Jump to content

[Piwny Garaż] Demony i Piwo


Pierre Celis
 Share

Recommended Posts

czy może raczej jankeskie gargulce


Stone Brewing, razem z Rogue i Dogfish Head, należy do pierwszych amerykańskich browarów, które miałem okazję spróbować lata temu. Uroki Brau Beviale i stoiska plantatorów chmielu zza Oceanu. Wszystkie trzy wywarły na mnie wielkie wrażenie. Trochę wody w Wiśle upłynęło i piwa z Rogue są już dostępne w naszym pięknym kraju, natomiast Dogfish Head skupił się na rodzimym rynku. Co jednak ze Stone?


Okazuje się, że jest osiągalne w Europie. A przynajmniej w Albionie. Akurat kumpel został wysłany w te rejony na czasową banicję i miał możliwość sprowadzić mi parę butelek. Czy było warto?


Oaked Arrogant Bastard Ale

arrogant bastard ale

Piana: Niska, ale za to o całkiem eleganckiej konstrukcji. Lekko przybrudzona. Wolno opada znacząc szkło.

Barwa: Piękny rubin. Wygląda na klarowne, ale po przyjrzeniu się widać, że w toni unoszą się drobinki.

Zapach: Od razu po przelaniu atakują nas nuty typowe dla amerykańskiego chmielu: grejpfrut, sosna i żywica. Po chwili docierają słodkie melanoidyny, karmel i słód. Na samym końcu majaczy nuta drewna.

Smak: Średnia pełnia, średnie wysycenie. Pierwszy akord to słodowość i umiarkowana, ale jednocześnie zaznaczona słodycz. Następnie pojawiają się posmaki żywicy, cytrusów, melanoidyny i karmel. Finisz cierpki, drewniany o solidnej grejpfrutowej goryczce, która wybrzmiewa całkiem długo.

bastard

Świetnie rozwijające swój profil podczas degustacji piwo. Mimo, że goryczka jest silna i długa nie męczyła. Sprawiała wręcz, że miałem ochotę na kolejny łyk piwa, aby rozpocząć cały cykl smaków od nowa. Początkowa słodycz i słodowość świetnie kontrastuje z wytrawnym, lekko cierpkim i mocno goryczkowym finiszem. Warto spróbować.



Stone Brewing Smoked Porter

smoked porter

Piana: Stosunkowo bujna, ale o drobno i średnio pęcherzykowatej strukturze. Dosyć szybko opada, ale mocno znaczy szkło.

Barwa: Bardzo ciemna wiśnia/ palisander. Przebija na karmazynowo. Klarowne.

Zapach: Przede wszystkim nuty ciemne, palone i wędzone. Suszone owoce, palony jęczmień, estry owocowe, lekki słód. Jest to zupełnie inny koniec skali niż niemieckie piwa wędzone. Tutaj ta wędzoność jest stonowana, nie przytłacza. Piwo przez to ma możliwość wykazania się w tak miłym parametrze jak sesyjność. Aromat jest bardzo zbalansowany.

Smak: Średnia pełnia, niskie wysycenie. Ciekawe połączenie smaków. Początkowa słodowość wsparta jest od początku wędzonością i palonością. Średnia pełnia i posmaki jasnych słodów przechodzą w aromaty wędzone, estrowe, palone i karmelowe. Finisz wędzono-palono-goryczkowy. I to mocno goryczkowe jak na wędzonego portera. Wychodzą oczywiście tak pożądane cechy amerykańskiego chmielu, głównie cytrusowość. W aromacie zostały przykryte wędzonką i ciemnymi nutami.

porter

Świetne piwo, niesamowicie pijalne. Nuty palone i wędzone na finiszu walczą o lepsze z goryczką, a i sam bukiet należy do bogatych. Czy jest wybitne? Nie. Jest po prostu bardzo dobrym piwem. Gdybym trafił takie na kranie na pewno byłby to mój wybór na wieczór.



Stone IPA

stone ipa

Piana: Śnieżnobiała, bardzo bujna i trwała. Idealna konstrukcja. Wolno opada i znaczy szkło.

Barwa: Głębokie złoto, klarowne z iskrą.

Zapach: Dokładnie to czego człowiek spodziewa się w AIPA. Pełne wiadro cytrusów, owoców tropikalnych i lasu iglastego. Grejpfrut, mandarynka, mango, sosna, żywice, lekka słodowość dla ostatecznego szlifu. Bardzo zacne.

Smak: Wyraźna pełnia, średnie wysycenie. Chmiel jest obecny praktycznie od samego początku, w dodatku jest wręcz oleiste od żywic i olejków. Słodowość jest wyraźna, ale bardzo szybko przechodzi w feerię aromatów chmielowych – cytrusy, owoce tropikalne, żywice. Finisz wybitnie i bardzo silnie goryczkowy. Mimo, że goryczka jest na wysokim poziomie to nie jest zalegająca czy męcząca.

ipa

Klasa piwo, wyznacznik AIPA. Jedno z najlepszych jakie piłem. Nic dodać nic ująć.


Reasumując – traficie jakieś piwo ze Stone to bierzcie w ciemno. Jeżeli tylko nie było trzymane przy kaloryferze w skrzynce z cebulą to stawiam orzechy przeciwko dolarom, że będzie co najmniej dobre.



