Jump to content
Pierre Celis

[Blog Dori] Mycie i dezynfekcja butelek w sposób łatwy i przyjemny

Recommended Posts

Mycie butelek to chyba najbardziej znienawidzona czynność w domowym browarze. Jeden z kolegów piwowarów „sprzedał mi patent” dzięki któremu stało się to dla mnie dużo mniej uciążliwe.

Od tej chwili robię to tak:

1. Namaczam butelki w gorącej wodzie. Butelki wkładam do fermentora i zalewam gorącą wodą z kranu. Po około 30 minutach wszystkie etykiety ładnie odchodzą. Odmacza się też ewentualna pleśń wewnątrz butelki.

namaczanie

2. Wylewam wodę z butelek. Wsypuję pół łyżeczki nadwęglanu sodu (przy mocno zabrudzonych butelkach całą łyżeczkę) do każdej butelki.

wsypywanie nadweglanu

3. Wlewam gorącą wodę z kranu

lanie wody

4. Pozostawiam na około 30-40 minut

pienienie

5. Wylewam roztwór, płuczę. Sprawdzam czy butelki są czyste. W 99% są, jeśli nie jestem pewna to czynność powtarzam, szoruję ewentualnie szczotką do butelek lub po prostu butelkę wyrzucam.

6. Jeśli rozlewam piwo w tym samym dniu nic więcej z butelkami nie robię, po prostu wlewam w nie piwo. Jeśli trwa to trochę dłużej przed rozlewem jeszcze dezynfekuję butelki nadwęglanem sodu lub pirosiarczynem sodu ale tym razem w stężeniach podanych w instrukcjach.

Mnie to ułatwiło życie, mam nadzieję że i Wam ułatwi :) Jakie Wy macie „patenty” na mycie butelek?

 



Wyświetl pełny artykuł

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moje butelki na początku operacji zwykle nie są specjalnie usyfione, gdyż zupełnie odruchowo po wypiciu płuczę je pod kranem. Jeśli w poprednim piwie jest osad drożdżowy, to po opłukaniu wlewam kropelkę ludwika, trochę ciepłej wody, robię shake'a i odstawiam na parapet, przy następnej okazji płuczę wodą. I takie odstawiam do skrzynki w spiżarni.

Zwykle dniem rozlewu jest czwartek. Rano, przed wyjściem z domu, do wanny wkładam 40 - 42 standardowe butelki. Wlewam ciepłą wodę i ludwika, dbam, żeby woda była również w środku. Wiadro z kranikiem traktuję roztworem piro. - 15 min.

 

Po powrocie do lokalu gotuję syrop z cukru, kończę dezynfekcję wiadra, transferuję piwo z fermentora do wiadra. Odstawiam na miejsce rozlewu . - 20 min.

Spuszczam wodę z wanny, odkręcam słuchawkę z prysznica i wodą pod lekkim ciśnieniem szybko płuczę butelki. Butelki ustawiam w skrzynce - 20 min.

Montuję choinkę i prychadło z piro. Zagotowuję kapsle - 10 min.

Butelki traktuję piro i wieszam na choince - 10 min.

Rozlewam piwo do butelek i kapsluję - ok. 30 min.

Razem: 15 + 90 min. Czasem zdarza mi się skorzystać z pomocy Żony albo syna, którym powierzam albo montaż choinki, prychadła i gotowanie zupy z kapsli oraz potraktowanie butelek piro, albo też proszę o pomoc w nalewaniu, kapsluję sam. Jeśli mam kogoś do pomocy, zupełnie bez problemu mieszczę się w półtora godziny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam sposób zbliżony do tego Dori .

Na początku pakuję butle do zmywarki poziomo na program 50 lub 65 st.

To rozgrzewa i namacza brud . Co ciekawe kładę je poziomo i w większości jest mnóstwo gorącej wody na koniec. Wstępnie to rozmacza zabrudzenia i myje butelki z zewnątrz .

Też używam nadwęglanu , z tym , że robię roztwór gorącej wody o dużym stężeniu nadwęglan + proszek do prania i żel do zmywarki ( w przypadku mocno zabrudzonych butelek )

Po pół godzinie efekt jest niezły

 

Te które umyły się na czysto w zmywarce ( bądź już wcześniej były czyste bo opłukuję po użyciu ) traktuję już tylko nadwęglanem przed butelkowaniem . Też pomagam sobie szczotką .

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mój sposób to wkładam butelki w skrzynkach do wanny.Do butelek sypię po pół łyżeczki proszku do zmywarki i zalewam gorącą wodą.Po 10 min. potrząsam butelką, wylewam , płukam 2x i zalewam roztworem oxi.Z rozlewaniem i kapslowaniem zajmuje mi to ok. 1h.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli butelki mają delikatny osad drożdżowy lub osad od wyschniętej wody, ponieważ po opłukaniu nie stały szyjką do dołu, wtedy pomocna jest szczotka do mycia butelek i wkrętarka/wiertarka :) Zamiast wiertła mocujemy szczotkę do butelek i mamy myjnię półautomatyczną :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzisiaj walczyłem z butelkami, które miały pleśń. Zalane wrzątkiem, wypłukane, zalane dno domestosem, wypłukane, zalane wrzątkiem i śladu po pleśni nie ma. Dla świętego spokoju potraktowałem jeszcze mocnym stężeniem oxi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ogólnie to przesadzacie z tymi butelkami, postępujecie jakby w każdej było pełno pleśni na dnie, a wystarczy wypłukać po spożyciu, a przed napełnieniem umyć płynem do naczyń (dosłownie kilka ruchów szczotką) i wypłukać, dodatkowo ja spryskuję je w środku 70% alkoholem.

