Skocz do zawartości
Makaron

A może tak bliższa współpraca?

Rekomendowane odpowiedzi

Jak myślicie czy kiedyś byłby sens ciaśniejszej współpracy piwowarów rzemieślników i piwowarów domowych? Może kiedyś warto byłoby się stowarzyszyć? W końcu czym więcej osób krzyczy tym głośniej się niesie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A co masz na myśli, pisząc o współpracy. Co jedni i drudzy mieliby sobie do zaoferowania :beer:

Co do stowarzyszeń - temat powraca co jakiś interwał czasu. Zastanawiam się, czy to nam, piwowarom domowym, do czegoś się przyda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak pamiętam Marusia się wkręciła w jakieś z winiarzami. Osobnego co prawda nie ma.

Ja tam zamiast dawać na składki wolę dać po piwku znajomym.

 

Jednak było by to dobrą sprawą by załatwić parę rzeczy. Mając takie stowarzyszenie pewnie można by było załatwić słód i inne rzeczy taniej. W końcu papier i by był.

 

Jednak wolę jak jest i niech tak zostanie (bo nam jeszcze limity na litrarz narzucą).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli winiarze dali rade zmienić trochę ustawy to i może przy dłuższym nacisku nam by się udało coś wywalczyć. Chodzi o to, że część z nas mogłoby w przyszłości zakładać browary weekendowe, malutkie rzemieślnicze browary,a to powodowałoby dostępność surowców dla piwowarów domowych jak również większa możliwość animowania spotkań związanych z piwem. Rozwój kultury piwnej, dostępność piwnych smakołyków itd. Dlatego tak pisałem o rzemieślniczych browarach, bo na przykładzie mojego podwórka powstał jeden browar założony przez piwowara amatora, który zainwestował mały grosz i warzy przemysłowo teraz, no ale tutaj przepisy są o niebo bardziej ludzkie. A by chociaż troszkę zmienić przepisy trzeba się zorganizować. Wiem, że ciężko by było, no ale może warto? Pogadać można nic to nie kosztuje :beer:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A i jeszcze jedno dwa lata temu SCB wystawiło kilka beczek piwa na Edinburgh Beer Festival legalnie. Z tego co zrozumiałem jakąś małą ilość piwa (ileś tam set litrów piwa rocznie) można sprzedać legalnie. Będę temat drążył bo mnie to trochę zaciekawiło. Z drugiej strony jeśli państwo patrzy na obywatela nie jako potencjalnego złodzieja to rzeczywiście wszystko ma sens. Jeśli browar produkujący na przykład 1000 litrów piwa tygodniowo nie jest w stanie oszukać państwa na jakieś grubie pieniądze,pozatym jakikolwiek przekręt byłby widoczny jak na dłoni. No ale to jest tylko możliwe jeśli prawnie rozdzielono by browar przemysłowy od browaru rzemieślniczego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jeśli winiarze dali rade zmienić trochę ustawy to i może przy dłuższym nacisku nam by się udało coś wywalczyć.

Pamiętaj wszelako, że nasi rodacy nie kochają się stowarzyszać; czego najlepszym dowodem są wypowiedzi w tym wątku. Przeciętny Szwed należy do 2,5 NGO's-a, a w Europie na kompletnym końcu w tym względzie są Polacy i Grecy. Jak wsiadasz do przepełnionego tramwaju w Polsce to statystycznie MOŻE ktoś jeszcze w nim do czegoś tam należy. W większości pewnie do Związku Wędkarzy :beer:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja sam należę do Śląskiego Klubu Birofilów, nawet w ciągu dwóch lat jest nas ponad 100 osób.

Jednak nie widze bliższej potrzeby powstawania kolejnego.

 

Piwowarzy domowi sami wypracowują swoje piwa i doświadczenia z tym związane. Niektórzy to opisują ułatwiając pracę innym.

Piwowar przemysłowy ma już swoje tajemnice, których zdadzić nie może. Przynależność piwowara przemysłowego będzie odbierane jak by należał do kolejnego związku.

 

Nawet jak byśmy mieli te stowarzyszenie to ustawy raczej nie zmienimy, bo koncerny łapki swoje trzymają.

A zrzeszać to się zrzeszamy jak widać piwo.org , browar.biz, itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest Bractwo Piwne. Chociaż prawdę mówiąc tak za bardzo to o nich nie słyszałem w ciągu ubiegłego roku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A zrzeszać to się zrzeszamy jak widać piwo.org ' date=' browar.biz, itp.[/quote']

Chciałeś powiedzieć - spotykamy?

Nie spotykamy, tylko zrzeszamy się przez kabel. Czasami się i spotykamy, szczególnie na giełdach birofilistycznych czy też imprezach piwowarskich (dla mnie najlepiej połączonych).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Największy sens byłby w powstawaniu lokalnych klubów samopomocy. Najbardziej naturalnym miejscem spotkań byłby sklep piwowarski, gdyby takowy istniał w realu, ale to tylko kwestia czasu. Przybywa piwowarów, będą w naturalny sposób ciążyć ku sobie.

