Jump to content
Cezary Daniluk

US-05 czy dadzą radę w ~11 - 12 stopniach

Recommended Posts

Właśnie, zatarłem wczoraj nie słabego Kolscha z zestawu z homebeer.pl - zadałem US-05, uwodnionymi i wywiozłem w czorty tam gdzie trzymam zabutelkowane warki.

Wywiozłem wczoraj około 23 ;) dzisiaj około 18 pojechałem zerknąć jak pracuje. I co się okazało - bulka ledwo-co, CO2 w tym co wylatuje z rurki nie czuć. Przykleiłem do fermentora czujkę od termometru elektronicznego i co się okazało - na powierzchni fermentora jest około 11 stopni (11,2). Oczywiście w miarę jak na dworzu będzie cieplej to i w środku też temperatura podskoczy.

Rozpaliłem trochę w kominku doładowałem drwa, i mam nadzieję że o 2-3 może 4 stopnie podbiję temperaturę brzeczki :)

 

I teraz najważniejsze - czy US-05 dadzą radę w takiej temperaturze ? jak tak to ile czasu im dać na swobodną fermentację nim sprawdzę czy przepracowały cukry ? czy przenieść gdzieś gdzie jest cieplej ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gęstwa poradziła by sobie, uwodnione niekoniecznie. Najniższa temperatura jaka im zadałem, to było 12°C

Share this post


Link to post
Share on other sites

czy przenieść gdzieś gdzie jest cieplej ?

 

ile cieplej? ze 2-3 C powinno wystarczyć, wewnątrz fermentora i tak będzie cieplej

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niestety teamviewer coś mi się wyłożył, i nie jestem w stanie sprawdzić jaka tam jest temperatura aktualnie ... a jechać jeszcze raz dzisiaj nie chce mi się już ... myślę, że te 3 stopnie powinno spokojnie po napaleniu podskoczyć, potem znowu pomału będzie opadało w dół ...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Offtopic:

Z tego co mnie uczyli w szkole dwutlenek węgla jest w warunkach normalnych gazem bezbarwnym i bezwonnym.

Jak chciales go wyczuć z rurki?

 

PS. Wiki potwierdza moje wiadomości http://pl.m.wikipedia.org/wiki/Dwutlenek_w%C4%99gla

Share this post


Link to post
Share on other sites

owiń baniak grubym wdziankiem , fermentacja też doda trochę i może się uda ale ja na takie okazję mam poduszkę grzewczą z regulatorem w formacie XL owijam fermentor i obserwuję termometr

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak samo jak przy "bekaniu" jak CO2 pójdzie nosem. Tak go nie czuć. Jak fermentacja jest naprawdę burzliwa to na "niuch" czuć że tego CO2 jest sporo :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

owiń baniak grubym wdziankiem , fermentacja też doda trochę i może się uda ale ja na takie okazję mam poduszkę grzewczą z regulatorem w formacie XL owijam fermentor i obserwuję termometr

Niestety to dopiero jutro wieczorem. Mam tylko nadzieję, że moje palenie podniosło temperaturę na tyle żeby burzliwa zaczęła być burzliwą, a nie smętnym bulkaniem :)

Muszę napalić i ogacić kocem fermentor i tyle, nie będę przecież bujał się z nim z powrotem do domu ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pytanie jak z izolacją termiczną miejsca, o którym piszesz. Jeśli to jakiś domek ma działce, to wyższa temperatura w środku może nie utrzymać się na tyle długo, żeby podgrzać tą brzeczkę. 20 litrów już jakąś bezwładność ma i trochę czasu potrzebuje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Offtopic:

Z tego co mnie uczyli w szkole dwutlenek węgla jest w warunkach normalnych gazem bezbarwnym i bezwonnym.

Jak chciales go wyczuć z rurki?

 

PS. Wiki potwierdza moje wiadomości http://pl.m.wikipedi...Dwutlenek_węgla

 

W środowisku wodnym tworzy kwas węglowy. Po wciągnięciu czystego CO2 zaszczypie ten kwas węglowy w nosie (tak samo jak mocno wysycone piwa szczypią w język). Poza tym przy fermentacji charakterystyczne zapachy się wydobywają razem z CO2.

Edited by Biniu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Biniu.

Czyli to nie co2 :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Biniu.

Czyli to nie co2 :)

@FurioSan, Biniu, trochę Wam dyskusja akademicka się tworzy, aczkolwiek ciekawe rzeczy piszecie ;).

Share this post


Link to post
Share on other sites

W moim przypadku drożdże były zadawane w temp. 15°C. Bez problemu podjęły pracę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

U mnie obecnie w piwnicy stoi Robust Porter 15,5 Blg w 15 stopniach i fermentacja jest dosyć burzliwa (8 dzień, piana 10cm+). Nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że na opakowaniu było napisane, że pracują od 12C, a najlepiej koło 15C. Tyle tylko, że zadałem je w temperaturze ~25C, więc zanim przez noc te 23L się schłodziły, to podejrzewam, że drożdże zdążyły się odpowiednio namnożyć.

Edited by ThoriN

Share this post


Link to post
Share on other sites

Piszę jak jest na tą chwilę. Byłem na miejscu - stwierdziłem dość intensywne bulkanie, czyli drożdże podjęły pracę z oporami ale podjęły.