Etykiet nie odmaczam, dla mnie to szkoda czasu, po kilkukrotnym użyciu butelek same schodzą.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzisiaj walczyłem z butelkami, które miały pleśń. Zalane wrzątkiem, wypłukane, zalane dno domestosem, wypłukane, zalane wrzątkiem i śladu po pleśni nie ma.

 

Na pleśń i wszelkiego rodzaju inne osady polecam sodę kaustyczną, czyli wodorotlenek sodu, parafrazując reklmę kropelki, co NaOH odklei, żadna siła nie przyklei :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzisiaj walczyłem z butelkami, które miały pleśń. Zalane wrzątkiem, wypłukane, zalane dno domestosem, wypłukane, zalane wrzątkiem i śladu po pleśni nie ma.

 

Na pleśń i wszelkiego rodzaju inne osady polecam sodę kaustyczną, czyli wodorotlenek sodu, parafrazując reklmę kropelki, co NaOH odklei, żadna siła nie przyklei :)

Nadwęglan też doskonale daje radę, a jednak jest bezpieczniejszy w użyciu niż ług sodowy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Etykiet nie odmaczam, dla mnie to szkoda czasu, po kilkukrotnym użyciu butelek same schodzą.

Mnie jakoś piwo przelane z takiej butelki nie smakuje :ble:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nadwęglan też doskonale daje radę, a jednak jest bezpieczniejszy w użyciu niż ług sodowy.

 

Wystarczą podstawowe środki ochrony, gumowe rękawiczki, okulary ochronne i oczywiście zdrowy rozsądek. Dodatkowo nie potrzeba używać ekstremalnych stężeń, przy dezynfekcji nie ma potrzeby przekraczać 3%.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie chodzi mi tylko o bezpieczeństwo obchodzenia się z tymi środkami, ale także ewentualne pozostałości w butelkach. Trzeba się naprawdę solidnie przyłożyć do płukania.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie chodzi mi tylko o bezpieczeństwo obchodzenia się z tymi środkami, ale także ewentualne pozostałości w butelkach. Trzeba się naprawdę solidnie przyłożyć do płukania.

A czy to nie jest tak, że kwaśne piwo jakby co zneutralizuje resztki NaOH? Pomijam wpływ na smak, ale biorąc pod uwagę proporcje raczej się nie zatrujemy chyba?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ogólnie to przesadzacie z tymi butelkami, postępujecie jakby w każdej było pełno pleśni na dnie, a wystarczy wypłukać po spożyciu, a przed napełnieniem umyć płynem do naczyń (dosłownie kilka ruchów szczotką) i wypłukać, dodatkowo ja spryskuję je w środku 70% alkoholem.

Etykiet nie odmaczam, dla mnie to szkoda czasu, po kilkukrotnym użyciu butelek same schodzą.

Podpisuje się obiema ręcyma. Z tym że dla 70% alkoholu znam lepsze zastosowanie;) A tak poważnie to na, powiedzmy, 140 zakapslowanych butelek tylko jedna poszła do zlewu. Jednak to był eksperyment. Butla napełniona zupełnie bez dbania o jakąkolwiek czystość. I faktycznie był syf. Ale reszta w porządku.

 

Wysłane z mojego HTC Desire 500 przy użyciu Tapatalka

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Prawda jest taka, że każdy musi wypracować swoją metodę, taką która będzie mu najwygodniejsza! Ja przerobiłem chyba wszystkie i mam swój sposób na czyszczenie, Dori sposób jest dobry i bezproblemowy, ale nie sprawdzał się u mnie, ja na mocno zabrudzone butelki i nowe używam NaOH dla pewności po zalaniu 3 razy płucze, na koniec rozrabiam kwasek cytrynowy z wodą i przez lejek nalewam do każdej butelki. Robię to w kaście budowlanej jeżeli ktoś nie chce tracić na to fermentora jest to wygodne http://image.ceneo.pl/data/products/14194931/i-budo-plast-kastra-budowlana-prostokatna-90l.jpg i nie jest droga. Potem butelki myję w wodzie z płynem do mycia naczyń, płuczę i następnie atomizerem wypryskuje albo piro albo ClO2 i koniec. Każdy sposób jest dobry jeżeli komuś odpowiada, czy to ClO2, piro czy nadwęglan, ważne jest by butelki były czyste i nie były tylko przepłukane wrzątkiem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A tak poważnie to na, powiedzmy, 140 zakapslowanych butelek tylko jedna poszła do zlewu. Jednak to był eksperyment. Butla napełniona zupełnie bez dbania o jakąkolwiek czystość. I faktycznie był syf. Ale reszta w porządku.