 

A dla mnie właśnie jedną z największych zalet tego hobby jest to, że mogę wszystko od początku do końca zrobić sam - nie musze zaliczyć kursu, nie ma obowiązkowego członkowstwa, nie ma centralnego rozdzielnika przydziałów słodu i działaczy kwalifikujących do konkursów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja całyczas widze, że mamy jakiś spaczony obraz stowarzyszeń. Źle się kojarzą, ale to już wina komuny, wraz z organizacjami typu ZMP, PZPR itd.

Ja należe do SCB, jest to genialny powód by co miesiąc organizować panel degustacyjny. Spotykamy się w sali masońskiej co miesiąc, popijamy piwko i gadamy co z nim jest nie tak. Druga sprawa przynajmniej dwa razy do roku są imprezy i jeden konkurs. SCB zorganizował kurs wykrywania najczęstrzych błędów przy warzeniu piwa (wykrywanie kilku rodzajów infekcji, dms, diacetylu itd). Porównawcze warki drożdży płynnych, kursy warzenia. Blisko współpracujemy z wydziałem piwowarskim uniwersytetu Heriot-Watt, mieliśmy wykłady na temat życia drożdży i prowadzenia poprawnej fermentacji przez dokrotantów z tego uniwersytetu. W wakacje będziemy mieli spotkanie z podobną grupą z Anglii i będziemy walczyć między sobą kto uwarzył lepszego IPA. To wszystko jest organozwoane przez kilkanaście osób. Składka roczna to 7 funtów, i płace 2 funty za wynajem sali przy spotkaniach panelu degustacyjnego. Z tego powodu mam zniżke 10% w lokalnym sklepie z surowcami, mnie się to po prostu opłaca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli miałoby to wyglądać tak jak to opisuje Makaron to ja jestem jak najbardziej za :beer: Podstawowy problem to jednak to, że jesteśmy rozproszeni po całym kraju i ciężko się spotkać. Ale uważam, że próbować zawsze jest warto :) Myślę, ze to dobry temat do dyskusji.

 

Bracia Czesi też nad tym rozprawiają:

http://www.homebrewing.cz/clanek/3778-Spolek-domovarniku/index.htm

http://www.homebrewing.cz/clanek/3673-Navrh-stanov-spolku-homebrewaru/index.htm

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A ja całyczas widze, że mamy jakiś spaczony obraz stowarzyszeń. Źle się kojarzą, ale to już wina komuny, wraz z organizacjami typu ZNP, PZPR itd.

Ja należe do SCB, jest to genialny powód by co miesiąc organizować panel degustacyjny. Spotykamy się w sali masońskiej co miesiąc, popijamy piwko i gadamy co z nim jest nie tak. Druga sprawa przynajmniej dwa razy do roku są imprezy i jeden konkurs. SCB zorganizował kurs wykrywania najczęstrzych błędów przy warzeniu piwa (wykrywanie kilku rodzajów infekcji, dms, diacetylu itd). Porównawcze warki drożdży płynnych, kursy warzenia. Blisko współpracujemy z wydziałem piwowarskim uniwersytetu Heriot-Watt, mieliśmy wykłady na temat życia drożdży i prowadzenia poprawnej fermentacji przez dokrotantów z tego uniwersytetu. W wakacje będziemy mieli spotkanie z podobną grupą z Anglii i będziemy walczyć między sobą kto uwarzył lepszego IPA. To wszystko jest organozwoane przez kilkanaście osób. Składka roczna to 7 funtów, i płace 2 funty za wynajem sali przy spotkaniach panelu degustacyjnego. Z tego powodu mam zniżke 10% w lokalnym sklepie z surowcami, mnie się to po prostu opłaca.

Dori, trudno mysleć o innym "czymś", żeby to miało sens. Po to właśnie ludzie się stowarzyszają. Makaron napisał o złym postrzeganiu stowarzyszeń z racji zaszłości historycznych. Bo ja wiem? Jakoś mam wrażenie, że większość tutaj dyskutujących nawet komuny nie pamięta. Ja bym widział to głównie w płaszczyźnie polskiego indywidualizmu. To przez niego Polska w przyszłości będzie przegrywać w skali makro. Pal sześć (w tej dyspucie) o skali makro, ale nie stowarzyszając/współpracując się w skali mikro ograniczamy swe szanse. Tak się składa, że pracuję na styku z tzw. obszarem wiejskim, gdzie dobrze zorganizowane społeczności (np. Kaszubi) wykorzystują np. spore środki unijne na naprawdę wszechstronny rozwój w skali mikro, ale i w większej skali też.

