Jump to content

Pijecie jeszcze sklepowe ???


rosomak
 Share

Recommended Posts

Nie wiem czy jest taki wątek ale tak przy tym czekaniu na własny wyrób zastanawiam się czy później jeszcze po takowe sięgnę- pewnie tak czasem wychodzę do knajpy a swojego nie zabiorę, ale czy będzie to miłe uczucie ?? Czy gdy poczuje swoje piwo inne będzie miało jeszcze smak. Kiedyś robiłem zapasy w ck i gdy się kończyły i trzeba było sięgnąć po sklepowe to nie było fajnie. Mam też paru znajomych którzy zwiedzali różne fabryki: soków, ciastek, majonezu itd. Mówili że więcej tego do ust nie wezmą bo widzieli jak to robią. Czy piwo sklepowe też jest syfne ??

Link to comment
Share on other sites

Nie wiem czy jest taki wątek ale tak przy tym czekaniu na własny wyrób zastanawiam się czy później jeszcze po takowe sięgnę- pewnie tak czasem wychodzę do knajpy a swojego nie zabiorę, ale czy będzie to miłe uczucie ?? Czy gdy poczuje swoje piwo inne będzie miało jeszcze smak. Kiedyś robiłem zapasy w ck i gdy się kończyły i trzeba było sięgnąć po sklepowe to nie było fajnie. Mam też paru znajomych którzy zwiedzali różne fabryki: soków, ciastek, majonezu itd. Mówili że więcej tego do ust nie wezmą bo widzieli jak to robią. Czy piwo sklepowe też jest syfne ??

ja praktycznie już piwa nie kupuję :) tylko czasami gdy znajdę jakieś ciekawe "egzemplarze" ;) no i oczywiście gdy jestem w knajpie :).

 

A co do opowieści o zakładach spożywczych to w większości są to opowieści baaaardzo przesadzone. Będąc na studiach bywałam w wielu zakładach spożywczych, pracowałam w trzech... i jem prawie :) wszystko

Link to comment
Share on other sites

Czy gdy poczuje swoje piwo inne będzie miało jeszcze smak.

Mi przeszła ochota na większość piw przemysłowych. Od czasu do czasu sprawdzam jak smakują jakieś ciekawsze piwa odbiegające smakiem od pilsa który opanował jakieś 99,9 % rynku.

 

Mam też paru znajomych którzy zwiedzali różne fabryki: soków, ciastek, majonezu itd. Mówili że więcej tego do ust nie wezmą bo widzieli jak to robią.

Nie wiem co zwiedzali Twoi znajomi, ja po dłuższym pobycie u jednego producenta kaszek i deserów dla dzieci mam same pozytywne odczucia.

Link to comment
Share on other sites

Ja kupuję, jak coś ciekawego znajdę, albo mam ochotę ;)

Co do przemysłu spożywczego to zależy z czym mamy do czynienia.

Byłem ostatnio w Teńczynku, kiedyś w Tarczynie itp - normalny zakład :)

Najgorzej wygląda to z punktu widzenia człowieka no i zwierząt - ubojnie oraz fermy kurze....

Link to comment
Share on other sites

Mam też paru znajomych którzy zwiedzali różne fabryki: soków, ciastek, majonezu itd. Mówili że więcej tego do ust nie wezmą ...

to maja zwyczajnie problem :)...

 

w gruncie rzeczy... od strony technicznej (warunkow wytwarzania zywnosci) to sie bardzo poprawilo od czasu wejscia do UE...

gorzej faktycznie z chemia... i to jest istna tragedia :)

 

w domowym wyrobie wedlin (tradycyjnych szynek)... zwykle tez jest etap, kiedy to najnormalniej w swiecie smierdzi :) nie cierpie tego... :)

a mimo wszytko efekt koncowy jest powalajacy....

 

co ciekawe:) znam osoby, ktore omijaja szerokim lukiem szwajcarska w pniu... bo im wszechobecny zapach warzelni KP nie odpowiada...

:)

 

wszystkiemu winne polki sklepowe ... i dobrobyt ;)

Link to comment
Share on other sites

Słyszałem kilka takich opinii, znajomy wozi jabłka do znanej wytwórni soków i podobno szczury po nich gonią i jabłko może być zgnite w1/3. Podobne opinie słyszałem o producentach ketchupu itd. Ale jak mówię słyszałem i ile w tym było dodanych szczegółów by było ciekawie nie wiem ;) Sam miałem okazje widzieć kilka krakowskich piekarni gdzie robactwa było więcej niż mąki;P Widziałem też jak kobieta z choroba skórną wrzucała marchewki do sokowirówki na sok gołymi rękami w pewnej firmie.

Co do piwa to raczej pijam 1 dziennie szczególnie w okresie letnim. Jak mam okazje wypić ze znajomymi to już dużo więcej;) Ale tych okazji z racji posiadania syna i otwartych granic mam niestety coraz mniej, z prowincji dużo ludzi wyjechało. Ale nic to za 14-16 lat z synem już będę mógł piwkować :)

Link to comment
Share on other sites

U mnie sprawa wygląda następująco:

W domu pije własną robotę oraz niszowe produkty

Natomiast przy spotkaniach ze znajomymi jestem zmuszony pić sklepowe, gdyż mojego jest jeszcze za mało

 

A po ostatniej imprezie to już nigdy nie wypije sklepowego po swojskim, bo to był koszmar smakowy :/ (było to ogólna opinia zgromadzonych). Przez ten incydent o mało przedwcześnie nie zakończyliśmy spotkania bo nikt nie miał ochoty pić sklepowe ale w końcu się przemogliśmy :/

Edited by jacorregis
Link to comment
Share on other sites

W odpowiednim towarzystwie to i ocet wypić można;) Wiem bo kiedyś prawie nie wypiłem, w pracy dostaliśmy kosz ze słodyczami od Niemców i był tam szampan, wino i małe wino. Po procy zaczęliśmy to pić i na końcu zabraliśmy się za małe wino - to nie było wino :/

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.