Wyświetl pełny artykuł
Link to comment
Share on other sites

Przecież te piwa a) nie są dostępne w Polsce b) jeśli są gdziekolwiek dostępne, to trzeba płacić jak za zboże, zresztą browar tak się sam reklamuje: it isn’t too expensive, you are too CHEAP c) to jest browar hamerykański

Link to comment
Share on other sites

A nie? Są poza zasięgiem zwykłego śmiertelnika-a jeśli nawet są, to w cenie, której normalny człowiek nie zapłaci, bo w przeciwieństwie do bloger'ów normalny człowiek zwraca uwagę na cenę, promowane są butnie i pysznie, wpisujac się w stylu chamskiego marketing'u a'la Brew Dog, a okażą się pewnie przechmielonymi potworkami na jedno kopyto*-tak podobno powstał Arrogant Bastard, gdzie piwo, które miało być pale ale, zostało potrójnie przechmielone przez przypadek, czyli nie było w tym zamysłu nawet, głębszej idei, tylko "mu się wsypało".

 

2 z recenzowanych takie właśnie są, przechmielony Arrogant i prawie przechmielona kolejna AiPA-srajpa.

Link to comment
Share on other sites

Porter wędzony ma 53 IBU, a AIPA 77 czyli wcale nie są tak mało (porter) i tak mocno chmielone (AIPA).

Bogi, niektórzy lubią amerykańskie piwa. Ja bym chętnie spróbował jeśli mógłbym kupić, bo najgorzej jak zapłacisz jak za zboże, a nie ma za co. Tu jak widać jest za co płacić.

Link to comment
Share on other sites

A nie? Są poza zasięgiem zwykłego śmiertelnika-a jeśli nawet są, to w cenie, której normalny człowiek nie zapłaci, bo w przeciwieństwie do bloger'ów normalny człowiek zwraca uwagę na cenę

Właśnie dlatego dobrze, że ktoś je opisuje. Nie ma nic gorszego niż zapłacić dużo za piwo które jest co najwyżej średnie / poprawne.

 

Co do narzekania na chmiel w AIPA, to równie dobrze można zacząć narzekać na aromaty palone w stoutach. "Bez sensu takie piwo, bo kawowość przykrywa całą resztę".

Jak ktoś nie lubi, to niech sięga po inne piwa i tyle.

Link to comment
Share on other sites

Ja rozumiem, że o gustach się nie dyskutuje, ale ofensywa hameryki w piwowarstwie trwa-w polskich niestety też-ile piw roku 2013 było właśnie na tę modłę, ze świecą szukać piw nieszablonych, ciekawych, budzących zainteresowanie bloger'ów, uparcie tłucze się tylko hamerykę, przez co o niektórych piwach przeciętny człowiek nie ma prawa jak się dowiedzieć, a oznacza to że browary angielskie, belgijskie np. nie mają już nic do zaoferowania (a nawet jak mają, to i tak się o tym nie dowiemy), za to amerykańskie i owszem; a co za dużo, to i niezdrowo.

 

Jak dostałem Sierra Nevada trójpak-był tam Celebration Ale, Pale Ale i Kellerweiss, to też podchodziłem tak jak Fidel, że przecież piwa tak uznane, tak smaczne, nie mogą być złe, i wyszło, że więcej w nich buty, hucpy i marketing'u, a do picia nadawał się tylko Kellerweiss. Później miałem Anchor i inne i już jestem wyleczony z tych zachwytów nad Ameryką. Dla tego więcej pozostanie dla Jankesofilów :D

Edited by Bogi
Link to comment
Share on other sites

Bogi,ale co złego jest w opisaniu piwa którego nie można kupić w Polsce (a może i można) ale są ludzi którzy mają możliwość przywiezienia przez kogoś czy sami mieszkają za granicą

Nie czytasz czasem o np. TV ,komputerach,samochodach czy innych rzeczach na które cię nie będzie stać? jaki sens czytać jak nie kupisz?

Link to comment
Share on other sites

Złego nie ma nic, ale żeby poza takimi wpisami, gościły wpisy dotyczące piw bardziej tradycyjnych (również mogą nie być tak do końca dostępne), żeby przeciętny czytelnik się dowiedział np. że istnieje browar Fantôme-o którym ja się dowiedziałem przez przypadek z internetu i to z forum niepiwowarskiego albo cała masa innych, równie intrygujących. I że piwowarstwo nie zaczęło ani nie kończy się na Ameryce.

 

O rzeczach, na które mnie nie stać, czytam, bardzo często, bo też i jestem atakowany takimi informacjami, nie zmienia to faktu, że staram się czytać-a właściwie muszę szukać, rzeczy, na które mnie stać i które bardzo często są niewiele gorsze od tych, na które mnie nie stać.

Link to comment
Share on other sites

Ale śledząc blog Michał widać tam cały przekrój piw,z jednej strony nie ma co się dziwić że więcej jest takich egzotycznych ,takie co jest dość łatwo dostępne i kosztuje te 7,10 czy 12 zł to można kupić raz jedno i samemu zdegustować

fakt jest faktem że zachwyt nad amerykańskimi piwami jest taki jak za czasów PRL coca colą :) a nie zawsze jest czym się zachwycać

Link to comment
Share on other sites

Otóż to i do tego zmierzam. Swoją drogą, a propos, sprowadzają z Niemiec, Coca Colę waniliową, czego to ludzie nie wymyślą ;)

Edited by Bogi
Link to comment
Share on other sites

Jak dostałem Sierra Nevada

No widzisz tu się zgadzamy. Ja zakupiłem piwa z tego browaru - Sierra Nevada, będąc przekonany, że rewelka. A tu najwyżej poprawnie - bez wad. Dlatego dobrze, że Michał opisuje piwka dobre, na które warto wydać nawet większą kasę.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.