 

Kiedy jakaś społeczność ma chęć na coś większego - bez pieniążka nie da rady. A pieniążek jest. W rozlicznych programach unijnych. No i bez społeczności zorganizowanej w sposób mniej lub bardziej formalny - ni chu, chu :beer:

 

Jeszcze od razu odeprę możliwe zarzuty, że jak pieniążek jakiś w NGO's-ach to zaraz malwersacje. Każdy kto się z tymi sprawami stykał wie, że "na boczku" to se można przy jakimś projekcie pół ryzy papieru do drukarki najwyżej zabezpieczyć :)

 

PS. Uwagi swe piszę jako outsider wyłącznie, gdyż mam sprawy swego stowarzyszenia na siwej głowie i innych nieszczęść mi nie trza ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Podstawowy problem to jednak to, że jesteśmy rozproszeni po całym kraju i ciężko się spotkać. Ale uważam, że próbować zawsze jest warto :beer: Myślę, ze to dobry temat do dyskusji.

Prawda, jest to problem, bo w okolicy musiałoby być kilka osób, no ale... jakby zebrać kilka osób w Warszawie i z okolic Śląska i Wrocławia, to by już miało to sens. Nawet bym powiedział, że by odpowiedniej reklamie można byłoby zaktywować Trójmiasto, bo ludzi warzących jest kilku i do tego spotkanie na piwie mogłoby przyjść kilku znajomych itd. ( w końcu piwa mamy pod dostatkiem i jest prawie za darmo :) )

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ponieważ jak to w Internecie bywa, wszystko już było, więc polecam lekturę dwóch wątków na ten temat na browar.biz (Odział Piwowarski w ramach SWiMP oraz o stowarzyszeniu ogólnie).

 

Generalnie sądzę, że powoli dojrzewamy jako społeczność piwowarów do stowarzyszenia się, tylko niestety ktoś musi ciągnąć ten wózek. I to ktoś kto w pośredni sposób będzie miał w tym interes, bo tak w 100% społecznie to IMO nie starczy nikomu zapału.

Edytowane przez kopyr

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie było jeszcze na temat stowarzyszenia na piwo.org. Może za kilka lat będzie lepszy klimat na stowarzyszenie, ale rozmawiać trzeba teraz. Chociażby czym konkretnie taka organizacja miałaby się zajmować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak już pisałem na przykładzie SCB, wiadomo co przy przynosiło dobrego dla nas piwowarów amatorów. Natomiast teraz kilka słów co by dało dla rzemieślniczych i mikro browarów. Na pewno szczere wsparcie ma temat piw. Po drugie moim zdaniem czym więcej się dzieje dookoła browaru tym lepiej dla browaru. Czym więcej osób mówi na ten temat w lokalnych społecznościach tym łatwiej wypromować piwo z takiego browaru. W końcu browarów tej wielkości nie stać ani na kosztowną dystrybucje piwa po całym kraju, ani nawet na reklamę, która by silnie oddziaływała na masy. A piwo trzeba gdzieś sprzedawać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Generalnie sądzę, że powoli dojrzewamy jako społeczność piwowarów do stowarzyszenia się, tylko niestety ktoś musi ciągnąć ten wózek.

Właśnie, ciągnięcie wózka, to jest to:) Niestety, większość ludzi ma tak, że pomysł, owszem, super, ale potem wszystko się rozmywa. Ja już nie raz poczułam na własnych barkach, że jak za coś się nie wezmę od A do Z, to nie ma innego frajera:D;) Oczywiście, chętni do pomocy są, ale tylko w zakresie wykonania zadań, jesli chodzi o sferę koncepcyjną jest ciężko. W dodatku ludzie często nie chcą brać udziału w z pozoru interesujących koncepcjach, vide: panel degustacyjny na Warsztatach we Wrocku:

http://www.browar.biz/forum/showthread.php?t=80449

- nawet chętni do organizacji się znaleźli, ale chętnych uczestników nie było - do tej pory jestem w szoku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Makaron, jak to miałoby wyglądać - Ty w Anglii, my w Polsce...

Mnie osobiście przerażają formalności w stowarzyszeniu - statut itp.

Ja tam się wstępnie deklaruję - może za mną będą następni chętni ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Makaron, jak to miałoby wyglądać - Ty w Anglii, my w Polsce...

Problem jest taki, ze my w Polsce to tez za dużo. Miałam kiedyś koncepcję, zeby tworzyć struktury lokalne i dopiero po ich zorganizowaniu i ocenie działania konsolidować. Tylko, ze procedury stowarzyszeniowe sa jak dla mnie beznadziejne. Makaron - napisz, jak jest tam, gdzie funkcjonujesz? W Polsce stowarzyszenie musi liczyć co najmniej 15 osób (żaden problem) ale musi mieć zarząd, komisję rewizyjną i ... juz teraz nawet nie pamiętam, w kazdym razie - straszna biurokracja, której nie cierpię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moi drodzy powstaje Stowarzyszenie Wędzarniczej Braci. Wiele było z tym problemów, ale ma powstać. Statut i rejestracja jest w sądzie i jest w trakcie załatwiania. Co z tego wyjdzie zobaczymy. Małpowanie nie jest zabronione.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×