 

Nie chcemy się wymądrzać, no bo w końcu co my wiemy, naszym zdaniem lepiej przegiąć przy myciu butelek i ogólnie higienie w browarze niż wylewać piwo w kanał.

Butelki używane w browarach domowych z czasem pokrywają się dziwnymi nalotami, zwłaszcza (zauważyliśmy) po piwach jasnych dolnej fermentacji robionych na warszawskiej wodzie kranowej. Naloty te, naszym zdaniem, najlepiej usuwać metodą mieszaną chemiczno-mechaniczną, ale o naszej metodzie na butelki już gdzieś pisaliśmy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po kilku infekcjach pod rząd, gdzie w jednej warce potrafiłem mieć całą gamę "przypraw" jak i zdrowe okazy, doszedłem do wniosku że przynajmniej butelki brały w tym udział więc wypracowałem schemat niemal jak Undeath powyżej:

  • conajmniej 3% roztwór NaOH w fermentatorze, wchodzi równo 20 butelek, spędzają tam przynajmniej 2 dni - wychodzą fyfciuteńkie
  • płukanie wodą
  • zapsikanie ClO2 500-1000ppm wewnątrz i na zewnątrz
  • wstawienie do skrzynki do góry dnem, uprzednio spryskując chlorem dno skrzynki

Zaczynam czyszczenie jak najbliżej butelkowania, żeby nie stały za długo, niemniej jednak przed samym butelkowaniem też spryskuję chlorem, ew. przelewam wrzątkiem wcześniej jeśli widać, że coś "weszło" albo nie jestem na 100% pewien (ojciec lubi przestawiać beczkę z kapustą kiszoną w losowe miejsca - zwykle w te gdzie najwięcej wyrządzi szkód :P). Kastra budowlana to dobry pomysł, ale nie udało mi się znaleźć takiej, która mieściłaby skrzynkę na styk (żeby jak najmniej roztworu było potrzebne do umycia butelek i skrzynki na raz + kratownica z kijków a'la Qxa dla łatwiejszej obsługi) - w marketach i dwóch sklepach budowlanych widać że ten sam chińczyk tłucze trzy rozmiary kastr prostokątnych i to wszystko.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jaras są jeszcze kasty okrągłe do których skrzynka wejdzie na pewno, rozglądnij się jeszcze za taką ;)

która mieściłaby skrzynkę na styk (żeby jak najmniej roztworu było potrzebne do umycia butelek

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na styk będzie trudno, bo wszystkie one maja trapezowy przekrój, ale ja korzystam z dużej 90ki i myję na raz dwie kratki butelek (oczywiście wkładam łącznie ze skrzynką). NaOH wlewam wyłącznie do butelek, a na zewnątrz woda z płynem do naczyń, do zmywarki lub proszek do pranie (do białych), i tak zostaje dwa dni. Jednym "zasypem" odskakuję dwie rundy - w sumie 4 kratki. Taka procedura dotyczy wyłącznie butelek nabytych przewidzianych do pierwszego obiegu jako wstępne czyszczenie.

Po tym zabiegu standardowa procedura czyli płukanie płukanie dezynfekcja i do kratki. Każda kratka jest przykrywana folią aluminiową (kładę ją bezpośrednio na butelki) i czeka na swoją kolej.

 

Butelki będące w obiegu są płukane po opróżnieniu zamykane kapslem i do kratki. Przed rozlewem każda jest traktowana płynem do naczyń i szczotką (płyn z wodą przelewam z butelki do butelki), płuczę/płukam, piro z atomizeka na jakieś 20min (duże stężenie) i ja, od pewnego już czasu, jednak przepłukuję bezpośredni przed rozlewem gorącą wodą bezpośredni z kranu.

 

Przygotowanie dwóch kratek do rozlewu zajmuje mi, w przypadku nowych butelek około godziny, dla butelek będących w obiegu około 20-30min. W ostatnich kilku warkach standardem stało się traktowanie wszystkich butelek przed rozlewam szczotką

Edited by korzen16

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zrobiłem ostatnio testy, czym najlepiej wyczyścić butelki z osadów drożdżowych pozostających na ściankach butelki. Ostatnio dużo mi tego pozostawało i samo płukanie zaraz po opróżnieniu nie dawało rady. Próbowałem:

- zalanie wrzątkiem i płukanie po 20 minutach - bez efektu

- zalanie OXI na 20 minut i płukanie - bez efektu

- zalanie OXI na dobę i płukanie - efekt jest i to całkiem niezły, ale niestety trochę drobinek się ostało

- szczota do butelek - niekwestionowany zwycięzca :) a tak się przed nią broniłem.

 

Najlepszy efekt chyba jednak da zalanie OXI na dobę, a potem jeszcze kontrolne przejechanie kilka razy szczotką. Wtedy będą i czyste i zdezynfekowane :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.