Temperatura na nieogaconym fermentorze na zewnątrz 12,1 stopnia, po ogaceniu na szybkiegu tym co pod ręką było - polar, windstopper + 2 kurtki podskoczyła do 12,3 - podejrzewam że w środku pewnie z 13-14 stopni jest.

Aha - drożdże zadawałem w ~25 może ciut wyżej, więc nim temperatura brzeczki 20l spadła wcześniej do ~11-12 stopni też to trochę czasu trwało.

 

Oczywiście rozpaliłem znowu w kominku, już odpaliłem odpowiednio teamviewera i mam podgląd na temperaturę - cały czas jest na powierzchni 12,3.

 

Pozdrawiam !

Share this post


Link to post
Share on other sites

Offtopic:

Z tego co mnie uczyli w szkole dwutlenek węgla jest w warunkach normalnych gazem bezbarwnym i bezwonnym.

Jak chciales go wyczuć z rurki?

 

PS. Wiki potwierdza moje wiadomości http://pl.m.wikipedi...Dwutlenek_węgla

 

W środowisku wodnym tworzy kwas węglowy. Po wciągnięciu czystego CO2 zaszczypie ten kwas węglowy w nosie (tak samo jak mocno wysycone piwa szczypią w język). Poza tym przy fermentacji charakterystyczne zapachy się wydobywają razem z CO2.

 

Zapachy miłe dla nosa piwowara :)

Ja tam czuję dużą ilość CO2 w tym co wylata z rurki, jak kto nie czuje to jego problem. Nie zamierzam na ten temat dyskutować i przedstawiać swojej racji ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Napisałem, EOT z mojej strony odnośnie CO2 - jak nie czujesz to Twój problem. "Beknij" z brzucha CO2 i zastanów się czy nic wtedy nie czujesz w nosie :P Koniec o CO2.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zaizoluj dobrze fermentor, śpiworem lub czymś podobnym, drożdże podczas fermentacji wydzielają sporo ciepła, chociaż od koniec fermentacji i tak chyba będzieś musiał podgrzać bo niewiadomo do ilu zajdzie ci w taiej temperaturze blg.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak jak napisałem wcześniej, okręciłem tym co miałem pod ręką - czyli polar sztuk 1, windstopper sztuk 1, kurtka zimowa narciarska sztuk 1 i ręcznik duży kąpielowy sztuk 1 ;) automatycznie temperatura podskoczyła na zewnątrz o 0,2 stopnia, dalej nie obserwowałem :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

No to w środku zbliży się pewnie do 14C - to dobra temperatura do fermentacji, powinno Ci to dać czysty profil. Pewnie burzliwa w takiej temp. potrwa kilka dni dłużej, ale to też chyba żaden problem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podobny przypadek. Przy warzeniu sprawdzałem temperaturę w piwnicy i wynosiła 16-17 stopni, czyli dla US-05 w porządku. Wrzuciłem fermentor do piwnicy, drożdże zadane w temperaturze około 18 stopni - był to najpewniej błąd pomiaru, bo od dłuższego czasu, mimo iż na zewnątrz jest cieplej w piwnicy temperatura skacze od 12 do 15 (czego nie wiedziałem zamykając fermentor, oczywiście).

Z fermentorem nie miałem przez kilka dni kontaktu, rodzina tylko zdawała relacje, że coś się tam lekko wzdął. Nie wzruszyło mnie to w ogóle, bo jak na razie nie miałem żadnego mocno bulkającego piwa, mimo że drożdże jadły, to jakoś nigdy katastrofy nie było, więc zignorowałem i planowałem w zeszły weekend może przelać na cichą, jak blg pozwoli.

No i w niedziele dzwoni dziadek, że drożdże podjęły pracę: piwo się spieniło, 4 razy tegoż dnia dolewał wodę do rurki i nie nadąża (z miejsca mu też powiedziałem, że nic dolewać na tym etapie nie musi) no i fermentor zdecydowanie cieplejszy od otoczenia (więc zakładał że ze 2 stopnie więcej spokojnie).

Następnego dnia podszedłem sprawdzić. Piana już zdążyła wyleźć rurką. Aromat zdecydowanie piwny.

W tych dolnych granicach i lekko za nimi US05 po prostu były lekko rozleniwione i potrzebowały około tygodnia, żeby wziąć się do roboty. Żaden ze mnie biolog, ale na logikę zakładam, że po prostu przy namnażaniu przeżyły tylko te, które były bardziej skore do pracy w takich warunkach, a reszta po prostu odpadła/odpada (przelewanie na cichą pewnie będzie konieczne, bo pewnie trochę trupów będzie).

 

Po odpowiedzi od razu zadam swoje pytanie, raczej formalność bo nie chce mi się gęstwy zbierać:

Jak rozumiem, gęstwa zebrana z tego piwa następnym razem w tych warunkach powinna poradzić sobie lepiej? ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

potrzebowały około tygodnia, żeby wziąć się do roboty

tydzień to kupa czasu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

potrzebowały około tygodnia, żeby wziąć się do roboty

tydzień to kupa czasu.

 

Dlatego planowałem już przelewać na cichą ;)

Znaczy, pracować pracowały od początku, ale faktyczną, konkretną pracę podjęły po właśnie sześciu dniach

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.