że ktoś myśli inaczej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Naprawdę nie wiecie jak to działa? Przecież wiadomo, że reżim się kończy. Więc każda wpłata od dużego przedsiębiorstwa, która raczej mała nie będzie, np. na fundację "zaprzyjaźnionej" telewizji się przyda. W końcu nie każdy może uciec do Brukseli i jeżeli dalej będzie chciał żyć w tym kraju i robić lody, będzie potrzebował sporo kasy na adwokatów i sędziów, a może i prokuratorów. Taki lobbing w drugą stronę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Naprawdę nie wiecie jak to działa? Przecież wiadomo, że reżim się kończy. Więc każda wpłata od dużego przedsiębiorstwa, która raczej mała nie będzie, np. na fundację "zaprzyjaźnionej" telewizji się przyda. W końcu nie każdy może uciec do Brukseli i jeżeli dalej będzie chciał żyć w tym kraju i robić lody, będzie potrzebował sporo kasy na adwokatów i sędziów, a może i prokuratorów. Taki lobbing w drugą stronę.

A co to ma wspólnego z tą dyskusją?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A co to, jakiś temat tabu?

 

Jaki temat tabu? Masz dowody na poparcie tej tezy? Czy wysysamy z palca teorie i mowimy wszystkim ze to prawda?

Bo mozna pisac takie puste frazesy o kazdym czy kazdej grupie zawodowej nie tylko politycy.

 

Ciagle nie rozumiem jakie to ma polaczenie na temat dyskuji " czy wprowadzenie ceny minimalnej by dbac o zdrowie publiczne jest uzasadnione, czy jest to zbyt duze ograniczenie wolnosci jednostki i niedopuszalna ingerencja w wolny rynek?"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przypominam - temat dyskusji jest "Piwo po 2 zł".

Zawsze jak chce się kręcić lody, to się wyskakuje z "bezpieczeństwem" albo "zdrowiem". A jak ktoś zaprotestuje, to znaczy że jest oszołom, bo jest przeciwko "bezpieczeństwu" i "zdrowiu", a to przecież podobno najważniejsze. Więc takich nie można traktować poważnie.

Naprawdę muszę to tłumaczyć?

Edytowane przez jake

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

×